Dwie najbardziej skrajne i żerujące na najniższych uczuciach wersje przyczyn katastrofy smoleńskiej to:
W1: Zamach na polecenie Putina,
W2: Wymuszenie lądowania w trudnych warunkach przez Lecha Kaczyńskiego.
Trudno ocenić, w którą częściej wierzą Polacy. Jednak bardzo widoczna jest różnica w traktowaniu tych wersji w przestrzeni publicznej. O pierwszej mówić w zasadzie nie wypada, z czym zasadniczo się zgadzam. Druga jest traktowana jako coś normalnego i z tym nie potrafię się zgodzić. Już tydzień po tragicznej śmierci swojego prezydenta, część Polaków bez zażenowania insynuuje jego winę za katastrofę nie mając na to żadnych dowodów. Reszta zamiast protestować i piętnować ich podłość, przechodzi nad tym do porządku dziennego. Piętnowani są publicyści, którzy nieśmiało coś przebąkną w sprawie zamachu, a redakcje i stacje, które propagują W2 pozostają bezkarne. Myślę, że to bardzo źle o nas świadczy. Bardzo też nam szkodzi, bo wręcz prowokuje Putina do wyprodukowania W2, która jest dla Rosji najbardziej korzystna.
Może ktoś potrafi mi wytłumaczyć naszą postawę w tej sprawie inaczej niż tym, że jesteśmy głupi i podli?
P.S. Dziękuję blogerowi PiotroOstromecki za merytoryczne komentarze do mojej poprzedniej notki. Wziąłem je pod uwagę.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)