Issaga Issaga
954
BLOG

lewatywa dla Owsiaka

Issaga Issaga Rozmaitości Obserwuj notkę 8

Właśnie natknąłem się w Internecie na bardzo emocjonalną wypowiedź Jerzego Owsiaka. Zazwyczaj swobodny i rozluźniony przed kamerą w sytuacji kiedy rozmówcy odnoszą się do niego z czcią prawie nabożną (ten wielki wspaniały Jurek, któremu wszyscy tak wiele zawdzięczają, książę dobroczynności, markiz bezinteresowności, baron altruizmu i w ogóle dobro wcielone) tym razem wyszedł z roli, kiedy ktoś zapytał, czy owe zebrane miliony na pewno idą tam, gdzie życzyliby sobie darczyńcy. Owsiak nie potrafił ukryć nerwowości, mówił nieskładnie, rwał wątki, z pogodnego „cool” gościa przeistoczył się w napastliwego pieniacza, który bardzo chciałby dopiec niechętnym mu, tylko nie za bardzo wie jak. Wreszcie ku zdumieniu chyba wszystkich słuchających SuperJurek pozwolił sobie na dość szokujące porównanie. Krytykującemu go blogerowi przypisał „standardy obozowe z Auschwitz”!!! 

Może Owsiak nie jest specjalnie rozgarnięty, ale swój rozum ma. Zauważył metodę stosowaną przez pewną wpływową mniejszość narodową polegającą na rozumowaniu: wszelka krytyka nas, pojedynczo, czy też grupowo to przejaw antysemityzmu, co jest równoznaczne z rasizmem i faszyzmem zusammen. A wiadomo, że jak faszysta, to człowiek bez godności i honoru, a w ogóle to zbrodniarz i koniec. Zatem spróbuj skrytykować Żyda, a zrobią z ciebie zbrodniarza.
 
Tak by chciał i Owsiak. Wszelka krytyka Jurka, Dzidzi, WOŚP czy owsiakowego łudstoku, jakiekolwiek pytanie o rozliczenie już samo w sobie mogące zawierać wątpliwość, że Owsiak coś przytulił, albo czegoś nie dopełnił jest przejawem niedopuszczalnej brutalizacji, haniebnej agresji, zbrodniczej faszyzacji, żeby nie powiedzieć świętokradztwa!
 
W tym momencie przychodzi mi na myśl wiersz mistrza Waligórskiego:
 
Święta krowa

Mlekodajna, piękna, zdrowa,
Żyła kiedyś zwykła krowa.
Z przodu żarła trawę z sieczką,
A z tyłu dawała mleczko.
Dawała je w zimie, w lecie,
Uwielbiali krowę kmiecie.
Prawie hołd składali krowie,
Aż jej przewrócili w głowie.
Uwierzyła że jest święta
I zrobiła się nadęta,
Okrąglejsza od balona,
I jakaś taka natchniona...
Poszedł ją wydoić Wicek,
A krowa w krzyk: - Won od cycek!
W ziemię bij przede mną głową,
Jestem bowiem świętą krową!
Przyjechał krówski pan lykarz,
- Co ty tak - powiada - brykasz?
Krowa, nie speszona wcale,
- Odejdź - mówi - konowale,
Właśnie czuję, że powoli
Dostaję już aureoli!
- Nieraz - rzekł lekarz - przy wzdęciu
Szajba odbija bydlęciu,
Nie bierz żeż, durny bawole,
Tej szajby za aureolę,
I posłuchaj mojej rady -
Zrób ze dwa lub trzy przysiady,
Bo cię te gazy uśmiercą!
- Milcz - krowa na to - bluźnierco!
Nie chciała słuchać dyrektyw,
Bluzgała stekiem inwektyw,
Aż doktor, co nie miał czasu,
Zasunął jej szprycę z kwasu,
Poczem schował się w lucernie,
A ta krowa jak nie świernie!
(czyli jak nie zaświergoli)
I brzuch jej opadł powoli,
Znów zrobiła się zwyczajna,
Grzeczna, i w ogóle fajna...
Wniosek: żadne dyrektywy,
Nie zastąpią lewatywy! 
Issaga
O mnie Issaga

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości