Wobec dużej rozbieżności zdań i wykluczających się nawzajem poglądów nie pozostaje nic innego, jak o czas powstania zapytać samą księgę i na podstawie jej treści usiłować określić, chociaż w przybliżeniu okoliczności, w jakich doszło do jej napisania. Nie mogło się to stać przed rokiem 63, tj. przed zakończeniem dwuletniego (61-63) uwięzienia Pawła w Rzymie. Jeśli bowiem autor w zakończeniu księgi pisze: „l pozostał przez całe dwa lata (dietian) w wynajętym przez siebie domu, i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili” (28, 30) — to zgodzić się trzeba, że oznacza to termin, po którym autor przystąpił do napisania dzieła. Termin, przed którym na pewno skończył to termin jaki wyznacza nieznajomość przez Łukasza zbioru Listów św. Pawła.
Mowa tu o zbiorze Listów, a nie o poszczególnych pismach, zwłaszcza tych, w których Łukasz wyraźnie jest wspomniany. Jak będzie wykazane poniżej, a na co godzi się znaczna większość egzegetów, zbiór taki był Łukaszowi nieznany. Inaczej bowiem trudno by wytłumaczyć, dlaczego nie wykorzystał on całego szeregu danych, które by opis jego uzupełniły w niejednym punkcie.
Otóż zbiór Listów Pawłowach jako taki znany był Klemensowi Rzymskiemu (101), jak to wynika z jego pierwszego listu napisanego około roku95, a możemy śmiało przypuszczać, że i kościołowi rzymskiemu w ogóle. Gdyby Łukasz pisał w tym mniej więcej czasie, niepodobna, aby nie uwzględnił wielu danych, jeśli tyle miejsca poświęcił św. Pawłowi, czyniąc z jego osoby główną postać drugiej części swego dzieła. A to usprawiedliwia wniosek, że zostało ono napisane wcześniej. W każdym razie ramy: 63—95 w tych warunkach narzucają się uwadze.
Dalsze badanie księgi pozwala je wszakże zacieśnić coraz bardziej. Wiadomo przecież, czym był dla Palestyny i Jerozolimy rok 70 po Chr. To rok zagłady miasta i świątyni, koniec państwa żydowskiego. Tak radykalna zmiana odbiła się szerokim echem w całym świecie, tym bardziej, że powtórny Exodus żydowski sprzyjał szerzeniu się wieści o klęsce, której wyrazem są monety Flawiuszów z napisem Judaea Capta. Otóż w założeniu, że Łukasz pisał swoje dzieło po roku 70, byłoby zgoła nie do pojęcia, aby o tej klęsce narodowej, zburzeniu Jerozolimy i świątyni nie uczynił najmniejszej wzmianki. I nie tylko, dlatego, że była ona realizacją proroctwa Chrystusa, które sam w Ewangelii opisał tak wymownie (21, 5-36), ale również, że Jerozolima, świątynia z jej krużgankami, święta, ofiary, znaczniejsze budynki miasta (Antonia), zwyczaje i obyczaje mieszkańców są przecież tematami jego książki. Opisuje zdarzenia, które miały miejsce w Jerozolimie i na terenie świątyni, wymienia arcykapłanów, Sanhedryn, faryzeuszów i saduceuszów, zostawiając czytelników pod wrażeniem, że nic się w tym względzie nie zmieniło:, że miasto i świątynia istnieją nadal, a ofiary codzienne na ołtarzu składane są jak zwykłe. Niektórzy krytycy nazywają taki wywód argumentum ex silentio. I mylą się przy tym gruntownie. Nie chodzi tu, bowiem o to, że Łukasz mógł wspomnieć lub nie o zburzeniu Jerozolimy i świątyni, ale raczej, że przy takiej tematyce nie mógł o tym nie wspomnieć. Gdyby opisywał tylko Efez, Ateny czy Rzym, a nie wspomniał o zburzeniu Jerozolimy, można by to nazwać argumentum ex silentio ale skoro opisuje samą Jerozolimę, i to z takimi szczegółami jej życia świątynnego i religijnego w ogóle, a o jej zburzeniu nie ma nic do powiedzenia, to dzieje się tak dlatego, że pisał jeszcze przed jej zburzeniem, w czasach gdy Sanhedryn zbierał się na swoje posiedzenia, na których saduceusze wiedli spory z faryzeuszami, a świątynia Heroda Wielkiego w pełnej swej krasie panowała nad miastem. Innymi słowy, Łukasz napisał Dzieje Apostolskie przed zburzeniem Jerozolimy, tj. przed rokiem 70, i takie wrażenie odnieść musi każdy czytelnik jego dzieła.
Widać, zatem, jak wydatnie rozważania literacko-historyczne pozwalają nam zacieśnić ramy chronologiczne od lat kilkudziesięciu (63— 150) do zaledwie kilku (63—70). Ale nie jest to jeszcze pełna odpowiedź księgi na pytanie, co do czasu jej powstania. Autor przecież nie czyni najmniejszej aluzji do śmierci św. Pawła, która, jak z wielu danych wynika, nastąpiła w roku 67. Zbyt wiele miał Łukasz do powiedzenia o św. Pawle i zbyt szczegółowo zajmował się jego osobą, wprowadzając czytelników w samo sedno zagadnień związanych z jego działalnością apostolską, konfliktami, oskarżeniami i ich podstawą prawną, aby pominięcie okoliczności jego śmierci uznać za naturalne. Jest to takie oczywiste. Paweł — to nie jeden z bohaterów dzieła św. Łukasza, ale jego bohater główny, z którym nawet cel dzieła wiąże się bezpośrednio. Pominięcie śmierci takiego protagonisty byłoby wprost bezprzykładne i trzeba by racji zupełnie wyjątkowych, ażeby je uzasadnić. Otóż racje takie nie istnieją, a te, które się niekiedy przytacza, jak np. tendencje pacyfistyczne Łukasza, zmuszające go rzekomo do pomijania wszystkiego, co mogłoby urazić władze rzymskie i skłonić je do przerwania wyimaginowanego treuga Dei, oparte są na nieporozumieniu.
Autor Dziejów pisząc po śmierci Pawła w roku 67 musiałby w jakiś sposób zaznaczyć, jakie były ostateczne losy jego bohatera. Wspomniał zresztą o tym w zakończeniu swego dzieła, pozostawiając Pawła w Rzymie oczekującego po upływie dwuletniego pobytu w tym mieście na ostateczny wynik swej sprawy. Jest to pełne wymowy i każdemu krytykowi dać musi wiele do myślenia.
I to tym więcej, że cała księga wywołuje wrażenie okresu wolnego od niepokojów i konfliktów z władzami rzymskimi. Nawet sposób. w jaki potraktowano Pawła w Filippach (16, 19-39), w Koryncie (16, 12 czy w Cezarei (24, 1-26; 24, 27 — 25, 27), wskazuje na czas nie odróżniania przez władze chrześcijaństwa od judaizmu, a więc na okres przed wybuchem prześladowania za Nerona w roku 64. Paweł w Rzymie cieszył się względną swobodą, mógł rozwijać nawet określoną działalność w tym mieście. Czyż ten spokojny ton opisu byłby do pomyślenia po roku 64, kiedy to tylu chrześcijan (Tacyt: ingens multitudo – cała rzesza) przynależność swą do nowej religii przypłaciło życiem?
Zresztą w pierwszej części dzieła autor zajmował się wiele osobą Piotra, który stał przecież na czele nowej religii, wspierając Pawła w realizacji jego programu. Rok 64 — to data śmierci św. Piotra w okolicznościach, które szerokim echem rozległy się w całym chrześcijaństwie, zmieniając radykalnie dotychczasową sytuację i stwarzając nowy stan rzeczy w stosunku do władz rzymskich. Czy jest możliwe, aby tak zasadniczy zwrot; śmierć św. Piotra i nowa sytuacja prawna chrześcijaństwa nie znalazły w księdze żadnego wyrazu?
Bez przesady można powiedzieć, że wymowę takiego rozumowania uznaje bardzo wielu krytyków usiłujących tylko wytłumaczyć je tak, aby nie być zmuszonymi do przyjęcia wszystkich wynikających z tego konsekwencji. Wiąże się to, bowiem z całą długo wypracowywaną teorią dotyczącą czasu powstania Ewangelii synoptycznych. Jeśliby, bowiem uznać, że Dzieje Apostolskie napisane zostały w latach 63—64, jeszcze przed pożarem Rzymu i śmiercią, św. Piotra, to z tego nieuchronnie wynika, iż protos logos Łukasza, czyli jego Ewangelia została napisana jeszcze wcześniej. A ponieważ wszyscy godzą się na to, że jest to Ewangelia trzecia z kolei, napisana już po św. Mateuszu i św. Marku — w rezultacie prowadziłoby to do uznania tradycyjnej daty powstania Ewangelii, co wszystkie wysiłki krytyki z wieku XIX i XX stawia w konsekwencji pod znakiem zapytania.
Dzieła te napisane zostały, gdy żyli jeszcze świadkowie i to świadkowie wrodzy gotowi wytknąć natychmiast jakiekolwiek kłamstwo czy próbę najłagodniejszego nawet „głaskania tekstów”!!!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)