wqbit wqbit
1456
BLOG

Tylko Paweł mógł wykorzystać stoicyzm w służbie Ewangelii

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

Wśród wielu pasjonujących zagadnień, jakie nasuwa mowa św. Pawła na Areopagu (Dz 17, 22-31), nie najmniejsze znaczenie ma problem cytatów z poezji greckiej, od dawna dyskutowany.

O ile w naukach przeznaczonych dla wyznawców judaizmu Paweł podbudowywał swoje wywody cytatami ze Starego Testamentu, to tu, mając przed sobą greckich intelektualistów, posługuje się pewnymi elementami tradycji helleńskiej, mogącymi torować drogę zrozumieniu chrześcijaństwa: zjawisko bardzo znamienne dla metod chrześcijańskiego apostolstwa.

Chodzi tu o jeden z najważniejszych fragmentów mowy, o werset 28, który następuje po wspaniałym wywodzie Apostoła o Bogu opiekującym się całą ludzkością:

 Albowiem w Nim żyjemy i ruszamy się, i istniejemy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli: Z Jego, bowiem rodu jesteśmy”.

Mówca, więc expressis verbis (i to nawet z wielkim naciskiem, poprzez emfatyczne sformułowanie) podkreśla, iż w tym miejscu cytuje jakichś helleńskich poetów. To stwierdzenie znajduje się w środku periodu, pomiędzy dwiema frazami bardzo interesującymi, frazami o posmaku jednocześnie mistycznym i poetyckim. Dlatego od razu nasuwa się pierwszy problem: czy owo stwierdzenie odnosi się do obu tych fraz, czy też tylko do jednej z nich? Analiza składniowa periodu greckiego nie daje tu definitywnej odpowiedzi. Otwiera ona trzy możliwości:

Owym podkreślonym cytatem może być albo pierwszą fraza, albo druga. Albo obie.

Paweł jednak mówi nie o jednym poecie, ale o „niektórych z waszych poetów”, a więc liczba mnoga. To z kolei zdaje się prowadzić ku ostatniej z wyżej wymienionych możliwości. Ale tu można odpowiedzieć, że słowa „niektórzy z waszych poetów” przy całej swojej emfatyczności brzmią dosyć mgliście. Może ta liczba mnoga oznacza tyko, iż mówca cytuje jakąś frazę obiegową, jakąś frazę, którą zna jedynie ze słyszenia? Może daje tylko jakiś cytat przybliżony, jakiś cytat będący potoczną syntezą różnych wypowiedzi poetów greckich?

W tej sytuacji trop mogła wskazać tylko identyfikacja owych fraz, jako cytatów z określonych dzieł. Analizowano tę sprawę pilnie, gdyż ma ona niemałe znaczenie dla problemu greckiego wykształcenia Pawła, jego związków — a przez to i związków najdawniejszego chrześcijaństwa — z kulturą helleńską.

         Najpierw zidentyfikowano drugą, frazę, kończącą werset 28: „z jego, bowiem rodu jesteśmy” Dokładnie takie samo zdanie, znajduje się w jednym z pierwszych wierszy poematu Aratosa z Soloi (310—240 przed Chr.) pt. „Fainomena” (Zjawiska niebieskie). Zwrócił na to uwagę już Klemens Aleksandryjski. Sprawa jest na tyle interesująca, że warto poświęcić chwilę uwagi samemu dziełu Aratosa.

Należy ono do tego gatunku poezji antycznej, który jest dosyć obcy naszym współczesnym gustom: do gatunku poezji dydaktycznej, poezji opracowującej tematy naukowe. Aratos urodził się około roku 310 przed Chr. w mieście Soloi albo w Tarsie, w każdym bądź razie w Cylicji. (Już to nasuwa pewne skojarzenia, o których będzie jeszcze mowa). Był przyjacielem filozofa Zenona, wielkiego twórcy stoicyzmu, i sam uległ silnym wpływom tej filozofii, która miała wywrzeć tak zasadniczy wpływ na hellenistyczną i rzymską epokę kultury greckiej. W swej pracy pisarskiej był wierny hellenistycznym, aleksandryjskim tematom i gustom. Napisał poemat na cześć bożka Pana, bóstwa szczególnie ulubionego przez poetów greckich tego okresu. Ułożył też zgodnie z zasadą, że pisarz powinien łączyć uczoność z artyzmem — kilka traktatów medycznych. Przygotował również filologiczną edycję Odysei Homera. To prowadzi ku epickiej twórczości Aratosa, ku jego głównemu dziełu, w którym splotły się artystyczne i naukowe pasje poety.

Aratos napisał epicką opowieść nie o bohaterach ziemskich, ale o gwiazdach i o ich precyzyjnych ruchach śledzonych przez astronomów. Poemat o Zjawiskach niebieskich, przechowany do naszych czasów, jest poetyckim wykładem starożytnej astronomii. Nie jest to dzieło bardzo obszerne: zawiera 1154 heksametry. Ta względnie niewielka (jak na poemat epicki) objętość jest też całkowicie zgodna z kanonami estetyki hellenistycznej, ze słynną zasadą: mega biblion, mega kakon („wielka księga to wielkie zło). Bardzo ceniono wówczas dzieła o starannie wykończonych szczegółach, dzieła uczone i precyzyjne, nabrzmiałe aleksandryjską erudycją, nawiązujące do tradycją epiki dydaktycznej, której wielkim pomnikiem było stare dzieło Hezjoda.

Poemat Aratosa spotkał się od razu z aprobatą głównego teoretyka literatury aleksandryjskiej poety Kallimacha z Cyreny (ok. 310—240 przed Chr.), którego sąd miał dla pisarzy hellenistycznych ogromne znaczenie, a Kallimach powitał „Fainomena” pełnym zachwytu epigramatem (przechowanym w Antologii Palatyńskiej, IX, 507), zakończonym apostrofą: „Witajże nam”, subtelny utworze, który jesteś owocem bezsennych nocy Aratosa. Również w późniejszych wiekach dzieło poety z Soloi było jednym z najbardziej cenionych utworów poezji greckiej. Cycero, a potem sławny Caesar Germanicus, wreszcie zaś Avienus (IV w. po Chr.) tłumaczyli je na łacinę. Interesowali się Fajnomenami również humaniści Renesansu — i dla Polaków jest rzeczą niepozbawioną znaczenia, iż Jan Kochanowski wśród swoich studiów klasycznych szczególnie upodobał sobie poemat Aratosa i dał jego piękną parafrazę polską (nieznacznie skróconą) pod zlatynizowanym tytułem Fenomena.

Trzeba jednak zaznać, że jeśli Kallimach mówiąc o „bezsennych nocach Aratosa miał na myśli jego bezpośrednią praktykę astronomiczną, uporczywe wpatrywanie się w rozgwieżdżone niebo, to może popełnił w tym pewną przesadę. Dziś wiadomo, że wiadomości astronomiczne Aratosa są dosyć ściśle oparte na wcześniejszym traktacie naukowym Eudoksosa. Zresztą już dla Kallimacha wartość poematu Aratosa polegała nie na zawartych w nim wiadomościach astronomicznych, ale na pięknie poetyckiego słowa. Jest jednak w tym poemacie jeszcze coś więcej. Jest jakiś szeroki oddech, jakiś powiew nie tylko poetycki, ale również mistyczny. Religijny nastrój Aratosa wywodzi się z wpływów stoicyzmu. Filozofia ta, bowiem, która w późniejszym okresie, przefiltrowana przez pragmatyczną mentalność Rzymian, stała się przede wszystkim doktryną społeczno-etyczną, w początkach swoich była silnie nasycona duchem metafizycznym i elementami mistycznej religijności. Wystarczy przypomnieć sławny Hymn do Zeusa, napisany przez bezpośredniego ucznia Zenona, poetę-filozofa Kleantesa (331—232 przed Chr.) utwór, który nie bez powodu jest uważany za najwznioślejszy wyraz antycznej religii greckiej. Zeus, do którego zwraca się Kleantes słowami pełnymi głębokiego wzruszenia, ma majestatyczne cechy „Boga filozofów”

 

„Z bogów najpotężniejszy, o wieloimienny, przemożny,

Zeusie, władco natury, swym prawem wszechwszystkim rządzący,

Bądź pozdrowiony Wszyscy zaiste powinni śmiertelni

Ciebie przyzywać, wszak Twoje to plemię, od Ciebie dostali

Głos naśladowczy, swój dar wtórowania, jedyni wśród stworzeń

Mrowia całego, co tutaj się krzewi i pełza po ziemi.

Głosem tym wielbić Cię będę, opiewać Twą moc nieustannie:

Tobie oto posłuszny jest wszechświat ten cały, co wkoło

Ziemi wiruje, mknąc, dokąd go pędzisz i Twemu władaniu

Z dobrej woli ulega...”

 

Ten sam podniosły nastrój występuje w dziele Aratosa, zwłaszcza w sławnym Wstępie (Prooemium) do poematu (w 1-18). Ponieważ właśnie w tym Wstępie znajdują się interesujące słowa „z jego, bowiem rodu jesteśmy” warto przytoczyć jego zasadniczą partię (1-13) w wiernym przekładzie polskim:

 

„Od Zeusa trzeba zaczynać, mężowie, nigdy nie wolno

Pomijać Jego wezwania. Pełne są Zeusa ulice,

Rynki gwarnych miast ludzkich, pełne i morza, i porty:

Wszędzie potrzebujemy wszyscy pomocy Zeusowej.

Bo z Jego rodu jesteśmy. On dla ludzi łaskawy,

Daje pomyślne znaki, zachęca ludy do pracy,

Pomnąc o ich wyżywieniu; poucza, kiedy najlepiej

Zaprzęgać woły, brać rydel, kiedy sposobna pora,

By sadzić drzewa, by rzucać w ziemię wszelakie nasiona.

On to, bowiem na niebie utwierdził znaki niemylne,

On swoją myślą gwiazdy dla różnych pór roku rozdzielił,

Aby ściśle sprzężone pokazywały ludziom

Pory, by wszystko w polu było na czas gotowe”.

 

Religijnego nastroju wyznań Aratosa, zawartych w tych heksametrach, nie potrzeba komentować. Wystarczy stwierdzić, że Jan Kochanowski w swej parafrazie (zob. wyżej) musiał tylko nieznacznie zmienić pierwsze słowa greckiego poety — zastępując imię Zeusa imieniem Boga, — aby nadać owemu Prooemium charakter hymnu chrześcijańskiego: ‚„Od Boga poczynajmy, Bóg początkiem wszemu”

W wizji Aratosa znajduje się ten sam obraz Zeusa jako wszechmocnego „Boga filozofów” (jakże dalekiego od Zeusa greckiej religii ludowej!), który występował w hymnie Kleantesa. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że Aratos, pisząc swe Prooemium, miał w pamięci wcześniejszy utwór stoickiego filozofa-poety. Najważniejsza zaś zbieżność pomiędzy dwoma utworami dotyczy właśnie fragmentu, który szczególnie interesuje. U Kleantesa stoi (w. 3-4):

„Wszyscy zaiste powinni śmiertelni Ciebie przyzywać, wszak Twoje to plemię...”

Ostatnia fraza zacytowanego tu fragmentu brzmi po grecku: „ek dou gar genos esmen” . Uderzająca jest zbieżność tej frazy nie tylko merytoryczna, ale nawet fonetyczna — z Aratosowym „tou gar kai genos esmen”, które pojawia się u św. Pawła. Tu może nasunąć się pytanie, czy przypadkiem Paweł nie znał obu tych sformułowań (należy pamiętać, że zarówno hymn Kleantesa, jak i poemat Aratosa były bardzo cenione w świecie helleńskim i szeroko znane w ówczesnych środowiskach intelektualnych) i czy w tajemniczej frazie –„niektórzy z waszych poetów” nie ukrywa się — obok Aratosa — również Kleantes. Tradycja wprawdzie podsuwa tu zupełnie innego kandydata, mianowicie Homera. Z tekstu jednak Iliady, Odysei i homeryckich Hymnów nie zdołano wyłowić żadnego odpowiedniego fragmentu poza częstą u Homera frazą o Zeusie jako „ojcu ludzi i bogów” zbyt odległą od Pawłowych sformułowań, aby mogła tu wchodzić w rachubę.

Jest, więc możliwe, że Paweł myślał również o Hymnie Kleantesa. Ale definitywnej odpowiedzi na to pytanie nie znajdzie się nigdy. W znacznie jaśniejszym natomiast świetle ukazuje się nam stosunek Pawła do Aratosa. To prawda, że i tu nie ma pewności. Nie wiadomo przede wszystkim tego, czy Paweł czytał samo dzieło poety z Soloi, czy też Aratosowa fraza dotarła do niego innymi drogami — choćby, jako zdanie zacytowane przez jakiegoś innego pisarza albo, jako adagium powtarzane przez intelektualistów greckich. Tu można tylko snuć przypuszczenia, — ale te przypuszczenia nie są całkiem zawieszone w próżni. Czy były jakieś powody, które mogły skłonić Pawła do szczególnego interesowania się Fajnomenami?

Były.

Jednym z nich, na pozór błahym, ale niezasługującym na całkowite lekceważenie, (jeśli weźmie się pod uwagę, jak silne Paweł zawsze reagował na wszelkie sprawy związane z jego pochodzeniem), był ten, że Aratos był ziomkiem, — chociaż nie rodakiem — Apostoła. Był poetą, który swoimi poetyckimi sukcesami wsławił Pawłową Ziemię rodzinną, Cylicję.

Znacznie ważniejszy jednak był powód inny. Paweł — pomimo swego wstrętu do greckich posągów — musiał się głęboko interesować współczesną mu kulturą helleńską, jeśli zarówno w jego ustach, jak i w mowach zanotowanych przez Łukasza znajdujemy tak wytrawną znajomość mentalności ludzi, do których przemawia. Czyż, więc nie należy przypuszczać, że w literaturze greckiej, — gdy do niej się zbliżał — pociągały go przede wszystkim te dzieła, w których pogański politeizm był przygłuszony silnym powiewem przeczuć monoteistycznych? Fainomena Aratosa — a zwłaszcza ich Prooemium — były jednym z najwybitniejszych przejawów religijnego nurtu dawnej literatury stoickiej. Jest zupełnie możliwe, że Paweł kiedyś przeczytał Aratosowy wstęp z głębokim zamyśleniem i potem nieraz do niego wracał.

W każdym bądź razie jest rzeczą uderzającą, iż istnieje jakiś głęboki związek nastroju — a nawet myśli — pomiędzy tą partią mowy, Pawłowej, która poprzedza cytaty z „niektórych waszych poetów a częścią, Aratosowego Prooemium. Zwłaszcza 26 werset (17 rozdz.) Dziejów z drugą partią zacytowanego wyżej Wstępu Aratosa (od słów, „Bo z Jego rodu jesteśmy... Aratos mówi o „znakach” Bożych, wskazujących ludziom właściwe pory prac na roli. Bóg Pawłowy również zakreślił ludziom „wolą swoją czasy właściwe i granice ich zamieszkania Paweł nadaje tym koncepcjom głębsze znaczenie. U niego opieka wszechmocnego Boga nad ludźmi służy nie tylko utrzymaniu ich egzystencji, ale temu, „żeby szukając Boga, znależli Go niejako po omacku (17, 27). Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, iż Paweł, wypowiadając te wszystkie zdania, ma gdzieś w pamięci heksametry Aratosa — I że właśnie to wspomnienie za chwilę skonkretyzuje się w określonym — krótkim, ale znamiennym — cytacie z Fajnomenów.

Jest, więc rzeczą więcej niż prawdopodobną, że słowa „tou gar kai genos esmen” stanowią cytat z poematu Aratosa. Pod tym względem współczesne badania przyznają słuszność tezie Klemensa z Aleksandrii i glosatora kodeksu 1739.

 

Znacznie później dopiero wyłonił się problem drugiego cytatu, użytego w tym samym wersecie mowy na Areopagu. Na jego trop wprowadziło nowożytnych egzegetów dopiero zapoznanie się z komentarzem do Dziejów Apostolskich napisanym przez średniowiecznego uczonego syryjskiego Iszodada z Merw, który przechował starą tradycję wywodzącą się za pewne od Teodora z Mopswestii. Komentując mowę na Areopagu, pisze on:

„Te zdania: W Nim żyjemy i ruszamy się, i istniejemy oraz jak niektórzy z waszych mędrców [ powiedzieli: Z jego rodu jesteśmy — Paweł zaczerpnął z poetów pogańskich. Najpierw, co się tyczy owego ((W Nim żyjemy itd.: Otóż Kreteńczycy istotnie głosili o Zeusie, iż był on władcą, a potem został rozszarpany przez dzika i pogrzebany. I — powiadali — jest u nas jego grób. Przeto Minos, syn Zeusowy, ułożył na cześć swego ojca mowę pochwalną; i w niej tak rzekł; (Kreteńczycy wykuwają grób dla Ciebie, O. Święty i Wzniosły! Kłamcy, złe bestie, brzuchy leniwe! Bo przecież Ty nie umarłeś na zawsze, Ty jesteś żywy: w Tobie, bowiem żyjemy, rus się i istniejemy) — Tak, więc błogosławiony Paweł zaczerpnął to zdanie od Minosa. A to drugie: (Jesteśmy z rodu Boga) — wziął z poety, Aratosa, który pisał o Bogu oraz o siedmiu [planetach] i dwunastu [ znakach Zodiaku], powiadając:

(Od Boga zaczynamy, od Pana Niebios, to znaczy — od Zeusa. Albowiem wszystkie rynki, morza i nieba napełnione są Jego imieniem. I na każdym miejscu wszyscy Go potrzebujemy, z Jego, bowiem rodu jesteśmy.. A On w łaskawości swej daje dobre znaki nam i wszystkim ludziom. Pobudza nas, abyśmy wyszli do pracy. Zarządza wszystkim, co widzialne i co niewidzialne. Dlatego wszyscy czcimy Go i powiadamy: Bądź pozdrowiony, nasz Ojcze, cudowny i wielki!”

Tę samą historię o Minosie powtarza inny komentarz do mowy na Areopagu, zawarty w Gannat Busame, przechowujący tradycję nestoriańską, opartą zresztą również na egzegezie Teodora z Mopswestii. Iszodad, bardziej rzeczowy, wymienia Minosa, jako autora wypowiedzi, z której Paweł zaczerpnął cytat, i sam cytuje zwartą partię owej tajemniczej „mowy Minosa odpowiadającą czterem greckim heksametrom. Niewątpliwie musiał on mieć przed oczyma jakiś określony utwór literacki. Czy podany przez niego cytat jest stosunkowo wiernym odpowiednikiem oryginału? O ile osądzać skrupulatność Iszodada na podstawie podanego przez niego później tłumaczenia z Aratosa, (które można skontrolować, posiadając grecki oryginał), to można mieć do jego wersji dosyć duże zaufanie. Pierwsza część cytatu z Fajnomenów jest przekładem zdumiewająco wiernym — jak na pojęcia antyczne i średniowieczne, które nie przeprowadzały na ogół tak wyraźnej granicy między tłumaczeniem a parafrazą.

Dopiero druga część cytatu jest syntetyczną para frazą dalszej partii Aratosowego Prooemium. Oto powtórzony — z dosyć dużym zaufaniem — Iszodadowy cytat z „mowy Minosa”:

„Kreteńczycy wykuwają grób dla Ciebie, o, Święty i Wzniosły! Kłamcy, złe bestie, brzuchy leniwe! Bo przecież Ty nie umarłeś na zawsze, Ty jesteś żywy: w Tobie, bowiem żyjemy, ruszamy się i istniejemy”. W tekście tym, oprócz końcowej frazy będącej wzorem formuły z mowy na Areopagu, jest jeszcze jedno światełko, które uczonym wskazało drogę. Patetyczna obelga pod adresem Kreteńczyków jest przecież identyczna z innym — również bardzo sławnym — cytatem Pawłowym, pojawiającym się w Liście do Tytusa (1, 12). Pisząc o mieszkańcach Krety, mówi tam Apostoł:

(„Powiedział jeden z nich, ich własny wieszcz:

Kreteńczycy zawsze łgarze, złe bestie, brzuchy leniwe).

Wydaje się, więc rzeczą niewątpliwą, iż oba cytaty - cytat z mowy na Areopagu: i cytat z Listu do Tytusa zaczerpnięte są z tego samego utworu, i to nawet z tej samej partii utworu. W takiej sytuacji bezpośredni kontakt Apostoła z owym dziełem greckim staje się bardzo prawdopodobny.

Jakie to jednak było dzieło?

Cóż to była za „mowa Minosa?

Minos był legendarnym herosem kreteńskim i można by go uważać za owego „ich własnego wieszcza, o którym wspomina Paweł. Ale na właściwy trop naprowadza świadectwo Klemensa Aleksandryjskiego, który nieoczekiwanie dopełnia informacji podanej przez Iszodada. Komentując cytat występujący w liście do Tytusa twierdzi bez wątpliwości, że jest on zaczerpnięty z poematu Epidemesa Kreteńczyka. Tezę tę powtarzają potem w swoich komentarzach Hieronim i Jan Chryzostom.

Epimenides” był postacią na pół legendarną. Zaliczano go do Siedmiu Mędrców, do owej sławnej plejady dawnych wielkich mężów z pogranicza historii i legendy. Jego dzieje, opowiedziane przez historyka Teopomposa (z IV w. przed Chr.), a potem powtórzone przez Diogenesa Laertiusa i innych późnych pisarzy greckich, obfitują w momenty zdumiewające.

Oto niegdyś ojciec młodego Epimenidesa wysłał go ze stadem owiec do miasta, a chłopiec w drodze usnął i spał boskim snem przez 57 lat. Gdy się obudził— tak samo młodzieńczy jak przedtem — jego młodszy brat był już starcem. Żył potem Epimenides bardzo długo i posiadł ogromną mądrość. Istnieje bardzo dawna tradycja, zanotowana przez Platona (Leges, 1, 642 D, E) i Arystotelesa (w „Atenaion Politeia”), iż w czasach przed wojnami perskimi Epimenides przybył do Aten, aby oczyścić miasto od klątwy i zarazy. Wówczas to, opowiada Diogenes Laertius (1, 110), mędrzec nakazał Ateńczykom, aby składali ofiary wszystkim bogom. „Dlatego jeszcze dziś można znaleźć w gminach ateńskich ołtarze bez imion bogów ( „bomous anonumous”) — pamiątkę dokonanego wówczas oczyszczenia. Problem owych „ołtarzy anonimowych a, przeznaczonych dla wszelkich bogów, jacy mogliby być pominięci w modlitewnych apostrofach, wiąże się oczywiście ze sprawą sławnego napisu, wymienionego w mowie na Areopagu: „AGNOSTEO DEO”. Związek tej sławnej formuły, (wokół której jest przecież osnuta cała mowa Pawła) z tradycjami dotyczącymi Epimenidesa rzuca dodatkowe światło na interesującą sprawę Pawłowego cytatu z tajemniczej „mowy Minosa”

Epimenidesowi bowiem przypisywano nie tylko legendarne czyny, ale również sporą ilość utworów literackich, które krążyły pod jego imieniem, wśród nich: poetycką Teogonię (w duchu orfickim) oraz poemat epicki o Minosie i Radamantysie, o owych dwóch mitycznych „synach Zeusa czy owe „Deogonia e Kritika e xresmoi” (por. obszerną listę dzieł Epimenidesa u Diogenesa Laertiusa 1, 111 nn.). Skoro zaś Minos był jednym z bohaterów poematu przypisywanego Epimenidesowi, to wyjaśnia się pozorna sprzeczność między relacją Iszodada a informacją podaną przez Klemensa Aleksandryjskiego. Tajemnicza „mowa Minosa była prawdopodobnie fragmentem dzieła Epimenidesowego. Paweł zapewne musiał dobrze pamiętać ów fragment, skoro inny cytat z niego nawinie mu się jeszcze pod pióro w Liście do Tytusa. Owym „ich własnym wieszczem, którego Paweł przypomina Kreteńczykom, jest, więc zapewne Epimenides.

Fraza w mowie na Areopagu, cała przesiąknięta duchem monoteizmu (w znaczeniu, jakie nadał jej Paweł), nie może być oczywiście literalnie ścisłym cytatem z poematu, gdyż nie jest heksametrem. Może „zawinił tu nie Paweł, ale jego kronikarz Łukasz. Jest jednak dosyć łatwo — poprzez lekką archaizację epicką form gramatycznych — przeistoczyć tę frazę w heksametr.

Kontekst mowy Pawła nadaje tej frazie znaczenie głębsze od tego, jakie miała ona w greckim poemacie. To samo można było stwierdzić przy cytacie z Aratosa.

Jest jednak rzeczą znamienną, do jak różnych sfer dziedzictwa greckiego sięga Paweł, aby uprzystępnić filozofom z Areopagu Dobrą Nowinę chrześcijańską. Trudno określić chronologię owych hipotetycznych „Deogonia e Kritika e xresmoi” Być może, był to apokryf powstały w epoce hellenistycznej. Żarliwy jednak musiał być ton religijny poematu, jeśli wnioskować choćby z tej jednej frazy, frazy wspaniałej, której nie można zapomnieć. Związek owego apokryficznego poematu z legendarną postacią Epimenidesa ma również głęboką wymowę. To prawda, że Cyprian Norwid, który osnuł wokół tej postaci piękny poemat, wyposażył ją w zbyt wielki blask, pisząc we wstępie, iż „osoba moralna tego męża ma coś nieledwie ewangelicznego we wszystkim, cokolwiek o nim wie się dzisiaj”. Nikt jednak nie zaprzeczy, iż Epimenides jest jedną z najwznioślejszych postaci greckiej legendy. Paweł tropiąc w całym dziedzictwie ludzkości to, co kiedyś Simone Weil nazwie „,intuitions prechretiennes” (intuicjami przedchrześcijańskimi) nad ołtarzem poświęconym NIEZNANEMU BOGU wspomniał zapewne majestatyczną postać legendarnego twórcy owego kultu. Stanął mu w pamięci poemat Epimenidesowy, żarliwa apostrofa Minosa.

LIT :

Ks E.Dąbrowski „Dzieje Apostolskie” Wstęp, przekład z oryginału, komentarz, Pallottinum, Poznań 1961

Ks J.Klenowski „Dlaczego wierzymy 41 tez teologii fundamentalnej”, Warszawa 1969

Ze współczesnej problematyki biblijnej, Lublin, TOW. NAUK. KUL, 1961

Ks. Józef Kudasiewicz Rola Ducha Świętego w Dziejach Zbawienia, Materiały pomocnicze do wykładów z biblistyki tom IV, KUL Lublin 1983,

Skompilował Wojciech Qbit

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura