Żadne zaskoczenie, że sanhedryn z Czerskiej przyznał tytuł Człowieka Roku "Gazety Wyborczej" Michaiłowi Chodorkowskiemu. To nic, że złodziej, ważne, że swój. I nie okradał swoich, jak Bernard Madoff, tylko rosyjskojęzycznych gojów. A talent w pomnażaniu mamony jest u nacji wyznania handlowego szczególnie ceniony.
I proszę nie tłumaczyć, że dorobił się dzięki talentowi i intelektowi, a potem długie lata siedział za politykę jako więzień sumienia. Nieprawda, siedział za machinacje finansowe dużego kalibru, z golca stał się nagle jednym z najbogatszych obywateli Rosji za sprawą korupcji i nieokiełznanej skłonności do geszeftu. Faktem jest, że nie płacił miliardowych podatków i to, że inni, wierni Putinowi oligarchowie są bezkarni mimo iż weszli w posiadanie megamajątków równie nielegalną drogą, nie stanowi żadnego usprawiedliwienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)