Tytuł nawiązuje do poprzedniej notki. Próbowałem w niej wytłumaczyć zachowanie premiera po konferencji MAK przygotowywaniem kontrataku, który miał zaskoczyć Rosjan. Przedwczoraj miała miejsce konferencja komisji ministra Millera, którą można traktować jako kontratak. Przedstawiona wersja zdarzeń skupiała uwagę na błędach Rosjan i istotnie zmniejszała odpowiedzialność pilota, który wydał we właściwym (według jego wiedzy) momencie komendę odejścia. Pomimo niedociągnięć i błędów (przede wszystkim bardzo niemedialny główny sprawozdawca) konferencję odebrałem bardzo pozytywnie. Poczułem po raz pierwszy od 10 kwietnia, że mój rząd broni pamięci mojego prezydenta i moich pilotów. Wszystkie przedstawione na konferencji materiały i informacje były dostępne komisji co najmniej od grudnia. Taką prezentacje można było przygotować znacznie wcześniej i znacznie staranniej, potem czekać na konferencję MAK i bezpośrednio po niej przedstawić swoją wersję, zarzucając Rosjanom jednostronność i reagując ostro na ich oszczerstwa (przede wszystkim wobec gen. Błasika). Tylko nieudolnością tłumaczyłem spóźnienie i niedociągnięcia naszej odpowiedzi.
Niestety wczoraj premier przemawiał w sejmie. Sprzedawał swoją, słabo uargumentowaną, tezę że wybrał najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy sposób dochodzenia do prawdy. Potem wyjaśnił o jaką prawdę mu chodziło. Ta „prawda” musi bowiem z założenia obciążać Rosję, rząd i pamięć ofiar. Rosję – bo inaczej Polacy jej nie kupią; rząd – bo nie jest on w stanie zrzucić z siebie odpowiedzialności; pamięć ofiar bo taka jest potrzeba polityczna PO. Chyba ostatni element tej „prawdy” jest najsłabszy w świetle ostatnich informacji, bo premier zadziwiająco dużą część swego wystąpienia poświęcił walce z przeciwnikami politycznymi. Dopuścił się przy tym brzydkich nadużyć i bezpośredniego ataku na pamięć ofiar katastrofy. Pisana pod przyjęte założenia „prawda” zrealizuje swój polityczny cel ale niestety oddali nas od wyjaśnienia katastrofy.
Dlatego wczoraj premier pozbawił mnie złudzeń. Nie będzie dążył do obalenia tez raportu MAK ponieważ domniemana współodpowiedzialność polskich pilotów, generała Błasika i Lecha Kaczyńskiego są mu potrzebne. Reakcja na konferencję MAK była taka, jak sobie założył. To nie była nieudolność tylko świadoma gra polityczna. Szkoda, że niezgodna z polską racją stanu.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)