wqbit wqbit
1450
BLOG

"Na Malcie Pawła pogryzły żmije - one zdechły a Paweł żyje"

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

W archipelagu wysp położonych w odległości90 km na południowy wschód od Sycylii znajduje się największa z nich, Malta (246 km, od której cały archipelag otrzymał nazwę. Inne (Comino, Cominotto, Filiola) są już znacznie mniejsze z wyjątkiem Gozo (67 km). Nazwy współczesne są w jakimś stopniu nawiązaniem do dawniejszych, jak się o tym można przekonać z dzieł Strabona, Liwiusza czy Diodora Sycylijskiego. Zwłaszcza ten ostatni, jako Sycylijczyk przede wszystkim musi być brany pod uwagę.

W starożytności wyspę Gozo zwano Gaulos albo Gaudos, a Malta przez wszystkich pisarzy, św. Łukasza nie wyłączając, zwana jest Melite.

Jest to nazwa fenickiego pochodzenia. I w swej pierwotnej formie brzmiała: Melita. Wiąże się ona jak najściślej z faktem, że położenie wyspy na kilka wieków przed Chrystusem docenili Fenicjanie, nadali jej nazwę i zaludnili czyniąc z niej ważny punkt przeładunkowy w tej części Morza Śródziemnego. Od Fenicjan przejęli ją Kartagińczycy i dopiero w roku 218 przed Chrystusem zdobyli ja Rzymianie i pod względem administracyjnym połączyli z Sycylią. Przez długi czas wyspa pozostawała pod ich władzą z wyjątkiem krótkich okresów przynależności do państwa bizantyjskiego, dopóki nie zdobyli jej Arabowie (wiek IX), którym zawdzięcza dzisiejszą swą nazwę. Dalsze losy wyspy uzależnione były od wpływów politycznych w Europie: w latach 1530— 1798 była ona główną siedzibą Rycerskiego Zakonu św. Jana, zwanego powszechnie Zakonem Kawalerów Maltańskich Napoleon Bonaparte zdobył ją tylko na czas krótki, po czym zawładnęli nią Anglicy.

Te zmienne koleje wyspy nie minęły bez pozostawienia śladów w jej składzie etnicznym, języku i kulturze. Za czasów św. Pawła ludność Malty składała się głównie z Punijczyków, tj. Fenicjan związanych dawniej z Kartaginą. Znajdowało to swój wyraz w języku i kulturze. Na Malcie posługiwano się wówczas językiem punickim, tj. językiem dawnych Fenicjan, zbliżonym do hebrajskiego z pewnymi odrębnościami dialektalnymi. Język ten w Afryce północnej utrzymał się bardzo długo, skoro jeszcze św. Augustyn (354— 430) o nim wspomina. Właśnie ze względu na język św. Łukasz mieszkańców Malty nazwał barbarzyńcami (Dz 28, 1. 4), co rozumieć należy w znaczeniu przyjętym naówczas i stosowanym do ludzi mówiących innym językiem niż grecki czy łaciński. Owe pierwiastki punickie przechowały się zresztą i we współczesnym języku maltańskim, obok angielskiego od roku 1934 urzędowym języku Malty, chociaż silne wpływy włoskie zmieniły znacznie sytuację pod tym względem.

Administracyjna zależność od Sycylii za czasów rzymskich wyznaczała Malcie miejsce w sieci kolonii śródziemnomorskich. Nie jest wykluczone, że przed podziałem prowincji za Augusta w roku 27 przed Chr. namiestnik rzymski na wyspie miał tytuł propretora. Podział Augusta mienił ten stan rzeczy. W Dziejach Apostolskich zwierzchnik określony jest „princeps insulae” (28, 7). Można by wprawdzie upatrywać w tej nazwie nie urzędowy tytuł zwierzchnika wyspy w sensie administracyjnym, ale nazwę lokalną opartą na tradycjach punickich. W takim założeniu przetrwałaby ona zmienność politycznych władz i stosowano by ją do osoby najważniejszej w zespołowym zarządzie wyspy, niezależnie od urzędowych tytułów. W każdym razie z dokumentów czy inskrypcji maltańskich znane są tytuły: propretora, prokuratora i duumvira w odniesieniu do władz lokalnych. Toteż niezależnie od roli i kompetencji poszczególnych członków rzymskiego zarządu wyspy tytuł ten nie natrafia na żadne trudności i niekoniecznie należałoby w nim upatrywać echa dawnych tradycji punickich (Sar — princeps — książę), skoro i w wielu innych koloniach czy municypiach rzymskich znano go w formie: princeps colonie.

Tego rodzaju szczegół w opisie Dziejów Apostolskich ma oczywiście swoją wymowę. Słusznie można by zeń wysnuć wniosek przemawiający za autorem Dziejów: był nim ktoś, kto Maltę znał dość dobrze, aby już w nieznanej skądinąd tytulaturze zwierzchnika wyspy dać temu tak znamienny wyraz.

Datę przybycia św. Pawła na Maltę ustalić można w oparciu o ogólną chronologię jego działalności oraz o następstwa wydarzeń opisanych w ostatnim rozdziale Dziejów. Zaaresztowany na terenie świątyni w roku 58 św. Paweł przebył w więzieniu cezarejskim niemal dwa lata. Prokurator Porcjusz Festus (60—62) na skutek apelacji zdecydował się odesłać więźnia do Rzymu w lecie 60 roku, Nie mogąc doczekać się dogodnego połączenia z Italią (po przez Aleksandrię) odesłano go w końcu na okręcie adramyteńskim (Adramyttion — miasto w Mizji) w drugiej połowie sierpnia 60 roku. Było to niemal w ostatniej chwili, jeśli chciano dotrzeć do Rzymu jeszcze przed zamknięciem żeglugi morskiej i uniknąć niebezpieczeństw grożących okrętom już w październiku. Niestety, wskutek nie sprzyjających okoliczności planu tego zrealizować nie zdołano, i to pomimo zmiany okrętu w Mirze na aleksandryjski, zapewniający dogodniejsze warunki podróży. Niesprzyjające, bowiem wiatry zepchnęły okręt ku Krecie i zahamowały jego dalszą podróż tak, że Święto Pojednania przypadające w tym roku pod koniec września Paweł spędził w porcie kreteńskim Kaloi Limenes Dobre Porty (Dz 27, 9) . Tam też zamierzano przezimować, ale gdy zdecydowano uczynić to w nieco dogodniejszym pobliskim porcie Feniks, tajfun zwany „Euroakwilo rzucił niespodzianie okręt na pełne morze i skierował ku południowi. To miotanie statkiem przez nieustający wicher trwało ponad dwa tygodnie, niejednokrotnie zagrażając całkowitym rozbiciem okrętu. I tylko doświadczeniu sternika i dzielności marynarzy można było zawdzięczać to długie opieranie się burzy, która w końcu wyrzuciła statek niemal na brzegu Malty, niszcząc go wprawdzie, ale na tak niedalekiej odległości od lądu, że wszyscy podróżni w liczbie 276 osób dotarli do brzegu, przyjęci gościnnie przez Maltańczyków.

Jakkolwiek to i tak zdumiewające, biorąc pod uwagę stres i dwutygodniową głodówkę, że nikt się nie utopił.

Działo się to w drugiej połowie października 60 roku i wobec całkowitego zamknięcia mórz (mare clausum) nie pozostawało nic innego jak czekać wiosny i ponownego otwarcia żeglugi. Mogło to nastąpić nie wcześniej niż po upływie trzech miesięcy przy sprzyjających warunkach nawigacyjnych.

Św. Łukasz jest nie tylko autorem Dziejów Apostolskich, ale ponadto był towarzyszem wydarzeń opisanych przez siebie podróży Pawłowych, min. przeprawy przez Morze Śródziemne z pobytem na Malcie włącznie. Stąd ten żywy opis rozbicia się okrętu, szczegóły pobytu na wyspie oraz dane chronologiczne, pozwalające określić daty tak dokładnie. Autor sygnalizuje zresztą obecność swoją używając pierwszej osoby liczby mnogiej („my pisząc np.; „A po ocaleniu dowiedzieliśmy się, że wyspa nazywa się Melita (28, 1).

Maltańczycy zaopiekowali się rozbitkami. Rozpalono ognisko, nawiązano kontakty, a wydarzenie z ukąszeniem Pawła przez żmiję podziałało na tubylców niesłychanie. Najpierw myśleli, że Paweł był mordercą, skoro uratowawszy się z katastrofy morskiej bogini, Dike – czyli uosobienie sprawiedliwości nie pozwala mu żyć, a dała mu się uratować by zadać jeszcze więcej cierpienia. Ale skoro Paweł nie zaczął puchnąć, ani nagle się nie przewrócił no to w takim razie jest bogiem, podobnie jak w Listrze.

 Odtąd poczęto przypisywać Apostołowi jakąś moc niezwykłą, czego potwierdzeniem były liczne uzdrowienia zarówno wśród ludności, jak i w domu namiestnika (principis insulae) wyspy Publiusza, którego ojcu Paweł przywrócił zdrowie (Dz 28, 8-10). Był to zatem rodzaj akcji charytatywnej, wywołującej podziw Fenicjan, tak skłonnych do ubóstwiania ludzi i nie cofających się przed przypisywaniem mocy boskiej Pawłowi (Dz 28, 6).

Łukasz był przy Pawle. I choć skrywa się niejako w cieniu przypisując wszystko Apostołowi to nie można się oprzeć wrażeniu, że jego wiadomości medyczne wspierały w niejednym akcję charytatywną Pawła. A gdy chorobę ojca Publiusza określa zgodnie z terminologią naukową, jako „febrę i dyzenterię to słusznie wolno upatrywać w tym diagnozę postawioną przez kogoś, komu język medyczny Hipokratesa (czy później Galena) był znany.

Tym bardziej, że, że żmiję, która ukąsiła Pawła, autor Dziejów nazywa terminem naukowym „thera” (w odróżnieniu od popularnej nazwy). W medycynie jad żmii nazywano technicznie theriake. A jeszcze 100 lat temu, jak podaje Giuseppe Ricciotti na Malcie można było spotkać jadowite żmije.

Dzieje Apostolskie nic nie wspominają o akcji misyjnej Pawła na Malcie. Ale trzeba by zapomnieć wszystko, cokolwiek o Apostole skądinąd wiemy, aby przypuszczać, że owych „trzech miesięcy zimowych nie wykorzystał on dla głoszenia Maltańczykom tej Ewangelii, której poświęcił życie swoje. Współcześni nam Maltańczycy chlubią się, i nie bez racji, że kościół ich założony został przez Apostoła narodów. Jego posąg ustawiono na jednym z najwyższych punktów wyspy, a otwartą ku wschodowi zatokę nazwano „Zatoką św. Pawła”

Po trzymiesięcznym pobycie na Malcie (Dz 28, li), gdy tylko warunki nawigacyjne na to pozwalały, może nawet już w połowie lutego 61 roku, ze względu na podróż raczej przybrzeżną zdecydowano ruszyć w dalszą drogę do Rzymu. Wiele statków zimowało w portach maltańskich. Setnik Juliusz wybrał jeden z nich, również aleksandryjski, mający za godło (tutela navis) Dioskurów. Pomieszczono na nim wszystkich rozbitków i ruszono w drogę. Odległość.90 km dzielącą Maltę od Sycylii przebyto w jeden dzień i za trzymano się na trzy dni w Syrakuzach. Stąd wciąż w ruchu przybrzeżnym z licznymi postojami po drodze skierowano się na północ, aby pod koniec miesiąca dotrzeć do Rzymu. Nic nam nie wiadomo o organizacji hierarchicznej kościoła na Malcie po wyjeździe św. Pawła. Publiusz na pewno nie był jej pierwszym biskupem, jak utrzymywali niektórzy autorzy, a pierwsze świadectwa kościelnej organizacji hierarchicznej na wyspie są daleko późniejszego pochodzenia.

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura