wqbit wqbit
1322
BLOG

Uzdrowienie ślepego od urodzenia - nie da się nie wierzyć !!

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

           9 1 Przechodząc zaś zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia. 2 Uczniowie Jego pytali: „Nauczycielu, kto zgrzeszył, on sam czy jego rodzice, że urodził się niewidomy?” 3 Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale mają się w nim objawić czyny Boże”.

        Jezusowi towarzyszą uczniowie, sta­wiają oni pytanie o przyczynę kalec­twa. Grzech i chorobę lub kalectwo wiązano w starożytności semickiej przyczynowo:

          Por. Łk 13, 1-5 - W tym samym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Mu o Gali­lejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowie­dział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami! niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? By­najmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginie­cie. Albo myślicie, że owych, osiemnas­tu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi wino­wajcami niż inni mieszkańcy; Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. Por. J 5, 14 - Potem zaś Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”

        Odnośnie do niewido­mego wysuwają uczniowie alternaty­wę: albo chodzi o jego własny grzech, albo też o grzech jego rodziców. Dru­ga ewentualność nie nastręcza trudno­ści. Przechodzenie kary za grzech z rodziców na dzieci (por. Wj 20, 5 – Bóg jest Bogiem zazdrosnym, który za oddawanie pokłonu cudzym bogom każe do 3 i 4 pokolenia tym, którzy go nienawidzą; 34, 7 – to samo, co w 20, 5; Lb 14, 18– to, co pozostanie z oliwy na jego dłoni kapłan wyleje na głowę człowieka oczyszczającego się. W ten sposób kapłan przebłaga za niego Pana; Pwt 5, 9 – znowu – Bóg karze do 3 i 4 pokolenia nieprawość ojców na synach – tych, którzy Go nienawidzą; Tb 3, 3-4 – A Ty Panie wspomnij na mnie, wejrzyj, nie karz mnie za grzechy moje, ani za zapomnienia moje i moich przodków, którymi zgrzeszyliśmy wobec Ciebie), choć krytykowane i zwalczane przez proroków (Jr 31, 29-30 – W tych dniach nie będą już więcej mówić: Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby, lecz: Każdy umrze za własne grzechy, każdemu, kto będzie spożywał cierpkie jagody, zdrętwieją zęby; Ez 18, 1-4 – to samo, co u Jeremiasza powyżej), było mocno zakorzenione w popular­nych wierzeniach, a może również nie­obce gminom chrześcijańskim w cza­sach Jana. O wiele trudniej wyjaśnić, w jaki sposób mógł popełnić grzech niewidomy przed urodzeniem. Ani grecka idea wędrówki dusz lub pre- egzystencji, na pewno nieznana ucz­niom, ani późniejsze spekulacje rabinackie o możliwości grzechu w łonie matki czy wiedzy Bożej o uprzednich grzechach nie dają zadowalającej odpowiedzi, co do sensu pytania. Ale nie można wykluczać możliwości, iż po­stawione pytanie sprowadza do absur­du ogólne przeświadczenie ówczesne­go judaizmu o przyczynach grzechu na rzecz zbawczego działania Bożego.

 

4 Trzeba nam wypełniać dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. 5 Dopóki prze­bywam na świecie, jestem światłem świata. 8 To powiedział, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny, pomazał błotem jego oczy 7 i powiedlział do niego: „Idź obmyć się w sadzawce Siloam” (co oznacza «Posłany»).

           W każdym razie zasadniczym za­gadnieniem jest nie źródło kalectwa, ale „czyny Boże’’ (w. 3). Najprawdo­podobniej ułomność niewidomego uważana jest za dziedziczne zło, które nie osobiście, ale jako takie, jest smut­nym dziedzictwem grzechu świata, wykładnikiem nędzy ludzkości pozba­wionej zbawczego światła. Na tym biednym, ułomnym człowieku przeja­wi się moc Boża w Jezusie Chrystusie. Duchowy sens perykopy leży, być mo­że, w równie paradoksalnym fakcie, że niewidomy odzyskuje wzrok, nato­miast widzący stają się niewidomymi (w. 41), zaślepionymi.

