Polacy coraz częściej wychodzą z długów. Jest światełko w tunelu

Redakcja Redakcja Pieniądze Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Liczba zadłużonych Polaków oraz wartość ich zobowiązań wyraźnie spadły. Na koniec I kwartału 2026 roku w Krajowym Rejestrze Długów figurowało 1,898 mln dłużników, czyli o 7 proc. mniej niż rok wcześniej. Łączna kwota zadłużenia zmniejszyła się jeszcze mocniej – o 8,7 proc., do 40,4 mld zł. Coraz więcej osób decyduje się na ugody z wierzycielami, restrukturyzację lub upadłość konsumencką.

Na koniec I kwartału 2026 roku (nowszych danych jeszcze nie opublikowano) w Krajowym Rejestrze Długów widniało 1,898 mln zadłużonych osób. To o 7 proc. mniej niż rok wcześniej, kiedy rejestr obejmował 2,041 mln dłużników. Jeszcze większy spadek odnotowano w łącznej wartości zadłużenia. Na koniec marca wyniosło ono 40,408 mld zł wobec 44,264 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 8,7 proc.

Zdaniem ekspertów szybszy spadek wartości zadłużenia niż liczby dłużników sugeruje, że część osób nie tylko opuściła rejestr, ale również spłaciła relatywnie wysokie zobowiązania. Coraz większą rolę odgrywają także ugody z wierzycielami, restrukturyzacja zadłużenia oraz upadłość konsumencka. W efekcie więcej osób aktywnie porządkuje swoją sytuację finansową zamiast pozwalać na dalsze narastanie długów.

Zadłużenie spada niemal w całej Polsce

Łączna wartość zadłużenia zmniejszyła się we wszystkich województwach. Jedynym wyjątkiem pozostają osoby figurujące w rejestrze bez wskazanego adresu zamieszkania. Ich zadłużenie wzrosło z 783,5 mln zł do 878,1 mln zł. – Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem interesującym z punktu widzenia zarządzania wierzytelnościami. Przede wszystkim nie należy automatycznie zakładać, że brak adresu oznacza celowe ukrywanie się przed wierzycielami. Może on wynikać z wielu przyczyn administracyjnych i formalnych. Brak aktualnych danych adresowych stanowi jednak dla wierzycieli dodatkowe utrudnienie w procesie odzyskiwania należności. Ogranicza możliwości kontaktu, wydłuża procedury windykacyjne oraz podnosi koszty dochodzenia roszczeń – ocenia radca prawny Adrian Parol.

Według danych na 31 marca 2026 roku najwyższe zadłużenie jednej osoby wpisanej do KRD wynosiło 75,67 mln zł. Rekordzista pochodzi z województwa pomorskiego. Rok wcześniej największy dług sięgał aż 264,27 mln zł i należał do mieszkańca województwa podkarpackiego.

– Zadłużenie przekraczające 75 mln zł, a tym bardziej ponad 260 mln zł, nie jest typowe dla przeciętnego konsumenta. Najczęściej dotyczy osób prowadzących działalność gospodarczą, odpowiadających za zobowiązania firm, będących poręczycielami kredytów lub uczestniczących w skomplikowanych procesach gospodarczych zakończonych niepowodzeniem. W praktyce spłata takich kwot bez sprzedaży majątku, restrukturyzacji lub porozumienia z wierzycielami jest bardzo mało prawdopodobna – podkreśla Parol. 


Zaległości przeciętnego dłużnika  

Na koniec pierwszego kwartału średnie zadłużenie przypadające na jedną osobę wyniosło 21 286 zł. To o 1,8 proc. mniej niż przed rokiem. Jak zauważa radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński, spadek nie jest duży, ale wpisuje się w pozytywny trend widoczny także w innych wskaźnikach. Wpływ na poprawę sytuacji mogły mieć rosnące wynagrodzenia, poprawa dochodów części gospodarstw domowych oraz większa ostrożność konsumentów przy zaciąganiu nowych zobowiązań.

– W okresie wysokiej inflacji wiele rodzin ograniczało wydatki i bardziej świadomie zarządzało domowym budżetem. Jednocześnie kwota przekraczająca 21 tys. zł nadal stanowi znaczące obciążenie dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Dla osoby osiągającej średnie wynagrodzenie netto oznacza to równowartość kilku miesięcznych pensji – tłumaczy ekspert kancelarii GKPG. 


Długi są coraz "młodsze"

Pozytywne zmiany widać również w wieku zadłużenia. Statystyczny dłużnik zalegał ze spłatą zobowiązań przez 1051 dni. Rok wcześniej było to aż 1312 dni. Zdaniem Łukasza Goszczyńskiego skrócenie tego okresu o ponad 260 dni należy uznać za jedną z najbardziej optymistycznych zmian w całym zestawieniu.

Ekspert wskazuje, że oznacza to, iż przeciętne zaległości są coraz "młodsze", a część najstarszych zobowiązań została spłacona, zamknięta lub usunięta z rejestru. Jednocześnie podkreśla, że średni okres zalegania nadal wynosi blisko trzy lata, co pozostaje poważnym problemem zarówno dla wierzycieli, jak i samych dłużników.   


Fot. East News 

Tomasz Wypych

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka