We wrześniu 2026 roku Meta (Facebook) uruchomiła Muse – agenta AI, który potrafi samodzielnie przeglądać strony, znajdować produkty, porównywać oferty i przejść przez kolejne etapy zakupu. Użytkownik musi jedynie na końcu zatwierdzić transakcję.
W zaledwie 12 dni aplikację pobrano na iPhone’y w USA i Kanadzie 1,8 mln razy. Dla porównania ChatGPT w analogicznym okresie po swoim debiucie zanotował około 1,3 mln pobrań.
Niedługo później Amazon odciął Muse od swojego sklepu. Pytanie brzmi: dlaczego? Z punktu widzenia klienta takie rozwiązanie wydaje się przecież bardzo wygodne.
Problem w tym, że jeśli agent zacznie wybierać produkty jeszcze zanim użytkownik wejdzie na Amazon lub stronę konkretnego sklepu, platformy te stracą część wpływu na jego decyzję. A wtedy może zmienić się również to, kto zarabia na tym, że wybierzemy dany produkt zamiast innego.
Amazon zamyka drzwi przed Muse
Muse nie działa jak zwykły chatbot. Dostaje zadanie i może samodzielnie otwierać strony internetowe, wyszukiwać informacje oraz wykonywać kolejne kroki w imieniu użytkownika
Różnicę dobrze widać na prostym przykładzie. Chatbot może podpowiedzieć, który hotel wybrać. Muse może sam otworzyć strony, wypełnić formularze i pracować nad zadaniem nawet po zamknięciu aplikacji. Do użytkownika wraca wtedy, gdy potrzebna jest jego decyzja.

Grafika wygenerowana przez AI
Amazon nie chce jednak, żeby agent Mety robił to w jego sklepie.
Firma najpierw poprosiła Metę o wyłączenie Amazon.com z Muse. Meta odmówiła, więc Amazon zaczął blokować dostęp agenta. Użytkownik próbujący wejść przez Muse na stronę Amazona otrzymywał komunikat, że korzystanie z nieautoryzowanego agenta AI narusza regulamin serwisu.
Amazon tłumaczy decyzję m.in. kwestiami autoryzacji agenta, jego identyfikacji oraz bezpieczeństwa danych klientów. Firma twierdzi, że Meta nie uzyskała zgody na działanie Muse w sklepie, a agent może uzyskiwać dostęp do stron konta klienta i historii jego zamówień.
Meta przedstawia zabezpieczenia inaczej. Firma twierdzi, że dane uwierzytelniające są przechowywane osobno, a sam agent nie ma dostępu do haseł ani danych płatniczych.
Spór nie dotyczy tylko Muse. Amazon wcześniej pozwał Perplexity w związku z działaniem jego agenta zakupowego, a także ograniczał dostęp agentów OpenAI i Google.
Jednocześnie Amazon rozwija własne rozwiązania o bardzo podobnym działaniu.
W 2025 roku Amazon uruchomił Buy for Me. Jeśli użytkownik znajdzie w aplikacji Amazona produkt, którego Amazon sam nie sprzedaje, agent może przejść do strony zewnętrznej marki i dokonać tam zakupu w jego imieniu.
Firma, która nie wpuszcza cudzych agentów do siebie, wysyła więc własnego agenta do cudzych sklepów.
Różnica jest ważna. W przypadku Buy for Me klient nadal zaczyna zakup w Amazonie. To Amazon pomaga znaleźć produkt i decyduje, kiedy skierować użytkownika dalej.
Muse działa odwrotnie. Użytkownik zaczyna od agenta Mety, a Amazon staje się dla niego jednym z wielu sklepów, które można sprawdzić.
Agent wybiera produkt, zanim klient wejdzie do sklepu
Wyobraźmy sobie, że ktoś chce kupić laptopa do 5000 zł.
Dziś może wpisać takie zapytanie w Google, wejść na Amazon albo otworzyć strony kilku sklepów z elektroniką. Przegląda wyniki, czyta recenzje, porównuje procesory, pamięć, ekran czy czas pracy na baterii.
Po drodze widzi reklamy, sponsorowane wyniki i polecane produkty. Za część z nich ktoś zapłacił.
Agentowi AI można zlecić całość jednym zdaniem:
„Znajdź mi najlepszy laptop do 5000 zł do pracy i lekkiego montażu filmów”.
Agent może sam przejrzeć sklepy i recenzje, wybrać kilka modeli, sprawdzić ceny i przygotować zakup. Użytkownik jest potrzebny dopiero do zatwierdzenia transakcji.
Produkt został więc wybrany, zanim klient wszedł na stronę konkretnego sklepu.
Dla Amazona to spora różnica. Jeżeli użytkownik najpierw zapyta Muse, agent może wybrać określony laptop i dopiero później skierować go do sklepu, w którym można go kupić. Klient nie wpisuje wtedy na Amazonie „laptop do 5000 zł”. Wchodzi już po konkretny model.
Amazon może nadal sprzedać dany produkt, obsłużyć płatność i dostarczyć paczkę. Traci jednak część wpływu na wcześniejszy etap, kiedy użytkownik dopiero zastanawia się, co wybrać.
A właśnie wtedy reklamy produktowe są szczególnie wartościowe.
Czytaj dalej: Meta kontra Amazon. Kto zarobi, gdy AI zacznie robić za nas zakupy?
Jak newsy wpływają na wyniki inwestorów?
Autor: Piotr Chuszno



Komentarze
Pokaż komentarze