4 obserwujących
121 notek
86k odsłon
  135   0

No i dzielnie zatoczyliśmy koło !

podatek PIT, Polski Ład

Kiedy w 2007 roku Prawo i Sprawiedliwość rękami śp. prof. Zyty Gilowskiej znacząco obniżyło stawki podatku PIT (ze skali 19-30-40 do 18-32) dla wielu zwolenników tej partii był to koronny dowód na to, że w kwestiach gospodarczych PiS nawiązuje raczej do tradycji republikańskich, odcinając się jednocześnie od socjalnych pomysłów forsowanych przez europejskie partie lewicowe. W wywiadzie, jaki ówczesna pani minister finansów udzieliła Rzeczypospolitej w październiku 2007 roku (https://www.rp.pl/ekonomia/art16514041-koniec-z-rozdawnictwem) wybrzmiewa racjonalna nuta potrzeby zrównoważenia wydatków socjalnych z wydatkami inwestycyjnymi i konieczności stopniowego obniżania obciążeń podatkowych.

Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat, Prawo i Sprawiedliwość znów jest u steru władzy i analizując rozwiązania forsowane w  głosowanych ustawach, w tym zaproponowane przez tę partię w "Polskim Ładzie", można zaobserwować znaczącą zmianę w podejściu PiS do gospodarki. Pomijając już kwestie większej centralizacji ośrodków wydatkujących środki publiczne (kosztem samorządów) i dużo większej ingerencji instytucji czy podmiotów gospodarczych nadzorowanych przez nominatów PiS w procesy gospodarcze (Narodowy Bank Polski posiada już ponad 10% wszystkich krajowych skarbowych papierów wartościowych --> https://www.gov.pl/web/finanse/zadluzenie-skarbu-panstwa) skoncentrujmy się na podatkach. We wspomnianym na początku wywiadzie śp. prof. Zyty Gilowskiej rozważane jest obniżenie o 2-3 punkty procentowe ówczesnej 22-procentowej stawki VAT w celu poprawienia konkurencyjności naszej gospodarki. Dziś rzecz nie do pomyślenia ! Przypomnijmy, że PiS ustawą z dnia 1 XII 2016 roku (Dz. U. z 2016r. poz. 2024) ponownie podwyższył stawkę tego podatku (z 22% na 23%), czasowo podniesioną przez rząd PO-PSL w 2010 i 2012 roku. No, ale jak wzrosły mocno wydatki Państwa (z 331.7 mld zł w 2015 do planowanych 523.4 mld zł w 2021 - wzrost o 57,8%), to i podatki musiały. Wzrosły więc stawki podatku akcyzowego na piwo, wino, alkohol oraz wyroby tytoniowe. Pojawił się podatek bankowy oraz podatek od sprzedaży detalicznej. Ponieważ wprowadzanie nowych podatków nie wygląda wizerunkowo dobrze, rząd Zjednoczonej Prawicy wprowadził także "opłaty", "składki", oraz "daniny". Mamy więc opłatę mocową, opłatę cukrową, opłatę emisyjną od paliw, opłatę wodną, składkę na rzecz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz tzw. "daninę solidarnościową". I niech kogoś tu nie zmyli fakt, że część tych podatków/opłat/składek nałożona jest na podmioty gospodarcze. W końcowym rozrachunku zawsze zapłaci przysłowiowy Kowalski (analiza skutków wprowadzonego podatku bankowego jest tutaj najlepszym przykładem --> https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rok-podatku-bankowego-Kto-go-zaplacil-7497854.html). W zamian za to, zwolnieniem z PIT-u od umowy o pracę i umów zlecenia (ale już nie z działalności gospodarczej) objęto podatników, którzy nie ukończyli 26-go roku życia oraz nieco obniżono pierwszy próg podatkowy tego podatku (z 18% na 17%).

I teraz przechodzę do clou sprawy: "Polski Ład" - wisienka na torcie ! Produkt, który ma "sprawiedliwie" rozdystrybuować wartość dodaną wykreowaną przez "bogatszych" pomiędzy tych "biedniejszych" - coś, co znajdziemy w programie każdej szanującej się partii lewicowej. I nie żebym się czepiał samego faktu, że wg takich partii progresywne podatki dochodowe są bardziej "sprawiedliwe". Wielu ludzi uważa, że jak inni płacą procentowo tego samego podatku więcej niż oni, to jest to "OK". Byle inni płacili więcej ... Chodzi mi tylko o to, żeby wprowadzając takie "sprawiedliwe" rozwiązania nie gmatwać przy okazji systemu podatkowego, który ma być maksymalnie prosty, przejrzysty i zrozumiały dla każdego obywatela. Tymczasem "Polski Ład" z brakiem możliwości odliczenia składki zdrowotnej i jego sposobem wyliczania ulgi dla klasy średniej oznacza oznacza de facto znaczące podwyższenie górnej stawki podatkowej przy jednoczesnym skomplikowaniu całego systemu. Fajnie pokazali to eksperci podatkowi w dzisiejszej "Rzeczypospolitej" (https://www.rp.pl/podatki/art35709881-szyfrowana-podwyzka-w-polskim-ladzie-realna-stawka-pit-prawie-40-procent): "dzisiejszy poziom obciążeń podatkowych można było osiągnąć – bez dodatkowych komplikacji – po prostu nieznacznym podniesieniem kwoty wolnej oraz wprowadzeniem niemal 40-proc. stawki dla pracowników zarabiających powyżej 12,8 tys. brutto. Realne obciążenie takich osób wynosi właśnie tyle, choć teoretycznie ich pensje podlegają stawce 32 procent".

Prawo i Sprawiedliwość "kuchennymi drzwiami" wprowadziło właśnie 40% stawkę podatku PIT - tę samą stawkę, którą szumnie zlikwidowało przez kilkunastoma laty ! I to jasno pokazuje, że obecny PiS więcej ma wspólnego z europejską lewicą, niż z konserwatyzmem reprezentowanym niegdyś przez Margaret Thatcher czy Ronalda Reagana.



Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale