Przegląd wydarzeń - Independent Trader
Przegląd wydarzeń - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
66
BLOG

Płonący Paryż, latająca Tesla i widmo wojny. Przegląd wydarzeń

Independent Trader Independent Trader Społeczeństwo Obserwuj notkę 2
Czy Francja to symbol upadku Europy? Brutalne zamieszki opanowały cały kraj, a media próbują koloryzować obraz twierdząc, że to francuska tradycja. Jeśli chcieć doszukiwać się kolejnych symboli, to chińskie marki samochodów biją kolejne rekordy udziału w rynku europejskim, a szef Nvidii próbuje powiedzieć Niemcom, aby wzięli się do roboty. Równolegle za oceanem Elon Musk pokazał latającego Roadstera (tylko po co?), a Nvidia ma umożliwić powstanie centrów danych na orbicie. Poza innymi tematami, nie zabraknie również polskiego wątku i analizy ataku na niewielkie ZOO na Dolnym Śląsku, który urósł do rozmiarów krajowej afery. Zapraszam do kolejnego przeglądu najciekawszych wydarzeń miesiąca!

Francja znów płonie: „Studenci” w natarciu

Skargi na braki kadrowe nauczycieli, przeludnione klasy, zły stan budynków szkolnych, problemy ze zdrowiem psychicznym młodzieży oraz sprzeciw wobec systemu rekrutacyjnego. To opis problemów, z którymi zmagają się młodzi studenci we Francji i z pewnością stanowią uzasadniony powód niejednej demonstracji. Tymczasem media głównego nurtu budują narrację, jakoby to właśnie łaknący edukacji studenci podpalali ulice i plądrowali witryny luksusowych sklepów. I choć rzeczywiście wszystko zaczęło się od protestów młodych uczniów, to sytuacja zmieniła się w obraz bardzo odległy od tego, co kojarzymy z poziomem akademickim. Teraz raczej jesteśmy świadkami wydarzeń rodem z anarchistycznej wojny kulturowej.

Pokojowe z początku protesty w krótkim czasie przerodziły się w brutalne zamieszki. Prym przejęły grupy młodych mężczyzn w kapturach, wśród których próżno było szukać transparentów o kosztach życia i szkołach. Trudno dziś uczciwie powiedzieć, jaki dokładnie był skład tych grup. Czy przeważali lewicowi aktywiści (to właśnie ultralewicowy ekstremista jest podejrzany o podpalenie zabytkowego ratusza w Limoges z 1883 roku), oportunistyczni złodzieje, czy też ludzie z dzielnic, w których od lat panuje słaba kontrola państwa. Jedno jest jednak pewne: skala zamieszek we Francji ukazuje, jak nisko potrafi upaść społeczeństwo, w którym znaczna część ludzi nie czuje się związana z porządkiem publicznym ani z poszanowaniem cudzej własności.

image

Źródło: Business Insider

Prezydent Macron mówi, że oskarżanie migrantów to fałszywa narracja podparta materiałami AI (co po części okazało się być prawdą), a Krzysztof Śmiszek twierdzi, że Francuzi mają we krwi protestowanie.

Obie te wypowiedzi omijają jednak sedno problemu: brak poszanowania własności prywatnej, rabunki, demolki i niszczenie publicznej infrastruktury nie są „tradycją protestowania”. Są oznaką, że państwo straciło kontrolę nad ulicą.

Francja sama sobie jest winna. Przez lata budowała system wysokiego socjalu, rosnącego deficytu budżetowego i odzwyczajania ludzi od pracy. Równolegle, milcząco lub wprost, pozwalała na powstawanie rejonów, w których obowiązują inne zasady — „państwa w państwie” przejętych przez słabo zasymilowanych migrantów, gdzie francuskie prawo i norma społeczna obowiązują tylko na papierze. Gdy do tego dodać kilka pokoleń ludzi wychowanych w takim środowisku, nielegalnych migrantów, gangi i ultralewicowych aktywistów, powstaje mieszanka wybuchowa. Państwo, które najpierw stworzyło warunki do chaosu, a potem nie potrafiło mu zapobiec, teraz zbiera owoce własnej polityki.

Cieszę się, że Polacy nie mają takiego protestowania we krwi.

To właśnie niekontrolowana migracja i słaba asymilacja okazały się we Francji jednymi z najpoważniejszych czynników destabilizujących. Na szczęście trafną diagnozą sytuacji poszczycił się nie kto inny jak sam premier Donald Tusk mówiąc:

Polska nie powtórzy błędów innych europejskich państw, nie będzie też za nie płacić. Twardo bronimy granicy przed nielegalną migracją, mamy własną politykę azylową (nie przyjmujemy wniosków), deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo. W kwestii bezpieczeństwa będziemy bezwzględni. To usłyszeli ode mnie liderzy Europy w Brukseli.

W pełni popieram słowa Pana premiera i trzymam za słowo. Mam szczerą nadzieję, że za 10 lat nie będziemy mieli w Warszawie Paryża.

Samochody z Chin przejmują Europę

Skoro jesteśmy przy motoryzacji, to nie sposób nie wspomnieć o postępującej ekspansji chińskich producentów samochodów na rynku europejskim. Jeszcze w 2020 roku na Starym Kontynencie próżno było szukać aut z dalekiego wschodu. Pierwsze sztuki MG wyjeżdżały dopiero na ulice Wielkiej Brytanii, a rynkowy udział Chin wynosił mniej niż 0,5% – w granicach błędu statystycznego. Był to jednak początek intensywnej ekspansji. Z roku na rok liczba zarejestrowanych aut z obco wyglądającymi logo rosła dynamicznie, a na rynku pojawiali się gracze tacy jak BYD.

Najnowsze dane wskazują, że we wrześniu 2026 roku udział chińskich marek wśród nowo zarejestrowanych pojazdów wyniósł rekordowe 14,6%. Na tak wysoki wynik złożył się fakt, że wrzesień to czas wymiany tablic rejestracyjnych w Wielkiej Brytanii – największym rynku zbytu w Europie dla Chińczyków, gdzie ich udział w tym samym miesiącu wyniósł aż 23,3%! Dlatego też bardziej miarodajne jest posłużenie się odczytami dotyczącymi całego 2026 roku (do września), choć i tu dane są imponujące. Wynika z nich, że udział rynkowy chińskich aut w Europie wynosi, póki co, ponad 10%. Dla porównania w 2025 roku było to nieco ponad 5%, a rok się przecież jeszcze nie skończył, więc wiele wskazuje na to, że ostateczne dane będą jeszcze bardziej przygnębiające dla europejskiego przemysłu.

image

Mamy więc do czynienia z systematycznym przejmowaniem europejskiego rynku przez chińskich producentów. Stoi za tym oczywiście ogromna przewaga kosztowa po stronie Pekinu. Wewnętrzne porównanie Volkswagena, pokazuje skalę problemu. Godzina pracy w Emden (Niemcy) to 74 euro, podczas gdy w chińskim Tianjin zaledwie 12 euro. Do tego dodajmy fakt, że Chińczycy pracują więcej (drugi wiersz tabeli), a ceny energii elektrycznej są w niektórych przypadkach nawet 3-krotnie niższe i mamy wyjaśnienie, dlaczego Europa nie jest w stanie konkurować cenowo z Chinami.

Czytaj dalej: Płonący Paryż, latająca Tesla i widmo wojny. Przegląd wydarzeń – październik 2026

Upadli giganci – bezcenna lekcja inwestowania

Autor: Paweł Śmietana

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo