j.k.50 j.k.50
626
BLOG

Nie dajmy się oszukać raportowi MAK

j.k.50 j.k.50 Polityka Obserwuj notkę 8

 

Po publikacji raportu  koncentrujemy się na jego treści, ponieważ otrzymaliśmy ogromną ilość nowych informacji. Chcąc nie chcąc wszyscy muszą traktować ten raport jako materiał źródłowy. Sprawia to wrażenie, że mamy do czynienia z pełnoprawnym i wiarygodnym dokumentem. Podważane są tezy, a nie fakty. To naturalne, bo strona polska nie ma dostępu do materialnych dowodów.

Obawiam się, że zapominamy przy tym, kto go sporządził i po co.  Sam również złapałem się na tym i chcę przestrzec innych. Przeanalizuję przykład, żeby łatwiej przekazać swoją myśl.

Eksperci twierdzą, że 0.6 promila zawarte we krwi,  24 h po śmierci  nie jest podstawą do wniosku, że ofiara piła alkohol. Teza MAK obalona ale jednocześnie sama informacja uwiarygodniona. Już nie zastanawiamy się czy jest ona prawdziwa. A przecież powinniśmy raczej analizować, to dlaczego Rosjanie wyprodukowali taką informację. Mogli przecież równie dobrze napisać 1,2. Nikt w Polsce nie mógłby tego zweryfikować, a tezy MAK już nie można by obalić. Realnym zdarzeniem, które możemy analizować bez obawy, że zostaliśmy oszukani jest wypuszczenie na konferencji MAK przekazu do światowej opinii publicznej o wiadomej treści. Tylko to wiemy z całą pewnością.

Nie neguję, że raport trzeba analizować i szukać na jego stronach dowodów zaprzeczających jego tezom. Jest to zadanie dla fachowców, dla polskich komisji i prokuratury. Nie możemy jednak zapominać, że prezentowane przez MAK tezy dokładnie pokrywają się z tym, co było ogłaszane już 10 kwietnia (no może poza kilkukrotnym podchodzeniem do lądowania) i że raport jest pisany na zamówienie  premiera totalitarnego państwa.

Dlatego czytając informacje z raportu musimy zawsze brać pod uwagę możliwość, że jest ona całkowicie nieprawdziwa. Musimy też spodziewać się różnych celowych pułapek, które mają prowadzić naszych analityków na manowce. Z tyłu głowy kołacze mi się np. myśl, że Rosjanie celowo skupiają naszą uwagę na kontrolerach, żeby ukryć coś, co nie ma z nimi nic wspólnego. Zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem hipotezy zamachu. Uważam jednak, że ukrycie nawet tak banalnej przyczyny jak awaria samolotu, mogłoby być celem MAK. Zwracam uwagę, że Rosjanie wykluczyli awarię już 10 kwietnia (!). Nie musiałaby to przecież być awaria silnika, wystarczyłby trudny do zarejestrowania szczegół opóźniający o parę sekund poderwanie samolotu.

Hipoteza, że Rosjanie potrafią precyzyjnie określić przyczynę katastrofy i chcą ją ukryć wydaje mi się bardzo prawdopodobna. Na pewno trzeba ją brać pod uwagę analizując zawartość raportu.

j.k.50
O mnie j.k.50

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka