Lockdown energetyczny - Independent Trader
Lockdown energetyczny - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
36
BLOG

Czy Europie grozi lockdown energetyczny?

Independent Trader Independent Trader Energetyka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Minęło już ponad 200 dni od ataku USA i Izraela na Iran. Mimo, że wielokrotnie Donald Trump twierdził publicznie, że Ormuz jest już otwarty, transport ropy oraz paliw przez tę cieśninę pozostaje poważnie zakłócony. W międzyczasie Huti, czyli jemeńscy rebelianci, działający jako zbrojne ramie Iranu, coraz mocniej zagrażają handlowi ropą przez Bab al-Mandab. Do tego najważniejszy rurociąg w Arabii Saudyjskiej pozostaje zamknięty po atakach dronowych z 11 września, a naprawy mogą potrwać jeszcze nawet miesiąc. Istnieje natomiast spore prawdopodobieństwo kolejnych ataków na infrastrukturę do transportu ropy w tym kraju. Saudi Aramco już wstrzymała dostawy ropy do rafinerii europejskich i indyjskich. Problemy na światowym rynku paliw zaczynają się więc nawarstwiać. Sprawdźmy zatem, czy Europie grozi lockdown energetyczny.

Czym jest lockdown energetyczny?

Lockdown energetyczny to sytuacja, w której państwo – z powodu kryzysu paliwowego lub energetycznego – wprowadza ograniczenia przypominające lockdown covidowy. W praktyce oznacza to wcześniejsze zamykanie sklepów, ograniczenia pracy zakładów, cięcia w zużyciu paliwa czy zakaz podróży służbowych.

Analogii do lockdownu covidowego jest więcej. W obu przypadkach rząd centralnie steruje zachowaniem całych sektorów, narzuca godziny zamknięcia, ogranicza działalność biznesu i wprowadza zasady, które mają chronić system przed przeciążeniem. W pandemii chodziło o ochronę służby zdrowia, dziś o ochronę systemu energetycznego.

Od 28 lutego, czyli od ataku USA i Izraela na Iran, w wielu miejscach na świecie pojawiały się tego typu restrykcje. Miały one jednak na ogół małą skalę i w wielu przypadkach nie trwały długo. Przykłady zamieszczam poniżej.

Filipiny

9 marca Filipiny wprowadziły 4-dniowy tydzień pracy w urzędach. Niedługo potem, 24 marca kraj wprowadził stan wyjątkowy. Już w czerwcu sytuacja w dużej mierze się unormowała.

Bangladesz

6 marca władze Bangladeszu wprowadziły dzienne limity sprzedaży paliwa na stacjach. Dwa dni później ogłoszono zamknięcie wszystkich uniwersytetów publicznych i prywatnych. Niedobory gazu i prądu szybko uderzyły w przemysł, zwłaszcza w sektor odzieżowy, który stanowi większość eksportu. Fabryki borykały się z wielogodzinnymi blackoutami i niskim ciśnieniem gazu. Część przestawiała się na drogie generatory diesla, inne traciły zamówienia. Sytuacja pogorszyła się latem. W lipcu pożar wyłączył jeden z dwóch pływających terminali LNG, a import gazu z Zatoki Perskiej mocno spadł. Rząd skracał godziny pracy sklepów i urzędów, ograniczał oświetlenie i kierował resztki gazu do elektrowni kosztem m.in. zakładów nawozowych.

Indie

Po 28 lutego rząd Indii ograniczył dostawy gazu butlowego dla sektora komercyjnego. Na początku dostawy dla hoteli, restauracji i przemysłu spadły nawet do ok. 20% poziomu sprzed kryzysu. Szpitale i szkoły dostawały pełne ilości. Gospodarstwa domowe miały priorytet. Część odbiorców objęto też interwałem 25 dni między zamówieniami butli, żeby ograniczyć spekulację i przekierowywanie taniego gazu do firm. W dużych miastach lokale skracały karty dań, zamykały kuchnie na część dnia albo przechodziły na prąd. Niektóre huty szkła i zakłady chemiczne dostawały w najgorszym momencie zaledwie ułamek normalnego przydziału.

Ograniczenia luzowano etapami. Do 21 marca alokacja komercyjna wróciła do ok. 50%, 27 marca do 70% – z priorytetem dla gastronomii, a potem dla przemysłu (stal, motoryzacja, tekstylia, chemia). Jednocześnie zwiększono produkcję krajową LPG w rafineriach i sprowadzano ładunki inną drogą. 25 czerwca zniesiono limity na gaz butlowy i przywrócono dostawy do poziomu sprzed wojny. Gaz luzem dla dużego przemysłu wrócił tylko do 50 %. Ceny surowca pozostały wysokie.

Mjanma

Mjanma, która importuje ok. 90% paliwa, 7 marca wprowadziła system „parzyste–nieparzyste” tablic rejestracyjnych. Samochody prywatne z parzystą tablicą mogły poruszać się po drogach tylko w dni parzyste, z nieparzystą – w nieparzyste. Zwolnione były auta elektryczne, taksówki, autobusy, karetki, ciężarówki i służby komunalne. Cel był prosty: obciąć zużycie benzyny w kraju.

Potem doszły limity tankowania. Od połowy marca stacje skanowały kody QR i ograniczały zakupy: najpierw raz dziennie, potem dwa razy w tygodniu, z limitem litrów zależnym od pojemności silnika. Urzędników skierowano na home office w środy.

System naprzemiennej jazdy zniesiono 9 września – uznano, że dostawy się ustabilizowały, a utrudnienia w transporcie są zbyt duże. Limitów tankowania przez QR jednak nie zdjęto: wciąż obowiązują.

Powyższe przykłady to nie był jednak lockdown energetyczny z prawdziwego zdarzenia. Zupełnie inaczej jednak sytuacja wygląda obecnie w Pakistanie. Szczegóły poniżej.

Czytaj dalej: Czy Europie grozi lockdown energetyczny?

Psychologia giełdy: jak unikać myślenia stadnego i nadmiernej pewności siebie?

Autor: Konrad Pietruszka

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka