Lunka1969 Lunka1969
457
BLOG

Lepiej nie pytaj, dlaczego....

Lunka1969 Lunka1969 Gospodarka Obserwuj notkę 10

 

 

„Kto ty jesteś?

Polak mały..

Jaki znak twój?

Orzeł biały.

Gdzie ty mieszkasz?

Między swemi.

W jakim kraju?”

….W OBCEJ ZIEMI.

 

„Czym ta ziemia?

Mą ojczyzną”

Nie zdobyta krwią, ni blizną

(…)

To nie wybór, ni ochota

Tu była …ROBOTA

„Czy ją kochasz?

Kocham szczerze”.

Komu wierzysz?

Bliskim wierzę….

 

  Antoś  czyli Anthony. Lat dziewięć. Ma dwie babcie, dwóch dziadków i dwa paszporty. Dwie półkule mózgowe. Dwoje rodziców. Jedno serce.

Jak dwa paszporty, to i  dwie ojczyzny.  A każda z nich kochana. I nie pytaj go, gdzie czuje się lepiej. To tak, jakby wymagać deklaracji;  sernik czy szarlotka? Podczas gdy kocha się i to, i to…. Choć każde z tych ciast smakuje tak odmiennie. Jest pyszne na swój sposób. I trudno z nich zrezygnować. Dlatego raz szarlotka a raz sernik. Stany czy Polska? Antoś Anthony nigdy nie potrafił dać  dobrej odpowiedzi. Mruga  więc bezradnie powiekami jakby miał się rozpłakać.

W połowie  lotu, gdy słońce już zajdzie by po dwóch godzinach wzejść z powrotem ponad horyzont, Antoś otrząsa się po tej najkrótszej nocy w tym roku. Po co spać skoro tyle myśli, tęsknot i planów rozsadza młodą główkę?   Gdy  Anthony widzi na mapie, wyświetlanej w kokpicie pasażera  zbliżający się kontynent europejski i kontury  kraju nad Wisłą, zamienia się …w Antosia.

Przestaje paplać po angielsku i przechodzi na język polski.

- Czy  dobra pogoda  teraz w Polsce jest ?- pyta rodziców angielskim szykiem zdania .Mama jest rozczulona jego akcentem ale babcia uważa, że Polak ma zobowiązania wobec swych korzeni i powinien trenować   czytanie, mówienie, pisanie.

-Z pierwszą czynnością najgorzej idzie mi - wyznaje chłopiec.

-Pierwsza czynność wychodzi mi najgorzej- prostuje  jego wypowiedź babcia- polonistka.

- Czy będzie dobry chleb ten co zawsze był u babci?- chce wiedzieć zagraniczny gość.

- O, skarbie, babcia sama piecze chlebek na nasz przyjazd. Z pysznymi dodatkami- mama jest w doskonałym humorze. Jak zawsze gdy lecą do Polski.

Pod przymkniętymi powiekami  ogląda obrazy z dzieciństwa i przywołuje  najcieplejsze wspomnienia.

-Co to dodatki są, mamo? -brzmi bezradne pytanie dziecka.

-Noo….to takie małe poprawiacze jakości. Dzięki nim jest zdrowiej i smaczniej- wyjaśnia mama.

 

Antosia w kraju często o coś pytają. I chętnie wysłuchują. Z uśmiechem i cierpliwością tłumaczą  mu świat i żadnego pytania nie zostawiają bez  odpowiedzi.

Czasem tylko dziadzio kręci głowa i mówi z uznaniem:

- Ten dzieciak ma talent do zaglądania w sedno spraw….

 

-Jaki jest język polski, Antosiu?-zapytała  go kiedyś  kuzynka, studentka psychologii. Robiła badania na użytek swojej uczelni.

-Sze-lesz-sczący i przeklinający – mruczy chłopiec znad  pudełka z żołędziami i szyszkami. Babcia specjalnie dobiera dla niego zabawki ekologiczne, spełniające jednocześnie rolę rekwizytów przy  ćwiczeniach logopedycznych:

 

„Grzesiek   przyniósł  przedwczoraj  do szkoły żołędzie, szyszki, sznurek- będzie piękny naszyjnik  dla jeża”. „ Zgrzany Jerzy  wyszczerzył uzębienie przeczytawszy o pożodze”.

„Grażyna ze Szczekocin miała zawsze  przesłanki do spożywania rzeżuchy i bujania w żółtym hamaku”-  czytając przygotowane przez babcię zdania, Antoś nabiera pewności, że polszczyzna to nie przelewki.

A dziś chłopczyk  pisze  dyktando: list z wakacji w Polsce.

„Warzą nam żurek, z porzeczek, jeżyn, co dzień jest kompot pożywny, świeży. Wyglądam dobrze, śmiało rzecz można, że rosnę hyżo, jakby na drożdżach. A ile przygód, wrażeń, spostrzeżeń! Połów węgorzy, nietoperz w wieży, wprost rzeka zdarzeń, proszę mi wierzyć. Jestem zdrów, rześki jak hoży żaczek, rzucam oszczepem , krzyczę, wzwyż skaczę. I tylko czasem myśl ku domowi zwrócę z pytaniem: Czy wszyscy zdrowi”.

Babcia Antosia jest dumna ze znalezionych na strychu tekstów dyktand.

  -Dziadziu? Dlaczego Polacy smutni są?

Starszy pan w granatowym swetrze , rozkładając  na nakrytym błękitnym obrusem stole  pudełko z szachami, rozmyśla nad odpowiedzią:

- Może wstydzą się swojego uzębienia?- podsuwa kuzynka, znana z ciętego języka.

- Raczej martwią się codziennymi kłopotami- wyjaśnia senior rodu- Na przykład tym, że nie mają pracy. Lub, że są w pracy wykorzystywani.

-Przez krwiożerczych kapitalistów?- dopytuje wnuk, powtarzając   zasłyszaną w tramwaju opinię.

 

- Można tak powiedzieć- rozkładająca szachowe figurki dłoń  dziadka zastyga  zadumie nad drewnianą, kraciastą planszą.

- A dlaczego  u was w domku zawsze musimy na ciepło ubierać się? Czy kaloryfery zepsute są w całej Polsce czy tylko tu?

- Nie są zepsute, co roku je konserwuję, podobnie jak piec. Ale w wielu domach jest zbyt zimno. To prawda. A zimno jest z powodu cen gazu. Musimy oszczędzać bo  jest drogo.

- Rodzice jak jest drogo w jednym sklepie to idą do drugiego, gdzie taniej.  Mówią, ze wolność to  wtedy kiedy mają wybór. A tutaj w Polsce  sprzedają tylko w jednym sklepie gaz?- malec sadowi się po drugiej stronie stołu i czeka na zakończenie rozstawiania figurek.

- Tak, gaz sprzedają w jednym sklepie. Radzieckim- dziadek kiwa głową osowiale.

-  What’s a shame- wyrywa się chłopcu.-Jak jesteś Polakiem to powinieneś kupować polskie towary. Mama mówi, że nawet w USA możemy wspierać polski …. chłopiec urywa, bezskutecznie usiłując znaleźć potrzebne słowo:… business !

Mama coś mówiła o jakichś skarbach w łupkach. To czemu nie kupujecie tego z łupków?

-To zbyt skomplikowane, by wyjaśnić- mruczy dziadek.- Wszystko przez ministra, który podpisał niedobrą umowę.

-Jak minister jest niedobry i robi krajowi źle, to czemu nie wybierzecie nowego?- nie daje za wygraną Antoś.

- Widzisz, Antosiu, i to jest  powód, dla którego przydałoby się sprowadzić do kraju więcej  ludzi, myślących jak ty…

- Mama i tatuś mówią, że Tuw Polsce  są najlepsze święta na świecie i najlepsi dziadkowie na świecie. I najlepszy chlebek na świecie.

Ale benzyna za droga i perspektywy marne. Czy perspektywa to inaczej  praca, dziadku?

- ….Między innymi, kochanie.

- Już wiem – dodaje malec poważnie, podnosząc jeden palec w górę: - Marne perspektywy  to i  nie jest wam do śmiechu. Rozumiem. Ale mam radę.

Może zamienimy kraje i ludzi tak na rok na próbę? Amerykanie przyjadą tu i pokażą, że fajnie jest się śmiać i naucza was uśmiechu. A duzi  Polacy pojadą  i zarobią pieniądze w Ameryce. I zbuduja nowy sklep z tanim gazem? Dziadku, czy ja nie jestem genialny ?Sam przyznaj….

No bo jak kochamy Polskę to wszyscy chcemy dla niej dobrze, prawda?- wnuk wpatruje się w dziadka swoim intensywnie niebieskim spojrzeniem.

-Niby tak, kochanie. Ale  na wiele spraw Polacy mają tak różne poglądy i tak daleko nam  czasem do siebie jak….

-Jak od Niagary do  Poznania? -wypala Antoś.

-Właśnie. To chyba  podobny dystans- zamyśla się dziadek, pełen uznania dla juniora rodu. Sam by chyba nie wpadł na takie porównanie.

-A powiesz mi, za co Ty, dziadku, kochasz Polskę?- wnuk przechyla głowę i uważnie patrzy w oczy starszemu panu

-Oj, jest tyle powodów, że lepiej nie pytaj, wnusiu. Musiałbym wyliczać do jutra chyba....

 .www.youtube.com/watch

 

 

 
 
 
 
Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Gospodarka