Nie jestem rasistą.
Nie powtarzam stereotypów, ale niech mi ktoś wyjasni powód dla którego z pewnego miejsca wyniosły się wszystkie gołebie, dzikie koty i piwnicowe gryzonie, kiedy otwarto wietnamską budkę z chińszczyzną? Nie mówię, że widziałem "Żwirki i Muchomorki" z tobołkami przerzuconymi przez ramię, albo kocią rodzinę odjeżdzającą pobliskim autobusem, ale prawda jest taka, że nikt mi już nie pstrzy na maskę samochodu...






Komentarze
Pokaż komentarze (52)