W chwili stwarzania świata przez Boga, nim jeszcze zaistniały pagórki, ziemia i pola, nim niebo i ocean powstały (por. Prz 8, 22-26), Słowo istniało u Boga. Choć różne od Niego, stanowiło z Nim i w Nim doskonałą jedność. Wszystko zostało stworzone przez Słowo i w Słowie. Mówiąc językiem ST, Bóg posłał swoje Słowo i cały świat został stworzony (Ps 33, 9; Iz 48, 13). Słowo to było światłem, wśród którego człowiek może znaleźć właściwą drogę ku Bogu; było też życiem i, udzielało prawdziwego życia. Stale obecne w świecie, który zawdzięcza Jemu swe istnienie, wyrażało wielkość i majestat Boży. Odrzucone przez świat, a zwłaszcza przez lud Boży, któremu udzieliło się w szczególniejszy sposób przez objawienie i w specjalnej opiece Stwórcy, przybrało w Jezusie Chrystusie postać ludzką: stało się ciałem, człowiekiem. Będąc Bogiem, przyszło na ziemię, by uczynić z nowego, wierzącego ludu dzieci Boże i by je zaprowadzić do Ojca.
Przewodnikiem w tej nowej wędrówce będzie nie dawne słowo, przekazane za pośrednictwem Mojżesza, spisane na kamiennych tablicach, głoszone przez Proroków i innych mężów Bożych, ale Wcielone Słowo, prawdziwe i niewyczerpane źródło łaski — Jezus Chrystus.
W ten sposób tradycyjne już w chwili powstania czwartej Ewangelii przedstawienie Jezusa jako Syna Boga (por. Mk 1, 11) znajdzie swój najpełniejszy wyraz w określeniu „Jednorodzony Bóg, bytujący w łonie Ojca”. W Nim Bóg przemówił do świata swoje najdoskonalsze Słowo, definitywnie i wyczerpująco. Prolog zamyka więc w zwięzłej formie całą działalność Chrystusa w trzech aspektach: odwiecznym, ziemskim i eschatologicznym, zdążającym ku wieczności.
1 1
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
a Bogiem było Słowo.
1. Pochodzenie Słowa (1, 1-5)
Pierwsze słowa Prologu nawiązują niedwuznacznie do Księgi Rodzaju 1, 1. Teleologiczne uzasadnienie takiego ujęcia jest oczywiste: dzieło stworzenia, opisane w pierwszych słowach Biblii, jest zarazem pierwszym etapem objawienia Bożego przez Słowo. Tym samym już pierwsze zdanie czwartej Ewangelii stwierdza dwuaspektowość dialogu Boga ze światem: w słowie i w czynie stwórczym. W Słowie Wcielonym, w Jego działalności odwiecznej i ziemskiej oba aspekty osiągają pełnię i doskonałą jedność.
Zarówno Rdz 1, 1 jak Jan 1, 1 przedstawiają Boga w chwili stwarzania świata, jednak w różnym sensie. Stąd wyrażenie „na początku” określa w Rdz to, co zaczęło istnieć z chwilą wypowiedzenia Bożego „niech się stanie...”, w Prologu zaś to, co już było u Boga, zanim cokolwiek zaistniało. Słowo, które było u Boga, istniało wiecznie, jak i sam Bóg. Istniało zaś nie jako hipostaza, przymiot czy personifikacja, lecz jako prawdziwa Osoba. Współczesny św. Janowi judaizm wyliczał aż siedem rzeczy, którym należało przyznać pierwszeństwo przed stworzeniem świata: „Prawo, pokuta, ogród Eden, Gehinnom, tron Chwały, Przybytek i imię Mesjasza”.
Wszystkie te rzeczy zostały jednak stworzone, zaczęły istnieć, w przeciwieństwie do Słowa, które było zawsze. Stwierdzenie absolutnej preegzystencji Słowa nie jest teologiczną własnością Prologu lub Hymnu, na którym się opiera. Myśl tę pokazują dalsze wypowiedzi czwartej Ewangelii bezpośrednio (1, 30; 6, 62; 8, 58; 17, 5. 24) lub pośrednio (por. 6, 33. 50-51. 58; 7, 28-29; 8, 14. 23. 26; 10, 36; 16, 28), oraz inne hymny chrystologiczne (Flp 2, 6; Kol 1, 15; Hbr 1, 2-3). Jako źródła, które w sposób istotny wpłynęły na ukształtowanie się teologicznej koncepcji preegzystencji, podaje współczesna krytyka judaizm biblijny i poza biblijny oraz wczesnognostyckie spekulacje.
Chociaż wyraźne spekulacje na ten temat pochodzą wprawdzie ze źródeł rabinicznych znacznie późniejszych od czwartej Ewangelii, ale już literatura judaistyczna zawiera akcenty przygotowujące pojęcie preegzystencji. Należy tu wymienić, obok znanych dobrze biblijnych spekulacji mądrościowych (Prz 8, 12 — 9, 6; Syr 24, 5nn; Mdr 7, 25nn; 9, Inn; 18, 14-16), zwłaszcza literaturę qumrańską, która stwierdza formalnie, iż „zanim cokolwiek powstało, Bóg ustalił cały swój plan.
Ponadto istnienie odwieczne zbawczych dóbr sugeruje piśmiennictwo apokryficzno-apokalipty- czne (por.4 Ezd 7, 26. 35-36;ApBar51, 7-8; 73, 1), nie mówiąc już o naucepreegzystencji Filona z Aleksandrii.
Gnostyckie spekulacje antropologiczne przypisują preegzystencję elementowi duchowemu(pneuma), mieszkającemu w duszy człowieka, rozumiejąc go jako iskrę niebiańskiej sfery światła. Wyzwolenie jej następuje przez dogłębne poznanie (gnosis) własnego jestestwa; to z kolei umożliwia powrót ducha do swej właściwej, wiecznej sfery. Pomijając bardzo skomplikowane zagadnienie źródeł,- ich pochodzenia i daty powstania, gnostycka koncepcja preegzystencji niewiele ma wspólnego z istnieniem przed wiekami Słowa, o jakim mówi J 1, 1.
Druga część w. 1 uzupełnia pierwszą; Słowo istniejące „od początku”, opisane podobnie jak dzieło Stwórcy w Rdz 1, 1, „było u Boga”. Stwierdzenie to wyraża najściślejszą wspólnotę osobową między Słowem a Bogiem, a jednocześnie odróżnia je osobowo od Boga-Ojca (Theos użyte z rodzajnikiem — por. w. 14 i 18). Do tej niewypowiedzianej wspólnoty między Ojcem a Synem będzie powracał Jan jeszcze kilkakrotnie. W 10,30 stwierdzi, przekazując słowa Mistrza, że Chrystus i Ojciec stanowią jedno i wspólnie zamieszkują w tych, co miłują Jezusa i zachowują Jego naukę (14, 23). W modlitwie arcykapłańskiej powie Chrystus wręcz: „Wszystko moje jest Twoim, Twoje zaś moim” (17, 10). Prolog do 1 J (1, 3) przeniesie tę doskonałą jedność między Ojcem a Synem na płaszczyznę wspólnoty wiary z bezpośrednimi świadkami zbawczego czynu Chrystusowego, która zapewnia żywą łączność z Ojcem i Synem. Właśnie na tym będzie polegał zasadniczy cel głoszenia Dobrej Nowiny o Chrystusie: by zapewnić chrześcijanom „posiadanie” Ojca przez pełne wiary „uznawanie Syna” i nierozłączne „trwanie w Ojcu i Synu” (1 J 2, 23-24; por. 5, 12-13 oraz J 20, 31).
Określenie „u Boga” zaczerpnięte jest z konieczności ze sfery przestrzennej, podobnie jak analogiczne zwroty „w Bogu” („w Ojcu”), „do Boga” („do Ojca”) itp.
Mówiącemu w ten sposób Chrystusowi oraz Ewangeliście towarzyszy świadomość z jednej strony absolutnej transcendencji Boga, z drugiej zaś trudnej do opisania doczesnymi terminami łączności Słowa z Ojcem. Stąd właśnie pochodzą stwierdzenia w rodzaju J 14, 11. 20, dowodzące, że istnienie „u Boga”, zakłada również istnienie „w Bogu” (Schnackenburg I2, 211).
W świetle niewzruszonej wiary w „jedynego, prawdziwego Boga” (17, 3) pierwsze dwie wypowiedzi w. 1, że „Słowo istniało odwiecznie i że stanowiło absolutną jedność z Bogiem, domagało się bliższego wyjaśnienia i to nie tylko negatywnego. Jeśli z opisanego sposobu istnienia wiadomo, że było Ono czymś innym i większym niż Mądrość, która istniała u Boga w chwili stwarzania nieba (Prz 8, 30), że przewyższa wszelkie stworzenie, nasuwa się pytanie, kim więc Ono było. Odpowiedź w. 1 c jest tak prosta, jak lapidarna: Słowo było Bogiem. Oznacza to, że Słowo było od wieków współuczestnikiem boskiej natury, różnym jednak osobowo od Boga, który w tradycji Nowego Testamentu (zwłaszcza w czwartej Ewangelii) nosi miano Boga-Ojca. Z tego stwierdzenia czerpią swoje właściwe znaczenie wszystkie dalsze wypowiedzi chrystologiczne Prologu i refleksja teologiczna w następnych rozdziałach.
1,2-3
2 Ono było na początku u Boga.
W. 2 stanowi powtórzenie zasadniczej treści w. poprzedniego, podkreślając jednocześnie wagę wypowiedzianych słów: Słowo nie istniało nigdy oddzielnie, ale było zawsze u Boga, było zawsze „jedno z Ojcem” (10, 30).
Bez względu na literackie pochodzenie wiersza, słowa te zapowiadają zupełnie nowy aspekt działalności Słowa: Jego rolę w stworzeniu. Trudno wprawdzie wywodzić ten dynamizm słowa ze specyficznego użycia przyimka gr. pros lub też mówić o „wiecznym ruchu” (Schwank I) Syna ku Ojcu na podstawie samego tekstu. Jednak słowa w. 3 nie pozwalają wątpić o intencji autora.
W 3.
Z rozważań nad istnieniem Słowa u Boga i w Bogu przechodzi Ewangelista do Jego roli stwórczej. „Wszystko” obejmuje całe stworzenie, tak jak je rozumie tradycja biblijna obu Testamentów, a więc ludzi (o których specjalnie w w. 4) i wszystkie im podporządkowane dzieła Boże. Jednak stwierdzenie w. 3 przewyższa tradycyjny opis kapłański (Rdz 1; por. Ps 33, 6-9), gdzie Bóg-Stwórca powołuje swoim słowem kolejno do istnienia coraz to inne dzieła. Chodzi tu bowiem o osobowe Słowo, będące przed stworzeniem („na początku”) u Boga. Przewyższa Ono starotestamentalną dynamikę słowa, porównywanego do ognia (Jr 5, 14; 23, 29), do młota (Jr 23, 29), miecza (Oz 6, 5), strzały (Iz 49, 2), do życiodajnej siły kierującej żywiołami (Ps 147, 15-18; Iz 55, 10-11). Przewyższa także obrazowe opisy udziału Mądrości w stwórczym dziele Bożym, zbliżone jedynie materialnie i literacko do w. 3 (por. zwłaszcza Prz 3, 19; Syr 24, 3 i Mdr 7, 12); przewyższa wreszcie stwórcze przymioty Logosu Filona z Aleksandrii (zob. Zag. szczegółowe I, s. 415 nn), rozumianego jako pośrednika między Stwórcą a stworzeniem.
Należy najpierw zauważyć, że w. 3 nie mówi, iż Słowo stworzyło wszystko, ale że wszystko zaczęło istnieć „przez” Słowo. Praźródła stworzenia (przyimek ek) należy szukać u Ojca (Schwank). Takie znaczenie mają też inne wypowiedzi hymnów chrystologicznych oraz dawnych formuł kerygmatycznych, rozróżniające starannie między Bogiem-Ojcem, od którego wszystko pochodzi, i między Panem, Jezusem Chrystusem, przez którego wszystkie rzeczy i ludzie się stali (1 Kor 8, 6: dia) i ku któremu wszystko zmierza (Kol 1, 16: dia i eis). Przez Niego (dia) Bóg stworzył wszechświat (tous aionas — Hbr 1, 2). Z drugiej strony NT odnosi bez wahania starotestamentalne teksty, mówiące o Bogu-Stwórcy, do Chrystusa (Hbr 1, 10-12; por. Ps 102, 26- 28). Z tych spostrzeżeń nasuwa się wniosek, że w. 3 akcentuje ponownie równość Słowa Bogu, a jednocześnie stwierdza, że stworzenie jest pod każdym względem zwrócone ku Chrystusowi, któremu zawdzięcza swe istnienie. Wagę tego stwierdzenia podkreśla druga, negatywna część wiersza: „bez Niego zaś nie stało się nic”. Świat został stworzony przez Chrystusa, ponieważ zwrócony jest ku Chrystusowi, Odkupicielowi nowego stworzenia.



Komentarze
Pokaż komentarze