I tak oto doczekaliśmy się wreszcie największej afery IV RP. Nie była to sprawa Blidy, nie było to kręcenie na konferencjach ministra Ziobry, nie była to również zapomniana już sprawa śmierci dwójki młodych policjantów zmuszonych do odwózki PISowskiego notabla. Ta sprawa jest znacznie bardziej poważna od wcześnej wymienionych. Przy tym potajemnym kopiowaniu dokumentów złamano chyba wszelkie prawne procedury nie mówiąc już o konstytucji. Gdyby donald tusk nie był miękką kluchą to pomyślałby o Impeachmentcie Prezydenta Kaczyńskiego. To wszystko przez Lecha Wałęse któremu zachciało się być Charles'em de Gaullem i zamiast do końca wprowadzić system półprezydencki lub prezydencki azostał w końcu powstrzymany przez parlament. Tego stanu rzeczy nie zmienił Aleksander Kwaśniewski któremu najwyraźniej to pasowało. i dlatego teraz mamy taki ustrojowy bałagan. Prezydent w Polsce powinien mieć takie same prawa i obowiązki jak w tradycyjnym systemie parlamentarno - gabinetowym. Czyli głupio się uśmiechać i przecinać wstęge na uroczystym otwarciu mostu lub innej budowli. Tak jak jest to w Niemczech. Wtedy nie byłoby żadnych kłopotów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)