j.k.50 j.k.50
130
BLOG

Wojna polsko-polska. Agresja kontra podłość.

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 3

 

Dlaczego Jarosław Kaczyński zdecydował się na wojnę, w której na pierwszy rzut oka jest na przegranej pozycji i której zakończenie zapowiadał w kampanii?

Wielu publicystów i blogerów, których trudno podejrzewać o niechęć do Kaczyńskiego uważa, że popełnił błąd. Przyznam, że też z żalem pożegnałem jego nowy polityczny wizerunek zbudowany w kampanii prezydenckiej. Uważam jednak, że Jarosław Kaczyński nie miał innego wyjścia. Wyciszanie tragedii smoleńskiej prowadziłoby do stopniowego, systematycznego spadku notowań PiS. Zniszczyłoby również jego wizerunek jako człowieka – kto jak kto, ale on nie może przejść obojętnie obok tej katastrofy. Dlatego Kaczyński nie może pozostać bierny, muszą też wrócić emocje, które odczuwał on i miliony Polaków.

W tej wojnie Kaczyński musi przekonać, że mamy niepoważny rząd, który przed katastrofą był rozgrywany przez Putina przeciw prezydentowi, czego wynikiem było potraktowanie tej uroczystości bez należnej powagi i co za tym idzie bez właściwego zabezpieczenia. Musi też przekonać, że w obliczu katastrofy premier przyjął postawę kapitulancką, kierując się własną wygodą i interesem politycznym. Skazał tym samym Polaków na rosyjskie śledztwo, którego wynik – wina pilotów i ewentualnie innych osób przebywających na pokładzie – został przesądzony już 10 kwietnia.

To bardzo agresywny i trudny do przyjęcia przekaz. Zwłaszcza dla tych Polaków, którzy chcą świętego spokoju i stabilizacji politycznej. Dlatego Kaczyński potrzebuje rozbudzenia emocji.

Druga strona tej wojny nie może już liczyć na wyciszenie tragedii. Potrzebuje mocnego usprawiedliwienia przyjętej wobec niej postawy. Samo budowanie zaufania do Rosjan nie wystarczy. PO musi przekonać Polaków, że w postawie premiera nie było nic złego, że to on miał rację i uroczystość 10 kwietnia nie była potrzebna, a także miał prawo od początku założyć, że za katastrofę odpowiadają piloci i wywierana na nich presja. To nie jest łatwe i też wymaga gry złymi emocjami, przede wszystkim niechęcią do Lecha Kaczyńskiego. Zniszczenie jego dobrego imienia jest niezbędne dla zwycięstwa PO w tej wojnie. Jego odpowiedzialność za katastrofę staje się dla PO dogmatem. Zwracam uwagę, że dopiero 5 lipca w kampanię poniżania Lecha Kaczyńskiego zaangażowali się bezpośrednio politycy tej partii.

Jedna i druga strona wojny wystawia swoich wyborców na ciężką próbę. Z pewnością nie wszyscy z 8 mln głosujących na Kaczyńskiego zaakceptują agresję wobec premiera i nie wszyscy z 9 mln głosujących na Komorowskiego zaakceptują podłość wobec zmarłego prezydenta.

Straty będą po obu stronach. Jednak każda ze stron wydaje się obecnie na tę wojnę skazana, co stwierdzam z głębokim smutkiem.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka