Jakiś tydzień temu blogerka Voigt napisała w poście, że bociany odleciały do ciepłych krajów.
Zasmuciła mnie ta wiadomość, ponieważ lubię oglądać bociany przygotowujące się do odlotu. Patrzeć na ich piękne, wręcz majestatyczne sylwetki kołujące podczas prób przed odlotem. Przegapiłem - pomyślałem i zrobiło się przykro. Zdziwiła mnie także ta informacja ponieważ zwykle bociany odlatywały w ostatnim tygodniu sierpnia, ale może im bardziej na północ, tym wcześniej wylatują - starałem sobie wyjaśnić.
W sobotę nie pojechałem, gdzie planowałem pojechać, ale wyjechałem w znane mi miejsce, gdzie po drodze przejeżdża się koło kilku bocianich gniazd ulokowanych na słupach. W tamtą stronę gniazda były puste. Schade - cisnęło się na usta.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy w drodze powrotnej na dwóch słupach zobaczyłem po parze bocianów!
A więc nie odleciały - pomyślałem. Tylko czy Voight się myliła, czy tak sobie napisała?
Oto dowód - dwóch smutasów.

Tego samego dnia wpadła mi w obiektyw zwykła zwinka. Niby taka bezbarwno szaro-brązowa, ale jak się człowiek z bliska przyjrzy - jaszczurka nabiera kolorów. Może nie takich, jak "newts" - zapomniałem słowa..., ale przynajmniej nie trzeba jej w wodzie fotografować. Uciekała, a ja potraktowałem ją serią ponad 6 klatek na sekundę dokładnie w chwili, kiedy przystanęła. Gdy obejrzałem zdjęcie na wyświetlaczu aparatu, przypomniał mi się velociraptor z Jurasic Park. Trochę powiększyć, wstawić małą postać człowieka na nałożonej klatce i prehistoryczny gad gotowy.

ps
Administracjo!
W kategoriach panuje groch z kapustą. Terminy się dublują, inne są niejasne, a ja ten post chciałbym umieścić w kategorii "Przyroda" bądź "Nature", ewentualnie "Foto i video", albo nawet w "Architektura i sztuka"


Komentarze
Pokaż komentarze (14)