Pisowska manipulacja, czyli kłamstwo ma nogi krótkie jak Jarosław.
Przedwczoraj zgraja chciała mnie wmieszać w manipulację, i jeszcze mnie o nią oskarżyła. Chodziło o zdjęcie, a ja nie zamieściłem żadnego zdjęcia w komentarzu przedwczoraj, natomiast uczyniła to zgraja. Zamieszczając zdjęcie zgraja powoływała się na zdjęcie, które kiedyś, ponad trzy miesiące temu zamieściłem w innych okolicznościach, dla innych celów, a przedwczoraj wyraźnie napisałem, ze zamierzam zdjęcie dopiero wkleić.
Zgraja zaczęła zabawę czyli manipulację szerokością zdjęcia w pikselach, aby na zmniejszonym przez siebie zdjęciu postawić mi zarzut ukrywania detalu, natomiast na powiększonym swoim zdjęciu wykazać, jak ten detal jest ważny, jednocześnie bagatelizując fakt powiększenia swojego zdjęcia.
Zgraja nie zadała sobie trudu, by sprawdzić, iż zajmuję się fotografią, więc gówniarskie zabawy, na zasadzie „podróbki pieczątki szkolnej z kartofla” to nie ten poziom. Zgraja nie zdawała sobie sprawy, że muszę korzystać z programu jak fotoszop, więc zagrywki powiększenia jednego zdjęcia i pomniejszania drugiego dla osiągnięcia efektu optycznego, są mi doskonale znane.
Oto jak to się przedstawia na blogach. Poniżej zdjęcie, które kilka miesięcy temu wkleiłem w komentarzu u jednego blogera. Zdjęcie ma szerokość całej kolumny, którą ja ustalam na 480 pikseli (1)
A oto jak zgraja pomniejszyła zdjęcie wyżej zamieszczone z 480 pikseli na 400 pikseli (im mniejsze tym mniej widać), a zdjęcie poniżej pozostawiła w szerokości 720 pikseli, tak, że tylko ok 500 pikseli od lewej mieści się w kolumnie (2), (3), (4).
Ja też tak umiem, mogę uczynić, że zdjęcie będzie jeszcze szersze i więcej go nie będzie się mieścić w kolumnie... ale to nie ma znaczenia (tak samo jak fotomontaz- wstawienie pomniejszonego o 15% Lecha Kaczyńskiego wśród normalnej wielkości przywódców innych państw)
Cały zabieg polega na „jego zmniejszyć, swoje powiększyć i z bezczelnością wmawiać czytelnikowi, że taki zabieg "nie ma znaczenia" dla czytelności swojego zdjęcia, skadrowanie natomiast ma wpływ na czytelność mojego zdjęcia z października, bo nie widać pieprzonego napisu „Liga Republikańska” oraz dokładnie orzełków, oczywiście rzekomo na „moim” zdjęciu, pomniejszonym i wkejonym przez siebie.
Szerokość zdjęcia w pikselach ma wpływ na "prawicową" manipulację, a następnie na próbę pomówienia o manipulację innej osoby (mnie).
Za takim podstępem idą pisowskie (?) inwektywy pod moim adrsem, które dobrzy ludzie zachowali, bo autorzy manipulacji i inwektyw poczyścili blogi z pisowskiego(?) łajna. Najciekawszym określeniem mnie było „skurwiel”. Tak myślę, że autor w niedzielę pójdzie do kościółka, by się wyspowiadać:
Czy zgrzeszyłeś? - spowiednik zapyta.
Eee, nie, nazwałem jednego skurwielem - odpowie.
Synu, tak nazwaleś bliźniego? – spowiednik zapyta zatrwożony.
Tak, ojcze, bo to skurwiel - ripostuje
A skąd ty jesteś synu? – zapyta spowiednik.
Ja jestem zwolennikiem PiS – odpowie.
*********************************************************
Administracji bardzo dziękuję, że ta inwektywa pod moim adresem wisiała kilkanaście godzin, mimo iż inni blogerzy zgłaszali ją do usunięcia.
Dlatego proszę nie ingerować w treść tego postu.
ps
Dla wyjaśnienia - tak Mariusz K. walczył z ZOMO, jak widać na zdjęciu /dla młodzieży, dzieci i zgraji - to nie ZOMO, bo ZOMO miało kaski, przezroczyste tarcze i długie pały/





Komentarze
Pokaż komentarze (50)