4 obserwujących
113 notek
115k odsłon
  261   0

Bitwa o Anglię. Idy marcowe

Wasilij Błochin już w połowie lat 20. stał się uznanym specjalistą od masowych egzekucji. Major NKWD przetrwał wymianę kadr po śmierci kolejnych szefów Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (Mężyński, Jagoda, Jeżow), pomimo że nowy szef Ławrentij Beria zbierał obciążające go materiały. Beria miał prawo obawiać się Błochina, który osobiście przeprowadził egzekucję jego poprzednika. Jednak tacy ludzie jak Błochin byli potrzebni zbrodniczemu systemowi zaprowadzonemu w Związku Sowieckim przez Lenina i Stalina, szczególnie w początkowym okresie nabierającej rozpędu drugiej wojny światowej. Jeśli zostałby zrealizowany plan sowieckich komunistów, Europa miała się pogrążyć w wyniszczającym starciu pomiędzy Niemcami z jednej strony a Francją i Wielką Brytanią z drugiej. Dzięki temu Armia Czerwona miałaby ułatwione zadanie w zwycięskim pochodzie, którego uwieńczeniem byłoby utworzenie Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Najpierw jednak Sowieci postanowili rozwiązać definitywnie kilka problemów, które sami stworzyli. Pierwszym z nich było ostateczne rozwiązanie kwestii polskich jeńców przetrzymywanych w obozach w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. W tym celu jeszcze w październiku 1939 roku do wyżej wymienionych obozów wysłano komisje inspekcyjne, na czele których stał major Wasilij Zarubin. Generał Henryk Minkiewicz zapytał przesłuchującego go Zarubina o sowieckie zamiary wobec polskich jeńców. Zarubin odpowiedział:

„Oszalelibyście, gdybym wam to powiedział. Zapewniam was, to byłoby nieludzkie. […] Lepiej, abyście nie wiedzieli, co chcemy z wami zrobić.”

Każdy przesłuchiwany musiał wypełnić ankietę, w którym zasadniczym pytaniem było, co dany oficer zamierza zrobić po uwolnieniu z obozu jenieckiego. Można było wybrać spośród trzech możliwości: powrót do okupowanej przez Niemców Polski, wyjazd do kraju neutralnego lub pozostanie w Związku Sowieckim. Oficerowie, którzy wybrali pierwszą lub drugą opcję podpisali na siebie wyrok śmierci. W marcu 1940 roku Beria złożył raport Stalinowi:

„W obozach NKWD ZSRS dla jeńców wojennych i więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się wielka liczba byłych oficerów polskiej armii, byłych funkcjonariuszy polskiej policji i organów wywiadowczych, członków polskich partii kontrrewolucyjnych, członków wykrytych powstańczych kontrrewolucyjnych organizacji i in. Wszyscy oni są zajadłymi wrogami władzy sowieckiej, przepełnionymi nienawiścią do ustroju sowieckiego.”

Według Berii zarówno wobec jeńców z obozów (14 700 osób) jak i aresztowanych znajdujących się w więzieniach (11 000 osób), rozpatrywanie ich spraw powinno odbywać się bez wzywania aresztantów i przedstawiania im zarzutów. Decyzje o ich losie powinny być podejmowane przez zastępcę Berii Wsiewołoda Mierkułowa, szefa Głównego Zarządu Gospodarczego NKWD Bogdana Kobułowa oraz szefa Wydziału Specjalnego NKWD Leonida Basztakowa. Plan Berii został zaakceptowany na posiedzeniu Biura Politycznego 5 marca, kiedy to dyrektywę nakazującą jego wykonanie podpisali Stalin, Mołotow, Woroszyłow i Mikojan. Eksterminacja tej części polskich jeńców wojennych, którą Sowieci uznali za elitę narodu, była podyktowana sytuacją międzynarodową, uznaną za bardzo korzystną dla Związku Sowieckiego. Już wcześniej w okresie tzw. wielkiej czystki w latach 1936-38 na terenie ZSRS NKWD zamordowało 111 tys. obywateli sowieckich polskiego pochodzenia. Po wybuchu drugiej wojny światowej, w wyniku porozumienia z III Rzeszą, Armia Czerwona okupowała połowę terytorium Polski. Zgromadzono tam ogromne siły liczące 2,5 mln żołnierzy. Po co trzymać taką armię okupacyjną na niewielkim przecież terytorium? Prawdopodobną odpowiedzią były plany sowieckiego kierownictwa podboju Europy, w których pierwszym celem miała być Rzeczpospolita. Tak więc pozbycie się elity państwa polskiego w warunkach wyniszczającej wojny na zachodzie, stwarzało możliwość zainstalowania własnych rządów na „wyzwolonych” ziemiach polskich, po wyprowadzeniu ofensywy na wysokości Wilna, Brześcia i Przemyśla w drodze na Berlin przez Warszawę.

Armia Czerwona miała podbić Europę, ale nie mogła poradzić sobie z niewielką Finlandią. Trwająca 105 dni Wojna Zimowa obnażyła brak wartości bojowej sowieckiej armii, która po zmobilizowaniu 1 mln czerwonoarmistów straciła bezpowrotnie 131 tys. z nich i naraziła na rany, choroby i odmrożenia 265 tys. żołnierzy. Po drugiej stronie zginęło 27 tys. żołnierzy, rany odniosło 43 tys., a do niewoli dostało się 847 Finów. Oczywiście różnica potencjałów spowodowała, że Finowie 12 marca zdecydowali się na zawarcie pokoju, licząc się z utratą części swojego terytorium – także tego, które nadal znajdowało się w ich rękach. Sowieci uzyskali fińską Karelię i Przesmyk Karelski aż do miasta Wiipuri, przemianowanego na Wyborg. Finowie próbowali protestować, ale Mołotow odpowiedział, że każde inne państwo będące na miejscu Związku Sowieckiego, zażądałoby reparacji wojennych albo nawet całej Finlandii. Kiedy fińska delegacja przypomniała, że w 1721 roku car Piotr Wielki zapłacił odszkodowanie za zajęte przez Rosję tereny, Mołotow odpowiedział, że Finowie mogą napisać list do Piotra Wielkiego i jeśli ten zgodzi się wypłacić odszkodowanie, to Sowieci to zrobią. Finom nie pozostało nic innego jak pocieszać się, że udało im się ocalić niepodległość. Flagi w Helsinkach zostały opuszczone do połowy masztów, a radio transmitowało żałobne pieśni.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura