Issaga Issaga
2933
BLOG

Przemyślenia Justyny Kowalczyk

Issaga Issaga Rozmaitości Obserwuj notkę 27
Justyna Kowalczyk udzieliła wywiadu w prasie kolorowej. Tytuł jest trochę dziwny: „Pokój polsko-ruski pod flagą biało-czerwoną”. Nasza mistrzyni narciarstwa biegowego przedstawia się jako osoba bardzo skromna, co zresztą jest całkiem uzasadnione. Trafnie porównuje swoją harówkę do pracy górnika, mówi: „Niezłe porównanie, bo i ten górnik, i my – sportowcy musimy po prostu swoje wyharować.”

Dokładnie tak, dyscyplina, którą wybrała Justyna to przecież kierat, czysta wydolnościówka, wyciskanie z organizmu maxa, ile fabryka dała, aż do bezwładnego upadku na mecie na granicy utraty przytomności z torsjami i czasem z koniecznością podawania tlenu. Niektórzy mówią - zdrowa dziołcha, dorodna niczym klacz pociągowa, inne przy niej odpadają zwłaszcza na podbiegach. Trzeba jednak mieć ogromny szacunek dla Justyny za wytrwałość, z jaką utrzymuje się w tym kieracie od wielu lat, za determinację, z jaką walczy nawet będąc kontuzjowana i wreszcie za sukcesy, bo w stylu klasycznym jest niewątpliwie najlepsza na świecie. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, że reprezentująca sport zdecydowanie bardziej inteligentny, wymagający oprócz wszechstronnego przygotowania fizycznego, doskonałej techniki oraz odporności psychicznej (sport widowiskowy i popularny, uprawiany przez miliony na całym świecie niezależnie od długości i szerokości geograficznej), Agnieszka Radwańska zarabia na kilku turniejach więcej, niż Justyna Kowalczyk przez całe życie harowania.
 
Ale wracając do wywiadu, Justyna została zapytana o stosunki polsko-rosyjskie. Mądrze zdystansowała się od polityki, od bycia „ambasadorką Polski w Rosji”, jednak w dalszej części jej wynurzenia budzą wątpliwości: „Denerwują mnie budowane latami mury. Denerwuje mnie myślenie kategoriami pokuty za grzechy dziadków. Czemu ma nas coś dzielić, skoro się lubimy? Po co sztuczne bariery? Tylko dlatego, że urodziliśmy się w innych miejscach?
 
Czy można zapomnieć o polskiej historii, o kilkudziesięciu latach zniewolenia pod kremlowskim jarzmem, o zbrodni katyńskiej, o sowieckich zbrodniach na Polakach już w peerelu? Czy można zamykać oczy na rosyjski imperializm w Gruzji, Mołdawii, dzisiaj na Ukrainie, na niedawną rzeź urządzoną w Czeczenii, na kłamstwa, mataczenie, skandaliczne traktowanie ofiar, na niszczenie dowodów, przetrzymywanie wraku polskiego samolotu w sprawie katastrofy smoleńskiej? Czy to są sztuczne bariery? Czy Rosja odcięła się od zbrodni komunistycznych? Nie, dzisiejsze jej przywództwo uważa rozpad Związku Sowieckiego (uważanego na świecie za Imperium Zła) za największy błąd w historii, dalej gloryfikuje jednego z największych zbrodniarzy XX wieku Lenina, przy poparciu znakomitej części społeczeństwa rosyjskiego odwołuje się do „chlubnych tradycji” sowieckich i kontynuuje mocarstwowość typu sowieckiego. Tak więc droga Justyno, zdecydowanie nie tylko dlatego, że urodziliśmy się w innych miejscach!
 
Eufemistycznie rzecz ujmując, przejawem swoistej nieroztropności jest przenoszenie żywcem przyjaznych relacji międzyludzkich z Rosjanami (w co nie wątpię) na relacje polsko-rosyjskie z odrzuceniem uwarunkowań historycznych i w ogóle dzisiejszych realiów. I nie chodzi tu o kultywowanie w Polsce antyrosyjskiej wrogości, ale o podejście racjonalne z pełną świadomością z kim mamy do czynienia.
 
No cóż, Justyna to prosta, nieskomplikowana dziewczyna. Na wartościowe książki, programy historyczne w telewizji lub Internecie chyba raczej nie ma czasu, a może też ochoty. Świat ocenia tylko przez pryzmat własnych obserwacji. Najczęściej towarzysząca jej osoba przez tak wiele lat czyli trener, jest Rosjaninem i to wszystko tak, a nie inaczej ukształtowało Justynę. Mistrzyni twierdzi, że nawet w domu rodzinnym stroni od tych tematów, pewnie rodzice mają własne doświadczenia i poglądy, które mogą się nie zgadzać z obrazem świata córki (a skoro jest w domu tak rzadko i krótko, to grzechem byłoby marnować czas na spory i dyskusje). Kowalczyk mówi: „Rosję lubiꔄRosja jest w porządku” i że tak jej zostało.  Justyna jest bardzo bezpośrednia, ale też nieco infantylna. Opowiada, że na rosyjskim lotnisku została kiedyś miło potraktowana i ta sympatia pozostała jej w spojrzeniu na całą Rosję. Przypomina się towarzysz Winnicki z serialu „Alternatywy 4”:
 
"Na przykład kiedyś w jednej fabryce oddział ZOMO zgłosił się na ochotnika, żeby uporządkować salę na sesję. Wszyscy zaczęli krzyczeć: prowokacja, prowokacja! A oni przyjechali, poustawiali krzesła, posprzątali i poszli. Także chyba trzeba by ostrożnie. Ja tak myślę."
Issaga
O mnie Issaga

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Rozmaitości