4 obserwujących
103 notki
107k odsłon
  553   0

Bitwa o Anglię. Zamach

W listopadzie 1939 roku propaganda nazistowska zaczęła przygotowywać Niemców na przedłużającą się wojnę pomiędzy Trzecią Rzeszą a aliantami zachodnimi, która jeszcze niedawno wydawała się bliska zwycięskiego końca. Goebbels poinstruował redaktorów naczelnych gazet, żeby nie informowali opinii publicznej o propozycjach pokojowych skierowanych do niemieckiego rządu. Reżim potrzebował nastrojów bojowych, a nie złudnych nadziei na podpisanie traktatu kończącego wojnę w Europie. Gdy 1 listopada szef Wydziału Zagranicznego NSDAP Alfred Rosenberg przekazał Hitlerowi informacje o tym, że w brytyjskim ministerstwie lotnictwa pojawiły się naciski na zawieszeni broni pomiędzy Wielką Brytanią a Trzecią Rzeszą, Führer rozpoczął tyradę o tym, że pozbawiony charakteru premier Chamberlain poddał się wpływom żydowskim, którym nie zależy na takim porozumieniu. Według niego jeśli nawet Brytyjczycy znajdą się w obozie zwycięzców, to na wojnie najbardziej skorzystają Stany Zjednoczone, Japonia i Związek Sowiecki.

Hitler był przekonany, że wśród dowódców Wehrmachtu są spiskowcy gotowi odsunąć go od władzy. Po zakończeniu działań wojennych w Polsce pozwolił na nawiązanie kontaktów z rezydentami brytyjskiego wywiadu w Holandii. Zadaniem agentów Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy kierowanego przez Reinharda Heydricha było udawanie spiskowców, działających wewnątrz Trzeciej Rzeszy. Prowokacja prowadzona przez niemiecki wywiad rozwijała się pomyślnie. Doszło nawet do spotkania pomiędzy brytyjskimi agentami a nazistowskimi prowokatorami przysłanymi przez Heydricha. Stwarzało to możliwość skompromitowania zarówno Brytyjczyków jak i Holendrów. Potrzebny był jednak dowód, który można było przedstawić światowej opinii publicznej na potwierdzenie, że brytyjskie służby wykorzystują terytorium Holandii do prowadzenia gry wywiadowczej z opozycją w Niemczech. Postanowiono, że agenci brytyjskiego wywiadu zostaną porwani podczas spotkania w pobliżu holendersko-niemieckiej granicy i przewiezieni do Niemiec. Hitler konsultował się w tej sprawie z Ribbentropem i prawą ręką Heydricha doktorem Wernerem Bestem. Uznano, że na tym etapie wojny byłoby to zbyt ryzykowne posunięcie.

Dowództwo Wehrmachtu stanęło przed problemem związanym ze zbliżającą się wojną na Zachodzie. Na drodze jednostek pancernych stała belgijska twierdza Eben Emael, znajdująca się za kanałem Alberta, przez który miała przedostać się 6. Armia gen. Reichenaua. Belgowie prawdopodobnie nie czekaliby, aż jednostki pancerne Wehrmachtu podejdą pod samą twierdzę, tylko wcześniej wysadziliby mosty zaprojektowane tak, by można było umieścić w nich ładunki wybuchowe. Kompleks obronny, którego załoga liczyła tysiąc żołnierzy, znajdował się 30 kilometrów od granicy Rzeszy, tak więc Belgowie mieliby wystarczająco dużo czasu na przeprowadzenie takiej operacji. Wtedy Niemcom pozostawała opcja przedostania się na drugą stronę rzeki w holenderskim Maastricht, ale tamte mosty także mogłyby zostać wcześniej zniszczone. Pomysłem Hitlera było stworzenie przez wywiad wojskowy batalionu przebranego w mundury holenderskiej straży granicznej. Tacy przebierańcy mogliby podejść do mostów na Mozie nie wzbudzając podejrzeń i następnie rozbroić ładunki wybuchowe, zanim doszłoby do ich detonacji. Plan był pomysłowy, ale okazało się, że wyzwaniem było zdobycie w Holandii mundurów tamtejszej straży granicznej. Oddział Abwehry w Münster postanowił po prostu kupić większą ich partię, co zwróciło uwagę tamtejszych służb. Oficer wywiadu wojskowego Trzeciej Rzeszy został aresztowany podczas próby przemytu mundurów przez granicę, a całą sprawę nagłośniły media. W gazetach pojawiły się nawet karykatury przedstawiające Hermanna Göringa przymierzającego mundur holenderskiej straży granicznej.

Naczelny dowódca wojsk lądowych gen. Walther von Brauchitsch próbował przekonać Hitlera, że jego wojsko nie jest gotowe do przeprowadzenia inwazji na Francję z powodu zaniku dyscypliny podczas przerzutu wojsk ze wschodu na zachód. Dochodziło nawet do gorszących scen na dworcach kolejowych z udziałem pijanych żołnierzy Wehrmachtu. Hitler wpadł we wściekłość i zażądał wymienienia konkretnych jednostek zaangażowanych w takie incydenty. Dodał też, że nigdy żaden dowódca frontowy nie zgłaszał mu problemów z zanikiem ducha bojowego. Wieczorem tego samego dnia Führer podyktował swojej sekretarce dymisję generała Brauchitscha, ale szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu gen. Wilhelm Keitel wyperswadował mu ten pomysł, twierdząc że tuż przed rozpoczęciem działań wojennych na Zachodzie taka decyzja zaszkodziłaby armii. Hitler podyktował tego dnia też inny dokument, w którym opisał spotkanie z naczelnym dowódcą wojsk lądowych. Dokument ten umieścił w sejfie – opis tego spotkania mógł mu się jeszcze przydać.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura