Pamiętacie film Terminator 2? Z przyszłości przylatuje terminator by w teraźniejszości ukatrupić dzieciaka, którego syn z kolei w przyszłości miał zniszczyć terminatory. Okazuje się, że podobna historia została już opowiedziana w Liście do Hebrajczyków 2000 lat temu i w Księdze Rodzaju aż około 4000 lat temu. Oto Abrahama wita Melchizedek, tajemniczy król i kapłan, tajemniczego kraju udziela błogosławieństwa i pobiera dziesięcinę. Melchizedek, jak udowadnia autor Listu do Hebrajczyków jest figurą Jezusa Chrystusa. Tytułem tak się droczę z Czytelnikami, bo oczywiści Terminator 2 i Jezus nie mają ze sobą niczego wspólnego.
Trzymamy się jej, jako kotwicy duszy, bezpiecznej i silnej, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki według obrządku Melchizedecha.
7 Ten to Melchizedech, król Salemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, gdy wracał po rozgromieniu królów i udzielił mu błogosławieństwa
Wspaniały jest obiekt chrześcijańskiej nadziei. Stanowi go sam Chrystus, który dla naszego pożytku wszedł w dniu swojego Wniebowstąpienia do miejsca najświętszego w przybytku niebieskim. Wszedł tam bowiem jako nasz poprzednik (prodromos). Nazwę prodromos nadawano tym, którzy szli na czele, kogoś poprzedzali. Nosili tę nazwę lekko uzbrojeni idący w pierwszym szyku bojowym, wywiadowcy wysłani przed wojskiem dla zbadania pozycji nieprzyjacielskich. Nazwę tę nosił też okręt jadący na przedzie floty lii handlowej, transportującej zboże z Aleksandrii do Rzymu. W końcu nazwą tą obdarzano każdą znakomitą osobę, wytyczającą ludziom nowe drogi, czy też wojsko, mające na celu przygotowanie drogi i kwaterunku dla reszty wojennej armii. Takim to prodromos dla chrześcijan jest arcykapłan — Jezus. Wszedł On do nieba przed oblicze Boże, aby wszystkim chrześcijanom drogę wytyczyć i w niebie mieszkanie przygotować. Żaden Izraelita w Starym Przymierzu nie mógł nawet marzyć o tym, żeby wejść za swym arcykapłanem do najświętszej części w ziemskim przybytku.
W Nowym Przymierzu arcykapłan Chrystus nie tylko dał nowym Izraelitom możność wejścia do niebieskiego przybytku, do jego najświętszej części, ale zapowiedział już nasze przybycie swemu Ojcu. Zapowiedział zaś przybycie wszystkich chrześcijan, zarówno sprawiedliwych, jak i grzeszników, gdyż moc arcykapłańskiej ofiary Chrystusa trwa na wieki — wszak to kapłan wieczny na podobieństwo Melchizedecha.
Ponieważ tradycja żydowska mniemała, że w czasach mesjańskich rodzina Aarona pełnić będzie nadal obowiązki kapłańskie, dlatego trudno było Hebrajczykom uznać w Chrystusie prawdziwego kapłana.
Obecnie przystępuje do wykazania, że Chrystus przewyższa swą godnością kapłanów. ST. Czyni to również przy pomocy Pisma Św., a mianowicie Rodź 14, 17-20, gdzie jest mowa o tajemniczym Melchizedechu. Z żydowskiej literatury pozabiblijnej wiemy, że w II wieku przed Chr. uważano, iż kapłaństwo Melchizedecha, jego prawa do dziesięcin były z woli Bożej wzorem dla Mojżesza przy ustanawianiu staro-testamentowego kapłaństwa Aarona. W starych tekstach rabinackich panuje przekonanie, iż Melchizedech pouczył Abrahama o prawach kapłańskich.
Późniejsze teksty rabinackie pozbawiły Melchizedecha tej roli, a nawet utrzymywały, że Pan Bóg odebrał mu godność kapłana, a dał ją Abrahamowi za to, iż Melchizedech wspomniał imię Abrahama przed imieniem Bożym (por. Strack—Bill. 3, 692; 4, 453-465; 786). Na tę zmianę tradycji musiała wpłynąć niechęć do chrześcijan, przypisujących Melchizedechowi rolę proroczej figury Chrystusa.
Oczywiście, dla autora listu podstawowym motywem porównania Chrystusa z Melchizedechem będzie Objawienie Boże, które już przez usta Dawida ogłosiło światu, że Chrystus obok godności królewskiej będzie posiadał także godność kapłańską, czyli będzie kapłanem na podobieństwo Melchizedecha (Ps 109 [110], 4).
Autor zaczyna od przypomnienia tego wszystkiego, co z Rodz 14, 17-20 można było zebrać o Melchizedechu. Melchizedech był królem Salemu, którą to, miejscowość św. Hieronim utożsamiał z Salem wspomnianym u J 3,23, a znajdującym się na południe od Scytopolis. ). Zgadza się to z tradycją samarytańską, która dopatruje się spotkania Abrahama z Melchizedechem na Garizim, znajdującym się w pobliżu Salem (zob. Eupolemos u Euzebiusza, Praep. evang. 9, 17; PG 21, 708). Według zaś tradycji żydowskiej, opierającej się na Ps 75 [76], 3, gdzie Salem występuje w paralelizmie z Syjon, oraz według świadectw Filona, Józefa Flawiusza, (Strack— Bill. 3, 647) Salem jest identyfikowany z Jerozolimą, zwaną w napisach klinowych z Tell el-Amarna — Uruzalimu.
Według zwyczajów chananejskich Melchizedech łączył w swej osobie godność kapłańską z godnością królewską, był kapłanem Boga Eljon, tj. najwyższego. Nazwa Eljon jest nazwą archaiczną Boga i wyraża Jego transcendentność (Liczb 24, 16; Powt Pr 32, 8; Iz 14, 14; Ps 7, 17; 49 [50], 14; 56 [57], 3; 77 [78], 35).
Jemu to Abraham także wydzielił dziesięcinę z wszystkiego [łupu]. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Salemu, tj. króla pokoju. 3 Bez ojca, bez matki, bez genealogii, nie ma ani początku dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego, zostaje kapłanem na zawsze(Hbr 7, 2-3)
Gdy Abraham wracał po zwycięskiej wyprawie przeciw królom mezopotamskim, którzy pod wodzą Kedor Laomera spustoszyli Kanaan i uprowadzili bratanka Abrahama, Lota, Melchizedech wyszedł na spotkanie Abrahama, aby złożyć dzięki Bogu. W tym spotkaniu autor listu do Hebrajczyków zwraca uwagę na dwie czynności Melchizedecha, a mianowicie, iż pobłogosławił Abrahama oraz przyjął odeń dziesięciny z wojennego łupu (por. Liczb 31, 30. 47). Obie te czynności posłużą autorowi do wykazania wyższości Melchizedeka nad Abrahamem i kapłanami starotestamentowymi pochodzącymi od Abrahama.
Otóż wg autora naszego listu Melchizedek jest figurą Chrystusa. Zgodnie z tradycją semicką zaczyna od wyjaśnienia imienia. Dosłownie Malki Sedeq – czyli król mój jest sprawiedliwością, a miejscowość Salem, gdzie Melchizedek był królem i kapłanem oznacza Pokój. Odniesienie obu tych nazw do Chrystusa jest znamienne, bowiem w ST Mesjasz to król, który przywróci światu sprawiedliwość i pokój. Mesjasz musiał być i królem i kapłanem, bowiem władza królewska bez kapłańskiej jest surowa wobec podwładnych, a władza kapłańska bez królewskiej jest słaba wobec przestępców.
Autor listu nie tylko podaje to, co Pismo Święte mówi o tej postaci, ale informuje o tym, co przemilcza, wbrew zwyczajowi. Księga Rodzaju tak bogata „toledoth” czyli genealogie ujmująca początkową historię ludzkości pomija zupełnym milczeniem wszelkie genealogiczne szczegóły dotyczące Melchizedeka. Dla Semity to jakiś absurd, bowiem żadna znaczniejsza osoba nie mogła publicznie wystąpić na widownię bez podania drzewa genealogicznego lub przynajmniej bez wzmianki o ojcu i najbliższych przodkach. A już czymś szczególnie istotnym były genealogie kapłanów Aaronowych, gdyż na tej podstawie winni byli wykazać swe pochodzenie od Aarona i żydowskiej matki, jeśli chcieli być dopuszczeni do godności i obowiązków kapłańskich. (Kapł 21,7; Ez 44,22:Ezdr 2, 61-63). A tymczasem Melchizedek zjawia się bez podania imienia ojca, matki, bez informacji o urodzeniu czy śmierci, choć Pismo Święte uwzględnia te fakty dla innych osób, którymi się zajmuje. Te dziwne pominięcia genealogiczne nie mogą być przypadkowe, tym bardziej, że Melchizedek to nie jest postać drugoplanowa, sam wielki patriarcha Abraham uwzględniał jego godność i dostojność.
To wszystko zdaniem autora Listu do Hebrajczyków miało przedstawić postać Melchizedeka jako osobę nadziemską, pozahistoryczną, by był on upodobniony do Syna Bożego, który jest wiecznym kapłanem. I rzeczywiście Chrystus kapłan nie należy ani do Izraela ani do żadnej klasy kapłańskiej jest jaki pisze o nim autor listu – agenealogos – bez poprzednika i następcy.
Ciekawą sprawą jest, że Pismo Święte nie notuje żadnej informacji ani o początku ani o końcu działalności Melchizedeka a tą ponadhistoryczność wyraża autor naszego Listu poprzez stwierdzenia, że Melchizedek jest kapłanem na wieki. Słowo Dienekes oznacza rozciąganie się w czasie i przestrzeni, a to Melchizedek został upodobniony do Syna, zatem to Syn jest starszy od Melchizedeka, Syn, którego godność kapłańska wynika z Jego boskiej godności. Pisarz natchniony posłużył się Melchizedekiem jako swojego rodzaju zwierciadłem, w którym skupił cechu Melchizedeka historii i Melchizedeka, który jest figurą Chrystusa.
Rozważcie, jak wielki jest ten, któremu sam Abraham patriarcha dał dziesięcinę z najlepszego łupu. 5 Wprawdzie i ci z synówLewiego, którzy otrzymują kapłaństwo według Prawa, mają zlecenie domagać się dziesięciny od ludu, tj. od braci swoich, chociaż i ci wywodzą się z rodu Abrahama. 6 Tamten, który rodem nie należał do nich, otrzymał dziesięcinę od Abrahama i pobłogosławił tego, który miał obietnicę. 7 Nie ma zaś żadnej wątpliwości, iż niższy otrzymuje błogosławieństwo od wyższego.
Ktoś dla Izraelitów tak wielki jak Abraham złożył ofiarę z dziesięciny Melchizedekowi po otrzymaniu błogosławieństwa. Akcent położony jest na o patriarhes, największy z patriarchów. Jeśli tak wybitny mąż w Izraelu dał dziesięcinę Melchizedechowi, to jakże dostojnym musiał być dopiero król Salemu, kapłan Boga najwyższego, Melchizedech. Dziesięcina należała do bardzo starych danin (Rodź 28, 22) i składano ją kapłanom, jako przedstawicielom Jahwe, który jest właściwym panem kraju (Iz 8, 8). Obejmowała ona najlepsze części z płodów ziemi i jej owoców (Kapł 25, 23; Powt Pr 26, 1 nn). Zakres i sposób ściągania dziesięcin ulegał w ciągu historii izraelskiej różnym zmianom. Zakon Mojżeszowy żądał ogólnie dziesięcin z tego wszystkiego, co rośnie na polu, a więc z owocu roślin i zbóż, oliwy, wina, faryzeusze zaś rozciągali ów nakaz do kminku, anyżu itp. (Mt 23, 23; Łk 11, 42; 18, 12), Miszna zaś obciążyła dziesięcinami to wszystko, co „służy jako potrawa, a rośnie na ziemi". Jasno to wykłada św. Tomasz: „na podstawie upoważnienia Prawa wolno było kapłanom lewickim pobierać dzeisięciny, gdyż ich kapłaństwo poddane było Prawu, lecz Melchizedech nie na podstawie Prawa pobrał dzisięcinę, ale na podstawie swej godności. Dlatego kapłaństwo Melchizedecha było figurą kapłaństwa Chrystusa, które nie podlega Prawu". Co więcej, Melchizedech odważył się i na to, że udzielił błogosławieństwa, i to skutecznie, Abrahamowi, w którym wszystkie narody ziemi będą błogosławione.
I znów to błogosławieństwo jest znakiem wyższości Melchizedecha nad Abrahamem. Królowie i ojcowie rodzin błogosławili poddanych czy dzieci, czyniąc to z tytułu swej wyższości, jako pełniący nad nimi władzę z upoważnienia Boga (2 Król 6, 18; 3 Król 8, 55). Błogosławienie w imieniu Boga całego Izraela należało do zaszczytnych prerogatyw kapłanów izraelskich (Liczb 6, 22-27; Powt Pr 10, 8; 21, 5). Pobłogosławienie Abrahama przez Melchizedecha było oczywistym znakiem jego wyższości (por. Rz 9, 12) i nad Abrahamem, i nad wszystkimi jego potomkami. Oba czasowniki dedekatoken i eulogeken oznaczają nie tylko czynność przeszłą, ale i trwałą. A jeżeli tak, to kapłaństwo Melchizedecha ukazuje się jako takie, którego nie można ograniczyć do żadnego narodu ani rasy. Słowem, Melchizedech to figura mesjańska (typ).
8Ponadto tu biorą dziesięciny ludzie, którzy umierają, tam zaś ten, o którym wydane jest świadectwo, że żyje. 9 I jeśli się można tak wyrazić, także Lewi, który pobiera dziesięciny, złożył dziesięcinę w osobie Abrahama. 10 Był bowiem jeszcze w lędźwiach ojca swego, gdy Melchizedech wyszedł na jego spotkanie. 11 Jeśli więc doskonałość została osiągnięta przez kapłaństwo lewickie, lud bowiem otrzymał Prawo, oparte na nim, to po co było potrzeba ustanawiać jeszcze innego kapłana według obrządku Melchizedecha, a nie według obrządku Aarona. 12
Dalszym dowodem wyższości kapłaństwa Melchizedecha nad kapłaństwem Aaronowym jest to, iż ode, tj. „tu", w tych miejscach Pisma Św., gdzie jest mowa o uprawnieniach lewitów do dziesięcin, lewiccy kapłani przedstawieni są, jako ludzie, którzy zmieniają się w kapłaństwie z powodu śmierci, ekei zaś, tj. „tam", a mianowicie w Rodz 14, 17-20, jest wypowiedziane świadectwo marturomenos o Melchizedechu, że żyje. Wulgata nadała wyrazowi marturomenos znaczenie czynne, tłumacząc go przez contestatur. Świadectwo zaś biblijne stwierdza, iż „Melchizedech żyje", gdyż nic nie mówi o jego śmierci. Medebielle nazywa to świadectwo o wieczności Melchizedecha negatywną wiecznością. W świadectwie tym myśl natchnionego autora przechodzi od Melchizedecha do Chrystusa, gdyż tylko o Chrystusie można powiedzieć, iż żyje na wieki.
Autor uprzedza też zarzut, jaki mogliby podnieść kapłani żydowscy, że Abraham składając dziesięcinę nie był kapłanem, i dlatego złożone przezeń Melchizedechowi dziesięciny mogą być przypisane Izraelowi, ale nie kapłańskiemu pokoleniu Lewi, kapłaństwo, bowiem w ST zostało dopiero znacznie później po Abrahamie, za czasów Mojżesza, powierzone potomkom Lewi. Ale w myśl popularnego u Semitów tradycjonalizmu uważano, że protoplasta jakiejś rasy nosił w sobie fizycznie (w swych lędźwiach) wszystkich swych potomków. Cokolwiek działał, to działał w imieniu wszystkich swych potomków. U Izraelitów, gdzie było tak żywe poczucie pochodzenia od wspólnego pnia, było również bardzo żywe poczucie solidarności. Jednostka nie była tu uważana za niezależną od innych jednostek, a zwłaszcza od protoplasty. Jednostka spodziewała się uczestnictwa w błogosławieństwie, które Bóg przyrzekł Abrahamowi, ale tylko wtedy, jeżeli będzie z Abrahamem cieleśnie złączona. Mając to na względzie, można słusznie twierdzić, że Lewi wiernie złożył i składa dziesięcinę w osobie Abrahama Melchizedechowi, jak to wyraża użyte tu greckie perfectum, oznaczające czynność dokonaną i trwającą w skutkach. Lewi był też istotnie obecny w tej ważnej chwili, kiedy doszło do spotkania dwu ważnych osobistości — pośredników dwóch Objawień, dwóch Przymierzy i podwójnego kapłaństwa: Melchizedecha i Abrahama. Hebrajczycy mogli stąd wnosić, że błogosławieństwo Chrystusa, przekazane przez Melchizedecha, było im udzielone już od wieków.
Wyższość Melchizedecha nad Abrahamem i jego potomstwem wykazał autor tekstami Pisma św. Ale oto nasuwa się trudność. Ta wyższość mogła istnieć tylko do chwili nadania Prawa i do ustanowienia kapłaństwa Aaronowego, które przejęło funkcje, a z nimi i przywileje Melchizedecha. Trudność ta była tym bardziej uzasadniona, że Hebrajczycy, uważając Prawo za wyraz woli Bożej, sądzili, iż jest to ostateczne wyrażenie tej woli. I oto autor, opierając się na doświadczeniu Hebrajczyków, wykazuje, że tak starotestamentowe kapłaństwo, jak i Prawo było niedoskonałe, potrzebowało reformy.
Ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana prawa. 13 Ten zaś, o którym się mówi takie rzeczy, należał do innego pokolenia, z którego nikt nie służył ołtarzowi. 14 Wiadomo przecież, że nasz Pan wyszedł z pokolenia Judy, a Mojżesz nic nie wspomniał o kapłanach z tego pokolenia.
Doskonałość — teleiosis,— jakiejś instytucji zależy od tego, czy posiada ona środki, konieczne do osiągnięcia swego celu. Celem kapłaństwa ST, jak zresztą i każdego kapłaństwa, było umożliwienie ludziom zbliżenia się do Boga (5, 19), przebłagania za grzechy (5, 1). Kapłaństwo lewickie nie było zdolne przebłagać Boga za grzechy ludu przez składanie ofiar (10, 1), nie mogło, bowiem oczyścić sumienia Izraelitów (9, 9). Kapłaństwo Aarona nie zdołało doprowadzić wiernych do celu (telos), tj. do odpoczynku niebieskiego (4, 1; 11, 13), ale pozwalało tylko zbliżyć się do celu. Nie zdołało też urzeczywistnić w zupełności planu zbawienia, musiało, zatem ustąpić miejsca wyższemu kapłaństwu. Potrzebne było ustanowienie innego (eteron) kapłana, tj. kapłana innej natury. Ten inny kapłan tym się różni od kapłana lewickiego, że mógł doprowadzić ludzi do doskonałości. Sam Bóg tak postanowił, aby wszelka doskonałość była w Chrystusie. Ten zaś odmienny charakter nowego kapłana znów wykazuje autor z Pisma św. przytaczając jeszcze raz Ps 109 [110], gdzie znajduje się zapowiedź, iż Mesjasz będzie kapłanem według obrządku Melchizedecha. Przez tę zapowiedź została ustalona istotna różnica, jaka istnieje między kapłańską godnością Chrystusa a kapłańską godnością synów Lewiego. Zatem na mocy zapowiedzi Bożej Chrystus został ustanowiony anistastai i jakby konsekrowany na kapłana na podobieństwo Melchizedecha. Ze zdania nawiasowego, które należy dołączyć raczej do wiersza 12 — „lud, bowiem otrzymał Prawo oparte na nim" (tj. na kapłaństwie) — wynika, iż Prawo ST, jako opierające się na kapłaństwie lewickim, niedoskonałym, było też niedoskonałe i kruche. Z konieczności tedy zmiana kapłaństwa spowodować musi zmianę Prawa. Prawa. Autor listu do Hebrajczyków, w przeciwieństwie do św. Pawła, mówi o zmianie Prawa ST, o jego udoskonaleniu, a nie o jego usunięciu. Obecnie wykazuje autor naszego listu, że Chrystus jest kapłanem nowym, na podobieństwo Melchizedecha. Dowód opiera się na fakcie, że Chrystus nie należał do pokolenia Lewi. Dowodzenie proste i oczywiste. Gdy się bowiem przyjmie, że tylko pokolenie Lewi miało przywilej sprawowania funkcji kapłańskich, to już samo wykazanie przynależności do tego pokolenia uprawniało do piastowania tej godności. Gdy się jednak mówi o kimś, należącym do innego pokolenia, iż miał godność kapłańską, to mógł on być tylko nowym kapłanem. Chrystus zaś, o którym się mówi to, co jest zawarte w Ps 109 [110], 4, iż będzie kapłanem należącym do innego pokolenia. cdn
Podkreślił ponadto autor uczestnictwo Chrystusa w naturze ludzkiej. W naszym wierszu użyty jest ów czasownik w perfectum dla wyrażenia historycznego faktu urzędowego wciągnięcia Chrystusa w księgi urodzeń, czego następstwem była niemożność prawna zostania kapłanem lewickim. Nikt bowiem spoza pokolenia Lewiego nie służył ołtarzowi. Użycie zaś tego wyrazu w perfectum oznacza stałe uprawnienia lewitów do służby kapłańskiej. Wyjątkowo, bowiem tylko Dawid i Salomon mogli składać ofiary; świętokradzkie zaś próby króla Ozjasza z pokolenia Judy Bóg surowo ukarał (2 Kron 26, 16-21).



Komentarze
Pokaż komentarze (2)