Trzy dni temu, parę minut po 15:00.
partyzantowi drogowemu
W Polsce nie ma wiele dobrych dróg. Czasem się zdarza, że zwykły odcinek drogi jest o niebo lepszy od drogi ekspresowej. Przykładem jest droga szybkiego ruchu od mostu w okolicach Modlina w kierunku Łomianek i Warszawy, gdzie teoretycznie można jechać 120 km/h, ale praktycznie człowieka taka prędkość wytrzęsie i głowę o słupek drzwi, tudzież sufit poobija.
W ostatnim dziesięcioleciu w Warszawie i okolicach wybudowano, poza wiaduktami w okolicach Pisaeczna i ul. Popularnej, prawdopodobnie jedną z prawdziwego zdarzenia drogę i jednocześnie przeprawę przez rzekę – tzw. Trasę Siekierkowską, która powinna raczej nazywać się Trasą i mostem im. Piskorskiego, gdyż jemu Warszawa zawdzięcza tę trasę. (tak samo jak tunel pod Wisłostradą). Podobno przy budownie Trasy Siekierkowskiej występowały nieprawidłowości, ale mnie jako kierowcy nie interesują nieprawidłowości, jeśli wybudowana droga jest dobrej jakości, ponieważ najgorsze nieprawidłowości występują tam, gdzie oficjalnie nie występują, ale droga jest kiepska.
O nieprawidłowościach decydują kontrole i ciała takie jak NIK, którzy nie są drogowcami, lecz bazgrzą na papierze. Papier jest cierpliwy i wszystko zniesie, jednak nie wpłynie na jakość drogi, chyba że jest to papier z Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Rzekomą nieprawidłowością jest wybranie droższej oferty, albo aneksowanie tańszej, zezwalając w ten sposób użyć prawidłowego budulca, aby droga była równa i przez lata służyła nam wszystkim, niz wybór taniej oferty w całej swej rozciągłości - od kosztu, przez materiały, po robociznę.
Poniżej przejazd od wjazdu z Wybrzeża Kościuszkowskiego Trasą i Mostem im. Piskorskiego.
Pogoda była fatalna, ale przyjemnie się jedzie, jeśli droga jest dobrze zbudowana, łuki należycie wyprofilowane, i choć może kosztowała drożej, niż wynika z kalkulacji kontrolujących urzędników, w rachunku końcowym kosztuje nas taniej. Gdzieś zawsze muszą zaistnieć nieprawidłowości – albo przy budowie drogi, albo w głowach kontrolujących. Za Piskorskiego, jako prezydenta m.st. Warszawy, powstało wiele dróg, niestety następcy nie poszli jego śladem. Dla mnie każdy może wygrywać w ruletkę po 500.000 zł, oby jako szczęściarzowi, dobrej jakości inwestycje, o wartości kilkaset milionów powstawały w ustalonym czasie i służyły nam długie lata.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)