39 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy14. 40 Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. 41 Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. 42 Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona15. 43 Askądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? 44 Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. 45 Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». (Łk 1, 39-45)
Powstawszy tedy Maryja… spiesznie udaje się w okolicę górzystą i podąża ku Elżbiecie. Jest to jeden, jedyny raz, kiedy Maryja w ciągu całego swojego życia zdradza…pośpiech. Górzysta okolica w pokoleniu Judy, to najbliższe otoczenie Jerozolimy, co potwierdza szereg tekstów biblijnych a nawet Pliniusz Starszy. Tam to od czasów najdawniejszych, mianowicie w Ain Karim leżącym w odległości około7 km na zachód od Jerozolimy, trzeba szukać owego „miasta Judy”, w którym żyli Zachariasz i Elżbieta. Już z 530 r pochodzi relacja pielgrzyma Teodozjusza potwierdzająca tę hipotezę.
Droga z Nazarethu do Ain Karim przebyła Maryja najprawdopodobniej przez Samarię, w ciągu pięciu lub sześciu dni. Nie była to podróż zbyt uciążliwa: z Nazarethu poprzez dolinę Ezdrelon do Sychem, Beroth i Jerozolimy a stamtąd na zachód. Pielgrzym na każdym kroku napotykał podczas tej trasy na ślady historii Izraela: Tabor, Meggido, Sychem ze studnią Jakuba i grobem patriarchy Józefa, góry Hebal i Garizim, sławne z okresu sędziów Silo i wiele innych.
Pozdrowienie Maryi miało dla Elżbiety nadzwyczajne skutki. Elżbieta poczuła w swym łonie poruszenie się dziecka, a nadto zstąpił na nią Duch Święty, Tak, że poznała to, co było dotychczas tylko tajemnicą Maryi. Wydaje się, że wtedy właśnie Jan Chrzciciel także został napełniony Duchem Świętym, tzn. spełniła się zapowiedź, jaką Zachariasz otrzymał w świątyni (1, 15), a tym samym dziecko zostało przeznaczone i uzdolnione,
żeby przygotować lud na przyjęcie Jezusa, jako Mesjasza. Stało się to w chwili, gdy zgodnie ze współczesnymi żydowskimi poglądami przez spotkanie się niewiast zbliżyli się do siebie ich synowie; Jan Chrzciciel radosnym poruszeniem się w łonie swej matki złożył pierwsze świadectwo Jezusowi Chrystusowi.
W kantyku słychać echa Starego Testamentu. Treść wielokrotnie przypomina hymn Anny matki Samuela (1 Król. II, 1-10) lub Psalmy o analogicznej tematyce. W świątyni jerozolimskiej psalmy rozlegały się codziennie i nasiąkał nimi każdy kto przekraczał jej bramy
46 Wtedy Maryja rzekła:«Wielbi dusza moja Pana,
47 i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
48 Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
49 gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię -
50 a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.
51 On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
52 Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
53 Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.
54 Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje -
55 jak przyobiecał naszym ojcom -
na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki».
56 Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu. (Łk 1, 46-56)
Wymowa Magnificat jest tak druzgocąca, że aż trudno pojąć, dlaczego tak mała liczba ludzi rozumie w pełni treść tego hymnu i docenia jego znaczenie. Proszę się na chwilę otrząsnąć z otępienia wywołanego oswojeniem się z niezwykłymi wydarzeniami. I pomyślmy teraz – jak gdybyśmy to czynili po raz pierwszy w życiu – o młodej dziewczynie, należącej do bardzo ubogiej i skromnej warstwy społecznej w niewielkim i często prześladowanym narodzie – dziewczynie, która od 20 stuleci jest przedmiotem kultu, uwielbienia i miłości epok i narodów; i to pomimo wszystkich przewrotów, jakie się w tym czasie dokonały, pomimo głębokich różnic dzielących od siebie poszczególne ludy, klasy społeczne i okresy historii.
W dodatku ta skromna dziewczyna nie dokonała żadnego głośnego czynu. Trudno wyobrazić sobie coś prostszego, pospolitszego, bardziej niepozornego niż jej życie, nawet jej historycy i prawdziwi czciciele, szanując jej pokorę nigdy nie usiłowali zabarwić Jej dziejów niezwykłością, rozpłomieniać ludzkiej wyobraźni przez oświetlanie ich sztucznym blaskiem czy wzbudzać entuzjazm zmyślonymi przyczynkami. To jest fakt niezaprzeczalny. Fakt doniosły, świadectwo, na które natykamy się na każdym kroku.
Zaiste trudno wytłumaczyć to inaczej niż przez godność Syna Maryi, niż przez działanie Opatrzności, która w tej skromnej istocie okazała „moc swego ramienia”. Ale to dopiero początek, pierwszy szczebel cudów.
A teraz, kiedy to Jej niezwykłe przeznaczenie, – które na zawsze pozostanie niewytłumaczalne w sposób naturalny – nie było jeszcze nikomu znane, owa młoda dziewczyna pogrążona w głębokim ukryciu, odwiedziwszy w górach Judei swoją krewną witającą Ją słowami, jakimi Ją po wieki pozdrawiać będzie ludzkość – przyjmuje ten hołd z pełną świadomością jego zgodności z prawdą. I w świętym uniesieniu Ona sama w najwznioślejszym hymnie, jaki kiedykolwiek ułożono na cześć Boga wyrazi i oznajmi czekającą Ją wielkość i chwałę. Treść tego hymnu jest tak jednoznaczna, tak prorocza, tak dalece dorastająca do miary swojego przedmiotu, że gdyby został on ułożony dziś nie mógłby ściślej odpowiadać prawdzie. Gdyby był ułożony dziś nie mógłby tak jak tamten obejmowac jeszcze i tego świadectwa, którym przyszłe wieki potwierdzą jego proroczą dosłowność.
Żeby pochwycić w Manificat podźwięk absolutnej prawdy, nie potrzeba uciekać się do wielokrotnie potwierdzonej autentyczności Ewangelii Św. Łukasza.
Magnificat jest tylko rozkwitem, można powiedzieć „wybuchem” tego samego natchnienia, które kazało Maryi „powstać” i przez okolicę górzystą dążyć „śpiesznie” do domu Elżbiety, tego natchnienia które dosięgło Jana w łonie matki i podyktowało Elżbiecie ów okrzyk wypowiedziany wielkim głosem: „Błogosławionaś Ty między niewiastami!” Magnificat to hymn boskiego macierzyństwa, natchniony przez Ducha Świętego, a ułożony przez samo Słowo Boże, które ustami Maryi głosiło Jej chwałę i układało w Jej sercu treść, jakiej dawała Ona wyraz. Opis sceny Nawiedzenia wyraża narastanie tego natchnienia. Oto Jan skoczył z radości, a Maryja rozraduje się w Bogu, Zbawicielu swoim. Elżbieta zwie Maryję „błogosławioną” – Maryja potwierdza, że „błogosławioną zwać Ją będą wszystkie narody”. Elżbieta przepowiada, że spełnią się wielkie rzeczy oznajmione Maryi od Boga – Maryja sławiąc te wielkie rzeczy, roztacza obraz wydarzeń, jakie przyniosą ze sobą wieki chrześcijaństwa. W Magnificat jest cała głębia natchnienia, potężny oddech wieszczy i poetycki Dawidowych Psalmów, ale pogłębiony i spotęgowany świadomością posiadania przedmiotu swej wizji. Ale tym, co przede wszystkim podkreśla majestat i siłę wyrazu tego niezrównanego hymnu, jest pokora i „uniżenie” jego twórczyni.
Hymn Judyty i Debory nie dziwią swoją śmiałością, licującą ze śmiałości i męstwem czynów. Ale Maryja?...Pokorna Maryja, służebnica Pańska, tak dogłębnie przejęta poczuciem swojego uniżenia? Cóż wywarło w Niej to uniesienie dziękczynnej ekstazy, co wyczarowało przed jej oczami tę wizję własne chwały, potęgi, wielkości, za które sławi Najwyższego, jak nigdy jeszcze nie był sławiony? Co sprawiło, że w samej sobie dostrzegła przedmiot czci i miłości, które nie tylko nie wygasną nigdy, ale wzrastać będą i potęgować się obejmując sobą cały świat? Skąd zaczerpnęła tę pewność, skąd wzięła słowa, którymi dała jej wyraz? Zaczerpnęła ją z poczucia własnego „uniżenia” zjednoczonego z wielkością otrzymaną od Boga.
„Bo oto błogosławioną zwać mię będą wszystkie narody!” Żadne proroctwo nie było bardziej jednoznaczne, żadne nie ziściło się z większą dokładnością! Nieznana całemu światu „dzieweczka” oznajmia, że błogosławić ją będą wszystkie pokolenia przyszłości. W momencie sformułowania zapowiedzi nie było chyba zjawiska, które mogłoby się wydawać bardziej nieprawdopodobne niż jej realizacja. Św. Ildefons (VII wiek) mówił o realizacji tego proroctwa z najwyższym podziwem : „Pomyślcie proszę o wszystkich krainach pod słońcem i zważcie, że w każdej z nich żyją wyznawcy Chrystusa. A wszędzie tam, gdzie ludzie wyznają i czczą Chrystusa, tam wielbią Maryję, Matkę Jego i zwą Ją błogosławioną”. Ilu jest wierzących tylu Ona ma świadków.
Co dziwniejsze wszystko co się przeciw proroctwu Maryi obracało, zawsze w końcu przyczyniało się do Jego tryumfu. Nawet w Koranie znajdują się słowa będące wyrazem szczerego uwielbienia „Bóg wybrał Maryję i uchronił od wszelkiej zmazy, wyróżnił Ją spośród wszystkich niewiast na świecie”. Nawet Luter, który oderwał pół Europy od Kościoła katolickiego taki napisał komentarz: „Maryja chciała powiedzieć, że kult Jej trwać będzie z pokolenia na pokolenie, tak, że nigdy nie będzie czasu, który by nie rozbrzmiewał Jej chwałą”
W drugiej części hymnu Maryja kreśli dzieje wielkiego przewrotu, jakiego chrześcijaństwo dokona w świecie.
Niesłychane, że Magnificat ukazuje Maryję w pokorze, ale w pełni świadomą swojej wielkości. Właśnie pokora każe jej nie przemilczać własnej wielkości, lecz przeciwnie wysławiać ją i głosić, jako świadectwo miłosierdzia i Bożej wszechmocy. Już z góry wiedziała o wszystkich hołdach, jakie Ją spotkają.
Ale Magnificat wyjawia rys Maryi jeszcze wznioślejszy chyba. Oto po wyśpiewaniu tego hymnu, świadczącego jak dogłębnie i jasno świadoma była posłannictwa i wielkości, widzimy Ją usuwającą się w cień, w ukrycie i milczenie, które trwać będą do końca Jej ziemskiego życia. Niesłychane wydaje się Jej milczenie, choć umiała sibie tak pięknie wysławiać. Prawdziwie cudowna musiała być pokora, cierpliwość, wiara i dyskrecja i wierność Jej serca, które w ciągu życia tak pełnego przeżyć i doświadczeń całą wiedzę o nich chowało w swojej głębi, choć z Magnificat wiemy, że potrafiłoby o nich pięknie mówić.
Bo nawet najpiękniejsza opowieść o wielkości jest niczym wobec wielkości ujawnionej w pokorze i dobrowolnym uniżeniu.
Lit:
Nicolas A.,: Życie Maryi, Matki Bożej, PAX, W-wa, 1954
Ks. Filipiak M. : Jak rozumieć Pismo Święte, KUL, Lublin, 1982
Nissin A.,: Historia Jezusa, PAX, W-WA, 1966
Ricciotti G.,: Życie Jezusa Chrystusa, PAX, W-WA, 1956
Ks. Dąbrowski E.,: Pismo Święte Nowego Testamentu w 12 tomach, wstęp przekład z oryginału, komentarz, Pallotinum, W-wa, 1977, tom 2, 3, 4, 5
Rops D., :Dzieje Jezusa Chrystusa, PAX, W-wa, 1987



Komentarze
Pokaż komentarze (2)