wqbit wqbit
436
BLOG

Korona cierniowa bardziej realna niż np "Donald Tusk"

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

 

Doskonale zgodny z historią jest fakt, że Jezus został wydany żołnierzom. W  prowincjach do żołnierzy należało wykonywanie wyroków: zarówno wyroków śmierci (obejmujących także biczowanie, które często je poprzedzało) jak i wyroków mniejszej wagi.

Nie tak było w Rzymie, gdzie urzędnik sądowy wyposażony w imperium –ogłaszania i wykonywania wyroków w imieniu cesarza – występował w towarzystwie liktorów z  rózgami. Były one ponurymi narzędziami śmierci. Chodziło o pęk rózeg do wymierzania chłosty związanych wokół topora do ścinania głowy.

W innych okolicznościach i na innych obszarach wyroki śmierci wykonywane były przez zawodowych katów, w prowincjach te smutne obowiązki należały do żołnierzy.

Ewangelie nie mylą się też, gdy chodzi o opisanie męczarni. biczowania. Jan używa greckiego słowa mastigo, Mateusz i marek fragello, które są synonimami i obydwa oznaczają „ja biczuję”. Gdyby zaś chodziło o obywatela rzymskiego, byłby on bity witkami, mianowicie giętkimi kijami. Jeżeli byłby to żołnierz to sztywnym kijem, w każdym razie nie – jak w przypadku Jezusa – za pomocą flagellum, które było masywna dyscypliną z licznymi rzemieniami skórzanymi, obciążonymi metalowymi kulkami lub ostrymi szpicami (skorpion) jak podaje Giuseppe Ricciotti.

Inne szczegóły też wydają się prawdziwe. Korona cierniowa, o której wspominają trzej Ewangeliści została upleciona przez żołnierzy i myli się słynny Guignebert pisząc, że ciężko wyobrazić sobie tych żołnierzy biegnących pośpiesznie zbierać kolczaste rośliny i  kłujących sobie palce żeby je spleść. W rzeczywistości uczony francuski nie znał starożytnego obyczaju praktykowanego do niedawna W Palestynie: wszędzie gdzie trzeba było rozpalić ognisko lub podtrzymać ogień znajdowały się wiązki miejscowego krzewu, którego łacińska nazwa brzmiała Ziziphus ze znamiennym dodatkiem Spina Christi, a co do pokłucia sobie palców, ten krzew w odróżnieniu od gałązek róży lub akacji – ma kolce giętkie, które, jeśli się nimi manipuluje ostrożnie, w kontakcie ze skórą zginają się nie kalecząc i  w  ten sposób pozwalają na splecenie z nich korony bez odniesienia szkody (wielu uczonych wypróbowało to z sukcesem).

Wszystko następnie jest bardzo prawdopodobne. Mateusz np.. mówi, że narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Także tu ktoś ironizował, pytając skąd żołdacy mogli zdobyć tak luksusową odzież, ale nie pamiętał o tym, że poza Rzymem oficerowie ubierali sagum,które właśnie było szkarłatnym płaszczem, stanowiło, więc część wyposażenia wojskowego i nie było czymś trudnym mieć do dyspozycji jakiś zużyty płaszcz, choćby zresztą jakiś strzęp z  niego. Marek i Łukasz mówią o purpurze, ale termin kokinons (szkarłat po grecku) był zawsze używany na określenie koloru czerwonego, a więc zarówno czerwieni szkarłatu jak i  czerwieni purpury. Poza tym, słowo „purpura” lub „purpurowy” w wielu wypadkach oznacza nie kolor, lecz raczej wspaniałość jakiegoś przedmiotu. Nie ma żadnej, więc sprzeczności między trzema Synoptykami.

Joseph Blinzler pisze, że żołnierze wiedzieli z rozprawy sądowej, że Jezus uważa się za króla, zabrali się ochoczo do wyszydzenia jego królewskości w poniżającej maskaradzie. Do insygniów hellenistycznych królów wasali należały purpurowa chlamida, berło i wieniec za złotych liści. Tylko suwerenny władca nosił opaskę na czole z białej wełny. Żołnierze ozdobili, zatem Jezusa szyderczymi namiastkami tych trzech insygniów. A więc płaszcz, trzcina (w prawej ręce), korona cierniowa – wszystkie trzy symbole królów hellenistycznych pojawiają się w opisie Ewangelistów.

Prawdopodobieństwo powiększyło się jeszcze bardziej dzięki znajomości epizodów starożytnych podobnych do tej maskarady. Ojciec Lagrange podaje, że w kilka lat po procesie Jezusa, ludność Aleksandrii złapała pewnego szaleńca Carabasa, który biegał nagi po ulicach i  zaimprowizowała z niego króla żydowskiego. Jak opowiada Filon Aleksandryjski, zawlekli go do gimnazjonu i umieściwszy go na wywyższeniu, włożyli mu na głowę dziurawy koszyk, jako koronę, zarzucili mu na ramiona matę, która się wlekła po ziemi jak płaszcz królewski i  ktoś włożył mu do ręki, jako berło podniesioną na ulicy łodygę papirusu.

Wg prawa rzymskiego, ten, kto został powierzony żołnierzom po to by zostać ubiczowany dostawał się pod absolutną władzę swoich katów, tracąc status nie tylko obywatela – a Jezus nim nie był, – ale nawet osoby. Mający być ubiczowanym, był uważany za człowieka, w którym już nie ma niczego ludzkiego, za puste widmo, o które prawo już się nie troszczyło, nad którym można się dowolnie znęcać. Także biczowanie rzymskie nie było ograniczone jakąś określoną ilością uderzeń w przeciwieństwie do żydowskiego, surowo ograniczonego do 39.

W rzeczywistości ma się wrażenie, że Piłat nie tylko chciał biczowania, ale życzył sobie idących w ślad za tym szyderstw (Nie jest wykluczone, że sam je zasugerował). Aby istotnie uspokoić Żydów i oddalić od siebie widmo oskarżenia, że nie był dostatecznie surowy wobec oskarżonego o obrazę majestatu, musiał pokazać, że pretendent do tronu, ten biedny Galilejczyk, był jedynie groteskową parodią. Prawdopodobnie w tym świetle należy odczytywać to co napisał Jan, zaraz po opisie szyderstw żołdactwa. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: „Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że nie znajduję w Nim żadnej winy” Jezus, więc wyszedł na zewnątrz w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: „oto człowiek” (J 19, 4n). Jak gdyby mówił: zobaczcie, chcecie abym tego rodzaju błazna brał na serio, posyłając go na krzyż jako prawdziwe zagrożenie dla Rzymu.

A więc także tu Ewangelie wykazują nie tylko historyczną solidność, ale także ukryte zgodności psychologiczne. Biczowanie i następująca po nim tragiczna maskarada wytrzymują analizę zaplecza historycznego i włączają się w wydarzenie całkowicie spójnie.

 

 

 

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura