wqbit wqbit
575
BLOG

Melchizedek jako Terminator 2, Abraham jako John Connor

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Pamiętacie film Terminator 2? Z przyszłości przylatuje terminator by w teraźniejszości ukatrupić dzieciaka, którego syn z kolei w przyszłości miał zniszczyć terminatory. Okazuje się, że podobna historia została już opowiedziana w Liście do Hebrajczyków 2000 lat temu i w Księdze Rodzaju aż około 4000 lat temu. Oto Abrahama wita Melchizedek, tajemniczy król i kapłan, tajemniczego kraju udziela błogosławieństwa i pobiera dziesięcinę. Melchizedek, jak udowadnia autor Listu do Hebrajczyków jest figurą Jezusa Chrystusa. Tytułem tak się droczę z Czytelnikami, bo oczywiści Terminator 2 i Jezus nie mają ze sobą niczego wspólnego.

 Trzymamy się jej, jako kotwicy duszy, bezpiecznej i silnej, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki według obrządku Melchi­zedecha.

7 Ten to Melchizedech, król Salemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, gdy wracał po rozgromieniu królów i udzielił mu błogosławieństwa

        

        Wspaniały jest obiekt chrześcijańskiej nadziei. Stanowi go sam Chrystus, który dla naszego pożytku wszedł w dniu swojego Wniebowstąpienia do miejsca najświętszego w przybytku niebieskim. Wszedł tam bowiem jako nasz po­przednik (prodromos). Nazwę prodromos nadawano tym, którzy szli na czele, kogoś poprzedzali. Nosili tę nazwę lekko uzbrojeni idący w pierwszym szyku bojowym, wywia­dowcy wysłani przed wojskiem dla zbadania pozycji nieprzyjacielskich. Nazwę tę nosił też okręt jadący na przedzie floty lii handlowej, trans­portującej zboże z Aleksandrii do Rzymu. W końcu nazwą tą obda­rzano każdą znakomitą osobę, wy­tyczającą ludziom nowe drogi, czy też wojsko, mające na celu przygo­towanie drogi i kwaterunku dla reszty wojennej armii. Takim to prodromos dla chrześcijan jest arcy­kapłan — Jezus. Wszedł On do nie­ba przed oblicze Boże, aby wszyst­kim chrześcijanom drogę wytyczyć i w niebie mieszkanie przygotować. Żaden Izraelita w Starym Przymie­rzu nie mógł nawet marzyć o tym, żeby wejść za swym arcykapłanem do najświętszej części w ziemskim przybytku.

        W Nowym Przymierzu arcykapłan Chrystus nie tylko dał nowym Izraelitom możność wejścia do niebieskiego przybytku, do jego najświętszej części, ale zapowiedział już nasze przybycie swemu Ojcu. Zapowiedział zaś przybycie wszyst­kich chrześcijan, zarówno sprawie­dliwych, jak i grzeszników, gdyż moc arcykapłańskiej ofiary Chry­stusa trwa na wieki — wszak to kapłan wieczny na podobieństwo Melchizedecha.

        Ponieważ tradycja żydowska mniemała, że w czasach mesjańskich rodzina Aarona pełnić będzie nadal obowiązki kapłańskie, dlatego trud­no było Hebrajczykom uznać w Chrystusie prawdziwego kapłana.

Obecnie przystępuje do wykazania, że Chrystus przewyższa swą godnością kapłanów. ST. Czyni to również przy pomocy Pisma Św., a mianowicie Rodź 14, 17-20, gdzie jest mowa o tajemniczym Melchizedechu. Z żydowskiej literatury pozabiblijnej wiemy, że w II wieku przed Chr. uważano, iż kapłaństwo Melchizedecha, jego prawa do dzie­sięcin były z woli Bożej wzorem dla Mojżesza przy ustanawianiu staro-testamentowego kapłaństwa Aaro­na. W starych tekstach rabinackich panuje przekonanie, iż Melchizedech pouczył Abrahama o prawach ka­płańskich.

        Późniejsze teksty rabinackie pozbawiły Melchizedecha tej roli, a nawet utrzymywały, że Pan Bóg odebrał mu godność kapłana, a dał ją Abrahamowi za to, iż Mel­chizedech wspomniał imię Abrahama przed imieniem Bożym (por. Strack—Bill. 3, 692; 4, 453-465; 786). Na tę zmianę tradycji musiała wpłynąć niechęć do chrześcijan, przypisujących Melchizedechowi rolę proroczej figury Chrystusa.

        Oczy­wiście, dla autora listu podstawo­wym motywem porównania Chry­stusa z Melchizedechem będzie Objawienie Boże, które już przez usta Dawida ogłosiło światu, że Chrystus obok godności królewskiej będzie posiadał także godność ka­płańską, czyli będzie kapłanem na podobieństwo Melchizedecha (Ps 109 [110], 4).

        Autor zaczyna od przy­pomnienia tego wszystkiego, co z Rodz 14, 17-20 można było zebrać o Melchizedechu. Melchizedech był królem Salemu, którą to, miejsco­wość św. Hieronim utożsamiał z Sa­lem wspomnianym u J 3,23, a znaj­dującym się na południe od Scytopolis. ). Zgadza się to z tradycją samarytańską, któ­ra dopatruje się spotkania Abraha­ma z Melchizedechem na Garizim, znajdującym się w pobliżu Salem (zob. Eupolemos u Euzebiusza, Praep. evang. 9, 17; PG 21, 708). Według zaś tradycji żydowskiej, opierającej się na Ps 75 [76], 3, gdzie Salem wy­stępuje w paralelizmie z Syjon, oraz według świadectw Filona, Józefa Flawiusza, (Strack— Bill. 3, 647) Salem jest identyfiko­wany z Jerozolimą, zwaną w napi­sach klinowych z Tell el-Amarna — Uruzalimu.

        Według zwyczajów chananejskich Melchizedech łączył w swej osobie godność kapłańską z godnością kró­lewską, był kapłanem Boga Eljon, tj. najwyższego. Nazwa Eljon jest nazwą archaiczną Boga i wyraża Jego transcendentność (Liczb 24, 16; Powt Pr 32, 8; Iz 14, 14; Ps 7, 17; 49 [50], 14; 56 [57], 3; 77 [78], 35).

 

Jemu to Abraham także wydzielił dziesięcinę z wszystkiego [łupu]. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Salemu, tj. króla pokoju. 3 Bez ojca, bez matki, bez genealogii, nie ma ani początku dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego, zostaje kapłanem na zawsze(Hbr 7, 2-3)

 

        Gdy Abraham wracał po zwycię­skiej wyprawie przeciw królom mezopotamskim, którzy pod wodzą Kedor Laomera spustoszyli Kanaan i uprowadzili bratanka Abrahama, Lota, Melchizedech wyszedł na spot­kanie Abrahama, aby złożyć dzięki Bogu. W tym spotkaniu autor listu do Hebrajczyków zwraca uwagę na dwie czynności Melchizedecha, a mia­nowicie, iż pobłogosławił Abrahama oraz przyjął odeń dziesięciny z wo­jennego łupu (por. Liczb 31, 30. 47). Obie te czynności posłużą autorowi do wykazania wyższości Melchizedeka nad Abrahamem i kapłanami starotestamentowymi pochodzącymi od Abrahama.

        Otóż wg autora naszego listu Melchizedek jest figurą Chrystusa. Zgodnie z tradycją semicką zaczyna od wyjaśnienia imienia. Dosłownie Malki Sedeq – czyli król mój jest sprawiedliwością, a miejscowość Salem, gdzie Melchizedek był królem i kapłanem oznacza Pokój. Odniesienie obu tych nazw do Chrystusa jest znamienne, bowiem w ST Mesjasz to król, który przywróci światu sprawiedliwość i pokój. Mesjasz musiał być i królem i kapłanem, bowiem władza królewska bez kapłańskiej jest surowa wobec podwładnych, a władza kapłańska bez królewskiej jest słaba wobec przestępców.

        Autor listu nie tylko podaje to, co Pismo Święte mówi o tej postaci, ale informuje o tym, co przemilcza, wbrew zwyczajowi. Księga Rodzaju tak bogata „toledoth” czyli genealogie ujmująca początkową historię ludzkości pomija zupełnym milczeniem wszelkie genealogiczne szczegóły dotyczące Melchizedeka. Dla Semity to jakiś absurd, bowiem żadna znaczniejsza osoba nie mogła publicznie wystąpić na widownię bez podania drzewa genealogicznego lub przynajmniej bez wzmianki o ojcu i najbliższych przodkach. A już czymś szczególnie istotnym były genealogie kapłanów Aaronowych, gdyż na tej podstawie winni byli wykazać swe pochodzenie od Aarona i żydowskiej matki, jeśli chcieli być dopuszczeni do godności i obowiązków kapłańskich. (Kapł 21,7; Ez 44,22:Ezdr 2, 61-63). A tymczasem Melchizedek zjawia się bez podania imienia ojca, matki, bez informacji o urodzeniu czy śmierci, choć Pismo Święte uwzględnia te fakty dla innych osób, którymi się zajmuje. Te dziwne pominięcia genealogiczne nie mogą być przypadkowe, tym bardziej, że Melchizedek to nie jest postać drugoplanowa, sam wielki patriarcha Abraham uwzględniał jego godność i dostojność.

        To wszystko zdaniem autora Listu do Hebrajczyków miało przedstawić postać Melchizedeka jako osobę nadziemską, pozahistoryczną, by był on upodobniony do Syna Bożego, który jest wiecznym kapłanem. I rzeczywiście Chrystus kapłan nie należy ani do Izraela ani do żadnej klasy kapłańskiej jest jaki pisze o nim autor listu – agenealogos – bez poprzednika i następcy.

        Ciekawą sprawą jest, że Pismo Święte nie notuje żadnej informacji ani o początku ani o końcu działalności Melchizedeka a tą ponadhistoryczność wyraża autor naszego Listu poprzez stwierdzenia, że Melchizedek jest kapłanem na wieki. Słowo Dienekes oznacza rozciąganie się w czasie i przestrzeni, a to Melchizedek został upodobniony do Syna, zatem to Syn jest starszy od Melchizedeka, Syn, którego godność kapłańska wynika z Jego boskiej godności. Pisarz natchniony posłużył się Melchizedekiem jako swojego rodzaju zwierciadłem, w którym skupił cechu Melchizedeka historii i Melchizedeka, który jest figurą Chrystusa.

        

Rozważcie, jak wielki jest ten, któremu sam Abraham pa­triarcha dał dziesięcinę z najlepszego łupu. 5 Wprawdzie i ci z synówLewiego, którzy otrzymują kapłaństwo według Prawa, mają zlecenie domagać się dziesięciny od ludu, tj. od braci swoich, chociaż i ci wy­wodzą się z rodu Abrahama. 6 Tamten, który rodem nie należał do nich, otrzymał dziesięcinę od Abrahama i pobłogosławił tego, który miał obietnicę. 7 Nie ma zaś żadnej wątpliwości, iż niższy otrzymuje błogosławieństwo od wyższego.

 

 

        Ktoś dla Izraelitów tak wielki jak Abraham złożył ofiarę z dziesięciny Melchizedekowi po otrzymaniu błogosławieństwa. Akcent położony jest na o patriarhes, największy z patriarchów. Jeśli tak wy­bitny mąż w Izraelu dał dziesięcinę Melchizedechowi, to jakże dostoj­nym musiał być dopiero król Sale­mu, kapłan Boga najwyższego, Mel­chizedech. Dziesięcina należała do bardzo starych danin (Rodź 28, 22) i składa­no ją kapłanom, jako przedstawicie­lom Jahwe, który jest właściwym panem kraju (Iz 8, 8). Obejmowała ona najlepsze części z płodów ziemi i jej owoców (Kapł 25, 23; Powt Pr 26, 1 nn). Zakres i sposób ściągania dziesięcin ulegał w ciągu historii izraelskiej różnym zmianom. Zakon Mojżeszowy żądał ogólnie dziesięcin z tego wszystkiego, co rośnie na po­lu, a więc z owocu roślin i zbóż, oli­wy, wina, faryzeusze zaś rozciągali ów nakaz do kminku, anyżu itp. (Mt 23, 23; Łk 11, 42; 18, 12), Miszna zaś obciążyła dziesięcinami to wszystko, co „służy jako potrawa, a rośnie na ziemi". Jasno to wykłada św. Tomasz: „na podstawie upoważnienia Prawa wolno było kapłanom lewickim pobierać dzeisięciny, gdyż ich ka­płaństwo poddane było Prawu, lecz Melchizedech nie na podstawie Pra­wa pobrał dzisięcinę, ale na podsta­wie swej godności. Dlatego kapłań­stwo Melchizedecha było figurą ka­płaństwa Chrystusa, które nie pod­lega Prawu". Co więcej, Melchize­dech odważył się i na to, że udzielił błogosławieństwa, i to skutecznie, Abrahamowi, w którym wszystkie narody ziemi będą błogosławione.

        I znów to błogosławieństwo jest zna­kiem wyższości Melchizedecha nad Abrahamem. Królowie i ojcowie ro­dzin  błogosławili  poddanych  czy dzieci, czyniąc to z tytułu swej wyż­szości, jako pełniący nad nimi wła­dzę z upoważnienia Boga (2 Król 6, 18; 3 Król 8, 55). Błogosławienie w imieniu Boga całego Izraela nale­żało do zaszczytnych prerogatyw ka­płanów izraelskich (Liczb 6, 22-27; Powt Pr 10, 8; 21, 5). Pobłogosławie­nie Abrahama przez Melchizedecha było oczywistym znakiem jego wyż­szości (por. Rz 9, 12) i nad Abraha­mem, i nad wszystkimi jego potom­kami. Oba czasowniki dedekatoken i eulogeken oznaczają nie tylko czyn­ność przeszłą, ale i trwałą. A jeżeli tak, to kapłaństwo Melchizedecha ukazuje się jako takie, którego nie można ograniczyć do żadnego narodu ani rasy. Słowem, Melchizedech to figura mesjańska (typ).

 

8Ponadto tu biorą dziesięciny ludzie, którzy umierają, tam zaś ten, o którym wydane jest świadectwo, że żyje. 9 I jeśli się można tak wyrazić, także Lewi, który pobiera dzie­sięciny, złożył dziesięcinę w osobie Abrahama. 10 Był bowiem jeszcze w lędźwiach ojca swego, gdy Melchizedech wyszedł na jego spotkanie. 11 Jeśli więc doskonałość została osiągnięta przez kapłaństwo lewickie, lud bowiem otrzymał Prawo, oparte na nim, to po co było po­trzeba ustanawiać jeszcze innego kapłana według obrządku Melchizedecha, a nie według obrządku Aarona. 12     

 

        Dalszym dowodem wyższości kapłaństwa Melchizedecha nad ka­płaństwem Aaronowym jest to, iż ode, tj. „tu", w tych miejscach Pis­ma Św., gdzie jest mowa o upraw­nieniach lewitów do dziesięcin, lewiccy kapłani przedstawieni są, jako lu­dzie, którzy zmieniają się w kapłań­stwie z powodu śmierci, ekei zaś, tj. „tam", a mianowicie w Rodz 14, 17-20, jest wypowiedziane świadec­two marturomenos o Melchizedechu, że żyje. Wulgata nadała wyra­zowi marturomenos znaczenie czyn­ne, tłumacząc go przez contestatur. Świadectwo zaś biblijne stwierdza, iż „Melchizedech żyje", gdyż nic nie mówi o jego śmierci. Medebielle na­zywa to świadectwo o wieczności Melchizedecha negatywną wieczno­ścią. W świadectwie tym myśl na­tchnionego autora przechodzi od Melchizedecha do Chrystusa, gdyż tylko o Chrystusie można powiedzieć, iż żyje na wieki.

        Autor uprzedza też zarzut, jaki mogliby pod­nieść kapłani żydowscy, że Abraham składając dziesięcinę nie był kapła­nem, i dlatego złożone przezeń Melchizedechowi dziesięciny mogą być przypisane Izraelowi, ale nie kapłań­skiemu pokoleniu Lewi, kapłaństwo, bowiem w ST zostało dopiero znacz­nie później po Abrahamie, za czasów Mojżesza, powierzone potomkom Le­wi. Ale w myśl popularnego u Semitów tradycjonalizmu uważano, że proto­plasta jakiejś rasy nosił w sobie fi­zycznie (w swych lędźwiach) wszyst­kich swych potomków.  Cokolwiek działał, to działał w imieniu wszyst­kich swych potomków. U Izraelitów, gdzie było tak żywe poczucie pochodzenia od wspólnego pnia, było rów­nież bardzo żywe poczucie solidar­ności. Jednostka nie była tu uważana za niezależną od innych jedno­stek, a zwłaszcza od protoplasty. Jednostka spodziewała się uczestnic­twa w błogosławieństwie, które Bóg przyrzekł Abrahamowi, ale tylko wtedy, jeżeli będzie z Abrahamem cieleśnie złączona. Mając to na wzglę­dzie, można słusznie twierdzić, że Lewi wiernie złożył i składa dziesię­cinę w osobie Abrahama Melchizedechowi, jak to wyra­ża użyte tu greckie perfectum, oznaczające czynność dokonaną i trwającą w skutkach. Lewi był też istotnie obecny w tej ważnej chwili, kiedy doszło do spotkania dwu ważnych osobistości — pośredników dwóch Objawień, dwóch Przymierzy i po­dwójnego kapłaństwa: Melchizede­cha i Abrahama. Hebrajczycy mogli stąd wnosić, że błogosławieństwo Chrystusa, przekazane przez Melchi­zedecha, było im udzielone już od wieków.

        Wyższość Melchizedecha nad Abrahamem i jego potomstwem wy­kazał autor tekstami Pisma św. Ale oto nasuwa się trudność. Ta wyższość mogła istnieć tylko do chwili nada­nia Prawa i do ustanowienia kapłań­stwa Aaronowego, które przejęło funkcje, a z nimi i przywileje Melchi­zedecha. Trudność ta była tym bar­dziej uzasadniona, że Hebrajczycy, uważając Prawo za wyraz woli Bo­żej, sądzili, iż jest to ostateczne wy­rażenie tej woli. I oto autor, opie­rając się na doświadczeniu Hebraj­czyków, wykazuje, że tak starotestamentowe kapłaństwo, jak i Prawo było niedoskonałe, potrzebowało re­formy.

 

Ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana prawa. 13 Ten zaś, o którym się mówi takie rzeczy, należał do innego pokolenia, z którego nikt nie służył ołtarzowi. 14 Wiadomo przecież, że nasz Pan wyszedł z pokole­nia Judy, a Mojżesz nic nie wspomniał o kapłanach z tego pokolenia.   

 

        Doskonałość — teleiosis,— ja­kiejś instytucji zależy od tego, czy posiada ona środki, konieczne do osiągnięcia swego celu. Celem ka­płaństwa ST, jak zresztą i każdego kapłaństwa, było umożliwienie lu­dziom zbliżenia się do Boga (5, 19), przebłagania za grzechy (5, 1). Ka­płaństwo lewickie nie było zdolne przebłagać Boga za grzechy ludu przez składanie ofiar (10, 1), nie mo­gło, bowiem oczyścić sumienia Izra­elitów (9, 9). Kapłaństwo Aarona nie zdołało doprowadzić wier­nych do celu (telos), tj. do odpo­czynku niebieskiego (4, 1; 11, 13), ale pozwalało tylko zbliżyć się do celu. Nie zdołało też urzeczywistnić w zupełności planu zbawienia, musiało, zatem ustąpić miejsca wyższe­mu kapłaństwu. Potrzebne było ustanowienie in­nego (eteron) kapłana, tj. kapłana innej natury. Ten inny kapłan tym się różni od kapłana lewickiego, że mógł dopro­wadzić ludzi do doskonałości. Sam Bóg tak postanowił, aby wszelka doskonałość była w Chrystusie. Ten zaś odmienny charakter nowego kapłana znów wykazuje autor z Pisma św. przytaczając jeszcze raz Ps 109 [110], gdzie znajduje się za­powiedź, iż Mesjasz będzie kapła­nem według obrządku Melchizede­cha. Przez tę zapowiedź została usta­lona istotna różnica, jaka istnieje między kapłańską godnością Chry­stusa a kapłańską godnością synów Lewiego. Zatem na mocy zapowie­dzi Bożej Chrystus został ustano­wiony anistastai i jakby konse­krowany na kapłana na podobień­stwo Melchizedecha. Ze zdania nawiasowego, które należy dołączyć raczej do wiersza 12 — „lud, bowiem otrzy­mał Prawo oparte na nim" (tj. na kapłaństwie) — wynika, iż Prawo ST, jako opierające się na kapłań­stwie lewickim, niedoskonałym, by­ło też niedoskonałe i kruche. Z ko­nieczności tedy zmiana kapłaństwa spowodować musi zmianę Prawa. Prawa. Autor listu do Hebrajczy­ków, w przeciwieństwie do św. Pa­wła, mówi o zmianie Prawa ST, o jego udoskonaleniu, a nie o jego usunięciu. Obecnie wykazuje autor na­szego listu, że Chrystus jest kapła­nem nowym, na podobieństwo Melchizedecha. Dowód opiera się na fakcie, że Chrystus nie należał do pokolenia Lewi.  Dowodzenie pros­te i oczywiste. Gdy się bowiem przyjmie, że tylko pokolenie Lewi miało przywilej sprawowania funkcji kapłańskich, to już samo wykazanie przynależności do tego poko­lenia  uprawniało  do  piastowania tej godności.  Gdy się jednak mówi o kimś, należącym do innego poko­lenia, iż miał godność kapłańską, to mógł on być tylko nowym kapła­nem. Chrystus zaś, o którym się mówi to, co jest zawarte w Ps 109 [110], 4, iż będzie kapłanem na­leżącym do innego pokolenia. cdn

        Podkreślił ponadto autor uczestnictwo Chry­stusa w naturze ludzkiej. W naszym wierszu użyty jest ów czasownik w perfectum dla wyrażenia historycz­nego faktu urzędowego wciągnięcia Chrystusa w księgi urodzeń, czego następstwem była niemożność pra­wna zostania kapłanem lewickim. Nikt bowiem spoza pokolenia Lewiego nie służył ołtarzowi. Użycie zaś tego wyrazu w perfectum oznacza stałe upraw­nienia lewitów do służby kapłań­skiej. Wyjątkowo, bowiem tylko Dawid i Salomon mogli składać ofiary; świętokradzkie zaś próby kró­la Ozjasza z pokolenia Judy Bóg su­rowo ukarał (2 Kron 26, 16-21).

 

 

 

 

 

 

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura