Meta kontra Amazon - Independent Trader
Meta kontra Amazon - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
24
BLOG

Meta kontra Amazon. Kto zarobi, gdy AI zacznie robić za nas zakupy?

Independent Trader Independent Trader Handel Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Co się stanie, gdy zamiast przeglądać oferty w sklepie, zlecimy zakupy sztucznej inteligencji? Meta i Amazon walczą o wpływ na nasze decyzje, a wraz z nim o przychody z reklam i transakcji. Wyjaśniamy, kto może zarobić na rozwoju agentów AI i na co powinni zwrócić uwagę inwestorzy.

We wrześniu 2026 roku Meta (Facebook) uruchomiła Muse – agenta AI, który potrafi samodzielnie przeglądać strony, znajdować produkty, porównywać oferty i przejść przez kolejne etapy zakupu. Użytkownik musi jedynie na końcu zatwierdzić transakcję.

W zaledwie 12 dni aplikację pobrano na iPhone’y w USA i Kanadzie 1,8 mln razy. Dla porównania ChatGPT w analogicznym okresie po swoim debiucie zanotował około 1,3 mln pobrań.

Niedługo później Amazon odciął Muse od swojego sklepu. Pytanie brzmi: dlaczego? Z punktu widzenia klienta takie rozwiązanie wydaje się przecież bardzo wygodne.

Problem w tym, że jeśli agent zacznie wybierać produkty jeszcze zanim użytkownik wejdzie na Amazon lub stronę konkretnego sklepu, platformy te stracą część wpływu na jego decyzję. A wtedy może zmienić się również to, kto zarabia na tym, że wybierzemy dany produkt zamiast innego.

Amazon zamyka drzwi przed Muse

Muse nie działa jak zwykły chatbot. Dostaje zadanie i może samodzielnie otwierać strony internetowe, wyszukiwać informacje oraz wykonywać kolejne kroki w imieniu użytkownika

Różnicę dobrze widać na prostym przykładzie. Chatbot może podpowiedzieć, który hotel wybrać. Muse może sam otworzyć strony, wypełnić formularze i pracować nad zadaniem nawet po zamknięciu aplikacji. Do użytkownika wraca wtedy, gdy potrzebna jest jego decyzja.

image

Grafika wygenerowana przez AI

Amazon nie chce jednak, żeby agent Mety robił to w jego sklepie.

Firma najpierw poprosiła Metę o wyłączenie Amazon.com z Muse. Meta odmówiła, więc Amazon zaczął blokować dostęp agenta. Użytkownik próbujący wejść przez Muse na stronę Amazona otrzymywał komunikat, że korzystanie z nieautoryzowanego agenta AI narusza regulamin serwisu.

Amazon tłumaczy decyzję m.in. kwestiami autoryzacji agenta, jego identyfikacji oraz bezpieczeństwa danych klientów. Firma twierdzi, że Meta nie uzyskała zgody na działanie Muse w sklepie, a agent może uzyskiwać dostęp do stron konta klienta i historii jego zamówień.

Meta przedstawia zabezpieczenia inaczej. Firma twierdzi, że dane uwierzytelniające są przechowywane osobno, a sam agent nie ma dostępu do haseł ani danych płatniczych.

Spór nie dotyczy tylko Muse. Amazon wcześniej pozwał Perplexity w związku z działaniem jego agenta zakupowego, a także ograniczał dostęp agentów OpenAI i Google.

Jednocześnie Amazon rozwija własne rozwiązania o bardzo podobnym działaniu.

W 2025 roku Amazon uruchomił Buy for Me. Jeśli użytkownik znajdzie w aplikacji Amazona produkt, którego Amazon sam nie sprzedaje, agent może przejść do strony zewnętrznej marki i dokonać tam zakupu w jego imieniu.

Firma, która nie wpuszcza cudzych agentów do siebie, wysyła więc własnego agenta do cudzych sklepów.

Różnica jest ważna. W przypadku Buy for Me klient nadal zaczyna zakup w Amazonie. To Amazon pomaga znaleźć produkt i decyduje, kiedy skierować użytkownika dalej.

Muse działa odwrotnie. Użytkownik zaczyna od agenta Mety, a Amazon staje się dla niego jednym z wielu sklepów, które można sprawdzić.

Agent wybiera produkt, zanim klient wejdzie do sklepu

Wyobraźmy sobie, że ktoś chce kupić laptopa do 5000 zł.

Dziś może wpisać takie zapytanie w Google, wejść na Amazon albo otworzyć strony kilku sklepów z elektroniką. Przegląda wyniki, czyta recenzje, porównuje procesory, pamięć, ekran czy czas pracy na baterii.

Po drodze widzi reklamy, sponsorowane wyniki i polecane produkty. Za część z nich ktoś zapłacił.

Agentowi AI można zlecić całość jednym zdaniem:

„Znajdź mi najlepszy laptop do 5000 zł do pracy i lekkiego montażu filmów”.

Agent może sam przejrzeć sklepy i recenzje, wybrać kilka modeli, sprawdzić ceny i przygotować zakup. Użytkownik jest potrzebny dopiero do zatwierdzenia transakcji.

Produkt został więc wybrany, zanim klient wszedł na stronę konkretnego sklepu.

Dla Amazona to spora różnica. Jeżeli użytkownik najpierw zapyta Muse, agent może wybrać określony laptop i dopiero później skierować go do sklepu, w którym można go kupić. Klient nie wpisuje wtedy na Amazonie „laptop do 5000 zł”. Wchodzi już po konkretny model.

Amazon może nadal sprzedać dany produkt, obsłużyć płatność i dostarczyć paczkę. Traci jednak część wpływu na wcześniejszy etap, kiedy użytkownik dopiero zastanawia się, co wybrać.

A właśnie wtedy reklamy produktowe są szczególnie wartościowe.

Czytaj dalej: Meta kontra Amazon. Kto zarobi, gdy AI zacznie robić za nas zakupy?

Jak newsy wpływają na wyniki inwestorów?

Autor: Piotr Chuszno

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka