Dziś, tzn. 21.07.2009 w Warszawie dała koncert Joss Stone. Utalentowana biała Walijka z czarnym soulowym głosem, której karierę śledzę, odkąd miała 17 lat. Wtedy wpadła mi w oko. I została.
Koncert miał się odbyć w Parku Sowińskiego, jednakże prawdopodobnie z uwagi na małą popularność Joss wśród polskich słuchaczy, zwolenników głównie disco polo, został przeniesiony do Palladium. Oficjalnie z powodu deszczu.
Na moje oko, było ok. 500-600 widzów. Część wykupiła miejsca siedzące, ale ja nie umiem na koncercie siedzieć, chyba, że jest to koncert w filmarmonii.
Joss była jak zwykle żywa, wesoła, uśmiechnięta, "a living wire" chciałoby się rzec. Zaśpiewała kilka utworów z nowej, przygotowywanej płyty, jak również z jej poprzednich płyt - Mind, Body & Soul i z The Soul Sessions.
Byli tacy, którzy robili zdjęcia i nawet żałowałem, że nie miałem aparatu. Nagrałem za to w formie cyfrowej 80 minut koncertu i jak tylko znajdę przejściówkę mini jacka stereo-stereo, zgram do komputere i zamienię na mp3. Jest trochę przesterowane, ale może sobie z tym jakoś poradzę. Publiczność znała Joss Stone i jej twórczość, więc żywo wchodziła w interakcje podczas koncertu. Dało to Joss na pewno wiele satysfakcji, mimo, że koncert był bardziej kameralny niż otwarty.
Obiecany kawałek z koncertu. Jakość nie zachwyca, ponieważ stałem zbyt blisko sceny, więc decybele zrobiły swoje nie tylko ze słuchem, lecz przede wszystkim z przestererowaniem. Jeśli ktoś zna programn, lub poda ustawienia equalizera, które zdejmą przestereowanie, będę zobowiązany.
Tymczasem 10 MB po ok. 10 minutach koncertu:
Joss Stone Live from Warsaw, Part II www.box.net/shared/r2kc4i6ctt


Komentarze
Pokaż komentarze (6)