john_galt john_galt
32
BLOG

O woli jako podstawie moralności

john_galt john_galt Kultura Obserwuj notkę 0

Ukrytą przesłanką wszelkich ruchów o zabarwieniu socjalistycznym jest determiznim. Jeśli zgodzimy się, że przebieg naszego życia nie zależy od naszych wyborów, a od czynników zewnętrznych, że nawet narodziny "świadomości klasowej" determinowane są warunkami bytowymi, to wg teoretyków tych ruchów musimy też uznać zasadność redystrybucji dóbr, ograniczającej prawo własności i wolność jednostki silniejszej, a wzmacniającej pozycję słabszych. Skoro rzeczywiście wszystko zależy od układu atomów, to powinniśmy, jest to naszym obowiązkiem - zdają się mówić niektórzy - pomagać tym, dla których ów układ okazał się niekorzystny.

Powyższe stanowisko prowadzi do konkluzji nie do przyjęcia przez to, że konkluzja owa jest sprzeczna wewnętrznie. Jeśli wszystko jest w istocie zdeterminowane, a ja uparcie głoszę tezę przeciwną, to tylko dlatego, że jestem do jej głoszenia zdeterminowany. Jeśli determinista społeczny (jak etatyści w stylu zwolenników welfare state) argumentuje za redystrybucją - również jest do takiego działania zdeterminowany zewnętrznie. Jeśli stara się mnie przekonać do swojego stanowiska, a ja przekonać się nie daje - to również jest zdeterminowane. Innymi słowy - nie jest możliwe wprowadzenie odwewnętrznego czynnika zmiany, ponieważ ewentualna zmiana jest już zaprogramowana od zewnątrz. A zatem jeśli determinista chce mnie przeciągnąć na stronę determinizmu - nie może tego zrobić, bo nawet jeśli zmienię zdanie, to nie dzięki niemu in personam, a dzięki warunkom zewnętrznym, które tylko on bezwiednie współtworzy. Oto owa sprzeczność, która eliminuje konieczność dyskusji z tym stanowiskiem. W jedynym z esejów na temat literatury (What is Romanticism?" z książki "The Romantic Manifesto), Ayn Rand pisze:

 

Jeżeli człowiek nie posiada woli, jego życie i jego osobowość są określone przez siły od niego niezależne – jeśli tak, to jest niemożliwe, by dokonał wyboru aksjologicznego – jeśli tak, to wartości, które wydaje się wyznawać są jedynie złudzeniem, zdeterminowanym wcześniej przez siły, którym nie może się oprzeć – jeśli tak, jest niezdolny do osiągania swoich celów jak też do prowadzenia celowych działań – a jeśli próbuje przeciwstawić się temu złudzeniu, będzie pokonany przez owe siły, i jego porażka (lub z rzadka sukces) nie będzie miał żadnego związku z jego działaniami.

Nawet gdyby powyższe zarzuty były niesłuszne, stanowiska zaprezentowane w pierwszym akapicie stawia inną tezę, której nie uzasadnia. Mowa mianowicie o tym, że z niezawinionego złego stanu jednych wypływa obowiązek drugich (silniejszych) pomocy im. Pytam: gdzie jest źródło tego obowiązku? Jaki jest jego zakres? Uznałbym jedynie rozsądną odpowiedź teologiczną bądź moralną, ale próżno szukać u deterministy Boga, próżno też moralności (warunkiem jej jest wszak indeterminizm).

Tak oto doszliśmy do wniosku, że stanowiska etatystyczne bazują na przesłance irracjonalnej, negującej istnienie wolnej woli. Nie mają tym samym prawa do uznawania siebie za moralne, ponieważ ta kategoria postulowanej przez nie rzeczywistości nie dotyczy.

W świecie nieurojonym istnieje wolna wola i nie wymaga uzasadnienia, dlaczego jest ona podstawą moralności. Można rzec w dwóch słowach: moralność X istnieje, jeśli X w czasie t mógłby dokonać tak działania D, jak i Z oraz K, M, N, etc... (jednak nie równocześnie, a w rozumieniu "własnej możności"), i wybiera jedno z nich.

Zapytajmy teraz: na jakiej przesłance powinien być zbudowany system państwowy? Na przesłance moralnej? Jeśli tak, to nie może produkować gospodarki socjalistycznopodobnej. Na innym fundamencie? A, co jeśli każdy inny musi z zasady kłócić się z moralnością?

Być może zwolennicy etyki obowiązku mają w tym temacie zdanie przeciwne: redystrybucja biednym i słabszym wg nich jest obowiązkiem. Jednak nie są w stanie tego spójnie uargumentować. Przypuścmy nawet, że w istocie jest obowiązkiem, to czy wynika z tego automatycznie teza Milla, że do obowiązku można przymuszać? Czy obowiązek spełniony pod przymusem zgadza się z naszą definicją moralności, czy może wyklucza ocenę etyczną na rzecz pragmatycznej?

Pozostawiam Was z tymi pytaniami.

 

Galt

john_galt
O mnie john_galt

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura