Święty Jakub, syn Alfeusza, Apostoł, kuzyn Jezusa Chrystusa, biskup Jerozolimy, ukamienowany z rozkazu arcykapłana Annasza Młodszego, po śmierci prokuratora Festusa a przed przybyciem jago następcy Albinusa (61-62), fragmenty Listu św. Jakuba
Niech nie będzie wielu nauczycieli, bracia moi, gdyż wiecie, że otrzymamy [wyrok] ostrzejszego sądu. W wielu [rzeczach], bowiem my wszyscy upadamy. Jeżeli kto mową nie grzeszy, to [jest] mąż doskonały, który posiada również moc okiełznania całego ciała.
Św Jakub wychodzi z upomnienia, aby nie pragnąć być nauczycielem (w. l-2a), a potem mówi o opanowaniu języka dając porównanie do wędzidła wkładanego koniom do pyska (2b-3), do steru przy okręcie (4-5 a), do ognia zapalającego las (5b-6) i do opanowania dzikich zwierząt (7-8). Wychwalanie Boga i przeklinanie ludzi tym samym językiem wytwarza sytuację, jakiej nie spotyka się w przyrodzie (9-12).
Wstęp do tematu o opanowaniu języka nieoczekiwanie mówi o tym, aby nie pragnąć funkcji nauczyciela wiary (la). Św. Jakub motywuje to tym, że dla nauczyciela będzie ostrzejszy sąd, a wszyscy w wielu rzeczach upadamy (2a).
Tytuł nauczyciela był u Żydów w bardzo wielkim szacunku (Ekli 38, 24 — 39, 11; Mądr 8, 10 Test. Lew. 13; Mt 23, 8-10). Nauczyciel, bowiem miał nie tylko znajomość Prawa Mojżeszowego, które wynoszono ponad wszystko inne. Nauczyciele byli ponadto pisarzami, tj. mieli ten zawód, który od dawna, zwłaszcza w Egipcie, był bardzo wychwalany. Połączenie tych obydwu zawodów w jednej osobie tak wysoko w pojęciu współczesnych stawiało nauczycieli, że zdaniem Talmudu uczeń, który by się nie godził lub sprzeciwiałby się nauczycielowi, sprzeciwiałby się samemu Bogu (Sanhedryn,110 a).3, 1-2
W pierwotnym Kościele obok Apostołów pracowali również nauczyciele, którym św. Paweł przypisuje specjalny charyzmat (1 Kor 12, 28; Ef 4, 11). Gorliwość pierwszych chrześcijan sprawiła, że było ich wielu, dlatego też Apostołowie powstrzymywali niektórych od nauczania. Św. Paweł nie pozwolił niewiastom nauczać (1 Kor 14, 34). Św. Jakub zaś ostrzega, ażeby wielu nie podejmowało się obowiązków nauczycieli. Jego ogólna wypowiedź nie pozwala określić dokładnie, kogo chce on powstrzymać od nauczania. Prawdopodobnie chodzi o tych, którzy nie byli do tego powołani, chcieli nauczać nie z czystych pobudek lub do nauczania innych nie byli dostatecznie przygotowani. Przykładem takiego słabo przygotowanego nauczyciela był Żyd aleksandryjski Apollos na początku swojej działalności. Uczył on w Efezie, choć wiedział tylko o chrzcie św. Jana Chrzciciela (Dz 18, 24—19, 7). Nie z czystych pobudek nauczali ci, którzy głosili, że trzeba się obrzezać, aby można być zbawionym (Dz 15, 1. 24). Nie byli powołanymi nauczycielami ci, którzy bez wiedzy i pozwolenia Apostołów udali się do Antiochii i tam swoimi naukami niepokoili wierzących (Dz 15, 24; por. 1 Tym 1, 3-7; Tyt 1, 10). Prawdopodobnie wielu z nich pragnęło mieć tytuł i związane z nim zaszczyty. Nie pamiętali również, że Chrystus zakazał ubiegania się o tytuły i zaszczyty.
Motywem, dla którego św. Jakub ostrzega, jest wyrok ostrzejszego sądu. „Sąd" najczęściej jest, pojmowany w znaczeniu negatywnym. W tym też znaczeniu greckie słowo krima przeszło do polskiego języka jako: kryminał, kryminalny itp. „Ostrzejszy" (dosł.: większy) sąd (por. Łk 12, 47), jaki czeka tych, którzy nauczają, ma być ostrzeżeniem, aby lekkomyślnie nie podejmować zadania, któremu trudno podołać. Odpowiedzialność bowiem nauczyciela, przed Bogiem obejmuje nie tylko własne postępowanie, tak jak każdego wiernego, ale również to, czego uczy, i ewentualne błędy, które mogą popełniać inni przez to, że będą źle pouczeni. Jednak pomiędzy nauczycieli św. Jakub zalicza również siebie słowem „otrzymamy.
Wyjaśnieniem, dlaczego czeka nauczycieli ostrzejszy sąd, jest stwierdzenie, że w wielu rzeczach wszyscy upadamy. Greckie słowo ptaiomen (upadamy, zob. 2, 10) użyte do wyrażenia ludzkich upadków w przeciwstawieniu do piptei (Rz 11, 11) podsuwa myśl o upadkach drobnych, nieprzewidzianych, np. na skutek uderzenia nogą o kamień.
O tym, że każdy człowiek jest grzeszny, spotyka się „ wypowiedzi Starego Testamentu w wielu miejscach. Przez Nowy Testament również się ta myśl przewija (Rz 3, 9-18; 1 Kor 4, 4; 1 J 1, 8). Spotyka się ją nawet u pisarzy pogańskich (Tucydydes, 3, 45; Seneka, De clemen. 1, 6; Sofokles, Antygona, 1023). Św. Jakub zatem tylko przypominał zbyt gorliwym, a nie przygotowanym do nauczania wiernym, że mają większą odpowiedzialność od innych, a przecież wszyscy za swe grzechy na sądzie będą odpowiadali.
Z ogólnej wypowiedzi o tym, że każdy jest grzeszny, św. Jakub przechodzi do kwestii opanowania języka. Grzeszenie mową uważa za źródło zła. Nie chodzi tu o pojmowanie doskonałości tego, kto mową nie grzeszy, jako całkowitej bezgrzeszności. W tym wypadku, bowiem św. Jakub sprzeciwiałby się temu, co sam mówił poprzednio, że wszyscy upadamy. Raczej jest to wypowiedź wskazująca na duży stopień doskonałości. Znaczenie tego wyrażenia wyjaśnia sam św. Jakub: posiada moc okiełznania całego ciała.
„Całe ciało" (zob. 2, 26) rozumie tutaj św. Jakub jako zespół wszystkich członków — w przeciwstawieniu do języka. „Okiełznać" (zob. 1, 26) wskazuje na ten obraz, który św. Jakub chce rozwinąć w następnym wierszu.
Opanowanie języka zdaniem św. Jakuba jest potrzebne i trudne do tego stopnia, że ten, kto język ma opanowany, ma równocześnie moc panowania nad wszystkimi innymi członkami swego ciała. Jest wiele starożytnych wypowiedzi na temat opanowania języka. Egipski mędrzec Ptah-hotep poleca je, aby wobec wyższych od siebie nie powiedzieć czegoś, co się im nie będzie podobało, a mędrzec Ani aby nie urazić nikogo. Grzechy spowodowane nieopanowaniem języka znane były w Babilonie, wspomina o nich egipska księga umarłych, a również Talmud (Pirke Aboth, 1, 18). W Starym Testamencie spotyka się wiele poleceń opanowania swego języka (por. np. Ps 37 [38], 2; 140 [141], 3; Przyp 10, 19). Wypowiedzi św. Jakuba najbardziej są zbliżone do tekstów Księgi Eklezjastyka (19, 16; 25, 8 itp.), wnoszą jednak do nich spostrzeżenie o wielkiej wewnętrznej mocy, jaką posiada ten, kto język zdołał opanować.
Jeżeli zaś koniom wkładamy wędzidła do pysków, aby one były nam posłuszne, to całym ciałem ich kierujemy. Oto nawet okrętami, choć są tak wielkie i [tylko] silnymi wiatrami popychane, kieruje maleńki ster tam, dokąd zechce wola prowadzącego. Tak samo język małym jest członkiem, ale z wielkich rzeczy się pyszni.
Greckie stoma (pysk) używane było jednakowo zarówno do ludzi, jak i do zwierząt. Polski język robi między nimi rozróżnienie.
Za pomocą wędzidła włożonego w pysk możemy kierować całym koniem. Podobnie, gdy zdobędziemy się na to, że nałożymy wędzidło na własny język, będziemy mieli równocześnie moc potrzebną do opanowania całego ciała.
Porównanie do wędzidła było dla autora Ps 31 [32] okazją do dania moralnej nauki.Dla św.Jakuba wzmianka o wędzidle jest okazją do przypomnienia o obowiązku kierowania odruchami członków swojego ciała, co jest przedmiotem ascezy, oraz do przypomnienia, że posiadamy moc potrzebną do praktykowania takiej ascezy.
Drugi przykład mówi o okręcie kierowanym za pomocą małego steru. Słowo ploion (okręt) w Ewangeliach użyte jest na określenie rybackich łodzi na jeziorze Genezaret. Tutaj mowa o wielkich okrętach śródziemnomorskich (por. Dz 27, 44; Apok 8, 9; 18, 19). Wielkość tych okrętów, którą św. Jakub specjalnie uwydatnia, trzeba rozumieć według ówczesnych warunków. Okręt, którym św. Paweł płynął do Rzymu, poza pewną ilością zboża i różnych innych rzeczy pomieścił 276 osób (Dz 27, 37 n).
Słowem „kieruje" wiąże autor ten przykład z przykładem poprzednim.
Greckie orme (wola) może oznaczać wolę albo fizyczny odruch. Można by uważać, że św. Jakub wskazuje tu na ruchy ręki sternika. Czasownik jednak „zechce" każe greckie słowo interpretować raczej o woli. Św. Jakub mówiąc o prowadzącym, nie użył technicznego określenia sternika okrętowego: kubernetes, prawdopodobnie, dlatego, aby zaznaczyć, że wielki okręt, do którego trzeba silnego wiatru, aby mógł popłynąć, jednak to za pomocą maleńkiego steru można tam poprowadzić, dokąd tylko się zechce.
Porównanie języka do steru przy okręcie zrobił już Amen-em-ope. Bardziej uderzający jest jednak fakt, że porównania języka równocześnie do wędzidła wkładanego koniom i do steru przy okręcie spotyka się w literaturze starożytnej (np. Plutarch, Moralia, 33; Filon, De opij. mundi, 88; Mangey). Św. Jakub prawdopodobnie korzystał z któregoś zestawienia tych porównań.
Obydwa przykłady, tj. wędzidło na konia i ster przy okręcie, św. Jakub stosuje do języka, który jest małym członkiem ciała, ale może zrobić wiele zarówno dobrego, i złego. Więcej jednak robi złego. I na to św. Jakub zwraca szczególną uwagę słowem „pyszni się".
Oto jak mały ogień jak wielki las zapala. Język również jest ogniem, przyozdobieniem nieprawości. Język pomiędzy członkami naszymi jest tym, co kala całe ciało i ogniem zapala koło [naszego] istnienia, którym piekło go zapaliło.
Greckiemegala auhei (pyszni się) jest słowem o znaczeniu ujemnym (por. Sof 3, 11; Ez 16, 50; Ps 9, 39; Ekli 48, 18; 2 Mach 15, 32). Język w tym zdaniu jest pojęty jako osoba świadoma swego postępowania. W rzeczywistości odpowiedzialność za dobro i zło wyrządzone językiem spada na człowieka.
Św. Jakub przechodzi do tematu o szkodach wyrządzanych językiem. W związku z tym zawsze się obracając w kręgu małej przyczyny a wielkiego skutku, daje przykład
o ogniu i lesie. Przeciwstawienie „jak mały — jak wielki" jest wyrażone tym samym greckim słowemelikon,w obydwu znaczeniach używanym w klasycznym greckim języku. Porównanie o iskrze zapalającej las spotykamy u Focylidesa , u M. A. Seneki. W Starym Testamencie spotykamy tylko obraz palącego się lasu (Iz 10, 17 n; Ps 82 [83], 15) jako przykład klęski wrogów. Język zaś w księgach mądrościowych Starego Testamentu jest porównany do ognia i rozżarzonych węgli (Ps 119 [120], 3n; Przyp 16, 27; 26, 18; Ekli 28, 22). U św. Jakuba porównanie języka do ognia zapalającego las jest porównaniem oryginalnym.
Zastosowanie obrazu, wziętego z poprzedniego wiersza, wprowadza sąd św. Jakuba o tym, ile złego robi język. O dobru, które można zrobić za pomocą języka, św. Jakub nie mówi wcale. Niektóre wyrażenia tego wiersza są trudne do zrozumienia, różnie interpretowane, a nawet może błędnie przepisane. Poniższa interpretacja idzie za ogólnie przyjętym przez katolickich egzegetów wyjaśnieniem tego wiersza.
„Język jest ogniem" to metafora, którą zastosował już Amen-em-ope, a która powtarza się w mądrościowych księgach Starego Testamentu, w Talmudzie (Strack— Bill. 3, 756) i w apokryfach Starego Testamentu (Ps Sal 12, 3).
Greckie kosmos (przyozdobienie nieprawości) może oznaczać universitas, jak ma Wulgata. Najczęściej spotykane znaczenie „świat" raczej nie może być też tutaj przyjęte, w całym, bowiem dowodzeniu język jest czymś małym w przeciwstawieniu do czegoś wielkiego. Znaczenie „świat" nie pasowałoby, więc do tej myśli. Może być przyjęte jednak znaczenie „ozdoba", jakie do tekstu św. Jakuba zastosował już Izydor z Peluzjum, a jakie jest znane w greckiej literaturze klasycznej. Tekst w tej interpretacji wyrażałby to, że język potrafi złe uczynki tak przedstawić, iż wyglądają jak dobre.
Genesis (istnienie) może oznaczać narodzenie (Jak 1, 23; Mt 1, 18; Łk 1, 14), stworzenie (Rodz 2, 4), to, co jest stworzone (Mądr 1, 14; Plato, Phaedr. 245 e), a również życie (Mądr 7, 5; Judyt 12, 18). To ostatnie znaczenie wydaje się tutaj najbardziej odpowiednie.
Trohos(koło) może oznaczać drogęprzebytą lub koło. Ze względu na obrazowość św. Jakuba to drugie znaczenie wydaje się lepsze. Obrazowość jednak pojęcia koła może być rozmaicie ujmowana: jako symbol fortuny, która raz wywyższa, drugi raz znów poniża (zob. np. Or. Sybill. 2, 87; Focylides, 27; Silvius Italicus, 6, 120); jako symbol następstwa i zmiany, spowodowanej przez to, że koło się obraca i idzie naprzód (Ekli 36, 5 [33, 5 wg TH] oraz Peszitto); jako koło, które obejmuje jakiś zakres wypadków w swych granicach (Herodot, 1, 207, 27). Gdy przyjmiemy to ostatnie znaczenie (podobnie M. Meinertz, A. Camer-Jynck, J. Chaine, A. Charue), wtedy «ton trohon tes geneseos (koło istnienia) będzie oznaczało to wszystko, co wiąże się z naszym istnieniem. W to wszystko, co stanowi nasze życie, język wkłada piekielny ogień.
Nazwa geenna(piekło), przepisana z hebrajskiego ge hinnom, oznaczała pierwotnie dolinę Hinnom (Joz 18, 16;Neh11, 30), rozciągającą się po południowej stronie Jerozolimy. W tej dolinie za czasów króla Manassesa (2 Król 21, 6; 23, 10) i proroka Jeremiasza (Jer 7, 31; 32, 35) palono dzieci na ofiarę Molochowi. Po powrocie z wygnania palono tam śmieci z całego miasta. Wspomnienia o tym pozostały w tradycji i stworzyły obraz, według którego urobiono sobie pojęcie piekła. Według apokryficznej Księgi Henocha miało być w tej dolinie wejście do piekła.Św. Jakub mówi o gehennie zamiast o złych duchach, które w niej przebywają. Dwa razy przy tym użyty czasownik (flogidzo (zapalić) uwydatnia destrukcyjną rolę języka. Jest ona dalszym ciągiem tego, co robią złe duchy.
Zdaniem św. Jakuba szkodliwa działalność ludzkiego języka jest bardzo wielka. Kala on całe ciało człowieka, a przy tym nieprawość potrafi przybrać w cnotę. Podobny on jest do ognia, który ma swoje źródło w piekle, a zapala wszystko, co się łączy z ludzkim istnieniem.
Wszelki, bowiem rodzaj zwierząt i ptaków, gadów i morskich bestii można opanować i opanowuje się je dzięki ludzkiej naturze. Języka zaś nikt z ludzi opanować nie może, zło niemające odpoczynku, pełen śmiertelnego jadu.
Żydzi zaliczali do gadów także drobne zwierzęta (Kapł 11, 29). Określenie „morskie bestie" obejmuje wszystko, co żyje w morzu. Wyliczone przez św. Jakuba cztery kategorie stworzeń: zwierzęta, ptaki, gady i morskie bestie są podzielone na dwie grupy. Cztery kategorie stworzeń określone tymi samymi wyrazami, a nawet spisane w tym samym układzie, spotyka się w Starym Testamencie (Rozdz. 9, 2; Powt Pr 4, 17 n; 1 Król 4, 33; por. Rozdz. 1, 26; Dz. 10, 12; 11, 6). Stamtąd wzięte jest to wyliczenie.
W tych kategoriach św. Jakub rozróżnia jeszcze różne rodzaje stworzeń. Określenie „wszelki rodzaj" — niezależnie od podziału, który już obejmuje wszystkie stworzenia — uwydatnia tutaj to, że św. Jakub nie zamierza pomiędzy nimi robić wyjątku.
„Można opanować i opanowuje się". To samo słowo, użyte w greckim języku raz w czasie teraźniejszym, drugi raz w czasie przeszłym dokonanym (perf.), bardzo silnie podkreśla panowanie człowieka nad niższymi stworzeniami. Równocześnie dzięki powtórzeniu tego samego słowa i zmianie czasu zdanie staje się pełne życia.
„Dzięki ludzkiej naturze" jest przeciwstawieniem do: „wszelki rodzaj zwierząt" przy powtórzeniu tego samego słowa fisis (natura, rodzaj).
Fakt panowania człowieka nad niższymi stworzeniami, jaki stwierdza tutaj św. Jakub, nie należy rozumieć absolutnie. Myśl jest wypowiedziana w sposób ogólny i nawiązuje do polecenia, jakie Pan Bóg wydał człowiekowi, aby niższe stworzenia czynił sobie poddanymi (Rodź 1, 26; 9, 2; Ps 8, 6-9; Ekli 17, 4). Polecenie to w zasadzie zostało przez człowieka wykonane, a w szczegółach zawsze się jeszcze dokonuje. Nie uszło to uwagi starożytnych, gdyż wspomina o nim Seneka (De benef. 2, 29).
Podleganie zaś stworzeń człowiekowi wiąże z rozkazem Bożym hymn egipski, przepisany za czasów Tutmosisa III i Amenofisa II.
Podczas gdy człowiek panuje nad dzikimi zwierzętami, nad językiem nikt nie może zapanować. Słowo „język" jest postawione na pierwszym miejscu, aby położyć na nim szczególny nacisk. Oczywiście chodzi o opanowanie własnego języka, a nie innych ludzi (Estius), jak by to mogło podsuwać porównanie do panowania nad zwierzętami.
Przez powtórzenie tego samego słowa „opanować" przeciwstawienie jest ostrzejsze. Dążenie do takiego samego powtórzenia widzimy w słowie „nikt z ludzi". W poprzednim, bowiem wierszu były słowa „dzięki ludzkiej naturze".
Tak jak poprzednich wypowiedzi św. Jakuba, tak samo i tej nie trzeba rozumieć absolutnie, jak by nie dopuszczały one żadnego wyjątku. Sam, bowiem św. Jakub przypuszcza możliwość opanowania języka (w. 3 i 11). Raczej mówi ona o bardzo wielkiej trudności, jaką ma człowiek z opanowaniem swojego języka, oraz o obowiązku stałego nad nim czuwania. Rabbi Jose ben Zimra porównywał w Talmudzie język do więźnia, którego strzegą wargi i zęby, a choć stróżów jest tak wielu, to jednak rady mu dać nie mogą (Strack—Bill. 3, 756).
Św. Augustyn rozumiał ją jako niemożliwość opanowania języka bez łaski Bożej (PL 44, 254).
Druga część zdania jest uzupełnieniem, wypowiedzianym w tonie poprzednim. Jej podmiot, język, jest uosobiony jako zło niemające odpoczynku.
Wyrażenie „pełen śmiertelnego jadu" przypomina Ps 12 [13], 3 i 139 [140], 4, gdzie jest mowa o tym, iż język ludzi złych to język żmii, a pod nim jad trujący. Obraz ten był powtórzony w liście do Rzymian 3, 13 (por. Ps 57 [58], 5), a spotyka się go również w apokryfach i w pismach greckich. Św. Ignacy Antiocheński odniósł go do heretyków, którzy „z dobrym winem mieszają śmiertelną truciznę" (ad Trall.6, 2).
Św. Jakub zwraca uwagę na to, że wierni używają języka do złego i do dobrego, a powinni tylko do dobrego używać.
Przy pomocy niego wychwalamy Pana i Ojca, przy pomocy niego również przeklinamy ludzi, tych, którzy na podobieństwo Boga są stworzeni Z tych samych ust wychodzą błogosławieństwa i przekleństwa. Czyż źródło z tego samego otworu bije słodką I gorzką [wodą]? Czyż może. Bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl – figi? Tym bardziej słone [źródło] nie może bić słodką wodą
Najpierw św. Jakub mówi o błogosławieństwach i przekleństwach wypowiadanych przy pomocy tego samego języka. Dwa razy powtórzone to samo wyrażenie „przy pomocy niego" podkreśla przeciwstawienie: „wychwalamy Pana — przeklinamy ludzi".
U Żydów był zwyczaj wychwalania Boga przez odmawianie dwa razy dziennie modlitwy złożonej z osiemnastu błogosławieństw. Od liczby osiemnaście nazywa się ona Szemoreezre(M.-J.Lagrange). Poza tym obok imienia Bożego lub wyrażenia zastępującego imię Boże stawiano doksologię: „niech będzie błogosławiony" (por. Rz 1, 25; 9, 5; 2 Kor 11, 31 itp.). Św. Jakub mówiąc o wychwalaniu Boga mógł nawiązywać do tych zwyczajów żydowskich. Na pewno były one w użyciu u tych Żydów, którzy przyjęli wiarę Chrystusową. Mógł też nawiązywać do chrześcijańskich nabożeństw, w czasie, których wychwalano Boga przede wszystkim przez śpiewanie psalmów i pieśni (Ef 5, 18 n; Kol 3, 16).
Autor natchniony stwierdza wśród wiernych fakt przeklinania. Przykłady przeklinania spotykamy w Starym Testamencie (Sędz 9, 20; 21, 18; 1 Król 14, 24. 28; 26, 19). Chrystus Pan nie tylko nie pozwolił na przeklinanie, ale kazał modlić się za tych, którzy przeklinają (Mt 5, 44; Łk 6, 28; Rz 12, 14; 1 P 3, 9; 1 J 4, 20).
Wychwalanie „Boga i Ojca" (zob. 1, 27) na modlitwie, choćby tylko w pacierzu, a tym bardziej w kościele, a potem przeklinanie ludzi — jest czymś nienaturalnym. Przekleństwo to zaś nabiera specjalnego aspektu z tego powodu, że jest zwrócone przeciwko tym, którzy na podobieństwo Boga są stworzeni. Św. Jakub nawiązuje tutaj do Rodz 1, 26, gdzie jest źródło tej myśli, tak często powtarzanej w Piśmie św. (Rodź 9, 6; Ekli 17, 3; Mądr 2, 23; 1 Kor 11, 7; Kol 3, 10; Ef 4, 34). Myśl tę, zdeformowaną na sposób politeistyczny, spotykamy w tekstach religijnych asyro-babilońskich(P. Dhorme, Choix de textes religieux, Paris1905, 139. 189. 337), a na sposób panteistyczny — u Aratusa w tekście, który zacytował św. Paweł w swym przemówieniu na Areopagu (Dz 17, 28; por. Cicero, Tusc. 5, 13).
O używaniu tego samego języka zarówno do dobrego, jak i do złego, wspominał już Syrach (Ekli 5, 9; 6, 1; 27, 13). Sprzeczność w tym zawartą zauważono również (por. Test. Benj. 6; Dicg. Laert. 1, 8, 5; Strack— Bill. 3, 757). Św. Jakub jednak spostrzegłszy fakt chce wyeliminować zło, jakie się wśród wiernych zakorzeniło. Jego słowa ciągle jeszcze są aktualne.
Celem wykazania, że ten sam język nie powinien być używany do dobrych i do złych rzeczy, św. Jakub podaje przykłady. Pierwszy z nich mówi o źródle.
Greckie meti(czyż) jest często w Nowym Testamencie (Mt 7, 16; Mk 4, 21; 14, 19; Łk 6, 39; J 18, 35) postawione tam, gdzie na pytanie trzeba dać negatywną odpowiedź.
Słowa „woda" trzeba się domyślić obok przymiotników „słodka i gorzka". Źródła słodkiej wody w Palestynie (J 4, 14; 2 P 2, 17; Apok 7, 17; 21, 6) są bardzo cenne, gdyż w czasie suchego lata utrzymują one przy życiu nie tylko rośliny, ale nawet bydło. Ludzie budują swoje osiedla również obok źródeł. Porównanie języka do źródła słodkiej wody znajdziemy w Przyp 10, 11.
Źródło gorzkiej wody może być u św. Jakuba wspomnieniem tekstu biblijnego o wodach Mara (Wyjść 15, 23) lub reminiscencją z osobistych przeżyć przy oglądaniu gorącego, leczniczego źródła, znajdującego się na południowej stronie jeziora Genezaret, blisko Tyberiady. Inne lecznicze, gorące źródła o gorzkim smaku są przy brzegach Morza Martwego, w Kallirroe obok az-Zorah i przy wylocie doliny Main Zerka. To ostatnie mogło podsunąć św. Jakubowi obraz o dwóch rodzajach wód z jednego źródła. Tam oto, bowiem otwór bijący wodę zimną jest zaledwie o pół metra od najbliższego jednego z wielu otworów źródła bijącego wodę tak gorącą, że ręki do nie włożyć nie można. W naturze nie istnieje i nie może istnieć źródło, które bije słodką i gorzką wodę. Więc tego samego języka nie można używać do dobrych i złych rzeczy



Komentarze
Pokaż komentarze