wqbit wqbit
693
BLOG

Św Jakub, Apostoł, męczennik - o celebrytach i milionerach

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

List Św Jakuba

List powstał w Palestynie, poza bowiem znajomością Starego Testamentu autor uwzględnia klimat Palestyny, jej warunki gospodarcze, daje obraz morza (1,6; 3,4), mówi o oliwce, winnym szczepie i drzewie figowym (3,12) o deszczu i skutkach słonecznego żaru (1,11). Te warunki właściwe są tylko Palestynie.

Z listu widać też, że autor cieszył się wielka powagą wśród słuchaczy, gdyż może wyjaśniać naukę Chrystusa i wydawać im rozkazy bez powoływania się na swój urząd i nie wątpi, że jego zalecenia zostaną wypełnione. Wśród osób wspomnianych w Nowym Testamencie św. Jakub Mniejszy, Apostoł i biskup Jerozolimy, jest tym, który miał bardzo wielką powagę, znał Stary Testament i warunki życia palestyńskiego. Podobne są też określenia użyte w Liście z wyrażeniami, które mu są przypisywane w przemówieniu na soborze jerozolimskim (Dz 15, 13-29; 21, 20-25). Adresatami listu jest 12 pokoleń, czyli nawróceni na chrześcijaństwo Żydzi, zarówno w Palestynie jak i w diasporze, nie bardzo odległej od Palestyny, z którymi był łatwy i częsty kontakt np. Antiochia, Damaszek, Cypr.

 

Wzeszło, bowiem słońce razem z żarem i wysuszyło trawę, kwiat jej opadł, a piękno jej postaci zaginęło. Tak samo bogaty w swoich przedsięwzięciach przeminie.

 

Obraz polnych kwiatów był często wykorzystywany przez pisarzy Starego Testamentu (Hiob 14, 2; 15; 33, PS 36(37), 2; 89(90), 102(103), 15-18, Mądr. 2,8, Iż 28,1) jak również przez Jezusa (Mt 6,30). Narzuca się on, bowiem każdemu, kiedy w drugiej połowie stycznia przy wilgoci pozostałej po zimowych deszczach pod wpływem wiosennego słońca wszystko zakwita a cały kraj po tej eksplozji roślinności staje się podobny do ogrodu. Ale kwiaty palestyńskie kwitną krótko. Pod wpływem słońca i gorącego wiatru z pustyni moabskiej, więdnie wszystko, opadają polne kwiaty, trawa wysycha i ginie nie tylko piękno jej postaci, ale cała zieleń. To, co cieszyło oczy wiosną latem nie istnieje albo wegetuje tylko tam gdzie utrzymuje się trochę wilgoci, ale pod wpływem gorącego wiatr nawet i to więdnie. Św. Jakub porównuje przedsięwzięcia bogatych (poreiai) do polnych kwiatów i trawy. Przedsięwzięcia to podróże handlowe, które bogaty zamierzał, ale nie przyniosą one zysków. Św. Jakub podkreśla jednak, że doświadczenia, jakie spotykają wiernych, a zwłaszcza przemijanie bogactwa i bogatych jest środkiem do zdobycia doskonałości tzn. bogactwa duchowego i że powinni z tego cieszyć się zarówno biedni jak i bogaci.

 

Szczęśliwy mąż, który przetrwa doświadczenie, bo gdy stanie się wypróbowany, otrzyma wieniec życia, który obiecał tym, którzy go miłują.

 

Tym, który przetrwa może być człowiek biedny, jako przeciwstawiony bogatemu, o którym właśnie była mowa, ale, jako, że Jakub wypowiada się ogólnie ten wiersz trzeba odnieść i do bogacza, który po stracie bogactw nie stracił wiary i miłości do Boga. Taki jest „mężem wypróbowanym”. Dla Boga ponoszą cierpienia tylko ci, którzy go miłują, zdają się na Jego wolę i zachowują Jego przykazania. Zmiana liczby pojedynczej na mnogą jest spowodowana faktem, że zdaniem św. Jakuba bardzo wielu jest tych, którzy w doświadczeniach są pełni radości, że mogą cierpieć dla Jego imienia i tym okazują swą miłość do Boga. Nagrodą jest wieniec życia – takie wieńce zakładali starożytni na głowy w chwilach radości. Wieniec z liści laurowych i dębowych, wieńce metalowe, niektóre bardzo kosztowne, a nawet wysadzane drogimi kamieniami był nagrodą lub symbolem zwycięstwa.

 

Niech żaden z tych, którzy są kuszeni, nie mówi, że przez Boga jestem kuszony. Bóg, bowiem nie podlega złym pokusom i sam nie kusi nikogo. Każdego kusi jego własna pożądliwość, pociąga i nęci.

 

Św. Jakub przedstawia kogoś, kto Bogu przypisywał kuszenie do złego, na skutek, czego popełnił grzech i ostrzega, aby kuszenia nie przypisywać Bogu. Sprzeciwia się takiemu rozumowaniu po pierwsze świętość Boga a z drugiej strony ludzka pożądliwość. Grecy, właśnie, przypisywali swoim bóstwom kuszenie człowieka, ponieważ nie przypisywali im takiej świętości jak czynili to Żydzi i teologia katolicka, ale trzeba zaznaczyć, że filozofowie greccy uważali takie twierdzenia za bluźnierstwo. Rozrzuceni w diasporze Żydzi pomiędzy Grekami ulegali ich poglądom i mogli przypuszczać, że kusi człowieka do złego Bóg, zresztą Semici i do dzisiaj pomijają przyczyny bliższe i odnoszą i tak wszystko do Boga bezpośrednio. Ci, którzy Bogu przypisywali kuszenie do złego nie rozumieli znaczenia słowa „peiraksein”, używane ono, bowiem było do określenia doświadczeń i pokus. Bóg niejednokrotnie doświadczał swych wiernych (Rodz 22,1; Hebr 11, 17) nigdy jednak nie kusił człowieka do złego. Tych zaś rozróżnień Żydzi nie wiedzieli. Aby dobrze zrozumieć jedną z próśb „I nie wódź nas na pokuszenie” trzeba te rozróżnienia uwzględnić. Uwzględniali to już autorzy świętych ksiąg (2 Król 24,1, 1 Kron 21,1; Rodz 22,1, Jub. 17,16; Ekli 15,11-20). Jakub używa określenia apeirastos estin kakon, czyli, że Bóg ani sam pokusom do złego nie podlega ani też nikogo nie kusi.

Tym, co kusi człowieka jest jego własna pożądliwość. Użyty tu przymiotnik idiom, w ówczesnym państwie rzymskim określał prywatną własność i przynależność każdego. Z obydwoma były związane bardzo wielkie ciężary np. podatki, publiczne roboty i niemożność przenoszenia się na inne miejsce. Szczególnie ciężkie one były dla mieszkańców Egiptu, tak, że wielokrotnie rzucali oni wszystko i kryli się w sąsiednich wioskach, na pustyni lub gdziekolwiek byle tylko uniknąć odpowiedzialności i ciężarów, którym podołać nie mogli. Jakub mocno podkreśla odpowiedzialność każdego człowieka za popełniony grzech.

Pożądliwość (epidumia) w języku klasycznym ma znaczenie i pozytywne jak i negatywne. Oznacza dążności natury ludzkiej związane z jej rozwojem i przyjemnościami. W NT występuje ona jednak zawsze w negatywnym kontekście a tutaj jest dodatkowo uosobiona.

Pociąga i nęci (ekselkomenos kai deleadzomenos), słowa te są rzadko spotykane, ale używa ich np. Marek Aureliusz, gdy pisze o sztuczkach, jakich używają dziewki do znęcenia sobie gachów, a Herodot używa tego samego określenia, opisując polowanie na krokodyla i sposoby jego przynęcania.

 

Potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, gdy zaś grzech dojrzeje wydaje śmierć.

 

Mówiąc o pokusach Jakub nie wymienia szatana czy świata, wystarczy mu własna pożądliwość ludzka. Rozwija dalej obraz dziewki, poprzez uosobienie pożądliwości, która gdy pocznie rodzi. Wyrażenie, gdy pocznie wskazuje na zgodę na to, do czego pokusa nęci. Grzech, jako wykroczenie przeciwko Bożym przykazaniom przewija się przez cały ST, literaturę pozabiblijną, NT, a u św. Pawła urasta do siły, która panuje, ma swoje sługi a ludzi prowadzi do poróżnienia z Bogiem. U św. Jakuba, choć grzech jest spersonifikowany to jest tylko przestępstwem pojedynczego człowieka. Wzrasta on, a jego wzrost doprowadza do duchowej śmierci tego, kto poddał się złym pożądliwościom.

 

Nie zwódźcie się bracia moi umiłowani. Każdy datek dobry i każdy dar doskonały z góry zstępuje, od Ojca światłości, u którego nie ma żadnej odmiany ani zaćmienia [spowodowanego] obrotami.

 

Słowa nie zwódźcie się, trzeba rozumieć jako nie zwódźcie samych siebie. Użycie słowa (planaste) wskazuje ,że Jakub uważa za wielkie niebezpieczeństwo to, przed czym ostrzega. Datek (dosis) i dar (dorema). Pierwszy przymiotnik zwraca uwagę na samą czynność dawania, podczas gdy drugie określenie więcej podkreśla łaskawość dającego. Określenie „Ojciec światłości” (dosł. Ojciec świateł”) mówi o stwórczej czynności Boga. Światła to gwiazdy, które Żydzi chętnie porównywali od wojska i w ten sposób majestat i władzę Boga. Często o Bogu jako Stwórcy gwiazd mówił ST, a nawet mówiła o Nim jedna z próśb codziennej modlitwy żydowskie z czasów Jezusa. Jakub zwraca uwagę, że Stwórca gwiazd jest przynajmniej tak czysty jak gwiazdy na firmamencie, a przy tym nie podlega On żadnym zmianom, tak jak one. Odmiana (parallage) jest wyrażeniem wziętym ze słownictwa astronomicznego. Zaćmienie spowodowane obrotami (tropes aposkiasma) gwiazd to druga część obrazu wziętego z astronomii celem uwidocznienia świętości i niezmienności Boga. Wyrażenie to z kolei wskazuje na widoczne dla wszystkich zmiany księżyca, wschód słońca, dzięki któremu jest dzień i zachód, który powoduje noc. Oprócz tego starożytni znali też i mniej widoczne ruchy, obroty i zaćmienia niebieskich planet. Na nie też św. Jakub wskazuje. Bóg nie podlega obrotom i zmianom, więc tak jak udzielał ludziom dobrych i doskonałych darów, tak ich będzie nadal udzielał.

 

Z własnej woli zrodził nas słowem prawdy, abyśmy byli my jak gdyby pierwocinami Jego stworzeń

 

Jakub właśnie ten dar Boży przeciwstawia grzechom. „Z własnej woli Bożej” pochodzi wybór wiernych i ich nadprzyrodzone zrodzenie. Tylko Boża wola zadecydowała o naszym powołaniu a nie zasługi wiernych. Metaforę o Izraelu jako pierwocinach wszystkich narodów mógł Jakub zaczerpnąć z Jeremiasza (Jer 2,3). Św. Paweł wiernych w Koryncie uważał za pierwociny Achai. Wierni pod pewnym względem mają być tym samym, czym pierwociny zboża w świątynnych ofiarach w stosunku do całości zasiewów.

 

Wiecie, bracia moi umiłowani. Niech jednak każdy człowiek będzie skwapliwy do słuchania, opieszały do mówienia, opieszały do gniewu. Gniew, bowiem niczyj nie doprowadza do sprawiedliwości Bożej.

 

Upomnienie, św. Jakuba mówiące o skwapliwości do słuchania, a opieszałość do mówienia i gniewu odnosi się do każdego człowieka. Takie upomnienia można wiele razy spotkać poza chrześcijaństwem. Zalecali je w Grecji Zenon a w Egipcie Ptah-hotep, a w Palestynie rabbi Aqiba. Podobnie, polecenie by być opieszałym do gniewu dawał w Grecji Lucjan i inni filozofowie a w Egipcie Ptah-hotep. Ironicznie ujmując swoja wypowiedź Jakub mówi, że ten, kto się gniewa nie tylko nie doprowadza do sprawiedliwości Bożej, ale jest pełen grzechów, o których Jakub będzie zaraz mówił.

 

Dlatego właśnie zdejmijcie z siebie wszelką nieczystość, a nawet resztkę zła i z łagodnością przyjmijcie słowo, które jest w was wszczepione, a które posiada moc zbawienia waszych dusz.

 

Zdejmijcie z siebie jak ubranie wszystko, co złe. Jakub uważa, że dusza pozostaje czysta nawet, gdy człowiek popełni grzech. Popełniony, bowiem grzech w sposób luźny pozostaje związany z dusza i można go w każdej chwili zrzucić z siebie, jak zdejmuje się ubranie. Podobna metaforę można spotkać w Ef 4,25; Kol 3,8; Hebr 12,1; 1 P 2,1. Określenie wszelka nieczystość (ruparia) oznaczało brud zarówno fizyczny jak i moralny. Przyjmijcie słowo, to lepsze wypełnianie nauki Chrystusa przez tych, którzy już byli dawno ochrzczeni. Słowo jest wszczepione w nas, co wskazywałoby, że ewangelii nie trzeba głosić, gdyż każdy w swoim sercu przynosi ja na świat. Dar naturalny trzeba tylko rozwijać i uszlachetniać. Wierni powinni wyrzucić z serc wszystko, co złe, a wszczepione Słowo Boże, które jest do nich stale głoszone, przyjęli do serc z łagodnością i stosowali je w życiu z godnie z poleceniem Chrystusa.

 

Bądźcie zaś tymi, którzy wypełniają słowo [Boże], a nie są tylko słuchaczami, którzy samych siebie oszukują. Jeżeli bowiem ktoś jest słuchaczem słowa [Bożego] a nie wypełnia go, to on właśnie podobny jest do mężczyzny, który w lustrze przegląda się swojej twarzy, jaką ma od urodzenia. Przyjrzał się, bowiem sobie i odszedł, a zaraz zapomniał, jakim był.

 

Słuchacze słowa Bożego to ci wszyscy, którym były głoszone nauki. Tutaj św. Jakub słowo słuchacze pojmuje w znaczeniu negatywnym o tych, którzy słuchają słowa Bożego i przez fałszywe rozumowanie uważają, że to wystarczy. Oni oszukują tylko samym sobie. Że wystarczy tylko słuchać słowa Bożego, przetrwało z czasów Mojżeszowych, gdyż wydawało im się, że sama przynależność do narodu wybranego stawia ich wobec Boga w lepszej sytuacji niż wszystkich innych ludzi. Przeciwko temu przekonaniu występował św. Paweł.

Mężczyzna tutaj jest świadomie wysunięty. Lustra, bowiem w starożytności, srebrne lub mosiężne należały do kobiet, do dam egipskich, greckich (1 Kor 13,12). Trzeba zaś je zaliczyć do rzeczy kosztownych, gdyż lustro z brązu wspomniano nawet w papirusie z Elefantyny jako część posagu pewnej kobiety. Jeżeli św. Jakub wysuwa tu mężczyznę, który się przegląda to wskazuje na mężczyznę bogatego i zniewieściałego. Przeglądanie się określa słowem (katanounti), które mówi o pilnej uwadze, z jaką zniewieściały człowiek ogląda w lustrze swoją twarz. Poświęca on swojej twarzy pilną uwagę, a przecież ma ją tę samą od urodzenia. Zestawienie tych faktów obok siebie przepojone jest ironią, którą pogłębia jeszcze trzeci fakt; zaraz zapomniał, jakim był, także jego przeglądanie się było bez sensu. Jeżeli zatem ktoś nie stosuje w życiu nauki Jezusa, niepotrzebnie jej słucha.

 

Ten zaś, kto wnika w Prawo doskonałe, to [Prawo] wolności, a trwa [w nim], nie jest słuchaczem, który zapomina, ale czynem wypełnia [przepisy Prawa], ten będzie szczęśliwy w swoim wypełnianiu [Przepisów Prawa]

 

Pozytywny przykład mówiący o tym jak należy czynem wypełniać słowo Boże, św. Jakub opracowuje na podstawie żydowskich poglądów na Prawo, do którego porównuje naukę Chrystusa. Prawo doskonałe to Prawo wolności jest tym samym, co poprzednio nazwał słowem prawdy a co jest nauką Chrystusa głoszoną wiernym podczas nabożeństw. Św. Jakub nazwał naukę Chrystusa Prawem, dlatego, że Chrystus nie zniósł Prawa Mojżeszowego, ale przyjął je, nadając mu tylko własną doskonałą interpretację, ale dlatego też, że wierni, do których pisał byli do Prawa Mojżeszowego przywiązani. Prawo Mojżeszowe krępowało każdego bardzo wielką ilością przepisów, do których faryzeusze dodawali własne, na równi z Prawem obowiązujące, decyzje. Uczeni żydowscy (Pirke Aboth), zgodnie zresztą z moralistami pogańskimi (Seneka, Cycero - twierdzili, że prawdziwa wolność polega na zachowywaniu Prawa. Jezus dawał swym wyznawcom wolność od tego, co Jego zdaniem było jarzmem i brzemieniem ciężkim i tak wielkim, że ludzie nie mogli tego unieść. Dodatkowo św. Jakub pamiętając o negatywnym przykładzie człowieka zapatrzonego w lustro z poprzedniego wiersza, wskazuje jako pozytywny przykład tego, kto wnika w Prawo. Obraz stworzony tym porównaniem wskazuje na kogoś, kto pochylony nad kodeksem leżącym przed nim na stole studiuje treść Bożego prawa. Ze względu na szacunek, jakim otaczali uczonych widok ten był dla nich miły. Kto studiuje Prawo i trwa w nim, nie jest tym, kto zapomina, nie jest dosłownie „uczniem zapomnienia”.

 

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura