DZIEJE APOSTOLSKIE 13, 6-11
4 Aoni, posłani przez Ducha Świętego, poszli do Seleucji i stamtąd odpłynęli do Cypru. 51 gdy przybyli do Salaminy, głosili słowo Boże w synagogach żydowskich.
W wyniku otrzymanych zleceń i władzy obaj wybrani tj. Szaweł i Barnaba zdecydowali się opuścić Antiochię i rozpocząć pracę ewangelizacyjną. Nie bez wpływu Barnaby, Cypryjczyka z pochodzenia, postanowiono udać się najprzód na Cypr odległy zaledwie o93 kmod antiocheńskiego wybrzeża. Portem Antiochii była Seleucja, zwana również od pobliskiej góry Seleucia Pierw, i położona na północ od ujścia Orontesu do morza. Tam na jednym ze statków utrzymujących komunikację z Cyprem odpłynęli od brzegu Barnaba i Szaweł w pierwszym etapie swej wielkiej podróży.
NA CYPRZE (13, 5-12)
Cypr jest trzecią co do wielkości wyspą Morza Śródziemnego. Wskutek trudności w odcyfrowaniu pisma cypryjskiego historia wyspy znana jest tylko fragmentarycznie, ale wzmianki w dokumentach Tell el-Amarnaświadczą o dziejach bardzo dawnych, w ciągu, których Cypr znajdował się niemal zawsze w sferze wpływów egipskich. Toteż po śmierci Aleksandra Macedońskiego przypadł w udziale Ptolemeuszom, przy których pozostał aż do zajęcia przez Rzymian. Przy administracyjnej reorganizacji Wschodu Cypr przyłączony był początkowo do prowincji Cylicji, ale później August wyodrębnił wyspę, jako prowincję imperatorską (r. 27 przed Chr.), aby z kolei odstąpić ją senatowi (r. 22 przed Chr.). Ludność Cypru, zasadniczo grecka, w większym niż inne wyspy stopniu ulegała wpływom Wschodu. Wśród przedstawicieli wielu innych narodowości znajdowali się w znacznej liczbie i Żydzi, zwłaszcza od czasu gdy Herod Wielki otrzymał od Augusta dzierżawę kopalni miedzi(Antiq16, 10,4), której grecka nazwa Kupros (cuprum) jest identyczna z nazwą wyspy. Liczba Żydów na wyspie musiała być znaczna, choćby uznać za przesadną wiadomość podaną przez Kasjusza Diona, że gdy pod koniec, panowania Trajana (98—117) wybuchły na Cyprze zamieszki, Żydzi wymordowali 240 tysięcy jego mieszkańców. Ta ogromna liczba budzi słuszne zastrzeżenia historyków. Ale niezależnie od tego liczba synagog była tutaj znaczna, a przecież one to stanowiły pierwszy etap ewangelizacji na wyspie: od chwili wylądowania na wschodnim brzegu w Salami-nie aż do leżącego na zachodzie Pafos. Przestrzeń dzielącą obydwa te miasta Apostołowie przebywali z wolna, głosząc Ewangelię w spotykanych po drodze synagogach (w. 5-6).
A mieli z sobą i Jana do «pomocy.6 Aprzeszedłszy całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka żydowskiego, imieniem Bariesu, 7 który był przy prokonsulu Sergiuszu Pawle, mężu roztropnym. Ten przywoławszy Barnabę i Szawła pragnął posłuchać słowa Bożego. 8 Ale wystąpił przeciwko nim Elymas, czarnoksiężnik (tak bowiem tłumaczy się imię jego), usiłując prokonsula odwieść od wiary. 9 Ale Szaweł, zwany także Pawłem, napełniony Duchem Świętym, utkwiwszy w nim wzrok, 10rzekł: O, ty pełny wszelkiej zdrady i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, wrogu wszelkiej sprawiedliwości! Czyż nie przestaniesz wykrzywiać prostych dróg Pańskich? 11 Oto teraz ręka Pańska nad tobą i będziesz ślepy, nie widząc słońca przez czas pewien. 1 natychmiast padł na niego mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by mu rękę podał.
Pafos było stolicą prowincji, może ze względu na łatwiejszą komunikację z Italią, chociaż stolicą wyspy za Ptolemeuszów była Salamina. Sergiusz Paweł, prokonsul (andupatos) Cypru urzędował w Pafos. On to posłyszawszy o przybyciu Apostołów chciał poznać bliżej ich naukę i w tym celu zaprosił ich do swojej rezydencji. Ale zabobonny Rzymianin trzymał na swym dworze czarnoksiężnika żydowskiego imieniem Bariesu, co znaczy „syn Jezusa" albo „syn Jozuego". Ten zagrożony w swych wpływach przeciwstawił się Apostołom usiłując odwieść prokonsula od dawania im coraz większego posłuchu. Dopiero energiczne wystąpienie Szawła i cudowne ukaranie czarnoksiężnika ślepotą zmieniło sytuację. Łukasz zastosował terminy zdaniem W. K. Hobarta i E. Jacąuiera typowo medyczne, używane przez lekarzy, gdy mowa o traceniu wzroku, identycznych zwrotów używał Galen.
Cypr od roku 22 przed Chr. był prowincją senacką (Kasjusz Dion 53,12; 54,4) i z ramienia senatu na wyspie rządził prokonsul. Co dotyczy bliższego określenia osoby Sergiusza Pawła, to odnaleziono, cztery inskrypcje (dwie greckie i dwie łacińskie). Zdaniem A. Wikenhausera najważniejsza jest inskrypcja odnaleziona w roku 1887, wymieniająca pięciu curatores riparum etálveiTiberis,a wśród nich L. Sergiusa Paulusa dotyczy prokonsula cypryjskiego i pochodzi z lat 47/48 po Chr.
Sergiusz Paweł uderzony niezwykłymi zdarzeniami dziejącymi się na jego oczach „uwierzył"(episteusen,w. 12), co nie znaczy, że przyjął niezwłocznie chrzest. Chociaż nie jest to bynajmniej wykluczone, podobnie jak i w stosunku do Dionizego Areopagity i niewiasty Damaiis w Atenach (17, 34). Był to szczytowy punkt pracy Apostołów na wyspie.
Zaraz potem odpłynęli z Pafos udając się ku brzegom Azji Mniejszej. Od pobytu w Pafos Szaweł posługiwać się będzie wyłącznie swoim drugim imieniemPaulos i zmianę tę Łukasz wyraźnie podkreśla (w. 9), aby zaznaczyć, że drugie jego imię było bardziej zrozumiałe dla świata helleńskiego, mającego być odtąd terenem jego pracy.
MAG ELYMAS NA CYPRZE
Postać owego „czarnoksiężnika" (magos), którego Paweł i Barnaba spotykają w domu rzymskiego prokonsula Sergiusza Pawła na Cyprze (13,6-12), jest dosyć tajemnicza, a tajemniczość ta zaczyna się już od samego jego imienia, ów „czarnoksiężnik, fałszywy prorok żydowski" (magos pseudoprofetes Judaios) w w. 6 nazwany jest aramajskim imieniem Bariesu( Bariesous). Potem zaś, kiedy występuje on w kontrowersji przeciw Pawłowi, pojawia się drugie jego imię — w bardzo niejasnym kontekście: „Elymas, czarnoksiężnik (tak, bowiem tłumaczy się imię jego)" (w. 8)
Byłby to, więc przydomek nadawany owemu Bar-Jesusowi, przydomek, który Łukasz dla swoich greckich czytelników transponuje na słowo magos. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego na dworze wykształconego Rzymianina miano by określać owego „proroka" właśnie takim ezoterycznym terminem arabskim. Toteż zdaje się nie ulegać wątpliwości, iż Łukaszowa fraza wyjaśniająca odnosi się nie do słowa (xayoc, ale do imienia Elymas, i wynika z niej nie: Elymas = (xayoc, ale: Bar-Jesus = Elymas. Łukasz chce powiedzieć, że Elymas jest odpowiednikiem podanego uprzednio imienia Bar-Jesus.
Nie należy pojmować in stricto sensu; że nawiasowa fraza znaczy tu tylko: „tak bowiem był on po grecku nazywany". Wiadomo zaś dobrze, iż Żydzi hellenistyczni przybierając sobie greckie imiona nie zawsze wybierali formy będące greckim tłumaczeniem ich imion rodzimych (najbardziej znanym przykładem jest tu Kefas — Petros). Czasem wybierali tylko imiona homofoniczne (Menahem — Menelaus, Jesus — Jason), czasem zaś przyjmowali miana greckie niemające nic wspólnego ani z sensem, ani z brzmieniem rodzimego imienia. Takie właśnie było, według wszelkiego prawdopodobieństwa, owo drugie imię Bar-Jesusa.
Nie wiadomo, jak ono brzmiało. Być może, żaden z wariantów rękopiśmiennych nie odtwarza go właściwie. Wersja " Etoimas” jest szczególnie ciekawa, gdyż zapala małe światełko — niepewne, ale kuszące — pozwalające snuć domysły co do osoby Bar-Jesusa. Józef Flawiusz bowiem opowiada o cypryjskim „czarnoksiężniku" (magos imieniem Atomos —Antią 20,7,2), narodowości żydowskiej, który działał jako pośrednik między prokuratorem Feliksem a Druzyllą, córką Agryppy I, żoną króla Aziza w Emesie. Atomos jako wysłannik Feliksa starał się namówić Druzyllę, aby opuściła swego męża. Owi „magowie", jak widać pełnili różne zadania. Czy nie można przypuścić, że Etiomas i Atomos są wariantami rękopiśmiennymi tego samego imienia i że w obu wypadkach chodzi o jedną i tę samą osobę? Nawet bardzo ostrożni historycy (np. A. D. Nock, K. Lake) nie wykluczają tej możliwości.
Ów cypryjski „czarnoksiężnik" pochodzenia żydowskiego — znany jako Bar-Jesus, Elymas, Hetoimas, Atomos — byłby więc stałym klientem rzymskich dostojników, skoro raz jest na dworze prokuratora Feliksa, innym razem na dworze prokonsula Sergiusza Pawła. Nie powinna dziwić ta skłonność rzymskiej elity umysłowej do nawiązywania kontaktu z tajemniczymi przedstawicielami religijnych czy parareligijnych nurtów kultury wschodniej. Było to signum temporis. Świat grecko-rzymski, przy całym swoim sceptycyzmie, był wówczas spragniony jakiejś określonej wiary i dlatego z tak wielkim zaciekawieniem zbliżał się nieraz do mistyki orientalnej. Juwenalis (Sat. VI) nakreśli zdumiewający wizerunek jakiejś mistycznej Żydówki, która staje się najbliższą powierniczką wielkiej damy rzymskiej. Dobrze znana jest bliską zażyłość, jaka łączyła cesarza Tyberiusza z astrologiem Thrasyllusem; był to jego astrolog nadworny, stały doradca. Prokonsul Sergiusz Paweł trzyma na swoim dworze maga Elymasa, tak jak jego przodkowie już od dawna gościli w swych domach greckich filozofów i poetów. Sergiusz Paweł gościł zapewne u siebie helleńskich filozofów, obok nich jednak zapragnął również mieć reprezentanta innego świata, tajemniczego świata Wschodu.
Cóż on jednak w rzeczywistości reprezentował? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się uważnie pochylić nad owym słowem, za pomocą, którego Łukasz określa funkcję Elymasa: magos. Jest to, jak wiadomo, słowo zapożyczone przez Greków z języka perskiego, z terminologii związanej z religią Zoroastra. Magami nazywano w Persji członków medyjskiego plemienia kapłańskiego, których zadaniem było czuwanie nad świętym ogniem, uczestniczenie w składaniu ofiar i śpiewanie hymnów sakralnych (por. Strabo 15, 3,15; Herodot 1,132). Przypisywano im również umiejętność wykładania snów. Przede wszystkim jednak mieli oni funkcje rytualne i pod tym względem pozycja magów w Persji może być zestawiana z pozycją członków pokolenia Lewiego w Izraelu. Był, więc ten termin określeniem bardzo wysokiej godności i w takim właśnie dostojnym znaczeniu używa słowa magos Herodot.
Ze zdumieniem jednak można zorientować się, że już w bardzo dawnych czasach słowo to było używane przez Greków również w zupełnie innym znaczeniu a termin magos ma niewiele wspólnego z dostojnymi kapłanami religii Zoroastra. Wcześnie też powstaje w grece czasownik mageo i abstrakcyjny termin mageia, którego nieraz używa się zamiennie z terminem goeteia mocno pejoratywnym, oznaczającym zarówno „czarnoksięstwo", jak i zwykłe szarlataństwo. Hipokrates w swym dziele O świętej chorobie (rozdz. 2) mówi tonem pogardliwym o „magach" — stawiając ich w jednym rzędzie z żebrakami i oszustami — jako o ludziach, którzy głoszą, iż potrafią sprowadzać księżyc na ziemię, spowodować zaćmienie słońca, wzniecić burzę albo ją uciszyć. Dziwy te, jak wiadomo, należały do tradycyjnego repertuaru greckich „czarnoksiężników" ludowych, którzy mieli ich dokonywać za pomocą tajemniczych, sobie tylko znanych zaklęć.
To, co współczesna nauka określa mianem „magiii", jest ogromnym kompleksem zjawisk etnologicznych. Dziś magię ostro przeciwstawia się religii. Przeciwstawienie to, oddzielenie sfery religii od sfery magii, jest przede wszystkim dziełem chrześcijaństwa — i pod tym względem kontrowersja Pawła i Elymasa ma bardzo dużą wymowę. W antycznym świecie pogańskim sfery te nie były od siebie w taki sposób oddzielone. W samym sednie religii greckiej i rzymskiej tkwiło wiele elementów tego, co można określić magią. Jeśli zaś starożytni z całego kompleksu swoich działań sakralnych wyodrębniali pewną szczególną kategorię, którą określali terminem mageia — magia, to ma się tu do czynienia z pojęciem o zakresie węższym niż to pojęcie, którym się posługuje dzisiejsza etnologia.
Magia w rozumieniu ludzi antycznych była umiejętnością techniczną, dzięki której zawodowy „czarnoksiężnik" (magos) mógł dostarczyć swemu klientowi środków pomagających mu w sposób „nadprzyrodzony" do zrealizowania jego pragnień albo do zaszkodzenia jego wrogom. Takim środkiem mógł być albo tajemniczy rytuał, wyposażony w ściśle określone formuły zaklęć (epodai), albo jakieś medicamenta czysto materialne, jak np. rozsławiony w poezji wszystkich wieków „lubczyk", „napój miłosny" (filtron). Jesteśmy tu w dziwnym świecie, do którego z takim upodobaniem będą sięgali poeci greccy, odtwarzając scenerię antycznych „czarów".
„Świeć jasno tej nocy,
Selene! Szeptem ciebie zaklinam, bogini,
I podziemną Hekatę, przed którą się jeżą
Psy, gdy wstaje z mogiły, krwią cuchnąca świeżą.
Hekate! Przeraźliwa! Stań mi ku pomocy!
Daj mym czarom moc większą, niż dawałaś kiedy
Gusłom Cyrce, Medei, płowej Perimedy.
Kreci się kołowrót! Miły staje koło wrót!
Mąkę trzeba najsamprzód rzucić na ognisko.
Syp, Testyli! Nieszczęsna, czyś straciła głowę?
Więc i ty mnie, obmierzła, masz za pośmiewisko?
Syp i przygaduj: «Sypię kości Delfisowe...»" *
„Magowie", którzy dostarczyli owej dziewczynie, opisanej przez Teokryta, przepisów, jak należy poprzez czary ukarać niewiernego chłopca, mogli być bardzo skromnymi domokrążcami, sprzedającymi — za niewielką zapłatę — formuły magicznych klątw i czarodziejskie napoje.
Ale kiedy ojczyzna Magów perskich, od których kiedyś greccy czarodzieje zapożyczyli miano, została podbita przez Aleksandra Macedońskiego, pozycja społeczna medyjskiej kasty kapłańskiej uległa osłabieniu. Z czasem niektórzy z perskich Magów poczęli emigrować do innych krajów. Ponieważ szeregi ich się przerzedzały, poczęli do nich przyjmować ludzi spoza kasty — poprzez pewien rodzaj adopcji. Niektórzy żyli w miastach greckich, w gwarnych miastach hellenistycznych, gdzie się ścierały ze sobą różne kultury. Wielu z nich nie ustrzegło się od synkretyzmu. Zdaje się, że ci hellenistyczni Magowie, którzy do dawnych Magów pozostawali w takim stosunku, jak chrześcijańscy lewici do lewitów dawnego Izraela, odegrali ważną rolę w ukształtowaniu mitraizmu, owej religii persko-hellenistycznej. Dwujęzyczna inskrypcja grecko-aramajska, znaleziona w Farasa (antyczna Ariaramneia — Rhodandos w Kapadocji), a datowana przez uczonych na I wiek naszej ery albo I wiek przed Chr., stawia przed oczyma jakiegoś Sagariosa, który „pełnił funkcję Maga dla Mitry''.
To była wielka rola odegrana przez wydziedziczonych Magów w ukształtowaniu owej religii, która potem przeorała całe cesarstwo rzymskie, oczekujące — wśród mistycznych niepokojów — na posiew chrześcijaństwa.
Odgrywali oni jednak — jak się zdaje — również inną rolę. Po utraceniu dawnej pozycji społecznej Magowie znajdowali się niejednokrotnie w ciężkich warunkach ekonomicznych. Jest, więc rzeczą bardzo prawdopodobną, że — przebywając w środowisku greckim — niektórzy z nich postanowili wyzyskać owo wysokie mniemanie Greków o ich zdolnościach „czarodziejskich" i zarabiać na życie zawodowym uprawianiem magii. Jeśli tak się stało — a mamy ku temu przypuszczeniu wyraźne poszlaki — to można powiedzieć, że dumni perscy Magowie, od których kiedyś greccy „czarodzieje" przez nieporozumienie wzięli swe imię, teraz sami ku nim zstąpili.
W każdym bądź razie jest faktem, że poczynając od III wieku przed Chr. krążą w świecie hellenistycznym rozliczne zbiory przepisów magicznych opatrzone imionami mędrców perskich: Zoroastra, Ostanesa i Magów. Znane są z cytatów znajdujących się u' Pliniusza Starszego, u Pseudo-Dioskoridesa, a głównie w papirusach magicznych. Pliniusz — należący przecież do najwyższej elity intelektualnej świata grecko-rzymskiego — wierzy w autentyczność tych apokryfów i z całą powagą stwierdza (Hist. nat. 30, 3 n), że sztuka magiczna została z całą pewnością zapoczątkowana właśnie przez Zoroastra. Jako na źródło swych wiadomości powołuje się Pliniusz na Hermipposa. hellenistycznego historyka, ucznia poety Kallimacha.
Widać więc, że zainteresowanie ową ars magica (magice techne)) — skoro została uświęcona wielkim imieniem twórcy zoroastryzmu — dotarło do bardzo wysokich regionów kultury grecko-rzymskiej.
Dlatego w okresie, gdy na dworze prokonsula Sergiusza Pawła Apostoł Paweł spotkał się z tajemniczym Elymasem, słowo magos bynajmniej nie było jednoznaczne. Używano go niejednokrotnie w sensie dosyć pogardliwym, w znaczeniu odpowiadającym pojęciu „szarlatana" albo jakiegoś skromnego rzemieślnika „sztuki magicznej", który krążył od domu do domu i sprzedawał „lubczyki" albo czarodziejskie formuły morderczych przekleństw. Zresztą wiara w skuteczność nawet takiej prymitywnej magii była wówczas bardzo rozpowszechniona w najwyższych sferach społeczeństwa rzymskiego (por. np. Tacyt, Ann. 16,31). Słowo (magos mogło jednak również nieść w sobie cały autorytet tajemniczej, orientalnej mądrości. W Ewangelii św. Mateusza (2,1), jak dobrze pamiętamy, Mędrcy ze Wschodu, którzy przychodzą złożyć pokłon narodzonemu Jezusowi, są określeni dostojnym mianem Magów. Warto tu jeszcze dodać, że w niektórych wypadkach ludzie cywilizacji grecko-rzymskiej mianem „magii" określali obce i sprzeczne z ich własnymi tradycjami obyczaje religijne. Dla Pliniusza Starszego galicki druidyzm jest „magią". Jest to, znaczenie negatywne — ale nie pogardliwe.
W owym okresie, gdy dokonuje się analizowane spotkanie, magos w świecie grecko-rzymskim mógł być zawodowym „ekspertem" i wykonawcą praktyk magicznych, łączącym jednak swój proceder z jakąś synkretystyczną mistyką filozoficzno-religijną. Mógł również być egzorcystą, posługującym się w swoich zaklęciach świętymi imionami zaczerpniętymi z różnych religii. Na tle takiego wizerunku hellenistycznego „maga" można wyobrazić sobie Elymasa z Cypru. Posługiwał się on zapewne pewnymi rekwizytami zaczerpniętymi z Persji, ale sam był — jak się dowiadujemy — Żydem. Jego narodowość nie osłabiała jego prestiżu w oczach Rzymianina, przeciwnie — wzmacniała ten prestiż. Żydzi byli w tej dziedzinie bardzo wysoko cenieni. Ich „zaklęcia" magiczne cieszyły się szczególną powagą — głównie z uwagi na niepokojącą obcość owego narodu, tak trudno zrozumiałego dla Greków i Rzymian, i z uwagi na tajemnicę, jaką wyznawcy judaizmu otaczali imię swego wszechmocnego Boga. Toteż przed ludźmi judaizmu nieraz stawała pokusa, aby wkroczyć na drogę praktyk magicznych i w ten sposób zapewnić sobie wygodną pozycję w hellenistycznej hierarchii społecznej. W innym miejscu Dziejów Apostolskich czytać można o jakichś podejrzanych „egzorcystach żydowskich" (19,13), a jeszcze w III wieku po Chr. rabin babiloński będzie musiał surowo ostrzegać swych wiernych, iż „ten, kto nauczy się, choć jednego słowa od czarnoksiężnika, godzien śmierci jest". Wyspa Cypr zaś, będąca terenem działalności Elymasa, cieszyła się właśnie w owym okresie opinią „wyspy czarnoksiężników". Istniał, jak się zdaje, jakiś specjalny nurt „magii cypryjskiej", właśnie wówczas rozwinięty (por. Pliniusz, Hist. nat. 30,11).
Trudno przypuścić, aby Sergiusz Paweł chciał trzymać na swoim dworze Elymasa, gdyby ów „czarnoksiężnik" był tylko zwykłym rzemieślnikiem prymitywnej sztuki magicznej. Łukasz określa prokonsula jako człowieka „roztropnego”. Był zainteresowany naukami głoszonymi przez Pawła i Barnabę, a Łukasz Elymasa określa mianem fałszywego proroka, czyli akcent położony jest na głoszeniu jakichś idei religijnych a nie na praktykach magicznych. Stąd mocne słowa Pawła: „Czyż nie przestaniesz wykrzywiać prostych dróg Pańskich?”



Komentarze
Pokaż komentarze