4 obserwujących
114 notek
115k odsłon
  447   0

Bitwa o Anglię. Włoska Komisja Obrony

Mussolini wiedział o niemieckich planach naruszenia neutralności Holandii. Minister pracy Robert Ley, który służbowo pojawił się w Rzymie w grudniu 1939 roku, zdradził też zamiary inwazji na Związek Sowiecki tak szybko, jak pozwoli na to sytuacja na froncie zachodnim. Duce nie chciał angażować się w wyniszczającą wojnę, podobną do tej, która przetoczyła się przez kontynent europejski 25 lat wcześniej. Widział rolę Włoch jako czynnika przeważającego szalę zwycięstwa w decydującym momencie konfliktu. Najlepszym scenariuszem, według niego, byłby upadek kolonialnych potęg Francji i Wielkiej Brytanii, ale miał wątpliowści, czy jest to możliwe, ze względu na bardzo prawdopodobny udział w wojnie Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony nie wierzył też, że zachodnie demokracje mogą tę wojnę wygrać, ale pozostanie państwem neutralnym w trwającej od września wojnie oznaczałoby zdegradowanie Włoch do państwa drugiej kategorii. Najlepszym okresem do podjęcia działań wojennych byłoby drugie półrocze 1940 roku. Być może udałoby się zostać poza konfliktem aż do roku 1941.

Około dwudziestu dygnitarzy wojskowych i cywilnych zebrało sie 8 lutego 1940 roku na ostatnim – jak się miało okazać – zebraniu Komisji Obrony. Omawianie wszystkich braków, mających uniemożliwić Włochom udział w wojnie, zaczęto od obrony przeciwlotniczej. Ludność cywilna nie posiadała masek przeciwgazowych, których cena wynosiła 35 lirów za sztukę. Gdyby doszło do nalotów na włoskie miasta, ewakuacja ludności cywilnej nie rozwiązałaby problemu, ponieważ ludzie po opuszczeniu swoich domów nie mieliby się gdzie podziać. W miastach nie było schronów przeciwlotniczych, dlatego podczas nalotów mieszkańcy musieliby tłoczyć sie w piwnicach. Mussolini rozkazał, żeby przemysł zbrojeniowy dostarczył 4 tys. dział przeciwlotniczych kalibru 90 mm, jednak takie żądanie było oderwane od rzeczywistości. Pozostała jeszcze kwestia tego, w jaki sposób zaalarmować mieszkańców o zbliżającym się nalocie, a problemy z syrenami alarmowymi były Komisji Obrony dobrze znane. Nie roztrząsano jednak tej kwestii, ponieważ Duce stwierdził, że pewien procent społeczeństwa ma wyostrzony sens słuchu i dzięki temu pozostali mieszkańcy zagrożonych miast zostaną w porę zaalarmowani.

W ciągu sześciu dni obrad Komisji Obrony najwięcej czasu zabrało omawianie braków surowców niezbędnych do prowadzenia wojny. Marynarka wojenna potrzebowała 2 mln ton paliwa, co miało wystarczyć na okres dwunastu miesięcy. Co prawda Związek Sowiecki zaprzestał zaopatrywania Włoch w olej napędowy, ale odpowiednie zapasy miały trafić do Italii z Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Lotnictwo zgłosiło zapotrzebowanie na 400 tys. ton paliwa, a wojska lądowe potrzebowały 500 tys. ton. Ale nie tylko paliwo było potrzebne do prowadzenia wojny. Na przykład marynarka wojenna potrzebowała 200 tys. ton stali, 1.5 tys. ton ołowiu i 3 tys. ton miedzi. Generał Favagrossa zwrócił uwagę na to, że wybudowanie fabryk mających wybrodukować potrzebne materiały stworzy kolejny problem, jakim było zaopatrzenie w prąd powiększającego się przemysłu.

Należało też wziąć pod uwagę problem niedoborów produktów konsumpcyjnych, jaki uderzyłby w przypadku wojny w ludność cywilną. Mussolini dał do zrozumienia, że szczególnie interesuje się tą kwestią, podając statystyczne dane na temat produkcji oleju, mięsa, ryb, celulozy, wełny, a także liczby owiec i kóz w posiadaniu włoskich rolników (10 mln). Niedobory mięsa nie miały być według niego problemem, ponieważ 20 mln Włochów miało z własnej woli w ogóle go nie jeść. Co do węgla, rozwiązniem miało być ograniczenie transportu kolejowego, a także jego właściwa organizacja, co w praktyce miało oznaczać, że pasażerowie na stacjach musieliby w pośpiechu wsiadać i wysiadać z wagonów, aby pociągi nie stały tam zbyt długo bezczynnie.

Kiedy przyszedł czas na wystąpienia ministrów pierwszy głos zabrał minister komunikacji Giovanni Host-Venturi, które przedstawił plan zakupu za granicą produktów i surowców w ilości 22 mln ton. Minister Waluty Raffale Riccardi kazał mu usiąść i oświadczył, że część jego kolegów z rządu nadal mentalnie znajduje się w okresie poprzedzającym pierwszą wojnę swiatową z wolną żeglugą na morzach i oceanach, i wolnością w przepływie towarów z dowolnego miejsca na ziemi. A poza tym pozostawała kwestia tego czym Włochy miały zapłacić za wszystkie importowane towary? Koszt planu importu musiałby oznaczać wydanie wszystkich rezerw złota Italii, a i tak nie oznaczałoby to zgromadzenia całej niezbędnej waluty. Zresztą transport 7 mln ton paliw przez Morze Śródziemne w warunkach wojennych był nierealny.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura