Abyśmy wiedzieli co tak właściwie świętujemy podczas Wielkanocy
Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i w ciele, dlatego i Ontakże bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonał tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, tj. diabła, 15 i aby uwolnił tych wszystkich, którzy przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste, bowiem nie aniołów [naturę] bierze na siebie, ale przybiera sobie [naturę] Abrahamowego potomstwa( Hbr 2 14-17).
List do Hebrajczyków
Chrystus chciał mieć z ludźmi wspólne ciało i krew, czyli taką samą naturę, obciążoną wszystkimi słabościami, podległą śmierci i cierpieniom. Wyrażenie „krew i ciało" odpowiada hebrajskiemu zwrotowi basar wa dam, które w księgach biblijnych (Ekli 14, 18; Mt 16, 17; J 1, 13; Gal 1, 16; 1 Kor 15, 50), w Talmudzie i u Filona (Quis rer. div. heres 57) służy na oznaczenie złożoności człowieka z ciała i z duszy mającej swą siedzibę we krwi. W liście do Hebrajczyków jest w tekście greckim odwrócone następstwo tych dwóch terminów, prawdopodobnie zamierzone przez hagiografa celem zaakcentowania krwi, którą przelał Chrystus dla uświęcenia ludzi.
Realność przyjętej przez Chrystusa natury ludzkiej jest zdaniem takich komentatorów, jak św. Jan Chryzostom, Teodoret, św. Tomasz i inni, zaznaczona również przez wyrażenie greckie paraplesios Przysłówek ów wyraża podobieństwo jakościowe (podobnie), jak i ilościowe (również), i można je przełożyć: „bez żadnej różnicy", „pod każdym względem". Wyrażeniem tym Pismo św. wyklucza możliwość przyjęcia przez Syna Bożego przy Wcieleniu pozornej natury ludzkiej, jak to mogło mieć miejsce przy teofaniach czy angelofaniach starotestamentowych. Chrystus był pełnym człowiekiem, co autor natchniony jeszcze uwypukla przez stwierdzenie Jego uczestnictwa w naturze ludzkiej tak, jak uczestniczą dzieci w naturze swych rodziców.
Pierwszym zaś celem tego przyjęcia natury ludzkiej przez Syna Bożego była możność poniesienia śmierci na krzyżu. Przez tę śmierć Chrystus położył kres panowaniu szatana, który wprowadził śmierć na świat i był jej samodzielnym władcą (Rodz 3, 2-3; Mądr 2, 24). Chrystus zniweczył tę szatańską moc nad śmiercią przez to, iż sam umarł dla zbawienia ludzi, pokonując szatana, księcia śmierci, własną jego bronią. Ta koncepcja jest w powyższym wierszu tylko napomknięta. Znana była jednak żydowskim odbiorcom tego listu. Rabinistyczna teologia identyfikowała anioła śmierci z szatanem (por. Strack—Bill. 1, 144). Szersze ujęcie unicestwienia mocy szatana przez wyrwanie ludzi spod panowania śmierci jest w innych księgach biblijnych i pozabiblijnych (J 16, 11; 1 Kor 15, 26; 2 Tes 2, 8; Apok 12, 7-10; 20, 2 n; Wnieb. Mojż. 10, 1 n; Test. Lew. 18, 12).
Ten paradoks zniszczenia śmierci przez śmierć przywodzi na myśl wypowiedź Ozeasza: „Będę śmiercią twoją, o śmierci...!" (13, 14). Grzech, bowiem, którego sprawcą był szatan, spowodował śmierć (Rz 5, 12; 1 J 3, 12).
Ale właśnie Jezus jako jedyny bez grzechu nie podlegał śmierci i nie umarłby. Zatem skoro dał się dla swoich braci zamordować, mógł być wskrzeszony i zmartwychwstać, jako pierwszy, ponieważ jego śmierć nie mogła pokonać gdyż była zapłatą za grzech, którego On nigdy nie popełnił!!!. Otworzył więc faktycznie wrota śmierci
Śmierć tedy Chrystusa, będąc ofiarą doskonałą, zadośćuczyniła za grzechy ludzkie. Oto jak w tym względzie wyraża się św. Jan Chryzostom: „Ta broń, której użył przeciw ziemi [szatan], a którą jest śmierć, była w ręku Chrystusa narzędziem zguby szatana, a dowodem naocznym potęgi zwycięzcy".
Jeśli szatan, książę śmierci, został przez śmierć Chrystusa zwyciężony, to śmierć, choć nie została usunięta, jednak została zmieniona. Przed Chrystusem człowiek nie umiał się uwolnić od lęku przed śmiercią, który mu towarzyszył przez całe życie. Tak pisze o tym Seneka: Nie bój się śmierci, ale myśl o śmierci (... )Jeśli boisz się śmierci, zawsze się boisz (Ep. 30, 17).
Ta obawa przed śmiercią leży u podstaw pesymizmu starożytnych Greków.
O lęku Asyryjczyków przed śmiercią świadczy sama nazwa miejsca umarłych aralhi, oznaczająca dom ciemności, pyłu, głodu i pragnienia.
Izraelici w ST też się lękali swego szeolu (Ps 6, 6; 29 [30], 4; 87 [88], 6. 12), a płacz króla Ezechiasza na myśl o bliskiej śmierci jest aż nadto wyraźnym dowodem lęku przed śmiercią także ludzi sprawiedliwych (por. Iz 38).
Niegdyś śmierć była dla grzeszników bramą do piekła, nie była zaś bramą do nieba dla ludzi sprawiedliwych. Po śmierci Chrystusa nastąpiła zmiana. Śmierć nie będzie już miała odtąd charakteru kary, ale zadaniem jej będzie przeprowadzenie ludzi do pełnego życia. Toteż w księgach świętych znika wołanie Mędrca starotestamentowego: „O śmierci, jakże gorzka jest myśl o tobie!" (Ekli 41, 1), a daje się słyszeć wołanie Pawła Apostoła: „Pragnę być rozwiązany, aby być z Chrystusem" (Fil 1, 23). Św. Szczepan, pierwszy męczennik, w chwili śmierci odważnie spogląda w niebo, gdzie ogląda Chrystusa zwycięzcę śmierci, pewny, że i sam będzie brał wnet udział w Chrystusowym zwycięstwie (Dz 7, 55).
Chrystus uwolnił ludzi od lęku przed śmiercią, przybierając nie naturę aniołów, ale śmiertelną naturę ludzką. Takie znaczenie trzeba nadać greckiemu epilambanetai, które wielu współczesnych błędnie tłumaczy metaforycznie o przyjściu z pomocą (Teodoret, a dziś Moffatt, Windisch, Medebielle, Bonsirven, Kowalski). Wyraz ten, bowiem około 40 razy użyty jest w greckim przekładzie LXX i nigdy nie ma on tam znaczenia przenośnego, ale oznacza: ująć, ogarnąć, zagarnąć, uczepić się, brać na się, zbierać (por. ThW 4, 9). Zgodnie z Wulgatą stosującą wyraz apprehendit, z przekładem starołacińskim, gdzie jest assumpsit lub też suscepit, i z Peszittą oraz św. Janem Damasceńskim, św. Tomaszem z Akwinu, Spicqem, Dąbrowskim trzeba przez to wyrażenie rozumieć Wcielenie się Syna Boga, a nie tylko przyjście z pomocą. Ten czasownik użyty jest w czasie teraźniejszym epilambanetai dla podkreślenia trwałości przybrania ludzkiej natury, nie tylko na ziemi, ale i w niebie. Udostojniło to całą ludzkość przez Bożą osobę.



Komentarze
Pokaż komentarze