Blog
Policja a polityka.
inspektor greg
inspektor greg oficer Policji
0 obserwujących 8 notek 11910 odsłon
inspektor greg, 10 listopada 2016 r.

O sobie i "dobrej zmianie" w Policji

Szanowni Państwo, mam zamiar poprowadzić blog dotyczący przede wszystkim Policji, bezpieczeństwa wewnętrznego oraz bieżących wydarzeń z tym związanych.

Najpierw kilka zdań o sobie. Moja autoprezentacja będzie niestety dość długa ponieważ w ramach niezbędnej do zachowania zdrowia psychicznego terapii, muszę przy okazji podzielić się z Państwem moimi doświadczeniami związanymi z „dobrą zmianą” w Policji. Liczę na to, że tylko od ludzi myślących (a za takich uważam zdecydowaną większość społeczności salon24.pl) mogę uzyskać jakieś logiczne wytłumaczenie tego z czym mam w tej chwili do czynienia.

Po maturze, w 1988r. wyjechałem z mojej rodzinnej miejscowości i rozpocząłem studia na politechnice w jednym z miast wojewódzkich. Na studiach od razu szukałem kontaktu z opozycją, szybko włączyłem się w reaktywację i działalność nielegalnego wtedy NZS. Jako student I roku, zostałem jednym z członków ścisłego zarządu NZS na swojej uczelni. Współorganizowałem pierwszą po latach demonstrację studencką z okazji 3 Maja. W 2008r. zdjęcie z tej demonstracji, ze mną na pierwszym planie z megafonem w ręku, stało się plakatem reklamowym wystawy IPN o działalności NZS w mieście, w którym studiowałem.

Rok 1989 był dla niewprawionych w politykę, takich jak ja młodych ludzi wspaniałym okresem niesamowitych zmian, okrągłego stołu, ponownej rejestracji „Solidarności” i wreszcie pierwszych częściowo wolnych wyborów. Do tego pierwszy rok samodzielności w dużym mieście, kilkadziesiąt kilometrów od rodzinnego domu. Nie było czasu i chęci na naukę, kierunek studiów mi „nie leżał”, oblałem II semestr. We wrześniu 1989r. zostałem skreślony z listy studentów. Mimo, że już wcześniej myślałem o tym aby zostać gliną, chciałem być policjantem a nie milicjantem. Ale przecież pani Szczepkowska ogłosiła koniec komunizmu, Tadeusz Mazowiecki został premierem, w Sejmie i Senacie byli opozycyjni parlamentarzyści. Wszędzie dokonywały się zmiany, stwierdziłem że już czas na ludzi o moich antykomunistycznych poglądach także w organach ścigania.

Tak oto podjąłem brzemienną w skutkach decyzję i w listopadzie pamiętnego 1989r., mając 21 lat rozpocząłem służbę kandydacką w Oddziale Prewencji Milicji Obywatelskiej. Po jej zakończeniu, bez resortowych korzeni, miałem problemy z awansem w mojej macierzystej Komendzie Rejonowej (później Powiatowej). Mimo tego, że zaocznie skończyłem studia i przeniesiono mnie do Wydziału Kryminalnego ciągle tkwiłem na najniższej grupie zaszeregowania. Dopiero gdy po 11 latach służby udało mi się przenieść do Komendy Wojewódzkiej kariera przyspieszyła. Zostałem skierowany na kurs oficerski, awansowałem.

Starałem się być apolitycznym, uczciwym policjantem, ale w końcu moje przekonania i to co działo się w kraju popchnęły mnie do, nie do końca właściwego (jeżeli chodzi o moją służbę), zachowania. W 2005r. nawiązałem kontakt z lokalnymi działaczami PiS i zaoferowałem swoją pomoc. Późniejszy parlamentarzysta zaproponował mi współpracę … przy rozpowszechnianiu banerów i ulotek wyborczych. Myślałem, że przydam się jako ekspert w swojej dziedzinie ale cóż, będąc komisarzem Policji wieczorami skakałem po drzewach i rozwieszałem banery. Wciągnąłem w to całą rodzinę. Było mi łatwo zachować swoją współpracę z PiS w tajemnicy bo mieszkam kilkadziesiąt kilometrów od Komendy Wojewódzkiej w której służę, a w dodatku w innym województwie.

Mimo tego, że PiS w 2005r. wygrał wybory ja robiłem swoje i nikogo ze znajomych w PiS nie prosiłem o żadną pomoc. W swojej wielkiej naiwności stwierdziłem, że skoro zna mnie jeden parlamentarzysta, to tak jakby znał mnie cały PiS. Gdy będę potrzebny to się o mnie upomną. W pracy wszystko układało się świetnie. Pod ministrem Ziobrą prokuratura wiedziała dlaczego podatnicy łożą na jej utrzymanie. Złodzieje i łapownicy trafiali szybciutko tam gdzie ich miejsce. W latach 2004-2008 byłem odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, przedterminowo awansowany w stopniu, wyróżniony nagrodą Ministra Spraw Wewnętrznych. Zostałem przełożonym średniego szczebla, w końcu Komendantem Powiatowym. To wszystko bez tzw. „pleców”, tylko dzięki własnej pracy iporządnym przełożonym (co niestety nie jest zasadą w Policji).

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Najpierw przegrane przez PiS wybory, potem osobiste problemy. Ponieważ nie wchodziłem w bliższe kontakty z przełożonymi i (tak to nazwijmy) ich najbliższym otoczeniem, a do tego nigdy nie kryłem moich poglądów politycznych, cały czas dawano mi jasno do zrozumienia, że nie jestem „swój”. W końcu po niespełna pięciu latach, gdy komendantem wojewódzkim został „młodszy oficer”, odwołał mnie ze stanowiska i powołał na nie „zasłużonego” funkcjonariusza, który służbę zaczynał w1981r. w ZOMO. Ja byłem spoza układu więc bez żadnego problemu można było mnie odwołać. Mój następca miał zakończyć swoją ponad trzydziestoletnią służbę w glorii chwały. Zostałem przesunięty do innej jednostki na stanowisko zastępcy komendanta.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Konserwatysta, "jaskiniowy antykomunista" i miłośnik polskiej historii. Gorący patriota nie brzmi skromnie, ale trudno mi inaczej określić to co czuję do naszej Ojczyzny. Najbliższe mi słowa: "Naród, który nie sza­nuje swej przeszłości nie zasługu­je na sza­cunek te­raźniej­szości i nie ma pra­wa do przyszłości." J.Piłsudski

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • „Największą przeszkodą stojącą na drodze temu procesowi naprawy nie jest wysokość pensji...
  • No cóż, muszę stwierdzić, że sprawy Policji budzą ogromne zainteresowanie blogerów i...
  • Ok. Jeszcze dodatek stołeczny 450 zł brutto miesięcznie. Ale on dotyczy tylko kilku tysięcy...

Tematy w dziale