TO BÓG MNIE STWORZYŁ,
TO BÓG POUCZYŁ MNIE, JAK ŻYĆ.
41 obserwujących
350 notek
384k odsłony
  946   5

Kto wygra, a kto przegra tę wojnę?

Taki zresztą był i jest plan, w którym nasze (?) władze biorą czynny i skutecznie destrukcyjny udział ku uciesze tłuszczy zwanej społeczeństwem.

Już za chwileczkę, już za momencik usłyszymy oskarżenia ze strony naszych wdzięcznych przyjaciół z Ukrainy, że to przez nas, przez Polaków, przez polski (?) rząd mają trudności z pogodzeniem się ze swoim aktualnym agresorem.

Zacznie być obowiązującą narracja, że to my zaogniliśmy sytuację ziejąc nienawiścią do Rosji i Putina.

Oczywiście nie zabraknie oskarżeń, że wprawdzie pomagaliśmy, ale za mało, za mało do cholery. Kojarzy się to komuś z czymś? Np. z wdzięcznością ocalonych z Holokaustu? Nie kojarzy? No cóż, Polak i przed szkodą i po szkodzie jednako głupi (naiwny, bezmyślnie wielkoduszny, podatny na tandetną manipulację uczuciami i rozumem, ofiarny aż do zatracenia, z niskim poczuciem własnej wartości i brakiem odpowiedzialności za własną wspólnotę, nieznający historii ani własnej, ani powszechnej, niewyciągający logicznych wniosków, bo logika, to nieznane „zwierzę”).

Mało jest osób odpornych na presję zidiociałego tłumu pozbawionego elementarnego instynktu samozachowawczego, mało zdolnych do posługiwania się rozumem, nie wspominając o trzeźwym osądzie otaczającej rzeczywistości.

Wśród tych ostatnich jeszcze mniej jest osób mających cywilną odwagę przyznać się do posiadanego rozumu, umiejętności posługiwania się logiką i umiejętnością wyciągania wniosków. Boją się ostracyzmu, hejtu, obelg, utraty posady.

Jeśli zaś, nie daj Bóg, konflikt rosyjsko-ukraiński przybierze rozmiary ogólnoświatowe, to właśnie Polska będzie oskarżana o przyczynienie się do jego eskalacji.

Najwięcej oskarżeń padnie ze strony Ukrainy, naszych obecnych przyjaciół, USA, naszego największego sojusznika i protektora oraz oczywiście Unii Europejskiej, czytaj – naszej drogiej Francji i naszych drogich Niemców władających UE (no i cóż, że nieformalnie, chociaż faktycznie), i całej plejady pozostałych państw – członków.

Oskarżycieli niewątpliwie nie zabraknie, także tych przeze mnie niewymienionych, a kto wie czy nie najważniejszych w geopolitycznych rozgrywkach.

Nie zapominajmy też o trwającym od wieków choćby niepisanym, ale realnie istniejącym sojuszu niemiecko-rosyjskim, o tym skąd głównie pochodzą mieszkańcy Izraela, kto de facto rządzi Ameryką i nie tylko, kim jest Żeleński, o tym co powiedział papież Franciszek, jakie są korzenie i sympatie polityków w Polsce i tych przy władzy i tych niby w opozycji do niej.

Granie pierwszych skrzypiec w nienawiści do Rosji jest dla niektórych niezłym afrodyzjakiem, ale nie potrafią przewidzieć, że ta wojenna pieśń może stać się naszą pieśnią pogrzebową. Nie przewidują, że dla krajów o wiele mocniejszych od Polski ta nasza wojenna agitacja wkrótce może okazać się mocno niewygodna, że może nadejść etap, gdy stanie się ona po prostu niezgodna z interesami owych mocniejszych. A wtedy, no cóż, nie należy mieć złudzeń, że ktokolwiek będzie umierał za Gdańsk, Chełm, Przemyśl, czy Kraków, a nawet Warszawę. Polska stanie się, jak już przecież bywało w historii, kulą u nogi możnych tego świata i nikt tej kuli dźwigać nie zechce. Nawet Węgrów, jedynych nam przyjaznych, zdołaliśmy obrazić.

To wszystko może grozić nam Polakom utratą Państwa. Może okazać się, że jako wichrzyciele nie zasługujemy na własne, suwerenne państwo, które "po prostu" całkiem niedługo może zostać nam odebrane. I nie będzie to wina jedynie polityków, ale głównie samych Polaków, tak beznadziejnie niedorozwiniętych umysłowo, że właściwie będzie to nieunikniona i zawiniona kolej rzeczy.

Tak już jest, że głupcy mogą być jedynie niewolnikami i to wcale niekoniecznie silniejszych i mądrzejszych od nas, wystarczy, że potrafiących myśleć i działać zgodnie z logiką i cwanych do bólu. My, jako społeczność, nie jesteśmy do tego zdolni.

Nie uczymy się na błędach z przeszłości, nie rozumiemy teraźniejszości. Żyjemy emocjami, fantasmagoriami, nie używamy rozumu.

W zasadzie każdy, kto zechce, rozegra nas, jak małe, przygłupiaste dzieci.

A politycy? A kto ich wybiera, kto wierzy w dęte gadki i nie dostrzega faktów? My, tylko my.


PS. Napisałam kto przegra, ale nie napisałam kto wygra. Odpowiedź na to pytanie pozostawiam czytelnikom. 

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale