TO BÓG MNIE STWORZYŁ,
TO BÓG POUCZYŁ MNIE, JAK ŻYĆ.
41 obserwujących
350 notek
383k odsłony
  200   3

Czy pozwolimy odebrać sobie człowieczeństwo?

Po lekturze notki @wawela24: "Pandemia zaprowadza internacjonalny faszyzm elit" takie naszły mnie refleksje: 

Co rządzi zachowaniami ludzi? 

Mam tu na myśli zwykłych ludzi, a nie pojedyncze bohaterskie przypadki heroizmu, niemal nadludzkiego poświęcenia dla innych, dla wiary (idei).

Otóż wyróżniłabym cztery główne obszary determinujące zachowania człowieka - sfera ducha, sfera rozumu, sfera uczuć ale  podzielona na tzw. uczucia wyższe i tzw. uczucia niższe oraz sfera ciała. 

Dwie pierwsze sfery odróżniają człowieka od zwierzęcia, dwie pozostałe są wspólne dla ludzi i zwierząt. 

Sfera uczuć wyższych i sfera ciała często się ze sobą przeplatają i niejako "walczą" o dominację. Uczucia niższe i sfera ciała działają synchronicznie. 

Zostawiam na razie dwie pierwsze sfery nieco na boku, jako że, jak wynika z obserwacji, sfery te w życiu wielu ludzi odgrywają istotne role ale w warunkach - dla uproszczenia nazwijmy je – normalnych, natomiast przestają odgrywać wiodącą rolę w warunkach ekstremalnych, gdy, zamiast stabilizacji i przewidywalności jutra, mamy do czynienia z wzbudzaniem i ciągłą eskalacją stanu niepewności i zagrożenia, czego właśnie, jako społeczeństwo, doświadczamy od dwóch lat. 

Skoro więc czasy są ekstremalne i sfera ducha i sfera rozumu dla wielu przestały być ważne, zostają do rozważenia siły oddziaływania pozostałych sfer istoty człowieczeństwa - sfery uczuć i sfery ciała.

Zastanawiam się która z nich silniej implikuje ludzkie zachowania, uczucia, czy potrzeby ciała. A może w pewnym zakresie są nierozdzielne? 

Z moich obserwacji wynika, że owszem uczucia, także te wyższe mają ogromny wpływ na ludzkie zachowania, ale .... do czasu kiedy ciało ma zapewnione przynajmniej podstawowe potrzeby. 

W warunkach ekstremalnych zaś, gdy ciało nie dostaje tego co niezbędne aby mogło żyć, uczucia również (w szczególności te wyższe), podobnie, jak wcześniej duch i rozum, schodzą na plan dalszy, a do głosu dochodzą pierwotne instynkty i najsilniejsza ze sfer - sfera ciała, a dokładniej ta jej część, która na plan pierwszy wysuwa pragnienie przeżycia za wszelką cenę, bez oglądania się na ducha, rozum, czy uczucia (wyższe). 

Trudno jest oprzeć się konstatacji, że co najmniej od dziesiatków lat trwa ofensywa przeciwko człowiekowi i jego sferom jestestwa, 

Przygotowano się do niej solidnie i na wielu frontach. 

W pierwszej fazie zniewolenia ludzkości zaatakowano sferę ducha, co w dużej mierze udało się, a także równolegle przypuszczono atak na ludzki rozum, co również, wydaje się, przyniosło, prowadzącym z ludzkością wojnę na śmierć i życie, założone i  spodziewane rezultaty. 

Gdy ta część planu została wykonana na znaczącej ilościowo ludzkiej populacji i obie te sfery zostały istotnie zachwiane w posadach, rozpoczęto znaną nam operację „pandemia” atakując dwie pozostałe sfery człowieczeństwa - sferę uczuć i sferę ciała - w punktach, które się wzajemnie przenikają/uzupełniają a mianowicie w sferze uczuć niższych - wywołano powszechne uczucie strachu, a w sferze ciała - zainicjowano, przy jego pomocy, bezpardonową walkę między ludźmi o przeżycie ciała bez względu na koszty społeczne a nawet osobiste.

Zainicjowano tym samym proces zanikania cech człowieczeństwa.

Do głosu doszły zachowania i instynkty pierwotne, gdzie najważniejsze stało się osobiste przetrwanie, a wszystkie najistotniejsze cechy człowieczeństwa ulegają postępującej degradacji. 

Obecnie mamy więc do czynienia głównie ze skomasowanym atakiem na sferę uczuć, poprzez nieustanne wpajanie ludziom uczucia strachu (co powoduje zanikanie uczuć wyższych), strachu przed ciężką chorobą, przed śmiercią, a nawet, o zgrozo, przed drugim człowiekiem.

Temu atakowi poddały się miliardy ludzi, którzy sferę ducha i sferę rozumu porzuciły poddając się sferze silniej odczuwanej, czyli sferze uczuć – w tym przypadku właśnie uczuciu strachu, najsilniejszemu spośród uczuć niższych, ponieważ to uczucie, gdy jest wystarczająco silne, wprawdzie minimalizuje u większości (?) sferę ducha i sferę rozumu na rzecz ochrony własnej przed źródłem strachu, ale wg owładniętego tym uczuciem może ochronić go przed źródłem strachu, który go zdominował. 

Przykładem takiego zachowania może być ucieczka przed zagrożeniem.

Może to być ucieczka w sensie dosłownym, np. przed realnym napastnikiem, może też być ucieczka w sensie przenośnym, np., z czym mamy, jako ludzkość, obecnie do czynienia, poddanie się eksperymentowi okołomedycznemu o nieznanych, acz sygnalizowanych, zagrożeniach, ale, wg ulegających uczuciu strachu, dającemu choćby złudną nadzieję na uniknięcie zagrożenia i pozbycie się nieznośnego uczucia strachu.

Krótkotrwały strach nie jest tak destrukcyjny jak strach permanentny, nieustannie działający i podsycany, atakujący ze wszystkich stron przez patologicznych siewców strachu.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale