Ta kusząca myśl nie opuszcza mnie po ostatniej krytyce reakcji premiera na raport MAK przez Grzegorza Schetynę.
Większość moich światłych i pogodnych rodaków oddało bezpowrotnie swoje dusze najgłębszej idei wypracowanej przez polską myśl polityczną w nowym tysiącleciu – wszystko byle nie PiS. Dlatego zmiana naszej sceny politycznej na drodze demokratycznych wyborów nie wchodzi w grę i jedyną szansą na pozytywną zmianę jest przewrót wewnątrz PO.
Premier referował w środę swoją trzygłową „prawdę” (*) o tragedii smoleńskiej i swój „najskuteczniejszy” sposób dojścia do tej prawdy nie zważając na ustalenia naszych śledczych, raport MAK i traktowanie sprawy przez Rosjan przez ostatnie 9 miesięcy. Nie rozpoznał nowej sytuacji i brnął w przekaz, który od biedy można by próbować sprzedać kilka miesięcy temu. W desperacji posunął się nawet do osobistego ataku na śp. Lecha Kaczyńskiego, czego wcześniej unikał (**). W ten sposób zbliżył się do ”palikotowskiej” ekstremy i znacząco osłabił swoją pozycję.
Wydaje się, że Grzegorz Schetyna, dobrze to rozpoznał i precyzyjnie uderzył w najsłabszy punkt premiera. Może mu chodzić jedynie o umocnienie swojej pozycji w partii. Nie ma sensu jednak stawiać jakichkolwiek barier dla tego umacniania. PO nie jest partią zbudowaną na osobistej wartości Donalda Tuska. Swoją despotyczną pozycją osiągnął on z czasem i można sobie wyobrazić PO bez niego. Uważam, że im szybciej to nastąpi tym lepiej dla Polski. Premier Schetyna gwarantowałby sprawniejsze rządzenie niż Tusk, który najwyraźniej nie umie odróżnić rządzenia od kampanii wyborczej. Może przyczynić się do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej – nasi śledczy będą mogli liczyć na wsparcie rządu. Może też zacząć odbudowywać polską politykę zagraniczną. Potrafię nawet wyobrazić sobie wyciągnięcie przez nowego lidera ręki do Jarosława Kaczyńskiego i zawieszenie wojny polsko-polskiej.
Mam świadomość, że ostatnie wypowiedzi Schetyny równie dobrze mogą być ustalonym z Tuskiem przekazem do opinii publicznej – dla każdego coś miłego. Ci, którzy nigdy nie rozstaną się z przekonaniem, że za katastrofę odpowiadają piloci, generał Błasik i Lech Kaczyński wybiorą PO ze względu na Tuska. Ci, których zawiodła reakcja premiera na raport MAK wybiorą PO ze względu na Schetynę. Niestety tę hipotezę uważam nawet za bardziej prawdopodobną, ale o niej nie warto pisać – jeśli jest prawdziwa, to będzie tak jak było, czyli źle. Wolę zatem pomarzyć, że Schetyna obali Tuska chociaż wiem, że narażam się na komentarze – „Mamo ja wariat, Wisła się pali” (***), które przyjmę z pokorą.
(*) Moja poprzednia notka,
(**)http://ludwikdorn.salon24.pl/270731,kreml-juz-wie-polacy-jeszcze-nie
(***)http://j.k.50.salon24.pl/269114,probuje-zrozumiec-premiera#comment_3829181



Komentarze
Pokaż komentarze (21)