Witam
Jako że zbliża się coraz to większymi krokami okres świąteczny, na wstępie chciałbym złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia z okazji Bożego Narodzenia! Szczęścia, zdrowia pomyślności! Czegosz jeszcze można winszować!?
Jak wczoraj zacząłem temat książek pana Cejrowskiego, tak i dzisiaj, póki człowiek ma jeszcze czas w tym przedświątecznym zgiełku, pragnę podzielić się paroma refleksjami na temat książki "Kołtun się Jeży".
Jak informuję nas strona Podróżnika, książki tej nie można znaleźć w żadnym miejscu, z czym się zgodzę. No może wyjątek stanowi serwis allegro, ale tam książki te osiągają niebotyczne ceny po 200 zł! (Zaznaczmy, sprzedawane były po 3zł!). Cudem udało mi się zdobyć wersję elektroniczną od znajomego, więc zacząłem wertować.
Po pierwsze, książka trąci troszkę myszką, jest to powiem zbiór artykułów, pisanych około roku 1996-98. Wiec, tematy poruszane są lekko abstrakcyjne dla czytelników (Powódź stulecia, premier Cimoszewicz, "Czarny Olek" K.). Nie są to tematy szczególnie na czasie.
Pomimo tego poczołem czytać. Co z tego wynikło? W sumie nic. Przeczytałem pierwsze dziesięć stron, wyłączyłem Adoba i poszedłem robić coś innego. Dlaczego? Zaznaczam że bardzo lubię Pana Wojtka!
Po pierwsze tematyka. Co biskupi sądzą na temat powodzi? Czy Cimoszewicz... Jak to często bywa, nie przetrwała próby czasu treść. A i sama jakość słów przyprawia lekko o bóle głowy. Nie bez kozery, ktoś stwierdził że nie lubi szaletowego poczucia humoru "Ekwadorczyka" (zaznaczmy że mówią tak złośliwi, po niezbyt mądrym posunięciu pana Wojtka gdy wypalił z tym Ekwadorem). Tak, tam to się objawia w pełnej okazałości cięte pióro Autora. Z ciekawostek dodam że chyba po tej książce dostał wyrok za obrazę urzędu prezydenta. Nazwał go w niej Ochydnym grubasem który swoją d*pą hańbi godność urzędu.
NIE WYPADA WOJTEK!
Zaznaczmy, że były to obfite czasy dla Podróżnika, "WC kwadrans" na antenie, ciemnogrodzianie się mobilizowali. No tak, napewno było to ciekawe... A teraz?
Pozdrawiam



Komentarze
Pokaż komentarze