Każdego dnia na inwestora spada lawina informacji. Komentarze analityków, prognozy stóp procentowych czy wyników, wpisy w mediach społecznościowych i nagłówki o „okazji stulecia”. Łatwo uwierzyć, że dobry wybór spółki wymaga śledzenia tego wszystkiego na bieżąco i rozumienia każdej wiadomości, która przemknie nam przed oczami.
Większość tych informacji niewiele mówi o tym, czy dana spółka jest dobrym biznesem. Przypomina to kupowanie samochodu. Na ogłoszeniu najlepiej wyglądają zdjęcia wypolerowanej karoserii i skórzanej tapicerki. O tym, czy auto posłuży latami i spełni swoją główną funkcję, decyduje jednak kilka innych rzeczy: stan silnika, przebieg i historia serwisowa.
Ze spółkami jest podobnie. Jest pięć parametrów, które pozwalają szybko sprawdzić, czy firma naprawdę zarabia, czy robi to efektywnie i czy ma szansę utrzymać wyniki przez lata.
Wolne przepływy pieniężne. Czy spółka zarabia prawdziwe pieniądze?
Pierwszy parametr najłatwiej zrozumieć na przykładzie domowego budżetu. O tym, czy rodzina żyje dostatnio, nie decyduje wysokość pensji brutto. Decyduje to, ile pieniędzy zostaje na koncie po opłaceniu rachunków, zakupów i rat. Ze spółkami jest tak samo. Tę kwotę nazywamy wolnymi przepływami pieniężnymi (ang. free cash flow, FCF). To gotówka, która zostaje w firmie po opłaceniu bieżącej działalności i inwestycji. Właśnie z tych pieniędzy spółka wypłaca dywidendy, skupuje akcje albo spłaca długi.
Można zapytać, po co patrzeć na gotówkę, skoro w raporcie jest zysk netto. Zysk to wynik księgowy, na który wpływa wiele elementów. Spółka może wykazać sprzedaż, za którą klient zapłaci dopiero za pół roku. Może też zmienić sposób rozliczania amortyzacji albo przeszacować wartość swoich aktywów. Każdy z tych zabiegów poprawia zysk, ale nie dodaje do kasy ani złotówki. Gotówki tak łatwo nie da się podkolorować.
Wolne przepływy liczymy w prosty sposób. Bierzemy przepływy pieniężne z działalności operacyjnej, czyli gotówkę wypracowaną na podstawowej działalności firmy. Odejmujemy od nich nakłady inwestycyjne (ang. capital expenditures, capex), czyli wydatki na maszyny, budynki, sprzęt i inne aktywa.

Źródło: Opracowanie własne
Ujemne wolne przepływy nie zawsze oznaczają kłopoty. Dobrze widać to na przykładzie Dino Polska. Od 2014 roku zysk netto sieci rósł co roku. W latach 2018-2022 zwiększył się prawie czterokrotnie, z około 300 mln PLN do ponad 1,1 mld PLN.

Źródło: Portfeo – najlepsza aplikacja do analizy spółek i monitorowania inwestycji
Wykres pokazuje zysk netto Dino w latach 2014-2025. W tym czasie wzrósł on z około 55 mln PLN do ponad 1,5 mld PLN. Wolne przepływy wyglądały w tym samym okresie zupełnie inaczej. W latach 2018-2022 wahały się w okolicach zera, a w 2020 i 2022 roku spółka miała ujemne FCF.

Źródło: Portfeo – najlepsza aplikacja do analizy spółek i monitorowania inwestycji
Przez pierwsze dziewięć lat widocznych na wykresie Dino prawie nie generowało gotówki, mimo że zysk netto rósł z roku na rok. Powód był prosty. Sieć co roku otwierała kilkaset nowych sklepów, a ich budowa pochłaniała prawie całą wypracowaną gotówkę. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2023 roku.
Inwestor, który patrzyłby wyłącznie na wolne przepływy, mógłby uznać Dino za słabą spółkę. W rzeczywistości firma wydawała pieniądze na rozwój, który w kolejnych latach przynosił coraz wyższe przychody i zyski. Dlatego przy niskich wolnych przepływach zawsze warto sprawdzić, na co idą pieniądze.
Na drugim biegunie są firmy, które nie muszą dużo inwestować, żeby rosnąć. Dobrym przykładem jest Visa, czyli operator jednej z największych sieci płatności kartowych na świecie. Spółka pobiera niewielką prowizję od każdej transakcji, a do obsługi kolejnych płatności nie potrzebuje nowych sklepów ani fabryk. Dzięki temu prawie cały zysk zamienia się w gotówkę.
Czytaj dalej: Po czym poznać dobrą spółkę? Pięć parametrów, które naprawdę mają znaczenie
Peter Lynch – sekrety inwestora, który pokonał Wall Street
Autor: Bartosz Piwko


Komentarze
Pokaż komentarze