Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
1789
BLOG

Czy wojny religijne powrócą?

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 59

Cezary Kościelniak*

Dwa z ostatnich ataków terrorystycznych – w Bostonie i Londynie – miały podłoże religijne. W obu przypadkach zamachowcy akcentowali to, że mszczą się za cierpienia braci w wierze. Media, komentując te wypadki, zwykle jednak pomijają motyw religijny. Na przykład „The Economist” określa to zjawisko jako „powrót do terroru w starym stylu”, nie dodając jednak, że w istocie mamy do czynienia z powrotem nie tylko terroryzmu, ale też konfliktu cywilizacyjno-religijnego.

Z jednej strony, w krajach Zachodu takich jak Wielka Brytania, gdzie żyją miliony muzułmanów w większości niemających nic wspólnego z ekstremizmem,  taka interpretacja mogłaby zostać uznana za politycznie niepoprawną. Z drugiej – w społeczeństwach laickich, gdzie religie traktuje się jak balast rozwoju cywilizacyjnego, trudno dopuścić do siebie myśl, że religia może być istotnym driverem społecznym. I że pomimo faktu, że żyjemy w „świeckim wieku”, umarła ani nie stała się nieaktywną częścią naszego świata.

Pojawia się poważne pytanie: Czy czekają nas nowe, silne konflikty religijne? Europie coraz trudniej będzie oddzielać to, co świeckie, od tego, co religijne. Europejski popkulturowy sekularyzm staje się coraz mniej skuteczny. Nie tylko nie rozbraja już istniejących konfliktów kulturowych, lecz wręcz je nasila.

Sekularny świat ponad wszystko ceni dobrobyt. Okupacja Iraku oraz działania w Afganistanie są usprawiedliwiane względami bezpieczeństwa, ale też utrzymaniem dobrobytu. Zachód nie próbuje zrozumieć, że większość ludności tych krajów, głównie muzułmańskiej, cierpi. W sekularnym porządku wyjaśnianie tej sytuacji w kategoriach cierpienia po prostu nie istnieje. Argument, że wyznawcy jakieś religii czują się źle potraktowani, nie znajdzie posłuchu, kiedy wszelkie formy religijności traktuje się jak pozostałość zacofania.

Inne wyjaśnienie brzmi, że jest to wczesny etap wprowadzania dobrobytu do tych państw, które – w jakiejś nieokreślonej przyszłości, po wprowadzeniu ważkich reform i ewolucji społeczeństwa – staną się bezpieczne i dostatnie. Problem w tym, że muzułmanie oczekiwaliby porzucenia sekularnej interpretacji aktualnej sytuacji przez Zachód, ale to oznaczałoby zgodę na przyznanie religii większej roli. Powrót do interpretacji w kategoriach religii byłby zaś politycznie niewygodny, bo mógłby częściowo delegitymizować działania wojenne.

Uproszczona, medialna interpretacja konfliktów kulturowych nie wytrzyma próby czasu. W pewnym momencie trzeba będzie postawić pytania aksjologiczne oraz pytania o rolę religii w życiu publicznym. Odpowiedź negująca społeczną rolę religii, przykrywająca ważne problemy pstrokatym popkulturowym myśleniem, właśnie okazała się nieskuteczna. Religia ignorowana nie przestaje być źródłem konfliktu.

Tyle że świat zachodni nie jest na ten konflikt skazany, bo religia nieignorowana może przyczynić się do pojednania. Granicą nie jest nieufność wobec innej wiary, ale szyderczy sekularyzm, którego przezwyciężenie leży w interesie obywateli chcących żyć w społeczeństwach wolnych od przemocy.

*Cezary Kościelniak - adiunkt na UAM, zajmuje się polityką szkolnictwa wyższego i zrównoważonym rozwojem. Współpracownik miesięcznika "Znak"

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Polityka