Instytut Wolności
Bezpieczna Przyszłość dla Polski
9 obserwujących
226 notek
152k odsłony
335 odsłon

Unia Europejska: między Lizboną a brexitem

Wykop Skomentuj2

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej naruszy dotychczasową równowagę sił we Wspólnocie. Przywódcy państw członkowskich mogą prędzej czy później stanąć przed koniecznością kolejnej reformy instytucjonalnej, próbując pogodzić efektywność mechanizmów decyzyjnych ze spójnością i legitymacją samej UE - pisze Aleksander Siemaszko w nowej "Polsce w Praktyce" - magazynie Instytutu Wolności. 


Jego tekst przeczytasz poniżej, a całość artykułów z naszego pisma pod linkiem: https://instytutwolnosci.pl/propozycje-dla-ue/


Dzieje brytyjskiego zaangażowania w projekt integracji europejskiej są długie i burzliwe – to opowieść o wzajemnej podejrzliwości, ale także – o otwartości oraz świadomości nierozerwalnych więzi, które łączą Wyspy Brytyjskie z Europą. Wydaje się, że 23 czerwca 2016 roku zamknięto pewien rozdział wspólnej historii, zmieniając nie tylko samo Zjednoczone Królestwo, ale i Unię Europejską. Najogólniej rzecz ujmując, zmiany będą dotyczyć trzech elementów: perspektyw rozwojowych, kształtu polityk publicznych oraz stabilności procesu decyzyjnego Unii. Ten ostatni obszar, mimo pozornie abstrakcyjnego charakteru, pozostaje kluczowy dla ciągłego uprawomocniania integracji europejskiej, zapewniając reprezentację interesów wszystkich państw członkowskich UE.

Konsekwencje gospodarcze i polityczne 

Media skupiają się na konsekwencjach gospodarczych wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wedle szacunków rządu brytyjskiego wyjście bez porozumienia, czyli tzw. no-deal brexit, oznacza spadek tempa wzrostu PKB w okresie 15 lat od 7,7 do 9,3% w stosunku do scenariusza bazowego. Wynegocjowanie porozumienia o wolnym handlu ogranicza straty – w najbardziej optymistycznej wersji tego scenariusza piętnastoletnie tempo wzrostu PKB byłoby o 4,9% niższe, niż w przypadku pozostania Londynu w UE. 

Wszystkie warianty jasno jednak wskazują, że Wielka Brytania na brexicie traci. Nie oznacza to bynajmniej zysku po stronie unijnej. 

Zdaniem ekspertów Międzynarodowego Funduszu Walutowego długotrwały wzrost PKB Unii Europejskiej byłby o 0,2% niższy po brexicie w stosunku do scenariusza bazowego. Co więcej, straty nie są dzielone równomiernie: najbardziej narażona pozostaje oczywiście Irlandia (-3%), a następnie niewielkie, otwarte gospodarki mocno powiązane z Wielką Brytanią – jak Holandia, Dania czy Belgia. Polska znajduje się wśród krajów średnio narażonych na konsekwencje – prognozowana strata ma wynieść -0,5% wzrostu PKB w odniesieniu do scenariusza bazowego. 

Warto jednak pamiętać, że inne analizy jednoznacznie wskazują Polskę, a zwłaszcza niektóre sektory polskiej gospodarki, jak transport i spedycja, wśród grona największych przegranych brexitu. 

Jakkolwiek wpływ brexitu na europejską gospodarkę będzie niebagatelny, to dla całej Unii niesie on przede wszystkim konsekwencje natury politycznej. Wyjście Wielkiej Brytanii – trzeciego największego kraju UE (12,9% ludności całej Wspólnoty) – może być, w dłuższej perspektywie, bodźcem do kolejnej reformy instytucji europejskich. Po brexicie przed europejskimi decydentami zostanie postawione podstawowe pytanie: jak zachować efektywność i legitymację procesu decyzyjnego UE w momencie rosnącej dominacji „niemiecko-francuskiego motoru integracji”. 

Historia integracji 

 

Dla przypomnienia: Wielka Brytania nie znalazła się początkowo w gronie założycielskiej szóstki, wybierając luźniejszą formułę strefy wolnego handlu w ramach EFTA. Było jednak jasne, że brytyjska akcesja do EWG zmieniłaby układ sił na kontynencie. Dobrze rozumiał to francuski prezydent Charles de Gaulle, dwukrotnie (w latach 1956-57 i 1963) blokując rozszerzenie Wspólnoty.

Paryż obawiał się, że zbyt wczesne przeprowadzenie tego procesu osłabi zdolność Francji do kształtowania modelu integracji zgodnego z jej interesem narodowym – szczególnie w sytuacji, gdy wszystkie decyzje na szczeblu EWG wciąż podejmowane były na zasadzie jednomyślności. 

Generał de Gaulle podejrzewał, że przystąpienie Wielkiej Brytanii – kraju dysponującego podobnymi do francuskich atutami (potęga militarna, stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, szeroka sieć wpływów wśród krajów pozaeuropejskich) – do Wspólnoty osłabi wyjątkową pozycję Paryża. Brytyjczyków posądzano o nadmierną proamerykańskość i stosowanie preferencji celnych wobec krajów Wspólnoty Narodów (Commonwealth). Wskazywano na niekompatybilność Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) i gospodarki brytyjskiej. Powszechnie uznaje się, że dopiero rezygnacja de Gaulle’a otworzyła Brytyjczykom drzwi do Wspólnoty – sugerowano, że jego sprzeciw miał charakter osobisty i – poniekąd – obsesyjny. W rzeczywistości kalendarium integracji europejskiej jednoznacznie wskazuje, że dla Francji podstawowym celem było zabezpieczenie międzyrządowego „hamulca decyzyjnego” (czyli tzw. kompromisu luksemburskiego) i transferów w ramach WPR przed dopuszczeniem brytyjskiego konkurenta. 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka