W Polsce aż roi się od specjalistów od katastrof lotniczych, którzy na podstawie ogólnie dostępnych informacji próbują ustalić przyczynę tragedii smoleńskiej. „Wnikliwe analizy” często prowadzą do dwóch najskrajniejszych wersji – zamachu na polecenie premiera Rosji lub wymuszenia lądowania przez naszego prezydenta. Obie uważam za szkodliwe i nierozsądne, chociaż zdecydowanie gorzej oceniam motywy i zachowania producentów tej drugiej teorii (por. moje poprzednie notki). Wszystkim rozsądnym proponuję jedną z dwóch następujących postaw:
1. Jeśli wierzysz w rzetelność rosyjskiej komisji, to zaczekaj cierpliwie na ostateczny, oficjalny jej komunikat.
2. Jeśli nie wierzysz w rzetelność MAK, to pogódź się z myślą, że nigdy nie będziesz pewny jaka była przyczyna katastrofy.
Wiem, że psychologicznie szczególnie trudne jest przyjęcie drugiej postawy. Dążenie do poznania prawdy jest naturalnym odruchem człowieka. Nie proponuję całkowitej rezygnacji z poznania prawdy tylko uświadomienie sobie własnych ograniczeń.
W najbliższy tygodniach czeka nas ważny wybór. Nie pozwólmy, żeby był on umotywowany ślepą wiarą w jedną z dwóch najbardziej skrajnych wersji przyczyn katastrofy. Powinniśmy teraz być szczególnie odporni na manipulacje i fałszywe newsy płynące z jakiejkolwiek strony. Należy też niestety pamiętać, że permanentnym elementem rosyjskiej polityki zagranicznej jest wpływanie na wybory w krajach ościennych.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)