           Tematy „światła świata” oraz dnia i nocy pozostają w ścisłym wzajem­nym związku. Światło (fos) sta­nowi przede wszystkim jasność dnia i służy za określenie istoty i działa­nia objawienia, które okazuje się identyczne z Objawiającym (por. 8, 12, kom.). Jezus jest światłem nie w sensie przenośnym lub też jakimś światłem, lecz prawdziwym światłem (1, 9; 12, 46). Sam będąc światłem, udziela go i przez ustawiczne dawa­nie ukazuje jego pełny blask. W skali historycznej działalności ziemskiej proces ten ograniczony jest śmiercią Jezusa, w skali zbawczo-historycznej trwa wiecznie. Noc — to zbliżająca się chwila męki, to czas niemożności działania i grożące­go niebezpieczeństwa dla uczniów. Jako taka graniczy ona bli­sko ze sferą ciemności (1, 5; 3, 19; 8, 12; 12, 35; 1 J 1, 5-6), którą rozprasza Jezus, światło świata (9, 5).

        Opis cudownego uzdrowienia obej­muje zaledwie dwa wiersze (6-7). Brak częstego u Synoptyków wołania o miłosierdzie oraz jakiejkol­wiek uprzedniej rozmowy z nieszczę­śliwym. Użycie śliny (por. Mk 7, 33; 8, 23) odpowiada starożytnemu przeświadczeniu o jej właściwościach leczniczych (Tacyt, Hist. IV, 81;DioCassius 65, 8; Swetoniusz.Caes. VIII Wespazjan 7, 2-3; Talmud Babiloński BB 126b); tutaj spełnia jedynie rolę pomocniczą i poglądową, nadto dowo­dzi zdziałania cudu przez samego Je­zusa. Sporządzenie błota ze śliny ma podobną tradycję (środka leczniczego), co sama ślina. W judaizmie czynność ta uchodziła za jedną z niedozwolo­nych w dzień sobotni (9, 14). Uzdro­wienie następuje nie z chwilą poma­zania oczu, lecz po obmyciu w sadzaw­ce Siloam (por. Iz 8, 6; Ne 3, 15). Znaj­dowała się ona na płd. krańcu doliny Tyropeon i była zasilana przez źródło Gichon. Wspomina o niejm. in.mie­dziany zwój, znaleziony w trzeciej grocie qumrańskiej(3Q15X, 15-16): mówi on o termach noszących tę na­zwę.

 8 Asąsiedzi i ci, co go przedtem widywali żebrzącego, mówili: „Czy to nie jest ten, który siedzi i żebrze?” 9 Jedni mówili: „To jest on”, inni zaś mówili: „Nie, jest tylko podobny do niego”. On jednak sam mówił: „Tak, to ja jestem”. 10 Mówili, więc do niego: „Jakże, [więc] otworzyły ci się oczy?” 11 On odpowie­dział: „Człowiek imieniem Jezus uczynił błoto, pomazał mi oczy i po­wiedział: «Idź do Siloam, obmyj się!» Poszedłem, więc i po obmyciu się odzyskałem wzrok”. 12 Powiedzieli do niego: „Gdzie On jest?”

        Wydarzenie komentują naj­pierw ludzie z bezpośredniego środo­wiska uzdrowionego, a może także świadkowie zdarzenia. Wielu uczęsz­czających do świątyni znało żebrzące­go z widzenia. Fakt odzyskania wzroku przez niego wywołał nie tyl­ko zdumienie znajomych, ale i żywą dyskusję, oddającą dość wiernie men­talność i nastrój tłumu. Jedni są skłonni uznać jego tożsamość z pro­szącym u bramy świątyni o jałmużnę, inni nie uważają odzyskania wzroku przez niewidomego za możliwe i przy­pisują mu jedynie podobieństwo do tamtego. Sprawę rozstrzyga tymcza­sowo sam uzdrowiony, stwierdzając, że on jest właśnie tym niewidomym żebrzącym przy świątyni. Na żąda­nie znajomych opowiada on zwięźle historię otrzymania wzroku po poma­zaniu błotem przez Jezusa i obmyciu się w Siloam. Swego Dobroczyńcę zna jedynie z imienia i określa go termi­nami czysto ludzkimi. Uzdrowiony musi się wiele nauczyć i wiele łask otrzymać, zanim uczyni wyznanie wiary; tymczasem nie wie, gdzie jestJezus. Pytających inte­resuje bliżej osoba Jezusa, od którego chcieliby się pewnie dowiedzieć bliż­szych danych (w. 12).

 Mówi:„Nie wiem”. 13 Prowadzą tego, który przedtem był niewidomy, do fary­zeuszów. 14 Był zaś szabat w dniu, kiedy Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy. 15 Znów wypytywali go faryzeusze, jak odzyskał wzrok. On zaś powiedział im: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”.

16Niektórzy, więc z faryzeuszów mówili: „Człowiek ten nie jest od Boga, ponieważ nie zachowuje szabatu”. Inni zaś mówili: „Jakże może czło­wiek grzeszny czynić takie znaki?” Doszło do rozłamu między nimi.

17Mówią, więc znów do niewidomego:, „Co sądzisz o Nim, skoro ci wzrok przywrócił?” On zaś rzekł: „To prorok”.

18 Żydzi nie uwierzyli, że był on niewidomy i przejrzał, dopóki nie przywołali rodziców tego, który odzyskał wzrok. 19 Wypytywali ich, mówiąc: „Czy to jest wasz syn, o którym mówicie, że urodził się niewi­domy? Jakże, więc teraz widzi?” 20 W odpowiedzi rzekli jego rodzice:„Wiemy, że to jest nasz syn i że urodził się niewidomy. 21 Nie wiemy zaś, w jaki sposób teraz widzi, ani nie wiemy, kto otworzył mu oczy. Zapytajcie jego samego, jest pełnoletni, sam o sobie może powiedzieć”. 22 Rodzice jego tak powiedzieli, bo się bali Żydów. Żydzi, bowiem już postanowili: „Gdyby ktokolwiek uznał Go za Chrystusa, miał być usu­nięty z synagogi”. Z tego to powodu jego rodzice powiedzieli: „Jest pełnoletni, zapytajcie jego samego”.

        Wszystkie wątpliwe wydarzenia, dotyczące dziedziny religii i życia wg przepisów Prawa, rozstrzygali fary­zeusze, uchodzący za ugrupowanie po­stępowe oraz za przedstawicieli ludu. Spośród nich pochodzili praktycznie wszyscy uczeni w Piśmie; stąd obu określeń używają Ewangelie często zamiennie, niekiedy jednego obok drugiego. Do nich zaprowadzono uzdrowionego, by uzyskać autoryta­tywną odpowiedź w sprawie odzyska­nia wzroku przez niewidomego.

        Fa­ryzeuszów zainteresował w tej spra­wie przede wszystkim fakt, iż uzdro­wienie nastąpiło w dzień sobotni; ów­czesna kazuistyka zabraniała w sza­bat czynności wykonanych przez Je­zusa (ugniatania jakiejkolwiek masy), a nawet leczenia, jeśli życiu nie za­grażało niebezpieczeństwo. Podobnie jak poprzednio znajomi, teraz faryzeusze wypytują o przebieg uzdrowienia; sku­tek jest analogiczny: rozdwojenie opinii, co do osoby Jezusa. Podczas gdy niektórzy akcentują fakt przestąpienia przepisu spoczynku so­botniego jako decydujący, inni — nie negując go — nie umieją tego pogodzić z mocą działania tak wielkich cudów.

        „Prorokiem” nazywa czwarta Ewangelia Jezusa kilkakrotnie; J 4 (w. 19 — Samarytanka); 6, 14 (lud), 7, 40 (także rzesza). Wypowiedź uzdro­wionego należy raczej porównać do słów Samarytanki: prorok oznacza dla nich człowieka pozostającego w specjalnej łączności z transcendent­nym, niewidzialnym i nieznanym, ale realnym światem Bożym.

        W ustach rozentuzjazmowanego ludu epi­tet o profetes (z rodzajnikiem!) na­biera cech oczekiwanego Mesjasza; takie przeświadczenie trudno zaś przypi­sać uzdrowionemu. W koncepcji Ja­nowej dochodzi on — podobnie jak każdy nawrócony — do wiary powoli, stopniowo wznosi się od poglądów czysto ludzkich ku nadprzyrodzonym — Bożym.

        Wobec rozdwojenia wśród faryzeuszów sprawa uzdrowienia po­została niewyjaśniona. Faryzeusze (zwani tu podobnie jak w J 8 na prze­mian „Żydami”) odrzucają najprost­szą drogę wyjaśnienia znaku: przez wiarę w Jezusa. Z konieczności, więc odrzucają sam fakt cudu i postana­wiają poddać indagacji także rodzi­ców uzdrowionego. Ci jednak ograniczają się jedynie do stwierdzenia tożsamości swego syna i faktu przyj­ścia na świat jako niewidomego. In­nych okoliczności (ani własnego po­glądu na sprawę) nie wypowiadają. Motywem ich postępowania jest lęk przed faryzeuszami; lęk ten wprowa­dza rozdział między Jezusem i ich uzdrowionym synem a nimi; wyzna­nie wiary rozrywa więzy czysto ludz­kie (Mt 10, 35; Łk 12, 53). Co do wszelkich dalszych, więc informacji odsyłają pytających do syna, pełno­letniego, a więc zdolnego do złożenia obowiązującego świadectwa. Wiadomo, że w czasach, R. Gamaliela II (85—90 po Chr.) do­łączono do dwunastego spośród ży­dowskich osiemnastu błogosławieństw przekleństwo pod adresem odstępców (tzw. birkat haminim) i odtąd zerwa­no wszelkie kontakty z chrześcijanami.

        Zmieszanie i niepewność fa­ryzeuszów wzrasta; decydują się oni na powtórne przesłuchanie uzdrowio­nego, a zarazem wyperswadowanie mu jego poprzednich wypowiedzi o Jezusie. Zamierzają to osiągnąć przez wezwanie go do oddania „chwały Bo­gu” i autorytatywne stwierdzenie grzeszności Jezusa.

 24 Powtórnie zawołali człowieka, który był niewidomy, i powiedzieli do niego: „Oddaj cześć Bogu. Wiemy, że ten człowiek jest grzesznikiem.

        W pierwszym wy­padku nie chodzi bynajmniej o dzięk­czynienie za doznane uzdrowienie skierowane bezpośrednio do Boga, lecz — podobnie jak Joz 7, 19 oraz Ezd 10,11 o absolutne wyznanie prawdy wobec Boga, któremu wyłącznie przy­sługuje cześć. W przypadku Księgi Jozuego (7,19) – Akan wskazany przez los przyznaje się do kradzieży łupu i oddaje, co zrabował. Zostaje za to ukamienowany. Praktycznie chodzi faryzeu­szom o przyznanie się uzdrowionego do błędu, co do osoby Jezusa. Zarzut „grzeszności” opiera się na wzmiankowanym już przekroczeniu szabatu przy uzdrowie­niu.

            25 On zaś odpowiedział: „Nie wiem, czy jest grzesznikiem. Jedno wiem: byłem-niewidomym, a teraz widzę”. 26 Powiedzieli, więc do nie­go: „Co ci uczynił? Jak ci otworzył oczy?’' 27 Odpowiedział im: „Mówi­łem już wam, ale nie przyjęliście do wiadomości. Po co chcecie powtór­nie słyszeć? Czy i wy chcecie stać się Jego uczniami?” 28 Obrzucili go obelgami i powiedzieli: „Ty bądź Jego uczniem, my zaś jesteśmy ucz­niami Mojżesza. 29 Wiemy, że Bóg przemawiał do Mojżesza, o Tym zaś nie wiemy, skąd jest”. 30 W odpowiedzi człowiek ten powiedział do nich: „Właśnie to dziwne, że nie wiecie skąd [On] jest, a jednak otworzył mi oczy. 31 Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale jeśli ktoś się boi Boga i wypełnia Jego wolę, to tego wysłuchuje. 32 Od wieków nie słyszano, by ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. 33 Gdyby nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić”. 34 Odpowiedzieli mu: „Uro­dziłeś się cały w grzechach, a nas pouczasz?” I precz go wyrzucili.

         Argumentacja uzdrowionego jest prosta (w.25): nie wdaje się w roz­ważania nad sensem Prawa, w któ­rych jest niekompetentny, ale wycho­dzi z oczywistego faktu odzyskania wzroku za sprawą Jezusa. To oczy­wista myśl teologiczna: Prawo w ro­zumieniu faryzeuszów nie stanowi właściwego miernika oceny postępo­wania Jezusa, jest zdezaktualizowane (Ga 3, 10 nn), a nadto nie znajduje zastosowania wobec Tego, który jest „Panem szabatu” (Mk 2, 28; Mt 12, 8; Łk 6, 5). Ale tego sądzący nie chcieli, a nawet nie mogli uznać.

        Nową ozna­ką konsternacji wśród faryzeuszów jest także trzecie z kolei przesłucha­nie (w. 26 n). Postępowanie sądowe judaizmu zalecało wielokrotne prze­słuchania (Talmud Babiloński Sanh 5, 2a), ale uzdro­wiony zdaje się dobrze orientować w nastawieniu faryzeuszów, którzy szu­kali jedynie potwierdzenia swego punktu widzenia, a nie obiektywnego wyjaśnienia sprawy uzdrowienia, z którą się do nich zwrócono. Dlatego też odpowiedź jego cechuje przygana połączona z ironią. Faryzeusze nie chcą wyciągnąć właściwych wniosków z jego opowiadania, a nawet, nie przyjmują do wiadomości opowiedzianych faktów. Wobec tego może i oni zamierzają się stać uczniami Jezusa? Ta ostatnia insynuacja wydała się faryzeuszom obelgą, na którą odpowiadają w po­dobny sposób. Przeciwstawiają siebie — uczniów Mojżesza — uczniom Je­zusa, do których zaliczają już uzdro­wionego. „Uczniostwo Mojżesza” odzwierciedla, prawdopodobnie, tradycyjny spór między faryzeuszami i saduceuszami (StrBill II, 535). „Nie­wiedza” faryzeuszów co do Jezusa od­daje w pełni ich niewiarę, negację nadnaturalnego działania i boskiego pochodzenia Jezusa. Uważają Go za człowieka-uzurpatora w przeciwień­stwie do Mojżesza, za którym świad­czą Pisma.

        W kolejnej wypowiedzi uzdrowio­nego występują wyraźnie dwa moty­wy: wierzącego członka społeczności żydowskiej i człowieka wyciągającego ze starotestamentalnej wiary narzuca­jące się wnioski co do czynu i osoby Jezusa. Człowiek żebrzący niegdyś u bram świątyni, prosty przedstawiciel „ludu ziemi" {‘am haarec), wypowiada to, czego nie są zdolni i nie chcą po­jąć duchowi przywódcy ludu Bożego.

            Przeświad­czenie, że grzeszników Bóg nie wysłu­chuje' jest powszechne w ST (np. Iz 1, 15; Ps 66, 18; Job 27, 8-9), w NT (1 J 3, 21-22) oraz w literaturze pozabiblijnej. Równie znany jest pozy­tywny jego odpowiednik (zob. do J 16, 23-27). O wiele bardziej stosuje się ta zasada do cudu tak niesłychanego jak dar wzroku udzielony niewidomemu od urodzenia. Jest wykluczone, by człowiek pełniący takie uczynki „nie był od Boga” (por. przeświadczenie Nikodema — 3, 2 ); tym bardziej niemożliwe jest, by był — jak tego próbują dowieść faryzeusze grzesznikiem. Wszystko to wydaje się uzdro­wionemu „dziwne” w słowie tym (w. 30) zawarta jest dalsza krytyka faryzeizmu.

          Odpowiedź uczonych ST jest tym razem z braku dalszych argumentów w dyskusji obraźliwa; kończy ją wy­rzucenie przesłuchiwanego z miejsca dyskusji, równoznaczne praktycznie z wykluczeniem ze spo­łeczności synagogalnej. Aluzja do urodzenia się „w grzechu” (dokł. „w grzechach”) nie nawiązuje do powszechnej skłonności człowieka do grzechu od urodzenia (jak Ps 51, 7 — por. Rdz 6, 5; 8, 21; Job 14, 4), ale podobnie jak w pytaniu uczniów (9, 2), do jego kalectwa, jako następstwa grzechu rodziców. Okoliczność ta po­służyła faryzeuszom za motyw obelgi pod adresem uzdrowionego, bazujący na kontraście między nim a niena­gannym wobec Prawa życiem fary­zeuszów, dotkniętych w swej ogólnie podzielanej godności nauczycielskiej. Nadto jako grzesznik lub syn grzesz­ników stał się ów człowiek przedmio­tem tak surowej kary Bożej, argu­mentacja więc jego musi być dla nich podejrzana. Ostatecznie jednak cho­dzi o niepodzielną władzę faryzeu­szów nad, słowem Bożym i życiem re­ligijnym, która sprowadza ich na bez­droża zatwardziałości.

 

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura