We wczesnym okresie stosunek chrześcijaństwa do judaizmu nie oznaczał gwałtownego zerwania z mozaizmem czy ze świątynią, ale kształtował się ewolucyjnie z zachowaniem więzi właśnie ze świątynią, do której chrześcijanie jerozolimscy uczęszczali na równi ze współrodakami.
Miało to miejsce w godzinach rannych i popołudniowych tj. w czasie składania ofiary tamid czyli codziennej dla której przewidziana było godzina 3 (tj. 9) oraz 9 (tj. 15). Było przyjętym zwyczajem, że Izraelita odbywał w tym czasie modlitwy do czego dochodziła jeszcze modlitwa wieczorna.
I tak pewnego dnia Piotr i Jan zdążając z wieczernika, a zatem od strony południowej zamierzali wejść do świątyni, gdy napotkali chromego leżącego przy Bramie Pięknej, proszącego o jałmużnę.
W odpowiedzi na prośbę Piotr wpatrzył się pilnie w chromego (atenisas jest to ulubione medyczne słowo Łukasza (2 razy w Ewangelii i 10 razy w Dziejach).
Uzdrowienie sprawił Piotr „w imię (beszem) Jezusa Chrystusa Nazareńskiego”. Nie oznacza to oczywiście żadnej magicznej formuły, ale podobnie jak przy udzielaniu chrztu: „w opraciu o autorytet, władzę i zasługi Jezusa”.
To, co następuje w opisie Łukasza znamionuje pisarza o silnej ekspresji i skrzętnym doborze słów. Słów żywych, świetnie nadających się do opisu nagłych uzdrowień albo nagłych chorób i śmierci.
A Piotr rzekł: Nie mam złota ani srebra, ale to co mam to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, chodź. I ująwszy go za prawą rękę podniósł go a natychmiast umocniły się jego nogi i stopy. I zerwawszy się powstał i chodził i wszedł z nimi do świątyni chodząc, skacząc i chwaląc Boga (Dz. 3, 6-9).
Echa dawnej medycyny antycznej dostrzec można szczególnie w zwrocie „umocniły się jego nogi i stopy”. Użyte tu określenia używane były w traktatach medycznych np. Hipokratesa, Galena, Hezychiusza czy Dioskoridesa, kiedy była mowa o umacnianiu się kości.
Także określenie stanu tych, którzy ujrzeli chromego jak chodził i ogarnęło ich zdumienie „ekstasis” pasuje do opisów w traktatach medycznych stanu „szoku” z powodu niezwykłego wydarzenia, używanych przez Hipokratesa czy Meandra dalekiego od „ekstazy religijnej”.
Uzdrowiony zgodnie z ludzkim odruchem trzyma się Piotra i Jana, co spowodowało zebranie się tłumu a w konsekwencji wygłoszenie mowy w portyku Salomona, gdzie przyjętym zwyczajem nauczali uczeni i sławni mistrzowie zakonu gromadząc wokół siebie uczniów i przygodnych słuchaczy.
Mowa Piotra, jak należałoby się spodziewać zgodnie z autentycznością historyczną, oparta jest wyłącznie na motywach starotestamentalnych i to w formie, która już za czasów Łukasza musiała być uznana za przedawnioną!!
Jeśli można by mówić o pomoście między chrześcijaństwem a judaizmem to było jedno proroctwo, które dostarczało gotowego wzoru, mogącego stać się punktem wyjścia wszelkich późniejszych rozważań. Było to proroctwo Izajasza o „Słudze Jahwy”. Zrozumiał to Piotr i uczynił z tego proroctwa osnowę swej chrystologii. Nazwa, bowiem „Ebed Jahwe” nie jest znana w żadnej innej księdze NT a tu w mowie Piotra znajduje się dwukrotnie i dwukrotnie w późniejszej modlitwie zanoszonej przez chrześcijan w obecności Piotra. A więc łącznie w czterech wypadkach, a później nazwa ta ulegnie zapomnieniu. Jest to uderzające.
Znajdą się inne sformułowania i tytulatura Chrystusa będzie wzbogacać się o nowe szczegóły. A co ciekawe proroctwo Izajasza pojawi się po raz kolejny w dłuższym fragmencie Listu Piotra (2,22-25) co świadczy jak organicznie pojęcie „Pais Theou” – Sługa Jahwe związana był z teologią Piotra. Jest to najbardziej antyczna chrystologia jaą posiadamy – jak zauważy O.Cullman.
Nie był to zresztą jedyny tytuł Jezusa, do którego odwoływał się Piotr. Przeciwnie, ten, którego zaparli się Żydzi (wykorzystane tu określenia są pełnym emfazy określeniem winy Żydów i to w porównaniu z Piłatem) był i „Świętym” i „Sprawiedliwym”. Oba te tytuły znane są z proroctw Starego Testamentu: Qodesz i Saddiq (Iz 53,11; Jer 23,5; Zach 9,9). Dla słuchaczy jerozolimskich były one pełne wymowy.
Nie mniejsze znaczenie miało to co w drugiej części mowy Piotr powiedział o „czasach ochłody” i „odnowieniu wszechrzeczy”. Były to pojęcia jak najściślej związane z początkiem czasów mesjańskich. Nawołując Żydów do pokuty, aby nadeszły czasy mesjańskie Piotr mieścił to w wielkiej perspektywie, w której było miejsce i na głoszenie Ewangelii wszystkim narodom i na ich nawrócenie łącznie z Żydami.
W zakończeniu mowy Piotr jeszcze raz odwołał się do Penateuchu, do Abrahama i zawartego z Bogiem przymierza, a nazywając słuchaczy swych „synami Proroków i Przymierza” wskazał na dwie podwaliny Starego Testamentu: Prawo i Proroków. Zakończył swą mowę zachętą do nawrócenia się, czyli przyjęcia chrześcijaństwa.
W tym momencie, zgodnie z autentycznością historyczną, mowa została przerwana przez nadejście władz świątynnych z dowódcą straży na czele. Nauczanie na terenie świątyni dopuszczalne było, bowiem jedynie dla wybitnych mistrzów Zakonu, dlatego też Apostołowie zostali pojmani. Między przybyłymi znaleźli się również i saduceusze, których niepokoiła sama treść nauki i ciągłe odwoływanie się do zmartwychwstania, w które nie wierzyli a o które to poglądy staczali zażarte walki z faryzeuszami.
Wobec spóźnionej pory dowódca straży świątynnej „sagan” postanowił odłożyć zbadanie sprawy do dnia następnego, a Apostołów przetrzymać w więzieniu. Zaś w wyniku cudu i mowy Piotra liczba wiernych wzrosła o 5000 osób, ja nie omieszkał dodać Łukasz.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)