Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
670
BLOG

NIKLEWICZ: To już dziewięć lat

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 18

 

Wejście Polski do Unii Europejskiej zmieniło kraj tak głęboko jak żadne inne wydarzenie ostatnich dwóch dekad. A z każdym rokiem ta rocznica jest pamiętana coraz słabiej. Paradoks dziejów?

Nowoczesną historię Polski zwykliśmy dzielić na czas przed i po 4 czerwca 1989 r. Cezura zrozumiała: pierwsze (częściowo) wolne wybory, symboliczny koniec PRL-u, narodziny III RP, początek budowania demokratycznych instytucji i gospodarki wolnorynkowej.

Równie dobrze moglibyśmy jednak dzielić historię na przed i po 1 maja 2004 r. Patrząc z perspektywy dziewięciu lat, aż trudno opisać jak bardzo Polska zmieniła się po wejściu do Unii Europejskiej. Najbardziej widoczne są zmiany gospodarcze – i na nich się w tym tekście rocznicowym skoncentrujmy.

W latach 2004 – 2012 skumulowany wzrost gospodarczy w Polsce wyniósł 46,3 proc. Tak, to nie pomyłka: przez dziewięć lat nasze PKB zwiększyło się o prawie połowę. W tym samym czasie PKB krajów całej Unii (nowi i starzy członkowie liczeni razem) wzrosło o niespełna 11 proc., a krajów strefy euro (czyli głównie „starej Unii”) – tylko o 9 proc. W najtrudniejszym momencie kryzysu, gdy większość krajów europejskich wpadła w recesję, polska gospodarka rosła. W porównaniu do roku 2007, w 2012 r. polskie PKB było większe aż o 18,2 proc. To europejski rekord – żadne państwo nie rozwijało się tak szybko.

A zawdzięczamy ten wzrost właśnie efektom członkostwa w Unii.

Po pierwsze, otwarciu europejskich rynków. W 2012 r. polski eksport pobił historyczny rekord, osiągając prawie 142 miliardy euro (czyli, licząc po dzisiejszym kursie – prawie 584 miliardy złotych). Z czego lwia część (107 mld euro, ponad 442 mld zł) to eksport na rynki europejskie.

Po drugie, funduszom europejskim (wzorcowo, zdaniem Komisji Europejskiej, przez Polskę wykorzystywanym). 2012 rok był pod tym względem rekordowy: budżet unijny przetransferował do Polski 11,8 mld euro – czyli ponad 3 proc. polskiego PKB. Łączne saldo przepływów do i z budżetu unijnego było więc dla Polski na ogromnym plusie – ponad 50 mld euro (znów licząc od 1 maja 2004 r.).

W następnych latach poziom transferów będzie podobny. Na przełomie 2015/2016 Polska pełną parą zacznie korzystać z nowej transzy unijnych funduszy, już z nowego budżetu Unii. Dostaliśmy w nim rekordową, największą w historii wszystkich krajów UE, pulę pieniędzy: prawie 73 mld euro w samej tylko polityce spójności. Z szacunków MSZ wynika, że łączna wartość transferów funduszy z budżetu Unii do Polski będzie stale przekraczać 3 proc. polskiego PKB.

Unijne miliardy zmieniają kraj. W 2015 r. ich widocznym efektem będzie prawie 750 km autostrad, ponad 1300 km dróg ekspresowych i modernizacja (bądź budowa) 1200 km tras kolejowych – by wymienić tych kilka przykładów (a przecież można by wspomnieć o setkach tysięcy nowych miejscach pracy, modernizacji miast, budowie setek oczyszczalni ścieków i tysięcy kilometrów sieci wodno-kanalizacyjnej, modernizacji dziesiątek polskich uczelni wyższych, itp. itd.). Przed kilkoma dniami Ministerstwo Rozwoju Regionalnego uruchomiło specjalny, interaktywny serwis, który w kilka kliknięć pozwala sprawdzić, co zrobiono za unijne pieniądze w danej okolicy. Warto sprawdzić samemu: http://www.mapadotacji.gov.pl/

Wejście Polski do Unii Europejskiej oznaczało otwarcie europejskich rynków pracy dla Polaków. Do pracy w Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Belgii wyjechały setki tysięcy rodaków – ale nie oznaczało to zerwania więzi z Polską i jej gospodarką. Licząc od II kwartału 2004 r. do końca 2012 r. Polacy pracujący za granicą przetransferowali do Polski 32 mld euro  (4,6 mld euro w rekordowym 2007 roku).

Transformacja polskiej gospodarki nie mogła nie mieć wpływu na nastroje społeczne. Jeśli wierzyć wynikom prowadzonego od lat badania Eurobarometr (a jest to źródło często wykorzystywane w pracach naukowych i wszelkich publicystycznych analizach), 48 proc. Polaków deklaruje dziś zaufanie do UE. To najwyższy poziom zaufania do wspólnoty spośród wszystkich 27 państw członkowskich. 74 proc. Polaków czuje się obywatelami Unii (znów: to więcej niż unijna średnia).

Dziewięć lat po rozszerzeniu wspólnoty nasza miłość do Panny UE najwyraźniej nie zgasła.    

Paradoksalnie jednak, 1 maja kojarzy się dziś bardziej ze Świętem Pracy (częścią ukochanego przez Polaków „długiego weekendu”) niż z europejskim momentem zwrotnym w polskiej historii. Gdyby 1 maja przeprowadzić na ulicach polskich miast sondaż z jednym, prostym pytaniem: „Co zdarzyło się dokładnie dziewięć lat temu?” – odpowiedzi mogłyby być zaskakujące.

Cóż, najwyraźniej tak musi być. Świętujmy więc, nawet jeśli nie pamiętamy. Bo jest co.

*Konrad Niklewicz – wicedyrektor Instytutu Obywatelskiego, były wiceminister rozwoju regionalnego

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka