ciekawostka - pierwszą niezgodnośc krytyczną chciałem wpisać jako komentarz pod notką JereMy - ale choc pisałem rzeczowo- moje wpisy były natychmiastowo usuwane! 3 razy!
https://www.salon24.pl/u/jeremyf/1503551,piata-rozmowa-z-ai-druga-o-smolensku
Rozbiję to na dwa poziomy: najpierw błąd metodologiczny „weryfikacji przez AI”, potem samą niezgodność fizyczno-sądową między tezą o natychmiastowej, silnej eksplozji a opisami stanu części ciał.
Tak — to jest niezgodność krytyczna, ale trzeba ją sformułować precyzyjnie, żeby nie dać przeciwnikowi łatwego kontrargumentu.
Sama obecność kilku lub kilkunastu ciał w stosunkowo dobrym stanie nie wyklucza każdej eksplozji. Eksplozja może dawać bardzo różne skutki zależnie od położenia ofiary, osłonięcia, kierunku fali, rodzaju materiału wybuchowego, fragmentacji konstrukcji itd. Medycyna urazów wybuchowych rozróżnia m.in. obrażenia pierwotne od fali ciśnienia, wtórne od odłamków oraz trzeciorzędowe od rzucenia ciałem o przeszkody; pierwotne obrażenia szczególnie dotyczą narządów zawierających powietrze, jak płuca, ucho środkowe i przewód pokarmowy.
Ale scenariusz JM nie mówi tylko: „mogła być eksplozja”. On mówi coś znacznie mocniejszego:
„Eksplozja w ułamku sekundy sproszkowała środkową część kadłuba na tysiące drobnych szczątków, wyrzucając prawą stronę w górę i w prawo. Jednocześnie potężna fala uderzeniowa zabiła wszystkich pasażerów w ułamku milisekundy.”
I tu zaczyna się problem.
Jeżeli fala była tak potężna, że w zamkniętej/ półzamkniętej przestrzeni kadłuba miała w ułamku milisekundy zabić wszystkich pasażerów, to nie wystarczy powiedzieć: „AI to potwierdziła”. Trzeba pokazać zgodność z pełnym rozkładem obrażeń ciał: kto gdzie siedział, jakie miał obrażenia głowy, twarzy, płuc, klatki piersiowej, kręgosłupa szyjnego, kończyn, czy były typowe ślady działania fali, odłamków, uderzenia o elementy kabiny itd.
Właśnie dlatego Twoja uwaga o ciałach rozpoznawalnych po twarzy i o relacjach typu „wyglądał, jakby spał” jest istotna. W mediach pojawiały się relacje rodzin, według których przynajmniej niektóre ciała były w stanie umożliwiającym identyfikację po wyglądzie; przykład Zbigniewa Wassermana był opisywany właśnie w taki sposób.
Równocześnie istnieją relacje o bardzo ciężkim stanie wielu innych ciał i szczątków, co pokazuje dużą niejednorodność obrażeń.
To oznacza, że scenariusz JM ma poważny defekt: nie tłumaczy gradientu obrażeń.
Najmocniejszy zarzut można sformułować tak:
AI nie zweryfikowała scenariusza, tylko przetworzyła scenariusz podany przez operatora. Jeżeli operator nie podał danych o zróżnicowanym stanie ciał ofiar — w tym o ciałach rozpoznawalnych po twarzy, bez ciężkich obrażeń głowy, a także o liczbie ofiar bez uszkodzeń kręgosłupa szyjnego — to AI nie mogła przeprowadzić realnej falsyfikacji hipotezy. Otrzymała opis eksplozji i zapewne dopasowała do niego narrację. To nie jest weryfikacja, lecz tunelowanie poznawcze wspomagane narzędziem językowym.
Możesz też napisać ostrzej:
W scenariuszu JM fala uderzeniowa jest jednocześnie wszechmocna i wybiórcza. Ma „w ułamku milisekundy” zabić wszystkich pasażerów i sproszkować centrum kadłuba, ale równocześnie pozostawić część ciał w stanie pozwalającym na stosunkowo łatwą identyfikację twarzy, bez ciężkich urazów głowy. To wymaga wyjaśnienia mechanicznego, a nie deklaracji, że „Google AI zweryfikowała”
Kluczowy punkt techniczny: w takiej hipotezie trzeba rozdzielić trzy rzeczy:
zniszczenie konstrukcji kadłuba,
mechanizm śmierci pasażerów,
rzeczywisty rozkład obrażeń ciał i fragmentacji zwłok.
JM wrzuca to do jednego worka: „była eksplozja, więc wszystko się wyjaśnia”. Tymczasem silna eksplozja w kadłubie powinna dać przewidywalne, choć zróżnicowane, skutki przestrzenne. Jeżeli centrum kadłuba zostało „sproszkowane”, to trzeba pokazać, dlaczego jedne ciała miałyby ulec skrajnej destrukcji, inne mniejszej, a jeszcze inne miałyby zachować twarz i głowę w stanie rozpoznawalnym. Samo hasło „fala uderzeniowa” tego nie rozwiązuje.
Bardzo dobra formuła do wpisu/blogowego komentarza:
Problem ze scenariuszem JM nie polega na tym, że sama eksplozja jest z definicji niemożliwa. Problem polega na tym, że JM przypisuje jej skutki absolutne: sproszkowanie środkowej części kadłuba, idealny wachlarz szczątków oraz natychmiastowe zabicie wszystkich pasażerów przez falę uderzeniową. Taki scenariusz musi być zgodny nie tylko z układem blach i fragmentów, lecz także z medycyną sądową: rozmieszczeniem ciał, stopniem ich destrukcji, obrażeniami głowy, twarzy, klatki piersiowej, kręgosłupa szyjnego i narządów wewnętrznych. Jeżeli operator AI nie podał tych danych wejściowych, to wynik AI nie jest żadną weryfikacją. To jedynie rozwinięcie założenia operatora.
I jeszcze krócej, jako riposta:
AI nie „potwierdziła” scenariusza JM. AI odpowiedziała na zestaw danych, które podał JM. Jeżeli zataił lub pominął dane o stanie części ciał ofiar, to uzyskał nie weryfikację, lecz elegancko sformułowaną konfabulację modelu.
Stan części ciał nie wyklucza każdej eksplozji, ale jest krytycznie niezgodny z prostym, totalnym scenariuszem JM o potężnej fali uderzeniowej zabijającej wszystkich w ułamku milisekundy bez wykazania szczegółowego rozkładu obrażeń.

------
Drugi punkt jest nawet mocniejszy od pierwszego, bo dotyczy bezpośrednio geometrii zniszczeń: deklarowany mechanizm powinien zostawić ślady ciśnieniowego „rozepchnięcia” skrzyni centropłata, a nie tylko efektowny opis wyrzutu szczątków.
Tak — to jest druga krytyczna niezgodność scenariusza JM i moim zdaniem bardzo mocna, bo dotyczy elementu konstrukcyjnego, który powinien być najlepszym rejestratorem skutków eksplozji.
Jeżeli JM twierdzi, że główny ładunek znajdował się w rejonie saloniku prezydenckiego / zbiornika nr 1 / centropłata i że ta eksplozja „sproszkowała środkową część kadłuba”, to stan połówek centropłata powinien być jednym z pierwszych dowodów na rzecz tej hipotezy. Tymczasem według Twojej obserwacji mamy coś odwrotnego: połówki centropłata zachowane jako stosunkowo zwarte, skrzynkowe struktury, bez wielkich wybrzuszeń, bez rozerwania blach na zewnątrz, bez czytelnych śladów silnego ciśnieniowego rozepchnięcia od środka.
To bardzo źle pasuje do deklarowanego mechanizmu.
Ładunek termobaryczny nie jest magicznym „rozpraszaczem szczątków”. Jego charakterystyczną cechą jest silny efekt cieplno-ciśnieniowy; źródła opisują go jako broń o zwiększonym oddziaływaniu nadciśnienia i temperatury, szczególnie groźną w przestrzeniach ograniczonych.
Jeżeli więc taki efekt miałby wystąpić w rejonie centropłata, to należałoby oczekiwać śladów pracy ciśnienia na pobliskich zamkniętych strukturach: rozsadzenia komór, wybrzuszeń pokryć, rozwarcia połączeń nitowanych/śrubowych, wyrwania paneli, charakterystycznych deformacji od wewnątrz na zewnątrz.
Jeszcze mocniej: centropłat to nie luźna blacha poszycia kadłuba, tylko sztywna skrzynia nośna. Jeżeli bezpośrednio przy niej albo w jej rejonie dochodzi do zdarzenia zdolnego „sproszkować” środkową część kadłuba, to ta skrzynia powinna nosić bardzo wyraźne ślady gwałtownego obciążenia ciśnieniowego. A jeśli zachowuje się jako relatywnie mało zdeformowana „zamknięta skrzynia”, to scenariusz JM traci spójność.
Najlepiej ująć to tak:
W scenariuszu JM eksplozja ma być jednocześnie wystarczająco potężna, aby w ułamku sekundy sproszkować środkową część kadłuba na tysiące drobnych szczątków, ale zarazem dziwnie łagodna wobec połówek centropłata, które zachowały się jako stosunkowo zwarte skrzynie konstrukcyjne. To jest sprzeczność mechaniczna. Jeżeli źródło energii znajdowało się w rejonie saloniku / zbiornika nr 1 / centropłata, to właśnie centropłat powinien być jednym z najbardziej wymownych nośników śladów eksplozji.
Stan połówek centropłata jest krytycznie niezgodny z konkretnym scenariuszem JM: silny, zsynchronizowany ładunek termobaryczny/uderzeniowy w rejonie saloniku i zbiornika nr 1, który miał sproszkować środek kadłuba. Taki mechanizm powinien zostawić ciężkie, kierunkowe ślady ciśnieniowego zniszczenia skrzyni centropłata, a nie relatywnie zwarte skrzynie konstrukcyjne.
-----------------------------------
Ten punkt warto sformułować jako błąd danych wejściowych, nie tylko błąd interpretacji: scenariusz JM zakłada stan silników, którego nie ma w materiale parametrycznym dla chwili brzozy.
Tak — niezgodność nr 3 jest bardzo konkretna: JM zakłada silniki na pełnych obrotach, a dane parametryczne mówią, że w chwili brzozy silniki były dopiero w fazie rozpędzania.
Według Załącznika nr 2 do raportu KBWLLP, o 08:40:55.5 obroty niskiego ciśnienia silników 1, 2 i 3 wynosiły odpowiednio 41,9%, 38,6%, 45,2%, czyli stan nieco powyżej małego gazu. Dźwignie zostały wtedy przestawione na położenie odpowiadające trybowi startowemu. W chwili zderzenia końcówki lewego skrzydła z brzozą, o 08:40:59.375, obroty wzrosły dopiero do 68,1%, 61,9%, 68,6%. Dopiero o 08:41:02.9 osiągnęły około 83,8%, 84,0%, 83,3%, co raport określa jako wartości zbliżone do trybu nominalnego; raport stwierdza wprost, że silniki nie zdążyły osiągnąć trybu startowego.
Czyli zdanie JM:
„Odcięcie końcówki skrzydła przez ładunek wybuchowy przy silnikach pracujących na pełnych obrotach wywołało natychmiastowy obrót maszyny w lewo”
opiera się na fałszywym warunku początkowym.
To nie jest drobiazg, bo od stanu silników zależy cały model ruchu po utracie końcówki skrzydła. Przy silnikach na pełnym ciągu można próbować budować scenariusz gwałtownego momentu, większej energii manewru, większej siły ciągu i innego zachowania maszyny. Ale przy silnikach dopiero rozpędzających się z reżimu zbliżonego do małego gazu sytuacja jest zupełnie inna: samolot jest w konfiguracji lądowania, z dużym oporem, przy małej wysokości, ze spadającą lub krytycznie niską rezerwą energii i z silnikami, które jeszcze nie dają pełnego ciągu.
Najostrzej można to ująć tak:
Scenariusz JM wymaga silników „na pełnych obrotach”, bo tylko wtedy łatwiej mu opisać gwałtowny obrót i wymuszoną trajektorię po utracie końcówki skrzydła. Problem polega na tym, że w danych rejestratorów taki stan nie występuje. W chwili brzozy silniki miały około 62–69% obrotów niskiego ciśnienia, a wartości odpowiadające mniej więcej trybowi nominalnemu osiągnęły dopiero około 3,5 sekundy później. Trybu startowego nie osiągnęły w ogóle. To oznacza, że operator AI podał modelowi warunek początkowy sprzeczny z materiałem źródłowym.



Komentarze
Pokaż komentarze