0 obserwujących
156 notek
50k odsłon
  280   0

Ekonomia Hitlera

Jednakże bycie bezceremonialnym w stosunku do moralnych implikacji polityki gospodarczej jest częścią tego zawodu. Gdy ekonomiści nawołują do zwiększenia „zagregowanego popytu”, nie wyjaśniają, co to rzeczywiście znaczy. Oznacza to dokonane siłą zlekceważenie dobrowolnych decyzji konsumentów i oszczędzających, naruszenie ich praw własności oraz wolności zrzeszania się w celu zrealizowania gospodarczych ambicji rządu narodowego. Nawet jeśli takie programy działają prawidłowo w jakimś technicznym sensie ekonomicznym, powinny być odrzucone na gruncie niezgodności z wolnością.

Tak samo jest z protekcjonizmem. Główną ambicją programu gospodarczego Hitlera było poszerzenie granic Niemiec, aby autarkia stała się możliwa, co oznaczało budowę ogromnych barier protekcjonistycznych dla importu. Celem było zrobienie z Niemiec samowystarczalnego producenta, dzięki czemu nie musiałyby ulegać obcym wpływom i nie wiązały losów swojej gospodarki z wydarzeniami w innych krajach. Był to klasyczny przypadek ksenofobii osłabiającej gospodarkę.

Jednak nawet w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych polityka protekcjonistyczna przeżywa swój tragiczny powrót. Tylko w czasie kadencji Busha ogromna gama produktów od drewna do mikrochipów została objęta ochroną przed tanią konkurencją z zagranicy. Ta polityka jest połączona z próbami stymulowania podaży i popytu poprzez wielkoskalowe wydatki zbrojeniowe, awanturnictwo w polityce zagranicznej, pomoc społeczną, deficyty i promowanie nacjonalistycznego ferworu. Takie polityki mogą wykreować iluzję rosnącego dobrobytu, ale w rzeczywistości odciągają rzadkie zasoby od produktywnego użycia.

Być może najgorszą stroną tych działań jest to, że nie da się ich prowadzić bez państwa-lewiatana ― dokładnie tak, jak powiedział Keynes. Rząd na tyle duży i silny, aby manipulować zagregowanym popytem, jest na tyle duży i silny, aby naruszać wolności obywatelskie ludzi i atakować ich prawa w każdy możliwy sposób. Keynesowskie (czy hitlerowskie) polityki sprawiają, że miecz państwa wisi nad całą populacją. Planowanie centralne — nawet w najsłabszej formie — oraz wolność nie dają się ze sobą połączyć.

Od 11 września 2001 r. i od autorytarnej, militarystycznej odpowiedzi, lewica polityczna ostrzegała, że Bush jest nowym Hitlerem, natomiast prawica określała tego typu retorykę jako nieodpowiedzialną hiperbolę. Rzeczywistość jest taka, że lewica, wysuwając takie twierdzenia, jest bliższa prawdzie (i to bardziej niż sama przypuszcza). Hitler — tak jak Franklin Delano Roosevelt — odcisnął swoje piętno na Niemczech i świecie, niszcząc tabu centralnego planowania i tworząc z dużego rządu stałą cechę gospodarek Zachodu.

David Raub — autor artykułu dla Glenview — był naiwny, myśląc, że mógł patrzeć na fakty w sposób, w jaki robi to główny nurt, i wyjść z czymś, co uznał za konwencjonalną odpowiedź. ADL ma rację w tym przypadku: centralne planowanie nie powinno nigdy być chwalone. Musimy zawsze brać pod uwagę jego kontekst historyczny i nieuniknione rezultaty polityczne.

 Autor: Llewellyn H. Rockwell Jr.
Tłumaczenie: Paweł Kot

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale