9 1 Przechodząc zaś zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia. 2 Uczniowie Jego pytali: „Nauczycielu, kto zgrzeszył, on sam czy jego rodzice, że urodził się niewidomy?” 3 Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale mają się w nim objawić czyny Boże”.
Jezusowi towarzyszą uczniowie, stawiają oni pytanie o przyczynę kalectwa. Grzech i chorobę lub kalectwo wiązano w starożytności semickiej przyczynowo:
Por. Łk 13, 1-5 - W tym samym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami! niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych, osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy; Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. Por. J 5, 14 - Potem zaś Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło”
Odnośnie do niewidomego wysuwają uczniowie alternatywę: albo chodzi o jego własny grzech, albo też o grzech jego rodziców. Druga ewentualność nie nastręcza trudności. Przechodzenie kary za grzech z rodziców na dzieci (por. Wj 20, 5 – Bóg jest Bogiem zazdrosnym, który za oddawanie pokłonu cudzym bogom każe do 3 i 4 pokolenia tym, którzy go nienawidzą; 34, 7 – to samo, co w 20, 5; Lb 14, 18– to, co pozostanie z oliwy na jego dłoni kapłan wyleje na głowę człowieka oczyszczającego się. W ten sposób kapłan przebłaga za niego Pana; Pwt 5, 9 – znowu – Bóg karze do 3 i 4 pokolenia nieprawość ojców na synach – tych, którzy Go nienawidzą; Tb 3, 3-4 – A Ty Panie wspomnij na mnie, wejrzyj, nie karz mnie za grzechy moje, ani za zapomnienia moje i moich przodków, którymi zgrzeszyliśmy wobec Ciebie), choć krytykowane i zwalczane przez proroków (Jr 31, 29-30 – W tych dniach nie będą już więcej mówić: Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby, lecz: Każdy umrze za własne grzechy, każdemu, kto będzie spożywał cierpkie jagody, zdrętwieją zęby; Ez 18, 1-4 – to samo, co u Jeremiasza powyżej), było mocno zakorzenione w popularnych wierzeniach, a może również nieobce gminom chrześcijańskim w czasach Jana. O wiele trudniej wyjaśnić, w jaki sposób mógł popełnić grzech niewidomy przed urodzeniem. Ani grecka idea wędrówki dusz lub pre- egzystencji, na pewno nieznana uczniom, ani późniejsze spekulacje rabinackie o możliwości grzechu w łonie matki czy wiedzy Bożej o uprzednich grzechach nie dają zadowalającej odpowiedzi, co do sensu pytania. Ale nie można wykluczać możliwości, iż postawione pytanie sprowadza do absurdu ogólne przeświadczenie ówczesnego judaizmu o przyczynach grzechu na rzecz zbawczego działania Bożego.
4 Trzeba nam wypełniać dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. 5 Dopóki przebywam na świecie, jestem światłem świata. 8 To powiedział, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny, pomazał błotem jego oczy 7 i powiedlział do niego: „Idź obmyć się w sadzawce Siloam” (co oznacza «Posłany»).
W każdym razie zasadniczym zagadnieniem jest nie źródło kalectwa, ale „czyny Boże’’ (w. 3). Najprawdopodobniej ułomność niewidomego uważana jest za dziedziczne zło, które nie osobiście, ale jako takie, jest smutnym dziedzictwem grzechu świata, wykładnikiem nędzy ludzkości pozbawionej zbawczego światła. Na tym biednym, ułomnym człowieku przejawi się moc Boża w Jezusie Chrystusie. Duchowy sens perykopy leży, być może, w równie paradoksalnym fakcie, że niewidomy odzyskuje wzrok, natomiast widzący stają się niewidomymi (w. 41), zaślepionymi.
Tematy „światła świata” oraz dnia i nocy pozostają w ścisłym wzajemnym związku. Światło (fos) stanowi przede wszystkim jasność dnia i służy za określenie istoty i działania objawienia, które okazuje się identyczne z Objawiającym (por. 8, 12, kom.). Jezus jest światłem nie w sensie przenośnym lub też jakimś światłem, lecz prawdziwym światłem (1, 9; 12, 46). Sam będąc światłem, udziela go i przez ustawiczne dawanie ukazuje jego pełny blask. W skali historycznej działalności ziemskiej proces ten ograniczony jest śmiercią Jezusa, w skali zbawczo-historycznej trwa wiecznie. Noc — to zbliżająca się chwila męki, to czas niemożności działania i grożącego niebezpieczeństwa dla uczniów. Jako taka graniczy ona blisko ze sferą ciemności (1, 5; 3, 19; 8, 12; 12, 35; 1 J 1, 5-6), którą rozprasza Jezus, światło świata (9, 5).
Opis cudownego uzdrowienia obejmuje zaledwie dwa wiersze (6-7). Brak częstego u Synoptyków wołania o miłosierdzie oraz jakiejkolwiek uprzedniej rozmowy z nieszczęśliwym. Użycie śliny (por. Mk 7, 33; 8, 23) odpowiada starożytnemu przeświadczeniu o jej właściwościach leczniczych (Tacyt, Hist. IV, 81;DioCassius 65, 8; Swetoniusz.Caes. VIII Wespazjan 7, 2-3; Talmud Babiloński BB 126b); tutaj spełnia jedynie rolę pomocniczą i poglądową, nadto dowodzi zdziałania cudu przez samego Jezusa. Sporządzenie błota ze śliny ma podobną tradycję (środka leczniczego), co sama ślina. W judaizmie czynność ta uchodziła za jedną z niedozwolonych w dzień sobotni (9, 14). Uzdrowienie następuje nie z chwilą pomazania oczu, lecz po obmyciu w sadzawce Siloam (por. Iz 8, 6; Ne 3, 15). Znajdowała się ona na płd. krańcu doliny Tyropeon i była zasilana przez źródło Gichon. Wspomina o niejm. in.miedziany zwój, znaleziony w trzeciej grocie qumrańskiej(3Q15X, 15-16): mówi on o termach noszących tę nazwę.
8 Asąsiedzi i ci, co go przedtem widywali żebrzącego, mówili: „Czy to nie jest ten, który siedzi i żebrze?” 9 Jedni mówili: „To jest on”, inni zaś mówili: „Nie, jest tylko podobny do niego”. On jednak sam mówił: „Tak, to ja jestem”. 10 Mówili, więc do niego: „Jakże, [więc] otworzyły ci się oczy?” 11 On odpowiedział: „Człowiek imieniem Jezus uczynił błoto, pomazał mi oczy i powiedział: «Idź do Siloam, obmyj się!» Poszedłem, więc i po obmyciu się odzyskałem wzrok”. 12 Powiedzieli do niego: „Gdzie On jest?”
Wydarzenie komentują najpierw ludzie z bezpośredniego środowiska uzdrowionego, a może także świadkowie zdarzenia. Wielu uczęszczających do świątyni znało żebrzącego z widzenia. Fakt odzyskania wzroku przez niego wywołał nie tylko zdumienie znajomych, ale i żywą dyskusję, oddającą dość wiernie mentalność i nastrój tłumu. Jedni są skłonni uznać jego tożsamość z proszącym u bramy świątyni o jałmużnę, inni nie uważają odzyskania wzroku przez niewidomego za możliwe i przypisują mu jedynie podobieństwo do tamtego. Sprawę rozstrzyga tymczasowo sam uzdrowiony, stwierdzając, że on jest właśnie tym niewidomym żebrzącym przy świątyni. Na żądanie znajomych opowiada on zwięźle historię otrzymania wzroku po pomazaniu błotem przez Jezusa i obmyciu się w Siloam. Swego Dobroczyńcę zna jedynie z imienia i określa go terminami czysto ludzkimi. Uzdrowiony musi się wiele nauczyć i wiele łask otrzymać, zanim uczyni wyznanie wiary; tymczasem nie wie, gdzie jestJezus. Pytających interesuje bliżej osoba Jezusa, od którego chcieliby się pewnie dowiedzieć bliższych danych (w. 12).
Mówi:„Nie wiem”. 13 Prowadzą tego, który przedtem był niewidomy, do faryzeuszów. 14 Był zaś szabat w dniu, kiedy Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy. 15 Znów wypytywali go faryzeusze, jak odzyskał wzrok. On zaś powiedział im: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”.
16Niektórzy, więc z faryzeuszów mówili: „Człowiek ten nie jest od Boga, ponieważ nie zachowuje szabatu”. Inni zaś mówili: „Jakże może człowiek grzeszny czynić takie znaki?” Doszło do rozłamu między nimi.
17Mówią, więc znów do niewidomego:, „Co sądzisz o Nim, skoro ci wzrok przywrócił?” On zaś rzekł: „To prorok”.
18 Żydzi nie uwierzyli, że był on niewidomy i przejrzał, dopóki nie przywołali rodziców tego, który odzyskał wzrok. 19 Wypytywali ich, mówiąc: „Czy to jest wasz syn, o którym mówicie, że urodził się niewidomy? Jakże, więc teraz widzi?” 20 W odpowiedzi rzekli jego rodzice:„Wiemy, że to jest nasz syn i że urodził się niewidomy. 21 Nie wiemy zaś, w jaki sposób teraz widzi, ani nie wiemy, kto otworzył mu oczy. Zapytajcie jego samego, jest pełnoletni, sam o sobie może powiedzieć”. 22 Rodzice jego tak powiedzieli, bo się bali Żydów. Żydzi, bowiem już postanowili: „Gdyby ktokolwiek uznał Go za Chrystusa, miał być usunięty z synagogi”. Z tego to powodu jego rodzice powiedzieli: „Jest pełnoletni, zapytajcie jego samego”.
Wszystkie wątpliwe wydarzenia, dotyczące dziedziny religii i życia wg przepisów Prawa, rozstrzygali faryzeusze, uchodzący za ugrupowanie postępowe oraz za przedstawicieli ludu. Spośród nich pochodzili praktycznie wszyscy uczeni w Piśmie; stąd obu określeń używają Ewangelie często zamiennie, niekiedy jednego obok drugiego. Do nich zaprowadzono uzdrowionego, by uzyskać autorytatywną odpowiedź w sprawie odzyskania wzroku przez niewidomego.
Faryzeuszów zainteresował w tej sprawie przede wszystkim fakt, iż uzdrowienie nastąpiło w dzień sobotni; ówczesna kazuistyka zabraniała w szabat czynności wykonanych przez Jezusa (ugniatania jakiejkolwiek masy), a nawet leczenia, jeśli życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Podobnie jak poprzednio znajomi, teraz faryzeusze wypytują o przebieg uzdrowienia; skutek jest analogiczny: rozdwojenie opinii, co do osoby Jezusa. Podczas gdy niektórzy akcentują fakt przestąpienia przepisu spoczynku sobotniego jako decydujący, inni — nie negując go — nie umieją tego pogodzić z mocą działania tak wielkich cudów.
„Prorokiem” nazywa czwarta Ewangelia Jezusa kilkakrotnie; J 4 (w. 19 — Samarytanka); 6, 14 (lud), 7, 40 (także rzesza). Wypowiedź uzdrowionego należy raczej porównać do słów Samarytanki: prorok oznacza dla nich człowieka pozostającego w specjalnej łączności z transcendentnym, niewidzialnym i nieznanym, ale realnym światem Bożym.
W ustach rozentuzjazmowanego ludu epitet o profetes (z rodzajnikiem!) nabiera cech oczekiwanego Mesjasza; takie przeświadczenie trudno zaś przypisać uzdrowionemu. W koncepcji Janowej dochodzi on — podobnie jak każdy nawrócony — do wiary powoli, stopniowo wznosi się od poglądów czysto ludzkich ku nadprzyrodzonym — Bożym.
Wobec rozdwojenia wśród faryzeuszów sprawa uzdrowienia pozostała niewyjaśniona. Faryzeusze (zwani tu podobnie jak w J 8 na przemian „Żydami”) odrzucają najprostszą drogę wyjaśnienia znaku: przez wiarę w Jezusa. Z konieczności, więc odrzucają sam fakt cudu i postanawiają poddać indagacji także rodziców uzdrowionego. Ci jednak ograniczają się jedynie do stwierdzenia tożsamości swego syna i faktu przyjścia na świat jako niewidomego. Innych okoliczności (ani własnego poglądu na sprawę) nie wypowiadają. Motywem ich postępowania jest lęk przed faryzeuszami; lęk ten wprowadza rozdział między Jezusem i ich uzdrowionym synem a nimi; wyznanie wiary rozrywa więzy czysto ludzkie (Mt 10, 35; Łk 12, 53). Co do wszelkich dalszych, więc informacji odsyłają pytających do syna, pełnoletniego, a więc zdolnego do złożenia obowiązującego świadectwa. Wiadomo, że w czasach, R. Gamaliela II (85—90 po Chr.) dołączono do dwunastego spośród żydowskich osiemnastu błogosławieństw przekleństwo pod adresem odstępców (tzw. birkat haminim) i odtąd zerwano wszelkie kontakty z chrześcijanami.
Zmieszanie i niepewność faryzeuszów wzrasta; decydują się oni na powtórne przesłuchanie uzdrowionego, a zarazem wyperswadowanie mu jego poprzednich wypowiedzi o Jezusie. Zamierzają to osiągnąć przez wezwanie go do oddania „chwały Bogu” i autorytatywne stwierdzenie grzeszności Jezusa.
24 Powtórnie zawołali człowieka, który był niewidomy, i powiedzieli do niego: „Oddaj cześć Bogu. Wiemy, że ten człowiek jest grzesznikiem.
W pierwszym wypadku nie chodzi bynajmniej o dziękczynienie za doznane uzdrowienie skierowane bezpośrednio do Boga, lecz — podobnie jak Joz 7, 19 oraz Ezd 10,11 o absolutne wyznanie prawdy wobec Boga, któremu wyłącznie przysługuje cześć. W przypadku Księgi Jozuego (7,19) – Akan wskazany przez los przyznaje się do kradzieży łupu i oddaje, co zrabował. Zostaje za to ukamienowany. Praktycznie chodzi faryzeuszom o przyznanie się uzdrowionego do błędu, co do osoby Jezusa. Zarzut „grzeszności” opiera się na wzmiankowanym już przekroczeniu szabatu przy uzdrowieniu.
25 On zaś odpowiedział: „Nie wiem, czy jest grzesznikiem. Jedno wiem: byłem-niewidomym, a teraz widzę”. 26 Powiedzieli, więc do niego: „Co ci uczynił? Jak ci otworzył oczy?’' 27 Odpowiedział im: „Mówiłem już wam, ale nie przyjęliście do wiadomości. Po co chcecie powtórnie słyszeć? Czy i wy chcecie stać się Jego uczniami?” 28 Obrzucili go obelgami i powiedzieli: „Ty bądź Jego uczniem, my zaś jesteśmy uczniami Mojżesza. 29 Wiemy, że Bóg przemawiał do Mojżesza, o Tym zaś nie wiemy, skąd jest”. 30 W odpowiedzi człowiek ten powiedział do nich: „Właśnie to dziwne, że nie wiecie skąd [On] jest, a jednak otworzył mi oczy. 31 Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale jeśli ktoś się boi Boga i wypełnia Jego wolę, to tego wysłuchuje. 32 Od wieków nie słyszano, by ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. 33 Gdyby nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić”. 34 Odpowiedzieli mu: „Urodziłeś się cały w grzechach, a nas pouczasz?” I precz go wyrzucili.
Argumentacja uzdrowionego jest prosta (w.25): nie wdaje się w rozważania nad sensem Prawa, w których jest niekompetentny, ale wychodzi z oczywistego faktu odzyskania wzroku za sprawą Jezusa. To oczywista myśl teologiczna: Prawo w rozumieniu faryzeuszów nie stanowi właściwego miernika oceny postępowania Jezusa, jest zdezaktualizowane (Ga 3, 10 nn), a nadto nie znajduje zastosowania wobec Tego, który jest „Panem szabatu” (Mk 2, 28; Mt 12, 8; Łk 6, 5). Ale tego sądzący nie chcieli, a nawet nie mogli uznać.
Nową oznaką konsternacji wśród faryzeuszów jest także trzecie z kolei przesłuchanie (w. 26 n). Postępowanie sądowe judaizmu zalecało wielokrotne przesłuchania (Talmud Babiloński Sanh 5, 2a), ale uzdrowiony zdaje się dobrze orientować w nastawieniu faryzeuszów, którzy szukali jedynie potwierdzenia swego punktu widzenia, a nie obiektywnego wyjaśnienia sprawy uzdrowienia, z którą się do nich zwrócono. Dlatego też odpowiedź jego cechuje przygana połączona z ironią. Faryzeusze nie chcą wyciągnąć właściwych wniosków z jego opowiadania, a nawet, nie przyjmują do wiadomości opowiedzianych faktów. Wobec tego może i oni zamierzają się stać uczniami Jezusa? Ta ostatnia insynuacja wydała się faryzeuszom obelgą, na którą odpowiadają w podobny sposób. Przeciwstawiają siebie — uczniów Mojżesza — uczniom Jezusa, do których zaliczają już uzdrowionego. „Uczniostwo Mojżesza” odzwierciedla, prawdopodobnie, tradycyjny spór między faryzeuszami i saduceuszami (StrBill II, 535). „Niewiedza” faryzeuszów co do Jezusa oddaje w pełni ich niewiarę, negację nadnaturalnego działania i boskiego pochodzenia Jezusa. Uważają Go za człowieka-uzurpatora w przeciwieństwie do Mojżesza, za którym świadczą Pisma.
W kolejnej wypowiedzi uzdrowionego występują wyraźnie dwa motywy: wierzącego członka społeczności żydowskiej i człowieka wyciągającego ze starotestamentalnej wiary narzucające się wnioski co do czynu i osoby Jezusa. Człowiek żebrzący niegdyś u bram świątyni, prosty przedstawiciel „ludu ziemi" {‘am haarec), wypowiada to, czego nie są zdolni i nie chcą pojąć duchowi przywódcy ludu Bożego.
Przeświadczenie, że grzeszników Bóg nie wysłuchuje' jest powszechne w ST (np. Iz 1, 15; Ps 66, 18; Job 27, 8-9), w NT (1 J 3, 21-22) oraz w literaturze pozabiblijnej. Równie znany jest pozytywny jego odpowiednik (zob. do J 16, 23-27). O wiele bardziej stosuje się ta zasada do cudu tak niesłychanego jak dar wzroku udzielony niewidomemu od urodzenia. Jest wykluczone, by człowiek pełniący takie uczynki „nie był od Boga” (por. przeświadczenie Nikodema — 3, 2 ); tym bardziej niemożliwe jest, by był — jak tego próbują dowieść faryzeusze grzesznikiem. Wszystko to wydaje się uzdrowionemu „dziwne” w słowie tym (w. 30) zawarta jest dalsza krytyka faryzeizmu.
Odpowiedź uczonych ST jest tym razem z braku dalszych argumentów w dyskusji obraźliwa; kończy ją wyrzucenie przesłuchiwanego z miejsca dyskusji, równoznaczne praktycznie z wykluczeniem ze społeczności synagogalnej. Aluzja do urodzenia się „w grzechu” (dokł. „w grzechach”) nie nawiązuje do powszechnej skłonności człowieka do grzechu od urodzenia (jak Ps 51, 7 — por. Rdz 6, 5; 8, 21; Job 14, 4), ale podobnie jak w pytaniu uczniów (9, 2), do jego kalectwa, jako następstwa grzechu rodziców. Okoliczność ta posłużyła faryzeuszom za motyw obelgi pod adresem uzdrowionego, bazujący na kontraście między nim a nienagannym wobec Prawa życiem faryzeuszów, dotkniętych w swej ogólnie podzielanej godności nauczycielskiej. Nadto jako grzesznik lub syn grzeszników stał się ów człowiek przedmiotem tak surowej kary Bożej, argumentacja więc jego musi być dla nich podejrzana. Ostatecznie jednak chodzi o niepodzielną władzę faryzeuszów nad, słowem Bożym i życiem religijnym, która sprowadza ich na bezdroża zatwardziałości.



Komentarze
Pokaż komentarze