Pierwszy nawrócony żołnierz rzymski to nie byle kto. Jest to ktoś określony w Dziejach 16, 23 terminem greckim desmofulax. Wulgata zbyt pomniejsza jego rangę tłumacząc go po prostu jako Kustos. O wiele precyzyjniej oddaje go kodeks d. używając rzadkiego terminu technicznego z zakresu wojskowości – optio. Rzeczownik ten w rodzaju męskim oznacza zastępcę centuriona, a więc mniej więcej dowódcy kompanii. W tym sensie używają optio Warron, Tacyt oraz Flawiusz Wegecjusz. Więc nie był to jedynie „stróż”, „dozorca” czy „strażnik” – jak można wyczytać w polskich przekładach lecz naczelnik więzienia lub jego zastępca.
Nawrócenie tego bezimiennego funkcjonariusza państwowego – osoby charakterystycznej dla kolonii rzymskiej – nawrócenie dokonane w następstwie pierwszego w dziejach i zarazem bezprawnego kroku prześladowczego władz rzymskich wobec apostołów nowej religii – jest przdmiotem szczególnego zainteresowania autora Dziejów Łukasza.
„Następnie około północy Paweł i Sylas modląc się sławili Boga hymnami, a pozostali więźniowie im się przysłuchiwali. Nagle nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, tak iż zachwiały się fundamenty więzienia, natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i kajdany ze wszystkich więźniów opadły. Wówczas nadzorca więzienia obudziwszy się i spostrzegłszy pootwierane drzwi dobył miecza i zamierzał się zabić w przekonaniu, że więźniowie zbiegli. Paweł zaś zawołał donośnym głosem w słowach: „Nie czyń sobie niczego złego, bo wszyscy tu jesteśmy” (Dz 16, 25-28).
Opis po mistrzowsku operuje kontrastami: sponiewierani Apostołowie zdobywają się na hymny ku czci Boga „opływając w radość w utrapieniu” (2 Kor 7,4) a ich współwięźniowie, zapewne pospolici przestępcy – są o dziwo zasłuchani. Boża interwencja w postaci trzęsienia ziemi przywraca im wolność, Apostołowie z niej nie korzystają w trosce o odpowiedzialnego za nich funkcjonariusza. Jego odruch samobójczy tłumaczy się groźbą surowych sankcji (por Dz 12, 19 – zniknięcie Piotra wyprowadzonego cudownie przez Anioła z więzienia, a straż została do tego więzienia wtrącona przez rozwścieczonego Heroda) lub honorem.
Teraz następuje kontrast psychologiczny: „Zażądawszy pochodni [nadzorca więzienia] wskoczył [do lochu] i przypadł do stóp Pawła i Sylasa. A wyprowadziwszy ich na zewnątrz rzekł: „Panowie, co winieniem w duszy czynić, aby dostąpić zbawienia?”
Tylko Giuseppe Ricciotti w Paolo Apostolo BIOGRAFIA CON INTRODUZIONE CRITICA (niestety tylko po włosku, ale od czego Google translator) zauważył, że to, co dokonało się w duszy tego człowieka, który dla pewności zakuł nogi więźniów w dyby, było spowodowane widokiem jaki ukazał się jego oczom. Otóż trzęsienie ziemi (bardzo nierzadkie na Bałkanach), co właśnie chce podkreślić Łukasz, mogło rozwalić mury więzienia, ale na pewno nie uwolniłoby nóg z dyb. Tu nastąpił cud, w który uwierzył zastępca centuriona.
Rzecz jasna wcześniej pewnie doszły do niego echa działalności misjonarzy w Filippi, uwolnienie pytonissy od wpływu złego ducha http://iktotuzmysla.salon24.pl/390276,jupiter-maximus-przeciw-pawlowi-efekt-uwolnienie-pytonissy, dziwne zachowanie się obu uwięzionych, niebywałe w swoich skutkach trzęsienie ziemi.
Apostołowie choć nazwani „panami” przedstawiają mu innego „Pana”. A oni powiedzieli: „Uwierz w Pana Jezusa, a dostąpisz zbawienia ty i twój dom. I przedstawili naukę Pana jemu wraz ze wszystkimi jego domownikami. A on wziąwszy ich ze sobą w owej godzinie nocy obmył ich ze śladów krwi po razach i zaraz ochrzczony został on sam i wszyscy należący do niego (Dz 16, 31-33).
Pointa tego opisu pokazuje nastrój tych neofitów, spotęgowany odprawieniem ofiary eucharystycznej przez Pawła, nastrój drugiego domu chrześcijańskiego w Filippi, którego echa pobrzmiewały w Pawłowym Liście do Filipian: „Następnie wyprowadziwszy ich do swojego domu, zastawił stół i wraz z całym domem cieszył się jak ten, który uwierzył Bogu (Dz 16,34).



Komentarze
Pokaż komentarze