4 obserwujących
121 notek
86k odsłon
  182   0

Czy prezes NBP ulegnie presji ?

"Szczególniej te kwitną państwa, w których jest dobra moneta, nikczemnieją zaś i upadają te, które spodlonej używają"

Na te słowa, napisane przez Mikołaja Kopernika w 1528 roku, zwracają uwagę byli członkowie Rady Polityki Pieniężnej (w tym trzech byłych Prezesów NBP) w otwartym liście zatytułowanym „Zdusić inflację, chronić wartość złotego” i skierowanym do obecnego kierownictwa Narodowego Banku Polskiego i członków Rady Polityki Pieniężnej.

https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/8263030,list-otwarty-inflacja-wartosc-zlotego-byli-prezesi-nbp-rpp.html

We wspomnianym liście piszą oni, że "kiedy RPP IV kadencji rozpoczynała pracę w 2016 r., poziom cen nieznacznie się obniżał (o nieco ponad 1 proc. w skali roku), a wahania w ramach cyklu koniunktury były rekordowo niskie i się zmniejszały. Realne oprocentowanie depozytów było umiarkowanie dodatnie (wynosiło prawie 3 proc.). Po prawie sześciu latach kadencji tej rady sytuacja zmieniła się dramatycznie. Inflacja we wrześniu zbliżyła się do 6 proc. i była najwyższa od ponad 20 lat. Realne oprocentowanie depozytów wynosi mniej niż minus 5 proc. i nigdy nie było równie głęboko ujemne." I konkludują: "Z projekcji NBP wynika, że w horyzoncie, w którym się ją sporządza, tj. do końca 2023 r., inflacja nie powróci do celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc., bez zmian w polityce pieniężnej. RPP nie może dłużej ich odwlekać. Im do wyższej inflacji dopuści, tym większe będą koszty nie tylko samej inflacji, ale i jej tłumienia. Dalsza zwłoka byłaby sprzeniewierzeniem się podstawowemu celowi banku centralnego. Łamana byłaby zarówno konstytucja, jak i ustawa o NBP."

Kilka tygodni temu obecny Prezes NBP Adam Glapiński na pytanie o ewentualne podwyżki podstawowych stóp procentowych w Polsce odpowiedział: "To jest abecadło bankiera centralnego. Na negatywne szoki podażowe bank centralny nie powinien reagować podwyżką stóp procentowych. Mogę to powtarzać w nieskończoność. To byłby szkolny błąd, prowadzący do stłumienia wzrostu gospodarczego. Ci, co zachęcają do podwyżki stóp, namawiają, żebyśmy mieli stagflację. Nie wiem, skąd się biorą takie pomysły. One są dopuszczalne na poziomie zwykłych ludzi, ale nie ludzi, którzy odbyli studia ekonomiczne. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto np. skończył SGH, mówił takie głupstwa."

Mamy więc z jednej strony Prezesa, który twierdzi, że podwyżka stóp niewiele wpłynie na poziom cen, za to na pewno negatywnie wpłynie na poziom wzrostu gospodarczego prowadząc wręcz do stagflacji (czyli stagnacji gospodarczej przy utrzymującej się wysokiej inflacji), z drugiej strony dotychczasowych przedstawicieli władzy monetarnej, którzy przypominają, że zgodnie z art 227 naszej Konstytucji NBP odpowiada za wartość polskiego pieniądza, co, jak zauważają sygnatariusze wspomnianego listu "uszczegółowiono w ustawie o NBP (w art. 3), określając jako podstawowy cel działalności banku centralnego utrzymanie stabilnego poziomu cen".

Co w tej sytuacji zrobi Prezes ? Czy ulegnie presji ze strony poprzedników i, co warte odnotowania, także części obecnej Rady Polityki Pieniężnej ? Przekonamy się już za kilka tygodni. Ja stawiam tezę, że w obliczu rosnących cen i rynkowych stóp procentowych (na rynku wtórnym rentowność polskich obligacji dwuletnich wróciła na poziom powyżej 1%, "pięciolatki" oscylują już w okolicy 1,7%) wybierze jakieś salomonowe rozwiązanie i pod koniec tego roku zgodzi się na jakąś "sygnalną" podwyżkę stóp o 10-20 punktów bazowych. A potem ? Potem będzie zwlekał z dalszymi ruchami jak tylko się da licząc na to, że w czerwcu przyszłego roku Sejm/Partia, w uznaniu prowadzonej polityki niskich stóp, wybierze go na kolejną kadencję.

A że wtedy możemy żyć już w świecie trwale podwyższonej (4-8%) inflacji ? Czy komuś z obecnej władzy tak naprawdę to przeszkadza ?  ;-) 


Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka